Wakacje w Trapani – konkurs noworoczny z Angelo Apartments, edycja II

wakacje w trapani

Dziś 6 stycznia – Święto Trzech Króli, tymczasem we Włoszech wiedźma Befana roznosi prezenty grzecznym dzieciom. A że ja również uwielbiam rozdawać prezenty swoim Czytelnikom i robiłam to już wiele razy, także i teraz przygotowałam coś specjalnego – wakacje w Trapani. Podobnie jak rok temu mam dla Was pięciodniowy pobyt na zachodzie Sycylii dla całej rodziny, tym razem dodatkowo z dwoma całodniowymi wycieczkami po okolicy, a także vouchery na noclegi w samym sercu starego miasta Trapani. Zapraszam do udziału w drugiej edycji konkursu noworocznego z Angelo Apartments.

Dlaczego warto spędzić wakacje w Trapani?

Od czasu, gdy półtora roku temu opisałam na blogu pobyt w Angelo Apartments, setki z Was postanowiło spędzić wakacje na zachodzie Sycylii korzystając z usług, jakie swoim gościom oferują Ola i Angelo Carollo. Jednak moja rekomendacja, doskonała lokalizacja apartamentów z kuchnią w centrum starego miasta, biuro informacji turystycznej obsługujące m.in. w języku polskim, możliwość wykupienia jednodniowej wycieczki statkiem czy wypożyczenia samochodu bez depozytu i karty kredytowej to nie jedyne powody, dla których moi Czytelnicy wybierają Trapani. Zachodnia Sycylia to bogactwo natury, zabytków, pięknych plaż piaszczystych oraz urokliwych miast i miasteczek, a Trapani to bardzo dobra baza do zwiedzania tej części wyspy, zarówno dysponując samochodem, jak i poruszając się wyłącznie komunikacją publiczną. Dojeżdża tutaj pociąg, kilka linii autobusowych łączy miasto z innymi miejscowościami, panoramiczna kolejka linowa wspina się do zawieszonego powyżej Trapani średniowiecznego miasteczka Erice, a wodoloty kursują na trzy malownicze wyspy: Favignanę, Levanzo oraz Marettimo. Do tego przepyszna kuchnia lokalna, w której królują owoce morza. Czy to nie wystarczająco dużo, by spędzić wakacje w Trapani? Na marginesie dodam jeszcze, że sama bywam tam przynajmniej raz w roku, więc niewykluczone, że się spotkamy.

San Vito lo Capo najpiękniejsza plaża Sycylii rejs do Zingaro Scopello atrakcje wakacje w trapani

San Vito lo Capo najpiękniejsza plaża Sycylii rejs do Zingaro Scopello atrakcje wakacje w trapani

San Vito lo Capo najpiękniejsza plaża Sycylii rejs do Zingaro Scopello atrakcje

Moje przewodniki po Sycylii i Trapani

Jeśli rozważacie lub już zaplanowaliście wstępnie podróż na Sycylię, ale nie wiecie jeszcze, jakie dokładnie miejsca zobaczyć, to polecam Wam moje przewodniki. Pierwszy z nich to e-book zawierający zdjęcia, informacje praktyczne oraz dokładne namiary na 184 najpiękniejsze punkty widokowe, dostępny w dwóch częściach: Sycylia wschodnia i Sycylia zachodnia. Natomiast najpiękniejsze miasta i miasteczka łatwo wybierzecie korzystając z bezpłatnego przewodnika opublikowanego na blogu.

Najpiękniejsze punkty widokowe Sycylii – zdjęcia, mapy, wskazówki. Przewodnik

Najpiękniejsze miasteczka, miasta i atrakcje Sycylii. Przewodnik subiektywny

Ponad dwa lata temu odkryłam Sycylię w niskim sezonie i pokochałam wyspę w takiej właśnie odsłonie. Od tej pory najczęściej przyjeżdżam na Sycylię właśnie pomiędzy listopadem a kwietniem, czasem zahaczając o październik i maj. Nie mogę się przestać zachwycać kolorami jesieni, zimy i wiosny, pięknem przyrody i dostępnością świeżych owoców oraz warzyw. W niskim sezonie – jak wszędzie indziej – także na Sycylii jest znacznie taniej, niż w szczycie, ale termin ten ma zarówno zalety jak i swoje wady. Dlatego zdecydowałam się napisać poradnik w formie e-booka, który zawiera ogrom informacji, szczególnie istotnych dla planujących pierwszą podróż w niskim sezonie na Sycylię.

Sycylia jesienią, zimą i wiosną. Podróż w niskim sezonie (ebook)

Jeśli planujecie podróż samochodem bądź przylot samolotem i wynajem auta na miejscu, a nie macie dużego doświadczenia w poruszaniu się czterema kółkami po Włoszech, to polecam Wam ostatni z moich e-booków, w którym znajdziecie komplet informacji na ten temat.

„Samochodem po Italii” (ebook)

Konkurs noworoczny – wygraj wakacje w Trapani z Angelo Apartments

apartamenty nocleg trapani angelo apartments

Nagrody w konkursie

Nagrodą główną jest pobyt w Trapani dla dwóch osób dorosłych lub rodziny z dziećmi (rodzice ze swoimi dziećmi) w roku 2020:

  • pięć noclegów w Angelo Apartments, bez wyżywienia;
  • dwie jednodniowe wycieczki po okolicy zorganizowane staraniem i na koszt właścicieli apartamentów. Jedna wymyślona przez zwycięzcę konkursu, druga przez Olę i Angelo Carollo;
  • pobyt w dowolnym terminie z wyjątkiem sierpnia, długiego weekendu w pierwszym tygodniu maja oraz długiego weekendu 11-14 czerwca;
  • laureaci zobowiązani są dokonać rezerwacji pobytu do 29 lutego 2020 r.

Dodatkowo dwie osoby otrzymają nagrody w postaci vouchera upoważniającego do zniżki na noclegi w Angelo Apartments:

  • każdy voucher o wartości 50 euro obniżający wysokość rachunku w Angelo Apartments;
  • termin pobytu nie jest ograniczony wysokim sezonem;
  • rezerwacji pobytu z wykorzystaniem vouchera należy dokonać do 29 lutego 2020 r.
  • minimalna długość pobytu to jedna noc.

Nagrody nie łączą się z innymi bonusami dostępnymi w Angelo Apartments dla czytelników bloga Italia by Natalia.

Nagrody otrzymają w sumie 3 osoby, które najciekawiej odpowiedzą na poniższe pytanie:

„Masz możliwość spędzenia całego dnia na wycieczce po okolicy Trapani w towarzystwie Oli i Angelo Carollo. Możecie zwiedzać, pływać w morzu, jeść, degustować wino, cieszyć się pięknem przyrody. Jak chciałabyś / chciałbyś spędzić ten wspólny dzień?”

Na końcu dopisz, który z czterech wymienionych niżej warunków udziału w konkursie spełniasz.

Nie liczy się długość odpowiedzi, liczą się kreatywność i emocje. Zaskocz mnie, rozbaw, pokaż, że wiesz coś o Trapani i okolicy. I najważniejsze, odpowiadając zrób to zgodnie z regulaminem i warunkami konkursu. Odpowiedzi niezgodne z regulaminem nie będą brane pod uwagę. 

apartamenty nocleg trapani angelo apartments

Warunki udziału w konkursie:

Należy spełnić jeden z czterech podanych niżej warunków:

  1. Polubić stronę Italia by Natalia na Facebooku, polubić ten post i udostępnić go w trybie publicznym (widocznym dla wszystkich, również dla osób spoza grona znajomych). Link do strony bloga na Facebooku, albo
  2. Dodać do obserwowanych profil Italia by Natalia na Instagramie, polubić post konkursowy i dodać komentarz „biorę udział”, albo
  3. Zapisać się na blogowy newsletter, na pasku dolnym strony, albo
  4. Dodać do obserwowanych profil Italia by Natalia na Twitterze, polubić post konkursowy oraz podać go dalej.

Regulamin konkursu:

    1. W konkursie mogą wziąć udział wszystkie osoby pełnoletnie, lubiące blog Italia by Natalia na Facebooku, obserwujące na Instagramie, Twitterze lub zapisane na powiadomienia w formie newslettera (również takie osoby, które dołączyły do subskrybentów w trakcie trwania konkursu);
    2. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe należy podać pełne imię i nazwisko, a także który warunek / warunki udziału w konkursie się spełniło. ;
    3. Organizatorem konkursu jest blog Italia by Natalia, sponsorem nagród jest firma Angelo Apartments – Trapani Easy s.r.l.s.;
    4. Odpowiedź na pytanie konkursowe. Odpowiedź bez zdjęć i linków należy zamieścić w komentarzu pod tym postem na blogu (nie na Facebooku, Twitterze czy Instagramie!). Na końcu odpowiedzi należy dodać, który z punktów (1, 2, 3, 4) warunków konkursu spełniłeś (polubienie strony bloga, postu o konkursie i udostępnienie go na Facebooku w trybie publicznym, obserwowanie profilu, dodanie komentarza i polubienie postu na Instagramie, zapis na newsletter czy obserwowanie profilu, polubienie postu i podanie go dalej na Twitterze). W przypadku mediów społecznościowych (Facebook, Instagram, Twitter) o nazwie innej niż imię i nazwisko należy podać nazwę konta, które wykonało działanie. W przypadku zapisu na newsletter przy wykorzystaniu adresu innego niż imię i nazwisko również proszę wpisać wskazówkę umożliwiającą mi sprawdzenie.
    5. Termin dodawania komentarzy to środa 15 stycznia do północy. Komentarze nie pojawią się od razu. Aby zapobiec sytuacji podbierania sobie pomysłów na odpowiedź konkursową, wszystkie dodane komentarze z odpowiedziami zostaną przeze mnie opublikowane dopiero w czwartek 16 stycznia. Wyniki konkursu podam w aktualizacji tego posta w niedzielę 19 stycznia. Wpisując komentarz należy w odpowiednich polach podać: prawidłowy adres e-mail (widoczny będzie tylko dla mnie), pełne imię i nazwisko np. (Anna Nowak) w polu „nazwa”, treść odpowiedzi poprzedzając ją dopiskiem [KONKURS] umieszczonym w nawiasie kwadratowym oraz numer spełnionego warunku udziału w konkursie w polu „komentarz”. Będzie to oznaczało, że jest to odpowiedź na pytanie konkursowe. Wypełnienie pola „witryna” nie jest wymagane.
    6. Jeśli będziecie mieć pytania odnośnie regulaminu, zasad itp. zadawajcie je również w komentarzach wpisując w nawiasie [PYTANIE], wtedy też nie trzeba podawać pełnego imienia i nazwiska. Takie komentarze będą publikowane bezzwłocznie, a moja odpowiedź będzie widoczna dla wszystkich. Nie dopytujcie o regulamin w mailach, nie udzielam indywidualnych odpowiedzi, gdyż wszystkie informacje na temat konkursu mają być ogólnodostępne;
    7. Odpowiedzi niespełniające warunków wyszczególnionych w pkt. 4 i 5 nie będą brane pod uwagę!
    8. Jedna osoba może dodać jeden komentarz biorący udział w konkursie.
    9. Biorąc udział w konkursie wyrażasz zgodę na publikację swojego imienia i nazwiska w tym poście (w przypadku zdobycia nagrody) oraz w komentarzu pod postem, będącym zgłoszeniem do konkursu.

Aktualizacja 19 stycznia – wyniki konkursu

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w Konkursie Noworocznym. Zainteresowanie było ogromne, niemal dwukrotnie większe niż w pierwszej edycji konkursu rok temu, a przez to wybór jeszcze trudniejszy.

Nagrodę główną wygrywa:

Maciej Pawłowski

Vouchery otrzymują:

Ewa Malik

Magdalena Frączek – Bury

Gratuluję! Z osobami nagrodzonymi skontaktuję się mailowo w poniedziałek 20 stycznia.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia. Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku, śledzenia profilu na Instagramie, jak również na  Twitterze oraz subskrypcji kanału YouTube. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym.

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Post powstał we współpracy z Angelo Apartments – Trapani Easy s.r.l.s.

106 komentarzy do “Wakacje w Trapani – konkurs noworoczny z Angelo Apartments, edycja II”

  1. [KONKURS] [3]
    Chciałbym obudzić się bez budzika, wyjść na włoskie śniadanie do pobliskiej kawiarnii, zakończone lampką dobrego wina. Następnie udać się na plażę uliczkami, które nie są dostępne w przewodnikach, tak by poznać miasto od środka. Po plazowaniu udać się do jednej z rodzimych restauracji, których tez próżno szukać w przewodniku. Na targu rybnym oczekiwałbym pomocy w wybraniu najlepszych, zdaniem moich przewodników, kawałkow ryb lub owoców morza, z którymi następnie -przy kieliszkach wina 🙂 – uczyliby mnie kulinarnej sztuki Sycylii. Po kolacji spacer i poznanie nocnej strony miasta, jesli starczyłoby sił to nawet do wschodu słońca 🙂

  2. [KONKURS]
    Smaczki, zapaszki i widoczki przy gadanku moje podróże a jak dzień z Olą i Angelo to w ich ulubionych miejscach jeżeli zdradzą
    Nr 2 – Instagram – co_sie_dziwisz

  3. Poranek zaczęłabym od najważniejszego posiłku dnia a więc od śniadania. Pyszna kawa i obowiązkowo cornetto, które uwielbiamy z mężem. Kawa nigdzie nie smakuje tak dobrze jak we Włoszech :). Następnie udalibyśmy się na targ istna uczta dla zmysłów ! Ryby, świeże owoce, oliwki i wiele innych lokalnych przysmaków to wszystko w jedynym miejscu. Tam zjedlibyśmy drugie śniadania w postaci świeżych owoców.
    Po dostarczeniu dawki witamin czas na zwiedzanie. W odległości ok. 10 km od Trapani znajduje się urokliwy zamek Castello di Venere. Wzniesiony na wzgórzu zapewnia piękne widoki na pobliskie miasta. Po zwiedzaniu zamku udałabym se do pobliskiego miasta Erice gdzie podziwiałabym średniowieczną zabudowę miasta. Z Erice kolejką gondolową (Funivia di Erice) wrócilibyśmy do Trapani. Przy dobrej widoczności panorama miasta musi być przepiękna. W Trapanii obowiązkowo chciałabym zobaczyć rodzinne muzeum w XVII-wiecznym młynie – Salt Museum gdzie dowiedzielibyśmy się jak pozyskuje się sól. Miejscem które bardzo chcielibyśmy zobaczyć jest Scurati Caves. Będąc w Trapanii obowiązkowo trzeba odwiedzić port i chociażby na chwilę odpocząć wsłuchując się w szum fal. Poza opisanymi wcześniej miejscami chciałabym zobaczyć urokliwy kościółek Chiesa Anime Sante del Purgatorio, katedrę św. Wawrzyńca oraz historyczne centrum Trapanii. Pomimo, że nie byłaby to nasza pierwsza włoska wycieczka to nigdy nie byliśmy w prawdziwej winnicy. Z pewnością tym razem chcielibyśmy skorzystać z takiej możliwości i skosztować pysznego Włoskiego wina przekąszając do tego Bruschetty.
    Po pełnym dniu atrakcji czas na ucztę. Jak Włochy to oczywiście pyszne gelato, pasta i pizza w dowolnej kolejności:). Podczas wspólnej uczty chętnie dowiedzielibyśmy się jak wygląda codziennie życie w Trapanii.
    W domowym zakątku samodzielnie zaczęłam uczyć się języka włoskiego. Mam nadzieje, że podczas swojego pobytu mogłabym nauczyć się nowych słów od gospodarzy, które wykorzystałabym przy kolejnej ….i kolejnej podróży do Włoch.

    Spełniam warunek konkursu nr 3.

  4. KONKURS
    Zaczne od tego, ze w tym roku obchodzimy 25 rocznice naszego ślubu. Jakze wspaniale byloby spedzic kilka dni na Sycylii, pod niezwykle blekitnym niebiem, posrod szumu fal mórz cieplych i krystalicznie czystych, przy aromacie niezwyklej roslinnosci, tych sycylijskich pomaranczy, mandarynek, roślinności ogolnie wszelkiej! Otoz, ten jeden jedyny dzien zaczelabym od wspanialego pysznego sycylijskiego sniadania – brioche,  i lodow ze śniegów Etny, granite! Potem aromatyczna kawa, cassatelle do tego, albo cassata alla siciliana lub paste di mandorla czy wreszcie cannolo siciliano, i wcale nie bede liczyc kalorii, o nie! Chcialabym potem by sycylijscy przewodnicy oprowadzili mnie po Trapanii, ale przede wszystkim, po najpiekniejszych uliczkach, zakamarkach, owianych historią przedziwna i niebanalna. Po pieszych wedrowkach, które przeplatane bylyby degustacja lokalnych specjalow i win, chetnie przy pomocy panoramicznej kolejki pojechalabym do Erice by przeniesc sie na chwile do sredniowiecznego miasta. Nie tracac z czasu ani chwilki, dalabym sie zawiezc wodolotem albo lodka na jedna z malowniczych wysp Levanzo gdzie Natalio dolaczylabym do Twojego snu, wedrujac razem z Toba w nim, po pieknym malym miasteczku, ktorego „śnieżnobiałe domy ozdobione intensywnie niebieskimi okiennicami wyłaniały się wprost z morza, a turkusowe fale kołysały na swych grzbietach kolorowe łódki.”  Chcialaby tak jak i Ty, doswiadczyc takiego bogactwa emocji, doznan i wrazen, nie tylko wzrokowych, ale tez i smakowych, powonienia, dotykowych. Wyobrazam sobie iz wszystko to moze stac sie realne tylko tam, tylko z moim mezem. Byc moze nierealny to plan, niewykonalny, byc moze trzeba by bylo zrezygnować z czegos, i tu, dalabym sie przekonac tym, co Trapani znaja doskonale. Jednak ze wszystkich sil, chcialabym ten dzien spedzic jak najintensywniej, by jak najwiecej pochlonac z tej urokliwej czesci Sycylii, jak najwiecej zaczerpnac z miejsc, zapachow, smakow i chwil. Zakonczylabym ten dzień, przy biesiadnym stole, gdzie z zaslonietymi oczami kosztowalabym pysznosci sycylijskiej kuchni, nawet ukochane przez meza owoce morza, z których ja jadam tylko krewetki, popijając pysznym winem, majac w uszach temat przewodni z Ojca Chrzestnego. Pozny wieczor, noc juz tylko we dwoje, z obrazami wspomnieniami minionego dnia, upojeni wrazeniami, szczesliwi i chyba zakochani juz nie tylko w sobie ale i w Sycylii, czego jestem absolutnie pewna.

    Spelniam 1 i 2 warunek konkursu.

  5. Trapani to urocze miasto na zachodnim wybrzezu Sycylii,w ktorym spotykaja sie dwa morza;Tyrenskie i Srodziemne,gdzie czas płynie wolniej a mieszkancy sa zyczliwi,radosni,z usmiechem witaja turystow uroczym BUONGIORNO. .:D  z Olą i Angelo Carollo -małzenstwem polsko-włoskim spedze miły dzien   spotykamy sie na Starówce..to tetniaca zyciem i historia czesc miasta,urokliwe ,waskie uliczki prowadza Nas nad piaszczyste długie plaze,a błekitne ciepłe morze zacheca do kapieli….. a przepiekne zachody słonca,ktore ubieraja niebo w odcienie rózu,czerwieni,pomaranczy zachwycaja i zapieraja dech i sprawiaja ze nie chce sie wracac… <3 W klimatycznej knajpce usmiechniety kelner podaje Nam owoce morza oraz dzban smakowitego,schłodzonego wina…Na dzisiaj to juz koniec,zbieramy siły przed jutrzejsza wyprawa kolejka do Erice…przepieknej osady w chmurach… 

  6. [KOMENTARZ] Marzeniem moim jest spędzić jeden dzień w towarzystwie nie tylko wspaniałych przewodników którzy przybliżą mi uroki Trapani ale szczególnie w kręgu mojej rodziny w oderwaniu od Internetu i całego tego szumu związanego z mediami społecznościowymi. Byłoby to niezwykle doświadczenie szczególnie gdy moje córki lat 15, 15 i 18 żyją światem internetowym. Nie jest to oczywiście złe, ale taki resert w okolicznościach przyrody jakie oferują Włochy i koncentracja na świecie rzeczywistym to byłoby to!! Może poznałybysmy się na nowo?? Kto wie? Magia pięknych miejsc może czynić cuda. Wierzę w to

  7. Byliśmy już na Sycyli i mieliśmy okazje poznać kilka pięknych miejsc. To co nas jednak zachwyciło najbardziej to sycylijska kuchnia do dziś uważamy ją za najlepszą na świecie. Mając więc możliwość spędzić dzień z rodowitymi Sycylijczykami chciałabym aby pokazali mi miejsca w których sie stołują, targi na których kupują produkty i knajpki w których piją najlepsze wino. Spełnieniem marzeń byłaby lekcja gotowania da się zrobić?

    Opcja 2 – Instagram – Twojplanwpodrozy

  8. Przyznam się szczerze, że najchętniej pozwiedzałabym Trapani alternatywnym szlakiem targowo – kulinarnym i spróbowała potraw, ale takich, które Sycylijczycy przyrządzają w domach, a nie tych robionych pod turystów. Pospisywałabym najsmakowitsze przepisy i założyła blog kulinarny . A tak zupełnie szczerze, to marzy mi się, aby nauczyć się robienia kilku prostych smakowitych włoskich potraw na użytek własny i moich przyjaciół. Uwielbiamy z dziećmi poznawać nowe smaki.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Spełniam warunek 2 @aga.foto.info

  9. [KONKURS]
    Dzień dobry,
    Jeśli dzień bardzo chciałabym go spędzić na statku wraz z rodziną.Płynelibyśmy statkiem do pięknych plaż i odpoczywali byśmy na plaży oraz popływalibyśmy w cudnej wodzie morza Tyreńskiego.Bylo wspaniałe gdyby podczas wyprawy udało nam się ujrzeć delfinydzieci były by zachwycone
    Na statku chciałabym skorzystać z możliwości łowienia ryb ,owoców morza i spróowania ich po przyrządzeniu przez kucharza.Moje marzenie to poznanie smaku świeżych ryb i owoców morzaA na brzegu po cudownym dniu poszłabym z rodziną na pyszną pizzę do Da Calvino♥️
    Witryna Facebook

  10. [KONKURS]

    Każdą swoją przygodę staram się zaplanować tak, by mieć wspaniałe wspomnienia. Chcę poznać historię miejsca w którym jestem, poczuć panujący klimat, delektować się lokalnymi specjałami, porozmawiać z miejscowymi mieszkańcami. Ale czym byłby udany pobyt właśnie w słonecznej Italii bez błogiego relaksu na plaży, połączonym z rejsem wśród lazurowych fal tyrreńskich? Albo bez popijania czerwonego wina przy świetle zachodzącego słońca i pizzy Siciliany z czarnymi oliwkami. Aż czuje ten smak!
    Warunki 1,2,3 🙂

  11. [KONKURS]
    Warunek udziału w konkursie: 2( Instagram: zacharskan88)
    Nowy Rok, nowe wyzwania! Nowe podróże też! Kocham Włochy( w końcu też mam na imię Natalia) i wracam tam kiedy tylko mogę! Zaczynajac swoją włoska przygodę od Północy kraju, udało mi się zwiedzić jeziora Grada i Como oraz Wenecję. Kolejnym razem zaliczyłam Cinque Terre i Rzym. Następnym, Wybrzeże Amalfitanskie oraz troszeczkę Apulii( tylko ciut ciut, 1 dzień w Gallipoli) I na tym moja przygoda się kończy. Kolejnym krokiem jest, oczywiście, rzecz jasna, – Sycylia i akurat teraz, kiedy pomyślałam że czas na ciąg dalszy mojego odkrywania Włoch , natknęłam się na ten konkurs. Przypadek? Nie sądzę Postanawilam więc, że to muszę być ja. I w ten oto ,nie taki magiczny, ale jednak, sposób biorę się do pisania, mimo że nigdy nie byłam dobra w te klocki ale czego się nie robi aby tak zacząć Nowy Rok – od wygranej podróży do miejsca które od dawna jest na mojej liście, czyt. ” Warto zwiedzieć” Marzy mi się kilka dni spędzonych w tej części Italii, a w towarzystwie Oli i Angello Carollo, to już w ogóle przerosloby moje oczekiwania. Uwielbiam rozmawiać, słuchać i spędzać czas w Miejscowymi, poznając dany region w najlepszy i najprzyjemniejszy z możliwych sposobow. Wyobrażam sobie poranek z filiżanka kawy w miłym towarzystwie, następnie spacerowanie i słuchanie opowieści o życiu w zachodniej Sycylii, zwyczajach, kulturze, kuchni … Zbliżając się do południa, nie ma mowy, żeby obyło się bez włoskich lodów! Najlepszych na świecie rzecz jasna! Mam nadzieję, że pobyt w Trepanii tylko utwierdzi mnie w tym przekonaniu. Następnie, kolejne przechadzki wąskimi uliczkami i oberwowanie życia codziennego miejscowej ludnosci. Na koniec kąpiel w morzu( obowiązkowy punkt programu w takich okolicznościach przyrody) i zjedzenie czegoś pysznego. Korci mnie spróbowanie busiate con pesto trapanese. Chciałabym również nauczyć się jeść owoce morza, których jeszcze, nigdy w zyciu, nie próbowałam, bo jakoś nie miałam odwagi i nie wiedziałam jak się do tego zabrac. Najwyższy czas sprobowac! No ale gdzie się odważe jeśli nie na Sycylii? Bonusem tak idealnego dnia byłoby kosztowanie lokalnego wina( oj tak. !) Kocham wino i dużo słyszałam o winnicach w zachodniej Sycylii! Nie mogę się doczekać kiedy spróbuję. Tym o to akcentem kończę moja ” odpowiedź na pytanie konkursowe”, zamykam oczy i kładę się spać trzymakajc mocno kciuki, żeby udało mi się wygrac. Ci vediamo in Trepania! ☀️☀️☕☕️

  12. [KONKURS]
    Włochy jednym kojarzą się z pizzą, innym z włoską mafią, a jeszcze innym po prostu z kształtem buta z mapy (choć według mnie to trochę naciągane skojarzenie;))Ale chce napisać z czym Włochy kojarzą się mnie- pierwsze co przychodzi mi do głowy to nie słońce czy papież, ale śnieg, i to taki po kolana jak z czasów dzieciństwa. I smak bombardinio, i włoskie „Felicita” w tle. I carabinieri ale to chyba mniej przyjemne wspomnienie, w szczególności dla męża;) A chciałabym żeby Włochy kojarzyły mi się poprzez smaki, zapachy, dźwięki, a przede wszystkim żeby w tym wszystkim było miejce na zwykłego człowieka. Dlatego dzień z prawdziwymi Włochami chciałabym zacząć od nauki włoskiego-marzy mi się nauka piosenki w stylu „Sto lat”,albo samodzielne zamówienie kawy i gelato w małej lokalnej kawiarence w stylu Julii Roberts z „Jedz,módl się,kochaj”. Potem, chętnie poznałabym włoską rodzinę z temperamentną mamitą na czele,może nawet udałoby się zjeść lub ugotować wspólny posiłek. Niekoniecznie pizze czy spaghetti ale coś swojskiego, absolutnie nie instagramowego ale za to pysznego,kalorycznego i sycylijskiego. Czyli wychodzi na to,że skończy się na rurce z kremem;) I wreszcie, grande finale-taniec i wino, lub wino i taniec-kolejność dowolna,ale na pewno z finałem w postaci bolących nóg i głowy. Moim marzeniem jest poczuć Włochy, usłyszeć je i zapamiętać, nie tylko je zobaczyć-czy można zrobić to inaczej niż po prostu poprzez przeżycie jednego dnia kogoś dla kogo jest to tylko codzienność?

    Rozmarzyłam się, nawet jak się nie uda wygrać,to wieczór zrobił się przyjemniejszy.
    Pozdrawiam,
    (Spełniłam warunek 2 i 3 (apoplawska1@o2.pl)

    Biorę udział w konkursie jako rodzina z dwójką dzieci

  13. Droga Natalio, wypełniając poszczególne pola, niechcący wcisnęłam coś i poszło bez odpowiedzi Czy mogę wysłać raz jeszcze? pisze:

    [PYTANIE]

    1. Ok, w tym przypadku zgadzam się i usuwam Twój komentarz z oczekujących, ale zwróć proszę uwagę, gdzie wpisujesz treść. W tym komentarzu z pytaniem wpisałaś ją w pole „”nazwa” zamiast w pole przeznaczone na treść.

    2. Spełniony warunek (1).

      Gdybym mogła spędzić dzień z Olą i jej mężczyzną, na pewno chciałabym, żebyśmy wzięli koc, kosz z owocami, przekąskami i winem i ruszyli na piknik. Niestety nie wiem nic o Trapani, dlatego nie będę ściemniać i przeklejać zdania z googla czy innych blogów. Co dał by mi taki dzień? Możliwość oddechu, skupienia się na sobie, na widokach i na dwójce obcych ludzi, których historię chciałabym poznać. Uwielbiam ludzi i kocham ich historię, przypadkowe/nieprzypadkowe wydarzenia i lubię słuchać o drodze, którą sobie obrali. Każda taka historia daje mi do myślenia, inspiruje lub pokazuje, że zawsze jest czas na to, by wciąż życie w swoje ręce i robić to, co się naprawdę kocha. Mimo ograniczeń, które każdy na siebie nakłada. Dlatego ze wzruszeniem wyobrażam sobie jak wszyscy leżymy i po prostu rozmawiamy. Opowiadamy o sobie i przez chwilę dzielimy tę czasoprzestrzeń będąc skupieni na sobie i swoich towarzyszach. Patrząc w niebo, nie liczyć czasu na zegarku, nie patrzeć za uciekającym autobusem ani za tym, co trzeba teraz zrobić, żeby dom jakoś wyglądał. Takie marnowanie czasu jest najpiękniejszym marnowaniem czasu ever! Po przeprowadzce do Warszawy i zajęciem się życiem na pełen etat w pracy i domu z dwuletnim najfajniejszym synem, zapomniałam trochę o tym, co dawało mi zawsze energię i siłe do działania. A byli to zawsze ludzie. Których spotykałam na wolontariatach, których po prostu zaczepiałam, bo mieli piękne oczy, ładną sukienkę (teraz w Warszawie dziwnie się na mnie patrzą). Myślę, że takie spotkanie i w takiej formie dałoby mi ogromnego kopa i radość. I myślę, że towarzyszom również.

      Jest wysokie prawdopodobieństwo, że mi się nie uda. Ale dziękuje za to, że wykorzystując „dupogodzinę” w pracy, mogłam tak fajnie się rozmarzyć i tak beztrosko przenieść do tak pięknej krainy. Czuję się dużo lepiej i z niecierpliwością czekam na wiosnę i ciepły wiatr, w kręconych włosach. Ściskam! <3

    3. [KONKURS]3
      Gdybym mogła z Olą i Angelo spędzić tylko jeden dzień w Trapani, to chciałabym żeby był to czwartek. Wstać wcześnie rano, wyjść na ulicę i poczuć ten sycylijski poranek wszystkimi zmysłami. Zatrzymać poranne światło pod powiekami, poczuć zapach tego miasta, usłyszeć jego poranną krzątaninę. Na stojąco przy barze wypić cappuccino i zjeść bułkę w pobliskiej panaderii, a potem z wielkim koszykiem wybrać się na targ. Utonąć w magicznej ferii barw, zapachów i odgłosów. Poczuć palcami fakturę skórek owoców i warzyw. Wybrać pachnące owoce, zielonkawe cytryny, nadziewane oliwki, regionalny ser, owoce morza, oliwę i sól. Wstąpić po tradycyjnie pieczony chleb. Nucąc pod nosem Bella ciao zatargać zdobycze do apartamentu, spróbować owoców cieknących sokiem, zrobić na drogę kanapki ze świeżego chleba , skropionego oliwą i obłożonego serem i wyruszyć samochodem do Erice. Po zwiedzaniu zatrzymać się przy drodze z widokiem na okolicę, zjeść kanapki, podzielić się wrażeniami. Porozmawiać o historii tego zaklętego w średniowieczu kawałka raju.
      Później wyruszyć do Scurati, żeby zobaczyć Grotta Mangiapane. Fascynują mnie nietypowe lokalizacje domów. W drodze powrotnej wzdłuż wybrzeża zatrzymać się w np. Rio Forgia, by pospacerować po plaży, ponapawać się widokiem morza, zamoczyć w nim stopy, a może więcej kadluba… Posłuchac od Oli i Angelo o czających się na zachodzie Isoli Egadi, by zrobić sobie smak na wyprawę w przyszłości.
      Następnie jadąc do Trapani zajrzeć do Tonnara di Bonagia z uroczą basztą zamkniętej tuńczykarni, zamówić w kawiarni orzeźwiającą granitę czy kawę. Usłyszeć historię Oli i Angelo. Opowiedzieć naszą jeśli będą jej ciekawi.
      Po powrocie do apartamentu własnoręcznie dla nas i naszych gospodarzy przyrządzić moje ukochane Cozze – gotowane w garnku z osoloną wodą, odrobiną oliwy i białego lokalnego wina np ze szczepu Inzolia o cudownej grejpfrutowej nucie. Dowiedzieć się jak sycylijczycy przyrządzają cozze. Każdy nowy przepis to jak święty graal. Później przy reszcie wina zajadać się mulami podanymi z zieloną pietruszką, z niepozornymi prawdziwie sycylijskimi wyciśniętymi cytrynami z targu, zieloną i pikantną oliwą z pierwszych zbiorów i tłoczenia na zimno, zbieraną wraz z sosem z talerza kawałkami tradycyjnego chleba.
      Poczuć prawdziwego ducha Włoch zaklętego w chlebie, oliwie i winie. W byciu z drugim człowiekiem. W tkaniu opowieści. W dzieleniu się emocjami.
      A później wybrać się zobaczyć saliny o zachodzie słońca, gdzie siedząc przy kolacji i kieliszku białej Marsali móc poczuć słodkie zmęczenie, błogość i wdzięczność, że było nam dane przeżyć tak cudowny dzień, doznać tak wspaniałych uniesień i poznać nowych ciekawych ludzi i miejsca.
      Tak chciałabym spędzić czas na Sycylii, gdyby był mi dany tylko jeden dzień w Trapani.

    4. Gdybym miała możliwość spędzenia całego dnia w towarzystwie Oli i Angelo, poprosiłbym aby pokazali mi miejsca niedostępne dla turystów, takie ktorych nie można znaleźć w przewodnikach. Zabralibyśmy ze sobą najlepsze wino jakie można kupić w mieście, pizze oraz koc i urządzili piknik, deleltując się swoim towarzystwem a także upajając sie wspaniałym widokiem.
      Wszystko byłoby dla mnie magiczne ponieważ od kilku lat marzy mi się żeby udać sie do Włoch, tym bardziej ze podobno mam włoskie korzenie

      Spełniam warunek 1 z listy.

    5. [KONKURS] Z biegiem upływającego czasu żyjemy coraz szybciej. Nieustannie za czymś gonimy. Nie mamy czasu na drobne przyjemności, szczere rozmowy, przetańczone noce i najprawdziwszy śmiech. Jestem w klasie maturalnej i stres jaki nakłada na mnie szkoła i rówieśnicy sprawia, że czasem zapominam kim tak naprawdę jestem i czego pragnę od życia. Dopiero zasypiając oddaje się błogim myślą o morzu które tak kocham, który daje mi wolność. Myślę wtedy o szalonych tańcach w blasku księżyca, wylegiwaniu się na gorącej plaży, próbowaniu nowych potraw, odkrywaniu pięknych miejsc. I nagle przepełnia mnie spokój, mogę odetchnąć, zaczerpnąć świeżego powietrza. Jeśli miałabym możliwość spędzenia jednego dnia w towarzystwie Oli i Angelo Carllo to chciałabym wykorzystać to w 100% i zrobić wszystko o czym tak marzę każdego dnia tkwiąc w szarej rzeczywistości. W Trapani byłam raz bardzo dawno temu ale kojarzy mi się z tym miejscem ogromna gościnność , rodzinna atmosfera, najsmaczniejsze we Włoszech (i chyba na całym świecie:) ) lody a najlepsze jest to, że nawet późno w nocy miasto tętni życiem.
      Spełniam warunek 2. Moja nazwa na instagramie to @juliajedrczak

    6. [KONKURS] 3
      (Komentarz dodaję jeszcze raz, gdyż wcześniej zabrałam się od razu do pisania i pominęłam hasło początkowe )

      Nasza przygoda z Trapani rozpoczyna się w czerwcu 2015 roku. Wtedy na stronie Ryanair dostrzegamy nazwę tej miejscowości, przeglądamy zdjęcia zamieszczone w internecie. Serce mocniej bije. Decyzja zapada. Kupujemy bilety! Skaczę z radości po domu wykrzykując „Trapani! Trapani!”. Miała to być w końcu moja wycieczka u boku ukochanego chłopaka. We wrześniu lądujemy już na sycylijskiej ziemi. Najpierw oglądamy ją od góry, z lotu ptaka. Później drzwi samolotu otwierają się i bucha na nas gorące, suche, pachnące morzem powietrze. Przychodzimy przez korytarze małego lotniska, gdzie z każdej strony słychać już rozkrzyczane głosy rozmawiających sycylijczyków. Wsiadamy do autobusu, dzięki któremu już za kilkanaście minut znajdziemy się w Trapani. Długą ulicą handlową, na której widnieje napis „Via Fardella” docieramy w głąb miasta. Po drodze zachwycam się widokiem morza. Jesteśmy! Ponownie bucha na nas gorące powietrze. Radość i ekscytacja miesza się z ciekawością, co zobaczymy. Wiemy już trochę o mieście, przeczytaliśmy i nim wszystko, co było dostępne w przewodnikach i w internecie. Mój (wtedy) chłopak wydrukował plan na każdy dzień, na którym widniały mapy, cenniki, opisy. Kolejne dwa tygodnie zwiedzamy Trapani i okolicę. Zachwycamy się budowlami w Selinunte. Spędzamy tam cały dzień, chodząc w ogromnym słońcu. Gdy po wyjściu chcemy kupić coś do picia, okazuje się, że przez sjestę jest to niemożliwe. Ratuje nas przypadkowo spotkany sycylijczyk. Zaprasza do swojego domu. Mnie częstuje wodą, chłopaka zimnym piwem. Do dziś mówi, że było to najlepsze piwo w jego życiu, był aż tak spragniony. Rozmawiamy z nim chwilę poznając sycylijską gościnność.
      Innego dnia zauważamy chmury na niebie. Z nadzieją, że dziś będzie chłodnej postanawiamy wyruszyć rowerami na Saliny. Bardzo szybko okazuje się jednak, że zza porannych chmurek wygląda piękne i równie parzące co w poprzednich dniach słońce. Jedziemy i zachwycamy się. Mijamy góry soli, natrafiamy na zbiór soli, gdzie mamy możliwość wrzucenia jej trochę na taczki dzięki otwartości pracowników. Na około widzimy różowe zbiorniki z wodą. Na końcu naszej podróży dojeżdżamy do muzeum, które zwiedzamy i delektujemy się ciszą, odpoczywamy, nie dopuszczając do siebie wiadomości, że wkrótce trzeba będzie opuścić to wyjątkowe miejsce.
      Tak mijają dwa tygodnie. Dwa tygodnie wspaniałych wycieczek, najlepszej w naszym życiu pizzy, cudownie spędzonych chwil młodej dziewczyny i jej chłopaka. Obiecujemy sobie, że to pierwszy, ale nie ostatni raz w tym miejscu.
      Długo nie trzeba czekać. Rok później namawiany przyjaciół, aby z nami pojechali. Tak się dzieje. Znów podróże, jedzenie, nic nam się jeszcze nie znudziło. W jednej z pizzerii rozpoznaje nas mężczyzna, próbując nam powiedzieć, że nas pamięta, cieszymy się.
      Nie wiem, co za moimi plecami szykuje chłopak. Nie wiem, że za chwilę, na końcu cypelka, po uroczystej kolacji w Antici Sapori powiem „tak”, i tam, z sycylijskiej ziemi, powrócę do ojczyzny już jako narzeczona.
      To nie koniec naszej historii zaplecionej w Trapani.
      Następnego roku namawiamy innych znajomych, pokazujemy im zdjęcia z poprzednich podróży. Udaje mi się nawet przekonań do tego koleżankę panicznie bojącą się latać. Znów lecimy! I znów jest pięknie. Mężczyzna w pizzerii ponownie nas rozpoznaje.
      Cieszymy się, jesteśmy już od roku narzeczeństwem, a przecież już za rok bierzemy ślub. Czy uda nam się tu powrócić?
      Następuje rok 2018. Trwają gorączkowe przygotowania do tego ważnego wydarzenia. W międzyczasie słyszę w porannym programie temat: Sycylia. Pojawia się hasło: Trapani. Pierwsza myśl? Ten rok nie może zakończyć się bez naszej wizyty tam. Ale jak przekonać o tym przyszłego męża? Tak! Zrobię mu prezent! Kupuję znów bilety, wynajmuję pokój, wszystko to z mocno bijącym sercem. Podczas wesela organizuję przez gośćmi zagadki dla przed chwilą poślubionego mężczyzny. Zasłaniam mu oczy. Podaję kolejno do spróbowania kawałek pizzy, soli, tuńczyka, sycylijskie wino. On zgaduje, że wszystko to łączy się z Trapani. Oznajmiam, że znów jedziemy do miejsca, w którym wszystko się zaczęło. Słyszymy brawa i zachwyt gości nad moim pomysłem.
      I znow, poraz czwarty, cieszymy się, że tam jesteśmy. Odwiedzenie pizzermana to już tradycja. Tym razem pokazujemy mu obrączki, cieszy się razem z nami.
      Podczas każdego pobytu w Trapani co drugi dzień jesteśmy w Calvino, aby móc najeść się na zapas tej nieziemskiej pizzy. Młody kelner zapamiętuje nas i od tej pory uśmiecha się na nasz widok. Widząc nas od razu proponuje pizzę, którą od lat wybieramy. „Quattro gusti”, mistrzostwo.
      Znów odwiedzamy dobrze nam znane już miejsca. Wracamy do kraju.
      Nastaje 2019 rok, a wraz z nim otrzymujemy informację, że będziemy rodzicami. Cieszymy się. Nadchodzą wakacje, chcemy gdzieś pojechać, zanim pojawi się mały człowiek i zawojuje naszym życiem. Pada na Trapani. Moi rodzice lamentują, że jak to w ciąży lecieć. Boją się o przyszłego wnuka. W końcu rozumieją, że nic mu nie grozi. Uwaga – namawiamy ich, żeby z nami polecieli. Mama ma klaustrofobię i boi się zamkniętej przestrzeni w samolocie, ale w końcu zgadza się. Znów lecimy, tym razem pod sercem mam naszego syna. Historia powtarza się piąty raz. Trapani to nasza historia. Gdy nasz syn ma trzy miesiące, opowiadam mu o Trapani. Uśmiecha się, choć nic nie rozumie. Mówię, że gdy będzie już mógł wszystko jeść, zabierzemy go tam. 15 stycznia 2020, karmię Stasia i przeglądam internet. Pojawia się ogłoszenie z konkursem i znów mocniej zabija serce. Czy los znów zaprowadzi nas na sycylijską ziemię?
      Chcielibyśmy, aby Aleksandra i Carollo tym razem (już szóstym) pokazali nam w Trapani i okolicach miejsca, oprócz pięknego morza, które można zwiedzać z rocznym dzieckiem, a wycieczka, w którą chętnie byśmy pojechali, mogłaby odbyć się na przykład do Zingaro, na jedną z jego kamienistych plaż

      Spełniłam warunek 3, subskrypcja bloga (agusia.koperniak@gmail.com)
      Komentarz dodaję jeszcze raz, gdyż wcześniej zabrałam się od razu do pisania i pominęłam hasło początkowe

  14. [KONKURS]
    Konkurs na blogu to okazja wspaniała,
    Bo nie byłam w Trapani, a bardzo bym chciała.
    Jednak samemu tak nudno, smutno…
    Przydałby się ktoś by przedstawić okolicę cudną.
    By chadzać razem uliczkami wąskimi
    Wprost do katedry Wawrzyńca prowadzącymi,
    Pokazać saliny – miejscowe białe złoto
    I wybrać się na wycieczkę zamiastową.
    Rajska plaża San Vito Lo Capo to miejsce doskonałe
    Na odpoczynek, w końcu to półmetek wycieczki całej.
    Jadąc z powrotem zajrzeć na chwilę do Erice,
    Zobaczyć jak na zboczu góry wygląda życie.
    I jeszcze kolacja miła na zwieńczenie wieczoru,
    A na niej owoce morza i wino białego koloru…

    Spełniony warunek 2.
    Pozdrawiam!

  15. Miłością do Włoch zapałałam 30lat temu kiedy to moja ciocia pojechała ze słownikiem w nieznane, znając zaledwie kilka słów. Pracę znalazła właśnie na dalekiej Sycylii, pamiętam jak raz na tydzień lub dwa dzwoniliśmy do niej a ona opowiadała nam o niezwykłej przyrodzie, zapachu pomarańczy, szumie morza. Pamiętam wymiętoloną kartkę z napisem „Błonasera perfawore Margarita gracje” wiedziałam wówczas że ten zlepek słów spowoduje że podadzą mi do telefonu ukochaną ciocię Gosię, wypowiadany jednym tchem musiał brzmieć komicznie 🙂 10 lat później wyszłam za mąż, a moja ciocia jako że nie mogła przyjechać na ślub zaprosiła nas do siebie na 2 tygodnie. Wynajęła nam apartamencik i pozwoliła zachłysnąć się Sycylią. Zakochaliśmy się we wrześniowym ciepłym dniu, zapachu niezwykłych roślin wymieszanych z nadmorską bryzą, spokojem i siestą do której chyba nie przyzwyczaję się nigdy:) Poszliśmy rano.. (koło 11) na zakupy i zapamiętaliśmy nasze lokum po wystawach sklepowych, jednakże zakupy się rozszerzyły o spacer i nastała siesta, wszędzie zostały opuszczone rolety i nie mogliśmy trafić do wynajmowanego mieszkania:) od tamtej chwili minęło prawie 20-ścia lat…wiele sie w moim życiu zmieniło, ale nadal przy moim boku jest ten ukochany mężczyzna który zdobywał ze mną Sycylię:) który wytrzymuje moje fochy i grymasy, który kocha pomimo wszystko. Mamy wspaniałe dzieciaki, kota, chomika, mamy siebie i w tej chwili zastanawiam się jak to możliwe? jak to się stało? jak do tego doszło? że nie dostaliśmy już wiecej na Sycylię? jak to się stało, że minęło 20-ścia lat!! Zaczynając pisać tą odpowiedź nie byłam świadoma, że tyle czasu upłynęło, że tak zleciało… Jest to niesamowite i niezwykle przerażające, że życie biegnie, ucieka, a my gonimy je niczym króliczka. Ciocia już dawno wróciła do Polski, ale tęskni, Sycylia to jej drugi dom. A ja marzę, żeby na 20-śtą rocznicę pojechać tam znow, zabrać męża, dzieciaki, odszukać park w którym siedzieliśmy na ławce, może tam jeszcze jest 🙂 zjeść pizze na kolację i wypić prawdziwą kawę na śniadanie. Nie myśleć co będzie jutro, nie martwić się niczym, po prostu żyć chwilą beztroski i spokoju. A o jakiej wycieczce marzę z Olą i Angelo? dziś dla mnie wartością są chwile, przeżycia, ludzie, dlatego marzę ten dzień spędzić po prostu z nimi w ich codzienności, wypić kawę tam gdzie oni zazwyczaj piją, zobaczyć ich codzienne rytuały, rodzinny gwar włoskiej rodziny, wejść na jeden dzień w ich zyczajno-niezwyczajne życie 🙂 posłuchać jak się śmieją, rozmawiają, jak spotykają przyjaciół i pozdrawiają ich, magiczne są takie zwyczajne chwile razem, gdzie poznajemy siebie, odmienna kulturę i uczymy się od innych, czerpiąc z ich doświadczenia, poczucia humoru, innej mentalności, a większość tych obrazów, przeżyć chciałabym zapisać na zdjęciach bo kocham fotografować! Rozmarzyłam się, naszły mnie refleksje i dziękuję za to, a dzięki obliczeniom na potrzeby napisania tego komentarza już wiem, że 20-ścia lat to naprawdę nie wiele i trzeba żyć tu i teraz, czerpać z włoskiego temperamentu i luzu, bo życie jedno mamy….chyba:)

    Spełniałam punkt numer 1 i 3 🙂

  16. Zaskakujący, pełen lokalnych smaczków, z dala od utartych szlaków, obfitujący w atrakcje regionu – scenariusz naszego wspólnego dnia w Trapani powinni stworzyć Ola i Angleo, bo któż zna to miejsce lepiej, niż oni? Gdy podróżuję, pragnę poznawać odwiedzane miejsca nie jak turysta – ale zobaczyć je oczami tubylców. Jeśli obiad, to w najdalszej uliczce, w rodzinnej restauracyjce, w której od lat serwuje się potrawy wedle tych samych receptur, bez względu na mody czy nowinki. Jeśli widoki, to nie z pocztówki, tylko takie, które podziwiają Trapańczycy podczas swoich romantycznych spacerów. Jeśli atrakcje, to prawdziwie lokalne, których być może na początku nie zrozumiem, ale które w finale wzbogacą moje życie już na zawsze. A wszystko w lokalnym tempie „por si vede”, bez pośpiechu, bo to też część tamtejszego stylu życia.
    O takim dniu właśnie marzę – spędzonym z Olą i Anglo, szlakiem ich prywatnych fascynacji naturą i kulturą, kuchnią i winem, zabawą i relaksem – wszędzie tam, gdzie wiodą ich własne ścieżki, niezadeptane przez turystów.
    Zapisałam się na blogowy newsletter:) Chętnie poczytam więcej.

  17. [KONKURS]
    Wiedziałam,że będzie to intensywny dzień , ale nie sądziłam ze aż tak, ale może zacznijmy od początku. Na godzinę 8 byliśmy umówieni z Ola i Angelo na spotkanie przed apartamentem, aby wyruszyć na całodzienne zwiedzanie okolic Trapani, jednak nasz dzień rozpoczął się dużo wcześniej , postanowiliśmy z mężem wybrać się na targ rybny w Trapani, o którym opowiadała nam Ola. Trochę błądziliśmy między nieznanymi uliczkami z których każda wyglądała praktycznie tak samo, korzystaliśmy z mapy którą dała nam Aleksandra i udało się, zresztą ten gwar i hałas dobiegający z targu było słychać z oddali. Zwykła ulica, skręcamy…. i ogromny namiot pod którym włosi krzyczą, rozmawiają , zachęcają do zakupów. Różne ryby, owoce morza i ten zapach morza, rybacy – niepowtarzalne miejsce i największy tuńczyk jakiego widziałam. Musiałam wyglądać na bardzo zaskoczoną, bo jeden z rybaków zaczął mówić hmmm coś do mnie i pokazywać że mogę zrobić zdjęcia.
    Szybko wracamy do Centrum do Apartamentu Angelo na umówione spotkanie, odbieramy jeszcze z pobliskiego baru nasze śniadanie croissanty z pastą pistacjową i ruszamy w podróż.
    Ola i Angelo przygotowali dla nas wycieczkę wzdłuż wybrzeża , pierwsze miejsce to stara Tuńczykarnia – Tonnara di Bonagio. Czas płynie tu bardzo powoli, małe łudki zacumowane przy brzegu, niebieskie i białe stoliki, praktycznie nikogo nie ma, może dlatego że jest jeszcze wcześnie. Pogoda nam dopisuje, choć to maj słońce przebija się przez chmury i jest przyjemnie ciepło, a jeszcze wczoraj cały dzień padało. Robimy zdjęcia , ja oczywiście tysiące zdjęć, a Angelo opowiada o tym miejscu i tradycji. Wyruszamy dalej , jedziemy wzdłuż wybrzeża, morze jest tak blisko , zlewa się z lądem. Woda jest tak błękitna, zjeżdżamy z drogi i dojeżdżamy do dzikiej plaży, jest pusta cisza spokój tylko szum fal i wiatr. Tak pięknych plaż nie widziałam nigdzie. Ruszamy dalej, Ola chce nas zabrać do skansenu – Grotta Mangiapane, nie wiem co tam może być ale oczywiście zdajemy się na Nich w tej podróży. Dojeżdżamy na miejsce przed nami wielka grota a poniżej stara wioska jakby przed chwilą opuszczona. Zwierzęta chodzą w zagrodach, można zwiedzić każde pomieszczenie, zobaczyć jak żyli, mieszkali i pracowali ludzie. Piękne ogromne kaktusy , krzewy i widok na wszystko co pozostało za nami w dole. Oczywiście wszystkiemu robię zdjęcia, aby o niczym nie zapomnieć i aby nic nie umknęło. Kolejny raz Ola i Angelo mieli rację zabierając nas tu – fantastyczne miejsce. Wydawało się że jesteśmy tam chwilę, a tu minęło prawie 1,5 godz. Nasz następny punkt wycieczki to San Vito lo Capo, dużo czytałam o tym miejscu i chcieliśmy je zobaczyć, zresztą Angelo mówi że to obowiązkowy punkt wycieczki. Jedziemy więc, dalej wszytko w trakcie drogi jest piękne i takie włoskie że bardziej już się nie da. Widoki, domy. Dojeżdżamy do miasta, zostawiamy auto trochę dalej i idziemy uliczkami, gdzie wyrasta restauracja przy restauracji. Przed nami plaża, przepiękna plaża, biały piasek , lazurowa woda otoczona górami. Trochę ludzi na plaży , ale to jeszcze przed sezonem. Angelo prowadzi Nas do restauracji, w końcu trzeba coś zjeść. Mała restauracyjka, stoliki na drodze, prawdziwy Włoski klimat. Strzał w dziesiątkę , bo Ola i Angelo wiedzą dokładnie co warto tu zjeść. Zdajemy się na nich przy wyborze dań. Oczywiście do posiłku lampka wina i woda. Jedzenie przepyszne, makaron z owocami morza, makaron z tuńczykiem, mieszanka panierowanych i smażonych owoców morza. Jesteśmy najedzenie, smaki nie do opisania, wszytko wspaniałe. Popijamy winko, rozmawiamy, szum morza , Ola opowiada o tym miejscu i chce nas zabrać jeszcze coś zjeść. Uliczka obok kupujemy Arancini, choć jestem już najedzona bardzo, zjadam pierwsza – Kula ryżowa nadziewana np. szpinakiem , panierowane i smażone na głębokim oleju. Lokalny przysmak i tradycja. Powoli zaczynamy wracać do Trapani, Ola ma dla nas jeszcze coś specjalnego. Po około 2 godzinach dojeżdżamy do miasta , jest już 18, Ola daje nam mape i auto . Mamy sami pojechać nad saliny, na najpiękniejszy zachód słońca. Ruszamy więc patrząc na mapę i z pomocą google docieramy , mały niepozorny budynek wokoło saliny. Nie ma nikogo , tylko jeden pan sprzedaje sól. Kupujemy Peroni i delektujemy się ciszą. Z czasem przybywa ludzi, starsi, rodziny z dziećmi czekamy więc sami za bardzo nie wiedząc na co, ale po chwili już wiemy. Słońce jest tak piękne i czerwone jak nigdzie, powoli schodzi coraz niżej , spotyka się z morzem i po czasie zanurza się w nim. Siedzimy tak dalej, wszyscy siedzą podziwiają, robią zdjęcia, jest cudownie.
    Wracamy do apartamentu, cały dzień aktywnie, ale nie zamierzamy spać – Trapani się budzi. Na ulicach pełno ludzi , muzyka i gwar. Kupujemy wino nalewane do plastikowej butelki, lane z beczki. Ola polecała Zibbib bo, okazuje się pyszne, szwendamy się po uliczkach i chłoniemy to miejsce w końcu docieramy nad morze, odpoczywamy i popijamy winko.
    Długi dzień, ale jaki wspaniały. Ja odwiedziłam Włochy naście razy i byłam w różnych zakątkach, ale tak jak tu nie jest nigdzie. Najpiękniejsze i najwspanialsze Włochy są właśnie tu. Ta podróż była o tyle trudniejsza, że bardzo długo musiałam na nią namawiać męża ,który Włoch nie lubi. Siedząc tu na plaży w Trapani planujemy właśnie kolejną podróż tu, bo Trapani pokochał tak jak ja i od teraz też kocha Włochy.
    Magda i Arek

    1 – polubienie strony bloga, postu o konkursie i udostępnienie go na Facebooku w trybie publicznym,

  18. [KONKURS] Nie ma drugiego równie romantycznego miejsca, w którym stykają się ze sobą dwa morza: Tyrreńskie i Śródziemne. Trapani to miejsce, które według legendy zrodziło się z miłości nieba i ziemi. Świadectwem tej namiętności po dziś dzień są działające na zmysły kolory: błękit fal, złoto plaż, odcienie różu, czerwieni oraz pomarańczy zachodzącego słońca, które pieści nas swoimi promieniami. Tak leniwie i spokojnie jak żyje się tylko na Sycylii.
    Nie ja pierwsza chce odkryć jego tajemnice. Przede mną serce dla Trapani tracili Kartagińczycy, Rzymianianie, Bizantyjczycy, Arabowie, Normanowie i Aragończycy. Szybsze bicie mojego serca wywołałby spacer Via Mura di Tremontana, jednym z najpiękniejszych deptaków Sycylii, o świcie. Feria barw źródła życia budzącego się zza Monte San Giuliano, na szycie którego przycupnęło malownicze Erice przy akompaniamencie szumu morza to jedno z tych przeżyć, które zostają z nami na zawsze. Wygłodniali kolejnych wrażeń decydujemy się na śniadanie w stylu włoskim – cannolo siciliano w wersji z pistacją z Bronte, zwaną zielonym złotem Etny. Tak posileni, żądni nowych przygód podziwiamy panoramy m.in. spod Torre di Ligny, mieniące się w słońcu kamienice na tle morza czy obserwujemy pracę rybaków w porcie.
    Wkrótce czujemy jednak, że zew wzywa nas dalej. San Vito lo Capo zachywca nas swoim wczesnowiosennym spokojem. Sycylia się zieleni, drzewa cytrusowe kwitną i oszałamiają swoim zapachem, a my mamy najpiękniejszą plażę Sycylii tylko dla siebie. Czujemy pierwotną radość brodząc w płytkiej wodzie, rozbrygując fale, a nasz śmiech niesie się daleko w morze.
    Natura dodaje nam sił. Zdobywamy kolejne ostępy Parco dello Zingaro czując się jak jego odkrywcy. Czy właśnie tak czuli się dawni podróżnicy? Legenda głosi, że zgodę na utworzenie rezerwatu musiała wydać sycylijska mafia, która w licznych jaskiniach na tym terenie ukrywała swoje bogactwa. Może któryś z tych skarbów, posiadający swoją romantyczną i niebezpieczną historię, wciąż znajduje się za jedną ze skał, które właśnie mijamy?
    Gdy słońce chyli się ku zachodowi, rzucając kolorowe cienie na skały, mieniąc się w krysztale wód wracamy do Trapani. Nasze zmysły szaleją na samą myśl czekających nas doznań. Jako przystawki zamawiamy smażone panele i arancine. To tylko zaostrza nam apetyt na gwiazdę wieczoru: makaron z miecznikiem i smażonymi bakłażanami z dodatkiem mięty. Ale czym byłby posiłek bez wisienki na torcie jaką jest deser? I co to byłby za dzień na Sycylii bez pysznych gelato? Pistacjowe lody zostają przegłosowane jednomyślnie!
    Tak samo jak witaliśmy dzień, tak teraz żegnamy go sącząc domowe, lokalne wino w restauracji, wsłuchując się w spokojny szum fal.

    Martyna Sobolewska -Spełniłam warunek 2 (Instagram). Nazwa: Martyna Sobolewska, nazwa użytkownika: martynka.mika oraz warunek 3 (lista mailingowa).

  19. [KONKURS] W sierpniu 2019 roku odwiedziłem z Rodziną piękne Trapani. Na tle ogólnego bałaganu na Sycylii, Trapani się jednak wyróżniło. Jednak i tak pozostał pewien niedosyt. Pomimo tak wielu zachwytów przez innych podróżujących, Sycylia do końca nas nie zachwyciła. Może wycieczka z Olą i Angelo Carollo pozwoli nam się zakochać na zabój w Sycylii. Może pokażą nam takie miejsca i w takiej perspektywie, że już nigdzie indziej nie będziemy chcieli jechać. [Warunek 1]

  20. Hej, chcielibyśmy poznać okolicę jak lubimy najbardziej czyli poprzez rozmowy z ludźmi, łażenie wąskimi uliczkami i próbowanie lokalnych smaczków – czy da się to połączyć ? Dla nas wartością jest to co nie jest uznane za główne atrakcje, zatem mijamy miejsca „mekki dla turystów”, za to uwielbiamy zakamarki miasta, tajemnicze ogrody, sklepy ze starociami prowadzone z pokolenia na pokolenie i mini kawiarnie, gdzie można jeść rękoma, gdzie od ryby czuć morze, z którego przed chwilą została wyłowiona…. ale najbardziej lubimy rozmowy z ludźmi o ich życiu, marzeniach i o nich samych. Dla nas Sycylia to niespodzianka – jeśli się uda ,będzie to nasz pierwszy wyjazd… Pozdrawiamy serdecznie z Mazur 🙂 K&M

    ps. z warunków – polubiony profil : Italia by Natalia 😉

  21. [KONKURS] 2- @zaadraa
    Ten słoneczny, wiosenny dzień zaczynamy pysznym śniadaniem, espresso i słodkim cannolo siciliano. Wypożyczając skutery bądź rowery, bo musowo trzeba liznąć odrobinę kultury. Na początek zwiedzanie starówki i podobno najpyszniejsze lody w mieście. Następnie zobaczenie jednej z wież obronnych, która stoi opuszczona. Patronki miasta też nie chcę pominąć. Małe zakupy pamiątkowe to lubię. Zmęczeni zwiedzaniem i pedałowaniem podążymy za najlepszym zapachem włoskiej pizzy i domowym makaronem. Rozmowy nie będą się kończyć jak i sycylijskie wino polecone przez Was. Na zachód słońca, który zawsze robi na mnie duże wrażenie to Wy polecicie najlepszą miejscówkę w mieście. A jeśli kochacie taniec i zabawę to jesteśmy już Wasi. Dolce Vita!! 🙂

  22. [KONKURS] spełniony punkt 3, email do newslettera taki sam jak e-mail podany przy wypełnianiu odpowiedzi konkursowej.

    Wszystkie wymienione atrakcje są wspaniałe, trudno się zdecydować. Aczkolwiek, po zastanowieniu stwierdziłam, że warto by zrobić wakacje dla „serca” – więc chciałabym rozpocząć dzień od poznania naszej polsko-włoskiej Pary Gospodarzy przy filiżance dobrej kawy, mając jak na widelcu piękne widoki Trapani. Następnie wyruszylibysmy na rejs po Wyspach Egadzkich, zażywając kąpieli oczywiście. Jeśli szczęście mi dopisze, moze uda się zaliczyć małe snorki ;).
    Szanując zwyczaje (jakże mądre zwyczaje) po rejsie możnaby troszkę odpocząć. Wieczorem, wspólna biesiada przy frutti di mare i lokalnym winie, cudownie byłoby poznać lokalne zwyczaje i mieszkańców. I tutaj żegnamy się z Olą i Angelo. Po takich wrażeniach liczę na to, że w malowniczej scenerii nocnego spaceru uliczkami Trapani jakis piorun znowu porazi mnie i mojego R ;).

  23. [ Konkurs ]

    Na Sycylii miałam być, z mężem, przyjaciółmi… Zeszły rok, miało być super! My, oni, oboje mieliśmy 20-ta rocznice ślubu, wspólny wypad bez dzieci….Oni polecieli, bez nas, z kimś innym, nam nawet nie powiedzieli….
    Ale wiem, ze Sycylia jest i kiedyś ja zobaczę!
    Troszkę Włoch juz widzieliśmy, staramy sie przynajmniej raz a czasami, jak sie uda dwa razy w roku być we Włoszech. Pokochałam ten kraj od pierwszego pobytu. Tam zawsze sie uśmiecham…
    A Sycylia… jak narazie niespełnione marzenie! Chciałabym zobaczyc ja cała, ale wiem ze tak sie nie da! Wiec zaproszenie do Trapani było by początkiem przygody ze Sycylia. Wiem ze Ola i Angelo byliby cudownymi przewodnikami, pokazaliby wszystko co najpiękniejsze. A tak najbardziej to napiłabym sie dobrego włoskiego wina w fajnym towarzystwie i wreszcie spróbowała słynnych arancini….
    Sycylio… do zobaczenia

  24. Wstyd powiedzieć, ale dobiegając 50-tki i na dodatek jeszcze będąc nauczycielką historii, nie znam wcale Włoch… Byłam wprawdzie jeden raz w Rzymie, zachwycona … wszystkim bez wyjątku, co tam zobaczyłam, ale kilkudniowy pobyt, w pośpiechu i chaosie, spowodowanym problemami z przewoźnikiem, nie mógł wystarczająco pomóc mi wczuć się w TEN klimat. 🙂 A zatem bardzo chciałabym tam pojechać, odetchnąć „wyspiarską” Italią, zobaczyć wybrzeże Morza Śródziemnego, dotknąć plaży…
    Jestem dumną mamą dwójki wspaniałych Dzieci i dlatego ten jeden dzień byłby poświęcony prezentacji Im piękna przyrody, wyjątkowości tego miejsca, zabytków, widoków, pejzaży… 🙂 Na pewno z chęcią skosztowalibyśmy rodzinnie smakowitych dań regionu, poopalalibyśmy się także i popływali łodziami wycieczkowymi z naszymi Wyjątkowymi Gospodarzami, tradycyjnie spacerowalibyśmy, spacerowali, spacerowali… I chłonęli ten dzień, jego niepowtarzalny urok i czar, by potem rozpamiętywać ową niezwykłą „przygodę życia” 🙂
    Spełniam warunek polubienia i udostępnienia na FB.
    Pozdrawiam. 🙂

  25. [KONKURS]
    Wakacje w Trapani? bardzo chętnie! Kiedyś planowaliśmy z mężem polecieć do Trapani jak jeszcze nie mieliśmy dzieci 😉 teraz mamy dwoje dzieci i to jest właściwy moment żeby tam się wybrać. Dosyć oglądania folderów z pięknymi włoskimi widokami przez zaszklone i rozmarzone oczy! Chętnie pokażemy dzieciom gdzie nas jeszcze nie było 😀
    Jak spędzilibyśmy dzień z Olą i Angelo? na pewno musieliby opowiedzieć mi wszystko co wiedzą o Sycylii 🙂 mam południową duszę i wszystkie ciekawostki o Włoszech chłonę jak gąbka 🙂 mój mąż z dziećmi na pewno chcieli by popływać, no ok, ja pływam tylko po warszawsku 😀
    Śródziemnomorska kuchnia to sens życia 😉 a z racji tego, że jesteśmy łasuchami i owoce morza są dla nas bardzo przyjemnym uzależnieniem (nawet nasza 2-letnia córka zajada się krewetkami :D) posmakowanie wszystkich (damy radę 😉 ) regionalnych specjałów to konieczność 🙂 kubki smakowe też muszą być na wakacjach 😉
    Chętnie odwiedzimy Włochy 🙂 bardzo chętnie 🙂
    P.S. Zastanowiłam się, zamoczę nogi w morzu 🙂 zaraz po degustacji wina 😀

    Wydaje mi się, że spełniłam warunek nr 1 🙂

  26. [ Konkurs] 3 Moim najskrytszym marzeniem jest wyjazd do Włoch 🙂
    Dzień z Olą i Angelo Carollo chciałabym spędzić w następujący sposób:
    – ważne jest dla mnie, aby poczuć sycylijski klimat wyspy 🙂
    – chciałabym posmakować włoskich specjałów takich jak np. Cannoli i wypić filiżankę aromatycznego espresso 🙂
    – marzę, aby zobaczyć wybrzeże z pięknymi widokami, lazurową wodą i palmami 🙂
    – jeżeli pogoda byłaby sprzyjająca, to chciałabym zobaczyć panoramę wyspy z wulkanu Etna 🙂
    – pragnę zażyć kąpieli w morzu i zrelaksować się przy sycylijskim słońcu 😀

  27. [KONKURS]
    Konkurs spada mi z nieba. Od jakiegoś czasu rozważam wakacje na Sycylii a Twój konkurs to kolejny znak, że trzeba się tam wybrać.
    Mój pomysł na wycieczkę po okolicach Trapani to poczucie klimatu sycylijskiego. Spędzenie z Olą i Angelo (no i mam nadzieję, że Natalio dołączysz wtedy do nas) dnia w atmosferze iście włoskiej z naciskiem na wszystko to co sycylijskie. Chcę wejść w kulturę i codzienne życie. Od jedzenia, pięknych widoków aż po włoskiej „awantury”, obserwowanej z boku z podziwem dla tego pięknego języka w jego naturalnej odsłownie, w którym znam parę słów ale bez opcji kłócenia się
    Na zdjęciach w necie wszystko wygląda pięknie…ale to jest tylko jeden dzień…cholera wie co wybrać…czy San Vito Lo Capo, czy Santa Margharita Beach, a może Erica…albo Scopello lub Marettimo…naprawdę tylko jeden dzień? To może Levanzo lub Tonnara di Bonagia…nie wybiorę sam…
    Moim bodźcem ostatnim do odwiedzenia Sycylii było wpadnięcie w polski bestseller „365 dni” Blanki Lipińskiej. Co prawda cała akcja tego erotyku dzieje się po drugiej stronie wyspy bo jest to Katania i Taormina. Ale na zachodnim wybrzeżu myślę, że jest też opcja poczucia się romantycznie a z drugiej strony mafijnie. Zobaczyć piękne widoki i poczuć uniesienia romantyczne w ładnych miejscach.
    Dlatego też, mój pomysł na ten wspólny dzień z Olą i Angelo to całkowite powierzenie im planu logistycznego tego dnia. Skorzystam z ich wiedzy a sam jedynie poproszę o zapewnienie mi „siciliani emocji”. Dzień mieszający widoki, piękno lokalne, romantyzm ale i rodzinny mafijny klimat. Niech Trapani rozkocha mnie w sobie abym chciał tam wracać.

    WARUNKI: 2 (konto edukator_seksualny) oraz 3 – lista mailingowa

  28. [KONKURS]
    Do Włoch jeżdziłam z rodzicami odkąd pamiętam, ponieważ moja Mama jest w nich całym sercem zakochana i – za co jestem jej niezywkle wdzięczna – przekazała tą miłość mi i siostrze. Dzięki temu mamy odwiedzone niemal wszystkie regiony Włoch, niektóre kilkukrotnie. Pozostała nam jeszcze właśnie Sycylia, na którą rodzice wracają od dwóch lat co roku, ale my już z nimi nie jeździmy. Czas to nadrobić.
    Podróże dla mnie to nie tylko piękne widoki i nowe miejsca. Dzięki nim realizuję swoją pasję, jaką jest gotowanie i poznawanie nowych smaków. Każda wizyta w nowym miejscu to dla mnie podróż kulinarna. A gdzie, jak nie we Włoszech, najlepiej poświęcić się jedzeniu? 😉
    Wizyta w Trapani w towarzystwie Oli i Angelo Carollo to idealna okazja na poznanie sycylijskiej kuchni. Mama zawsze nas uczyła, że najlepsze restauracje to te, w których stołują się lokalni mieszkańcy; takie, za które często na pierwszy rzut oka nie dałoby się złamanego grosza. Jestem pewna, że Ola i Angelo znają takie miejsca. Ale żeby nie spędzić całego dnia w knajpie, chętnie wybrałabym się z nimi na słynny targ rybny w porcie, na którym na pewno doradziliby mi, czego warto spróbować, który ze sprzedawców ma najświeższy towar i z czego słynie region. A zaopatrzeni w koszyk pełen sycylijskich pyszności i butelkę wina, moglibyśmy pospacerować (żeby zgłodnieć! ;)), by znaleźć spokojną, pustą plażę, bo nic tak nie smakuje, jak focaccia z prosciutto i świeżymi pomidorami na plaży. Ola i Angelo na pewno mają jakieś swoje sekretne, ukryte miejsca nad morzem, o których nie piszą w żadnych przewodnikach. Może uchyliliby rąbka tajemnicy?… Oczywiście, nikomu nie wygadam! 🙂

    warunek 2, konto na Instagramie: martydalko

  29. Wycieczka Trapani do tak pięknego miejsca to tylko marzenie dla mnie i mojej rodziny. Chciała wygrać pobyt dla swojej famili, aby mogli posmakować cudownych świeżych owoców ,a dla męża degustacjia wina on jest amatorem robienia win .Cudem by było gdybyśmy mogli mieć możliwośc nacieszyć oczy i duszę pięknym krajobrazem zwiedzić miejsca tak cudownie pokazane na zdjęciach. Człowieka zaskoczyć może tylko piękno natury i wspomnień z tak pieknego miejsca jak Trapani nie da się kupić.

  30. [KONKURS] Cały pkt 1, oraz pkt 3 Lena Rzeszótko

    Ten jeden dzień mając mozliwośc spędzenia czasu w Trapani wykorzystałąbym na zwiedzanie Rezerwatu Zingaro.
    Założyłabym bawełnianą koszulkę, krótkie spodenki, buty do trekkingu. Do plecaka spakowałabym termos z pyszną kawą z mlekiem (wiem, wiem, że mleko tylko do 11.00, ale ja je uwielbiam w takim połaczeniu z kawą więc nie przejdzie inaczej;) ) i oczywiście włoskie biszkopty, które kocham. Chyba, że miałabym mozliwość zrobienia tiramisu na droge, które wychodzi mi doskonałe, to wtedy ono mogłoby zastąpić biszkopty.
    I tak oto wyruszyłabym do miejsca zieleni, szarości i turkusu. Do Ziemi cichej, przyjaznej, idealnej dla osób poszukujących spokoju, dla miłosników przyrody, zielarzy. Wędrowałabym otulona morską bryzą i chłonęła czar tego miejsca wszystkimi zmysłami. To widowisko eksplodujace kolorami i zapachami. Istna naturalna perfumeria, kusi, aby wejść głębiej niej. Dzikie grusze, to wspomnienia dzieciństwa i odkrywania skał jury. Rośliny tworzące zaklęcie nad którymi unoszą się sokoły wędrowne.
    Jako zielarka, nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego miejsca, aby mieć w zasięgu ręki całe połacie ziół. Głóg, rozmaryn, tymianek, stokrotki, czy tajemnicze chabry ukryte pomiędzy roślinnością. Schodząc w dół Pianello byłabym w królestwie tego kwiata.
    Ukonorowaniem tej wedrówki byłaby relaksująca kąpiel w lazurze, spokojnego Morza Śródziemnego.
    Przed snem zjadłabym tylko lody pistacjowe i skosztowała owocowej granity. Aby już na zawsze wspomnienia tej wyprawy zostały we mnie…
    Lazur morza
    Topaz nieba
    Widok ziół w otwartch przestrzeniach
    Czegóż do szczęścia więcej potrzeba!

  31. Mój wymarzony dzień w Trapani w towarzystwie Oli i Angelo Carollo od rana na nogach szkoda czasu na spanie w tak pięknym miejscu. Wiele zabytków które nie zwiedzą się same a dla takiego podróżnika jak ja to idealna grada. Następny przystanek to restauracja i miejscowe jedzenie lubię poznawać nowe smaki potraw oraz wina a w Trapani ponoć są najlepsze.
    Gdy na niebie rozbłyśnie pomarańczowe niebo sygnalizując zachód słońca to czas iść nad morze zamoczyć się w morzu i podziwiać tonące słońce.
    Taki to właśnie mam plan zwiedzania Trapani w towarzystwie Oli i Angelo Carollo.

    SPEŁNIAM WARUNEK 1 ORAZ WARUNEK 2.

  32. [KONKURS]
    Najchętniej to cały dzień spędziłabym na zwiedzaniu, pływaniu, jedzeniu, degustowaniu wina i podziwianiu przyrody ale nie można mieć pakietu 5 w 1 ponieważ dzień jest za krótki. Trudno jest wybrać bo wszystko jest ciekawe ale cały dzień w towarzystwie Pani Oli i jej męża zrekompensuje moje niezdecydowanie ponieważ w zeszłym roku poznałam to sympatyczne małżeństwo. Myślę że Pani Ola ma tak dużą wiedzę o Trapani i okolicy że może coś zaproponuje ponieważ jeszcze dużo nie widziałam, nie jadłam, nie piłam itp
    Warunek nr 1

    Pozdrawiam
    Beata

  33. [KONKURS] 1, 3
    Salve!
    A więc od czego tu zacząć ???
    A najlepiej jak tylko słońce wyjdzie, po dokonaniu podstawowych ablucji, czas na kawę.
    A jaką kawę ? najlepiej lokalną ( ZiCaffe będzie tutaj odpowiednia), no i coś do kawy. wybór pada na cornetto z ricottą.
    Wsiadamy do samochodu (lub piechotką)i udajemy się na prom na którąś z Wysp Egadzkich.
    Chwila…ale czegoś nam brakuje. Polak po zjedzeniu słodkiego śniadanka odczuwa niedosyt, więc żeby nie marnować czasu, po drodze zaliczamy stragan i wciągamy bułkę ze śledzioną plus ser.
    Na wyspie już czekają na Nas rumaki Piaggio Vespa. Jeździmy nieśpiesznie po wyspie i chłoniemy widoki, zapachy i morską bryzę.
    Jak już ręce się zmęczą to zatrzymujemy się i schodzimy na którąś z rajskich plaż i pływamy.
    No ale ile można leżeć na słońcu. Szybka fotka i zbieramy się na Obiad. Najlepiej taki domowy lub w knajpie dla miejscowych.
    Nie będę opisywał kulinariów , bo nie chcę oślinić klawiatury. Jedno jest pewne.W Italii ciężko trafić na słabe jedzenie.
    Po powrocie do Trapani zwiedzanie starówki i miejsc z serialu o dzielnym Dario Maltese ;))
    Lubimy miejsca nieoczywiste, z dala od turystycznych szlaków. Zajrzeć miejscowym na podwórko, zamienić kilka słów po włosku
    Ufff, zrobiło się już gorąco. Szukamy chłodnego schronienia i znajdujemy przydomową tłocznię oliwy i mała winnicę.
    Tam chwile zadumy kulinarnej nad płynnym złotem zagryzamy ciabattą i popijamy czerwonym winem (oczywiście endemicznym)
    Wieczorny spacer po mieście i kawka przy barze będzie zwieńczeniem tego Pięknego dnia.
    Pozdrawiam i z przyjemnością spełniam warunek 1 i 3

  34. [KONKURS] 1, wspólny dzień z Olą i Angelo Carollo chcielibyśmy wraz z Mężem spędzić na niezobowiązującym szkoleniu z zakresu włoskich kulinariów. Wpasujemy się w poziom mocno podstawowy-musimy przyznać, że uwielbiamy włoskie jedzenie…niestety w kuchni oboje jesteśmy typowymi „nogami” : wykorzystujemy 40% szans na rozgotowanie pasty, 40% na przypalenie makaronu..i zostaje raptem 20%szans na prawidłową pastę al dente;) proponujemy wspólne kucharzenie i wieczór spędzony razem przy butelce dobrego włoskiego trunku. A żeby kolejny włoski pobyt nie przyniósł nam dodatkowych kilogramów, może wybraliśmy się w międzyczasie ba rowerowe zwiedzanie okolic..?:)

  35. Warunek 1 Facebook

    [Konkurs]

    Marzenia mamy różne, małe i duże,
    a tym największym są dalekie podróże.
    Zanim upłynie bieżący rok,
    chcemy na Sycylii postawić krok.
    Dlaczego Sycylia? – ktoś może spyta.
    Otóż cała wyspa jest pokryta
    tysiącem wspaniałych atrakcji,
    które warto odwiedzić w czasie wakacji.
    Lecz zamiast plaży i lazurowej wody,
    my historyczne wolimy przygody!
    Nasz sycylijski dzień idealny,
    zaczniemy w Trapani, gdzie w cieniu palmy
    zapoznamy się z miasta planem,
    tak by ujrzeć jego panoramę!
    Tu Piazza Garibaldi, tam Museo Pepoli,
    a niedaleko katedra San Lorenzo jeśli ktoś woli!
    Wszystkie miejsca te odwiedzę,
    poszerzając o Sycylii wiedzę,
    lecz jeśli się zmęczymy miejskim gwarem,
    i lejącym się z nieba italskim żarem,
    w parku Villa Margherita usiądziemy na chwilę,
    skosztujemy owoców morza, popijemy winem…
    A gdy znudzą się nam Trapani ulice,
    prędko ruszymy zwiedzać okolicę:
    na szczycie Erice staniemy w blasku Słońca,
    patrząc na malowniczą nizinę,
    której piękno, niemal bez końca
    wypełnia całą sycylijską krainę!
    Kolejnym punktem na naszym szlaku
    będzie Selinunte, gdzie skryte w piachu
    – ku naszej i archeologów radości –
    znajdziemy bezcenne ślady starożytności.
    Dolinę Świątyń zwiedzimy chętnie,
    a potem rzucimy wyzwanie Etnie!
    W kryptach Palermo mumie poznamy,
    zaś w Corleone Puzo poczytamy!
    Wkrótce też staniemy w obliczu kłopotu,
    czyli kończącego się urlopu.
    Hmm..a może na sam koniec wakacji,
    oddamy się beztroskiej improwizacji?
    Tak! Zanim opuścimy śródziemnomorski raj,
    niech państwo Carollo pokażą co jest w nim „NAJ”!

  36. [KONKURS]
    Bez pospiechu, skąpani słońcem, upojeni zapachem ziół i wina…
    Jestem zawodowym fotografem, więc myślę, że mój wymarzony dzień z Oli i Angelo Carollo to dzień przy obiektywie…
    Trapani, Grotta Mangiapiane, Spiaggia San Vito Lo Capo….
    Ludzie, dzieci, dary przyrody, błękit nieba i wody…Sycylia, aby zachować to wszystko nie tylko w głowie…
    [1,2,3,4]

  37. Przede wszystkim dzień w Trapani chciałbym spędzić powoli. Według mnie nie ma nic gorszego jak bieganie z przewodnikiem i odchaczanie kolejnych atrakcji turystycznych.

    Dlatego… Wstajemy kiedy słońce o sobie przypomni. Pijemy filiżankę aromatycznej kawy i w drogę. Zaczynamy od Trapani a konkretnie La Tapas i zamawiamy Panino Al Cartuccio. Z pełnymi brzuchami udajemy się do portu, przechadzamy po targu rybnym zmierzając w kierunku Ligny Tower. Tu na chwilę chcielibyśmy się zatrzymać, zanurz się w pięknie mórz Tyrreńskiego oraz Śródziemnego oraz złapać głęboki oddech. Przecież podróże to przede wszystkim momenty zatrzymań, kontemplacji nad życie i pięknem świata. Dobra wracamy do rzeczywistości a konkretnie wjeżdżamy autobusem na wzgórze Erice. Kiedy słońce zatrzymało się w zenicie warto poszukać ukojenia w surowych nieco mrocznych murach tego kameralnego miasteczka. Następnie rozgrzani emocjami fantastycznych widoków ale trochę zmarznięci korzystamy z rzyczliwosci naszych gospodarzy Oli i Angelo i jedziemy na rozgrzanej do czerwoności plaże San Vito po Capo. Czas na błogie lenistwo kompilel w ciepłym morzu i celebrowanie rzycia przy lampce zimnego lokalnego wina. Teraz chwilę na rozmowy o Sycylii o Włoszech o Nas i czekanie za zachód słońca.
    A noc. Niech trwa. Bo życie jest piękne!

  38. Ile ja bym dała, żeby otworzyć oczy i poczuć żar Sycylijskiego słońca, ile bym dała żeby zjeść croissanta i wypić expresso na śniadanie na deptaku przy apartamencie Angelo, ile bym dała by móc znów cieszyć się smakiem przepysznych canoli… Mój wymarzony dzień z Olą i Angelo właśnie tak by się rozpoczął,a raczej nasz wymarzony dzień z moimi mężczyznami życia których bym znowu zabrała w te urocze miejsce. Cudownie by było znów znaleźć się w tym miejscu, odbyć wymarzoną podróż wokół Marettimo z Olą i Angelo, której nie udało nam się zrealizować w ubiegłym roku w czasie pobytu z okazji 10 -rocznicy ślub:) Po południu z miłą chęcią wybrali byśmy się na Saliny na przepiękny zachód słońca, którego nie udało nam się doświadczyć poprzednim razem mimo odwiedzin tego wyjątkowego miejsca. Został niedosyt, zostały marzenia , zostały plany….mmmm… ponoć marzenia się spełniają.To się okaże!

  39. Ile ja bym dała, żeby otworzyć oczy i poczuć żar Sycylijskiego słońca, ile bym dała żeby zjeść croissanta i wypić expresso na śniadanie na deptaku przy apartamencie Angelo, ile bym dała by móc znów cieszyć się smakiem przepysznych canoli… Mój wymarzony dzień z Olą i Angelo właśnie tak by się rozpoczął,a raczej nasz wymarzony dzień z moimi mężczyznami życia których bym znowu zabrała w te urocze miejsce. Cudownie by było znów znaleźć się w tym miejscu, odbyć wymarzoną podróż wokół Marettimo z Olą i Angelo, której nie udało nam się zrealizować w ubiegłym roku w czasie pobytu z okazji 10 -rocznicy ślub:) Po południu z miłą chęcią wybrali byśmy się na Saliny na przepiękny zachód słońca, którego nie udało nam się doświadczyć poprzednim razem mimo odwiedzin tego wyjątkowego miejsca. Został niedosyt, zostały marzenia , zostały plany….mmmm… ponoć marzenia się spełniają.To się okaże!
    Spełniony warunek nr 1 ,
    Z pozdrowieniami Agata Gulczyńska:)

  40. [KONKURS] Gdybym razem z moim zagranicznym partnerem, który kocha przygody tak samo jak ja, wygrała wyjazd do Trapani, a na dodatek moglibyśmy spędzić dzień zaplanowany przez nas razem z Olą i Angelo Carollo (równie zmiksowaną parą, jak my), to podróż ta byłaby jedną z najbardziej niezapomnianych. A jak wyglądałby nasz wspólny dzień? Razem z Olą i Angelo musielibyśmy w ciągu kilku godzin (powiedzmy, 5-6h) stworzyć wspólny filmik promujący Trapani, miejscowe atrakcje i punkty widokowe, jak też miejsca do odpoczynku w tym miasteczku. Filmik musielibyśmy tworzyć wspólnymi siłami, a na dodatek w kilku językach. Ja i Ola po polsku, Angelo po włosku, mój partner po afrykańsku, wszyscy razem po angielsku i w innych językach, jakimi każdy z nas się posługuje. Filmik musiałby być nie dłuższy, niż 4-5 minut, ale aby wszystko zebrać razem, aby każdy mówił coś w swoim języku, na pewno zajęłoby nam to wiele czasu. Oczywiście musiałby się dobyć „mini montaż”, który miałby miejsce już pod koniec, przy wyśmienitej pizzy i pysznym włoskim winie. Po zamontowaniu filmiku, świetnie byłoby zatrzymać 10-15 par turystów, poprosić o obejrzenie i „lajki” lub przynajmniej jakieś miłe słowa, czy nasza robota została należycie wykonana. Takie video byłoby świetne do promocji miejsca wśród turystów, również „zmiksowanych” par 🙂 (3).

  41. [KONKURS] warunek 3
    Mając do dyspozycji jedynie dzień w Trapani chciałabym zacząć od typowego włoskiego śniadania (na słodko). Zwiedzanie zaplanowałabym od portu, podziwiając statki i jachty, wdychając poranne, słone powietrze, obserwowałabym jak miasto budzi się do życia. Chciałabym zobaczyć figury patronów, zabytkowe budynki. Zgubić się w wąskich uliczkach, wtopić się w tłum mieszkańców na targu i zatopić się w ich codziennych rozmowach, to moje punkty obowiązkowe każdego wyjazdu. Aby poczuć klimat miasta nie tylko jako turystka, od strony zabytków, ale też prawdziwego życia w tym miejscu. Błądząc między sklepikami i kawiarenkami, spróbować miejscowej pizzy lub spaghetti, bo na wakacjach kalorii się nie liczy. Jeśli wystarczy czasu, krótka wycieczka rowerami, aby zobaczyć saliny, które podobno o każdej porze roku są fascynujące. Zakończenie dnia na plaży z zachodem słońca, nowo poznanymi osobami i winem w ręce byłoby idealnym dopełnieniem intensywnego, ale niezapomnianego dnia.

  42. [KONKURS] 2
    Będąc w Trapanii chciałbym poznać ten region i jego okolice od a do z, dlatego opracowałem alfabet tego co warto zobaczyć, poczuć i zjeść w tym regionie. Miło by było wraz Olą i Angelo zobaczyć i zrealizować na początek ABC tego ambitnego planu eksploracji piękniejszej części Sycylii.

    A jak Afrodyta
    By poczuć średniowieczną atmosferę oraz zobaczyć głowę Afrodyty z około V-IV wieku p.n.e. planujemy wybrać się do muzeum im. A. Cordici, którego zbiory obejmują też inne wyjątkowe archeologiczne wykopaliska – nie lada gratka dla fanów historii.

    B jak Berbaro
    Koniecznie musimy wybrać się do miasta Segesta, w którym znajduje się imponująca świątynia, zbudowana w stylu doryckim, pochodzącą z około 430 r. p,n.e. Będąc już w tej części Sycylii, nie można nie udać się na wzgórze Berbaro, z którego rozchodzi się piękny widok na okolicę – mieszczą się ruiny miasta oraz teatr.

    C jak Castellammare del Golfo
    Wykonać piękne zdjęcia panoramy na Castellammare del Golfo – to obowiązkowy punkt wyprawy.

    D jak Dory Nemo Sub
    Chcemy przepłynąć się też łodzią podwodną, żeby odkryć piękno flory i fauny wybrzeża Zachodniej Sycylii.

    E jak Egadi Day
    Jeden dzień warto poświęcić na wyprawę na Wyspy Egadzkie. Dzięki temu zobaczymy najpiękniejsze plaże wysp Favignana i Levanzo.

    F jak Fontana di Tritone
    Przy tej fontannie z posągiem Tritona, można będzie złapać chwilę oddechu i rozkoszować się przyjemną panoramą placu wśród otoczenia palm.

    G jak grota Mangiapane
    Grotta Mangiapane to jedno z tych niezwykłych miejsc, które potrafią oczarować od pierwszej chwili, ale najlepiej będzie przekonać się o tym na własne oczy.

    H jak hibiskus
    Jest niewiele miejsc na Ziemi, gdzie w listopadzie kwitną tak pachnące hibiskusy jak na Sycylii, to też warto poczuć wyjątkową wiosnę, czy lato zimą lub jesienią.

    I jak idealna podróż
    Z każdej wyjątkowej podróży opracowują wpisy na swój turystyczny blog i tak też będzie tym razem, ale na ocenę idealności tej wyprawy trzeba będzie jeszcze poczekać.

    J jak jedzenie
    Trzeba mieć na uwadze, że na Sycylii najwyżej kuchnia jest różnorodna, W Trapani różni się ona od np. kuchni Palermo czy śródlądzia. Warto jest jej skosztować jak najwięcej. Koniecznie warto spróbować ricotty, arancini, panino panelle e crocchè, caponatę czy koktajle ze świeżych krewetek, sałatki z ośmiorniczek, czy fantastyczne kalmary podawane na słodko. Dobrze, że linie lotnicze nie policzą nadbagaż kg obywatela wracającego do kraju.

    K jak Katedra św. Wawrzyńca w Trapani
    Ta rzymskokatolicka katedra w Trapani, jest bazyliką mniejsza, będąc na miejscu nie można jej pominąć, szczególnie, że położona jest przy w historycznym centrum miasta.

    L jak lustro Wenus
    Wyprawa nad jezioro powstałe w wulkanicznym kraterze nazywanym „Lustrem Wenus”, to świetna okazja dla mnie jako sauna mistrza by zobaczyć naturalne sauny.

    M jak Marsala
    Obowiązkowym punktem będzie też zwiedzanie historycznego centrum Marsali.

    N jak najlepsza włoska plaża
    Wyprawa do San Vito Lo Capo ma służyć wyłącznie w celu wypoczynku. W 2011 roku została wybrana najlepszą włoską plażą i ósmą w Europie, dlatego nie można jej nie zobaczyć na własne oczy.

    O jak owoce morza
    Punktem obowiązkowym będzie też kosztowanie lokalnej kuchni, która słynie wręcz z owoców morza. Już na samą myśl świeżości tych produktów ślinka leci.

    P jak Paceco
    Paceco to co prawda małe miasteczko, ale wybrać się tam warto by znaleźć chwilę spokoju i odpocząć przed kolejnym intensywnym dniem. Z tego miejsca koniecznie musimy przywieźć do Polski czerwony czosnek z Nubii i zimowy melon „cartucciaro”.

    R jak rejsy po morzach
    Tak dokładnie nie ma tu błędu, ponieważ znajdziemy się w miejscu, w którym stykają się ze sobą dwa morza – Morze Tyrreńskie i Morze Śródziemne, a widoki z łodzi dostarczą nam niezapomnianych wrażeń.

    S jak Segata
    Segata to kraina do starożytności, w której koniecznie trzeba zobaczyć wyjątkową świątynię, by poczuć namiastkę greckiej architektury.

    T jak tanwie solne
    Droga soli to plan na wyprawę do Saliny w Trapani i w Marsali Eksploracja tych terenów pozwoli zrobić wyjątkowe zdjęcia oraz zakupić lokalne białe złoto, które jest tu wydobywane od lat.

    U jak uczucie raju
    Wyprawa do Levanzo to wyprawa do raju, piękny kolor nieba i jeszcze piękniejsze barwy wody sprawiają, że można poczuć się tam jak w raju.

    W jak winnice
    Do Polski trzeba przywieźć też pamiątki, a chyba najlepszym pomysłem będzie zabranie wina prosto z winnicy „Donnafugata”, którą oczywiście warto będzie również zwiedzić.

    Z jak Zingaro
    Enklawa dzikiej przyrody znajdująca się w Rezerwacie Zingaro to jeden z ostatnich, ale najważniejszych punktów wyprawy na Sycylię. Spacery szlakiem wzdłuż wybrzeża w Rezerwacie Zingaro to świetne rozwiązanie na zwieńczenie całej wyprawy.

    Liczę, że uda się zrealizować ten ambitny plan eksploracji od A do Z tej pięknej części świata.

  43. Ten dzień by był najszczęśliwszy dzień w moim życiu, razem z Ola i Angelo zwiedzali byśmy piękne cudowne niezapomniane, niezwykle, Włochy miasto Sycyliia. Nigdy nie byłam we Włoszech, nie byłam jeszcze za granicą, w takim pięknym hotelu, na pewno czułabym się dobrze. Ten dzień byłby w życiu dla mnie bardzo ważny, pojechałabym tam z siostrą. Wsiądź do pociągu byle jakiego nie dbać o bagaż nie dbać o bilet zwiedzać Sycylię, ściskając dłonie razem z Ola i Angelo, śpiewać piosenki, robić wspólne zdjęcia aby potem zostały na długo by kiedyś pozostały wspomnienia… Ze Ola i Angelo to wspaniali ludzie którzy z serca mówią do turystów gdzie co jest, są przecudowni Sycylia marzenie marzenie marzenie……. Och jak bym chciała…..

  44. [KONKURS] Będę zwiedzać z nosem zadartym do góry – poproszę Olę i Angelo, aby zważali na moje stopy, co bym nie wlazła w dziurę i nie zakończyła przedwcześnie naszej całodziennej przygody. Ten zadarty nos broń Boże nie wynika z mojego zarozumialstwa! Będę patrzeć ku górze, podziwiając zdobienia budynków i błękit nieba, słuchając opowieści o mieście od moich nowych znajomych. Ilekroć podróżuję po krajach o nieco cieplejszym klimacie niż Polska – nie mogę napatrzeć się na żywe kolory drzew, roślinności, nieba i morza. Dlatego też większość dnia spędzimy na łonie przyrody, a trochę mniej w centrum miasta. Mogę się założyć o tyle lodówek ile ktoś zdąży unieść, że Ola i Angelo to uśmiechnięci i otwarci ludzie. Jak można być nieszczęśliwym, mieszkając w takim miejscu? Kazik śpiewa w swojej piosence:
    „Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca,
    nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące
    tylko zimno i pada zimno i pada na to miejsce w środku Europy…”
    I ja się temu nie dziwię. Sama łapię się na marudzeniu, narzekaniu i złym samopoczuciu wynikającym z braku witaminy D. Marudzenie to już sport narodowy. Taki już mamy szary ten nasz kraj, dlatego musimy „naświetlać” się u sąsiadów. W Trapani zamierzam uśmiechać się od ucha do ucha. Dobrze, że uszy mam na swoim miejscu, bo inaczej śmiałabym się dookoła głowy.
    Ale wracając do planu dnia – do plecaka weźmiemy ze dwie butelki wina, z jakiejś rodzinnej, miejscowej winnicy. Wypijemy w jakimś ustronnym, dzikim miejscu, zaraz po tym jak zwiedzimy port i Starówkę. Miejscowi na pewno mają swoje tajne „skrytki” w mieście. Obiecuję, że nie zdradzę ich sekretu innym turystom i to miejsce nadal pozostanie tylko ich. I wiecie co? Zostaniemy tam póki nie zajdzie słońce. Pijąc przepyszne wino, opowiadając swoje historie, poznając siebie nawzajem. W końcu głód przegoni nas do polecanej przez Natalię pizzerii Da Calvino. Całe salami z placka zjedzą wolnożyjące koty, którym nigdy nie mogę się oprzeć. Wystarczy mi samo ciasto. Niech i sierściuchy mają dzisiaj udany dzień!

    (zapisałam się na newsletter – email – hello_7@wp.pl)

  45. [KONKURS]
    Kocham Włochy. I co z tego, że byłam tam tylko raz i to już kilka lat temu. Ten jeden raz wystarczył, by poczuć uderzenie pioruna, zupełnie jak w przypadku Oli i Angelo 😉 Miłość od pierwszego wejrzenia. Moja przygoda trwała 10 dni i choć bardzo chciałam dotrzeć na Sycylię, to podróżowałam jedynie po Włoszech kontynentalnych.
    Każde zwiedzanie zaczynam od rekonesansu najbliższej okolicy. Obchód obowiązkowo na piechotę, żeby niespiesznie delektować się pierwszym wrażeniem i chłonąć miejską architekturę. Majac do dyspozycji jeden dzień na pewno zahaczyłabym o trapańską starówkę, przemykając wąskimi uliczkami pomiędzy średniowieczną zabudową. Na zwiedzanie zabytków, budowli sakralnych i plażowanie przyjdzie pora później, kiedy nieco ochłonę i opadnie pierwszy zachwyt. Nawet jeśli miałabym do przejścia kilka kilometrów to nic nie szkodzi – uwielbiam piesze wędrówki, zwłaszcza w nowych miejscach. Przy okazji zaliczę kilka kramów z lokalnymi przysmakami, wśród których na pewno znajdą się słynne sycylijskie lody. Ale to co również chciałabym zobaczyć tego jednego dnia to saliny. Od zawsze bardzo mnie nurtowało to bajkowe miejsce z magiczną grą świateł, którą dotąd widziałam tylko na zdjęciach. Podobno to tam morze styka się z niebem. Moim marzeniem jest spacer po plaży i podziwianie zachodu słońca, które właśnie tam podobno są najpiękniejsze. Ale choćbym bardzo chciała, to pieszo tam nie dojdę więc tym bardziej potrzebny byłby mi obchód okolicy, m. in. w celu zapoznania się z rozkładówką transportu publicznego.
    Myślę, że jak na jeden dzień wystarczy. Po tak intensywnym spędzeniu czasu, po lampce sycylijskiego wina padnę w łóżku jak kłoda 😉

    Spełniam warunki nr 1, 2, 3 i 4

  46. [KONKURS] Jestem leniuszkiem, z całkiem pokaźnym brzuszkiem dlatego najchętniej postawiłabym na smażing, choć wiem, że tym razem plan ten musiałby poczekać. Uwielbiam Włochy… oglądać w przewodnikach, bo nie było mi dane ich zwiedzić. Już nawet mieliśmy wykupione bilety do Rzymu, ale wycieczkę musieliśmy odwołać, ponieważ… odpowiem, gdy spotkamy się w Trapani , do brzegu. Chciałabym zwiedzić całe Trapani i okolice (autem? Niekoniecznie! Jedno dziecko siup! do nosidełka, drugie siup! na barki taty ), spróbować prawdziwej, włoskiej pizzy, makaronów, objadać się sycylijskimi lodami, a jak Bambini i Padre pozwolą to i spróbować kieliszeczek wina, po prostu dobrze się bawić wśród radosnych ludzi, przy okazji spędzając włoskie wakacje z rodziną.
    Spełniłam warunki numer 2 i 3. Obserwowanie z profilu @leo.myworld

    1. Dzień dobry, czy mogłaby Pani podać moje zadanie konkursowe bo ja nie mogę znaleźć a bym chciała sobie przeczytać bo już nie pamiętam jak napisałam, mam nadzieję że dobrze, i że moje moje marzenie się spełni wygraną pięciodniowy bopyt na Sycylii (pytanie)

      1. Pani komentarz – wnioskując na podstawie adresu e-mail, gdyż tym razem nie podpisała się Pani imieniem i nazwiskiem – jest opublikowany, dodany przez Panią 2020/01/12 o 13:35. Niestety jest niezgodny z regulaminem konkursu w dwóch punktach, więc nie ma szans na wygraną. Proszę na przyszłość dokładnie czytać regulamin przed wzięciem udziału w konkursie.
        Pozdrawiam serdecznie

  47. [KONKURS]

    Mój wymarzony dzień spędzony w wspólnie z Olą i Angelo na pewno zacząłby się od wspólnego, pysznego śniadanka. Po wyspaniu się w wygodnym łóżku i złapania pierwszych promieni słońca, nie ma nic lepszego niż jedzenie w miłym towarzystwie. Wyobrażam sobie stół zastawiony lokalnymi, świeżymi produktami, które popijałabym sokiem pomarańczowym. Jedlibyśmy na tarasie, rozmawiając i wsłuchując się w siebie, bo przecież cudownie jest poznawać nowych ludzi i ich pasje! Chciałabym, aby dzień ten był niespieszny, jestem bowiem zwolenniczką delektowania się miejscem, do którego jadę. Myślę, że spacer po mieście i odkrywanie zakamarków sycylijskich uliczek jest doskonały na początek. Kto wie, co moglibyśmy tam znaleźć? Może jakąś uroczą kawiarnię, dającą najlepsze lody i cappuccino na świecie? A może za rogiem przechadzałby się włoski kotek, spragniony pieszczot? Tu muszę się przyznać, że straszna ze mnie kociara, więc wszędzie, gdzie jestem koty odnajdują mnie same i domagają się głaskania. Po miejskich wojażach, czas na morze! Tak za nim tęsknię. To nieistotne, czy to morze Bałtyckie, Śródziemne czy Północne. Bezkres horyzontu, fale i skrzeczące mewy, kojarzą mi się zawsze z dzieciństwem i wycieczkami do dziadków, którzy nad morzem mieszkali. Tu na pewno przechadzalibyśmy się po plaży i porcie, oglądali łódki i katamarany (lubię czytać nazwy łodzi! Zawsze zastanawia mnie, jaka historia się łączy z ich imionami). Myślę, że ciekawym doświadczeniem byłyby odwiedziny na targu rybnym, nigdy nie byłam w takim miejscu. Następnie z chęcią wjechałabym kolejką linową, by podziwiać Trapani z góry. To byłby doskonały moment na chwilę odpoczynku i kontemplację oraz napawanie się widokiem. Po ponownym „zejściu na ziemię” czas na obiad! Poprosiłabym Olę i Angelo, by zaprowadzili nas do najbardziej urokliwej restauracji w mieście, która oddaje tamtejszy klimat zarówno estetyczny jak i kulinarny. Następnie spacer po Parku Villa Margherita. Możemy pochodzić wśród ogromnych fikusów, skryć się na ławce przed słońcem i ponownie umilić sobie czas rozmową. Tak intensywny dzień należy zakończyć lampką pysznego wina, wypitego już, nie bójmy się użyć tego słowa, wśród przyjaciół, bo jestem pewna, że po tylu godzinach ja, mój Kuba, Ola i Angelo, bylibyśmy już kumplami. Trzymam kciuki i ciągnę gdzieś szczęście za uszy, by udało mi się zwyciężyć w Twoim konkursie. Po 10 latach bycia razem, kupnie mieszkania, samochodu, szaleństwie pracoholizmu, zdałam sobie sprawę, że jeszcze nigdy nie byliśmy na prawdziwym urlopie, a jest to moim marzeniem. Wyjazd we dwoje, totalne oderwanie się od otaczającej rzeczywistości, tylko chill, relaks i piękne widoki! Marzy mi się taki pierwszy i ostatni wyjazd we dwoje, kiedy będziemy mogli skupić się tylko na nas. Bo mimo wszystko, gdy dojdzie już do nas jakiś mały łobuziak, będzie troszkę ciężej 😉

    Spełniony warunek nr 1 – Facebook Emilia Deneko, polubienie strony bloga, postu o konkursie i udostępnienie go na Facebooku w trybie publicznym, warunek nr 2 – @deneczko Instagram, dodanie komentarza, zaobserwowanie profilu i polubienie postu na Instagramie.

  48. Uwielbiam dobrą kawę, muzykę, fotografię analogową i Włochy. Gdybym mogła spędzić jeden wymarzony dzień w okolicy Trapani połączyłabym moje wszystkie naj…. w jedną wspaniałą eskapadę. Wsiadłabym na skuter i od wschodu słońca (albo lepiej jeszcze wcześniej) jeździła po okolicy, robiła fantastyczne czarno-białe zdjęcia (do mojego portfolio z wschodniego wybrzeża Sycylii 😀 ). W trakcie wypadu znalazłabym kawiarnię całą w kwiatach i napiła się pysznego włoskiego espresso. Po zmroku chciałabym znaleźć lokalną oberżę z muzyką na żywo, pić wino i tańczyć do kolejnego wschodu słońca.

  49. [KONKURS] Spełniłam warunek nr 2, mój nick na Instagramie – andrii_anna_, PS – na FB też oczywiście Cię obserwuję 😀
    Jeszcze nigdy nie byłam we Włoszech, a Sycylia marzy mi się już od dłuższego czasu 😉
    Chciałabym spędzić ten dzień wstając wcześnie rano, otworzyć okno, wyjść na balkon i zrobić głęboki wdech – poczuć jak zapachy – morza, porannej kawy, miasta dają mi energie na poznanie tej wspaniałej okolicy. Chciałabym ten dzień z Olą i Angelo Carollo wykorzystać w 100%, -poznać najładniejsze miejsca Trapanii, pospacerować i zgubić się w jakieś małej wąskiej uliczce, posłuchać historii związanych z Sycylią, posmakować lokalnych produktów, poznać zwyczaje i kulturę, zakochać się we Włoszech, tak jak Ty Natalio .W ten dzień chciałabym przede wszystkim wjechać kolejką na Erice, zobaczyć z niej całe Trapani i cieszyć się widokiem Chciałabym pospacerować wspólnie najładniejszymi uliczkami Trapani, spróbować lokalnych produktów i usłyszeć jak wygląda zwyczajne życie mieszkających tam ludzi.
    Ps. może poznam jakiegoś przystojnego Włocha jak Ola i zostanę na Sycylii, ewentualnie może mnie mafia porwać 😉 haha żartowałam
    Tak naprawdę tylko mogę sobie wyobrażać jak tam jest pięknie czytając Twoje przewodniki. Mam nadzieję, że będę mogła podzielić się zdjęciami z Trapani
    Pozdrawiam Adrianna

  50. [KONKURS]
    Na blogu Natalii zadanie konkursowe,
    długopis w dłoń, czas ruszyć nieco głowę.
    Jako że od zawsze lubiliśmy podróżować
    spróbujemy jeden dzień z Olą i Angelo zaplanować.
    By nie tracić czasu pobudka wcześnie rano
    na stoliku kawa i cornetto – śniadanie typowo italiano.
    Zaczynamy od Via Ammiraglio Staiti i bastionu,
    morskie powietrze od razu nas dobudzi i ustawi do pionu.
    W porcie zacumowane statki, gulety i żaglówki,
    krajobrazy w oddali piękne jak z widokówki.
    Taki gulet to idealny sposób by spełnić marzenia pływackie,
    można popływać skacząc ze statku podczas rejsu na Wyspy Egadzkie.
    Nie starczyłoby dnia by zwiedzić wszystkie wysp tereny,
    kontynuujemy spacer aleją Reginy Eleny.
    Przy pomniku Matki Boskiej skręcamy w prawo w następną ulicę,
    obieramy kierunek na dawną hiszpańską strażnicę.
    Po Torre di Ligny kościoły i park mijamy,
    kolorowe stragany, knajpki i cukiernie to jest to, co kochamy.
    Idąc Via Giovanni Battista Fardella w to gorące lato
    zatrzymujemy się na super przysmak – pistacjowego gelato.
    Następny przystanek? Z radości krzyczę!
    Kolejką linową wjeżdżamy na Erice.
    Mimo, że trwa jeszcze siesta, by połechtać kubki smakowe
    w jednym z otwartych lokali zamawiamy arancini – kulki ryżowe.
    Wąskimi uliczkami trafiamy na taki widok, że o mamo!
    Stojąc przy hiszpańskim garnizonie patrzymy na Monte Cofano.
    Spacerując po miasteczku żadne ciekawe miejsce nam nie umyka,
    mijamy Zamek Wenus i wycieczkę kończymy na Wieży Fryderyka.
    Kolejką linową na dół do Trapani zjeżdżamy,
    przed dalszą podróżą dużą pizzę zamawiamy.
    Połowa dnia za nami, gdzie teraz? Może na dół mapy?
    Butelka wina z jednej z marsalskich winnic wpadłaby w moje łapy.
    A może nieco dalej na południe i zamiast wina butelki
    w Mazara Del Vallo w wąskich uliczkach podziwiać piękne, kolorowe kafelki.
    Chociaż na północy też jest cała masa piękna i przyjemności,
    ale do San Vito Lo Capo i Zingaro na dzisiaj są za duże odległości.
    Po posiłku z pełnym brzuchem i uśmiechniętą miną
    wsiadamy w samochód, kierunek: miejscowość Cornino.
    Jedziemy wzdłuż wybrzeża Pandą Fiatem,
    zatrzymujemy się na parkingu tuż pod rezerwatem.
    Następnie przyspieszone serca bicie
    gdy podziwiamy wszystko dookoła już na szczycie.
    Po zejściu z Cofano jeszcze dookoła góry runda
    tuż przy morzu, piękna jest tu każda godzina, minuta, sekunda.
    Bogata fauna: sokoły, dzierzby, płomykówki, błotnik zbożowy,
    dalej mijamy Wieżę tonnory i na połaciach zieleni wolno pasące się krowy.
    Głód nieco doskwiera, robi się już ciemno, kochani,
    pora zatem wracać z powrotem do Trapani.

    Spełniony warunek: 1.

  51. [KONKURS]
    Spełnione punkty: 1, 2 & 3.

    – Czemu tak daleko lecicie na wakacje? Pytają rodzice, znajomi…
    – Bo tam jest gorąco, pięknie, tak egzotycznie. Odpowiadamy za każdym razem
    Australia, Bali, Tajlandia, USA… A ja przecież tak nie lubię latać.
    – „Małżu” a może by tak Europa? W końcu też jest ciepło i pięknie. I krótko się leci. – Mówię. Małżu jest na tak, on mało konfliktowy jest ogolnie. To szukamy…
    – Ja chcę do Włoch! Mówię. Bo kocham czerwone wino, sery i szynkę parmeńską, i te małe uliczki kamienne takie ładne na zdjęciach. I pizza, i pasta!
    I tak chciałam do Włoch przez ostatnie dwa lata, a i tak lądowaliśmy na plażach z all inclusive. Bo przecież jednak trzeba odpocząć, a nie jeździć i zwiedzać przez cały urlop.
    Przyszedł nowy rok i nowe postanowienie. Ten rok jest rokiem Włoch! Bez wymówek, bez marudzenia! Będziemy jeździć, zwiedzać i jeść pyszne jedzenie popijając tamtejszym czerwonym winem. Właśnie tak! Tylko gdzie? Ląd, Toskania i winnice, czy wyspa, wulkany i Sycylijska mafia. 😉
    Wpisuje w goole „Sycylia co zobaczyć, gdzie zjeść”. Jeden z pierwszych rezultatów blog „Italia by Natalia”. Klikam, wczytuje stronę i już wiem, że tutaj zatrzymam się na dłużej. Pierwszy artykuł, taki troszkę smutny. „Pomóżmy Trapani, które umiera.” Daje mi do myślenia. To prawda. Wielkie hotelowe molochy zabijają piękne małe miasteczka, lokalne restauracje i małe hoteliki. Troszkę smutne to, ale na własne życzenie kreujemy taki wakacyjny trend. Czytam dalej, oglądam zdjęcia. Już widzę nas spacerujacych po tych pięknych, małych i kolorowych uliczkach, zajadąc pyszne włoskie lody. Już przestaje być ważnym, czy będze to na lądzie czy na wyspie. Ważne, że będą to Włochy. Takie to będzie romantyczne.
    I nagle ciach! Konkurs!
    Więc dlaczego my? Bo wszystkie gwiazdy na niebie mówią, że to tak jakby „Meant to be”! <3

  52. [KONKURS] Wycieczkę po okolicach Trapani w towarzystwie Oli i Angelo chciałabym spędzić zwiedzając i jedząc. Uwielbiam kuchnię śródziemnomorską, włoską 🙂 (warunek konkursu 1)

  53. [KONKURS]
    Jakie to niezwykłe, że pisząc bloga można kogoś tak zarazić chęcią do wyprawy na Sycylię.
    Osobiście uważam, że miejscowy przewodnik i nie aż tak popularne miejsce jak inne, są najlepsze do wypoczynku i przede wszystkim do poznania życia miejscowej ludności. To dla mnie wakacje. Ale jako że, łatwiej i przyjemniej jest kiedy oprowadza nas ktoś, kto się zna na rzeczy… to:
    1. Chciałabym zacząć wycieczkę udając się z samego rana na ulicę Via Cristoforo Colombo – na targ rybny. Wiem, że niby można samemu się wybrać i kupić, ale z Olą i Angelo będzie raźniej. Marzę, by zobaczyć taki prawdziwy targ. I przemiłych rybaków, bo podobno tylko takich można tu spotkać
    2. Taras widokowy po drugiej stronie portu. Kocham wszelkie takie miejsca, a na Sycylii, to już w ogóle musi być tam magia. Mam nadzieję, że taka wycieczka i cały pobyt wypadłby lekko poza sezonem turystycznym. Bez ludzi, bez tłoku…
    3. Arabska i żydowska część miasta – podobno jest bardzo „ciasna”. Kocham dowiadywać się o tym, jak żyją ludzie z innych kultur. Chętnie posłuchałabym o tym od Oli i Angelo.
    4. Mieszkam na południu Polski, ale pochodzę z północy. To co kocham najbardziej, to zapach morza poza sezonem. Może wiać, padać, grzmieć… wtedy najpiękniej pachnie. Dlatego chciałabym, żeby kolejnym przystankiem była wieża Torre di Ligny. Tam morskie muzeum archeologiczne i kolejny taras widokowy. Skąd pomysł na to miejsce? Bo podobno tam da się poczuć dlaczego Trapani jest miastem żagli, wiatru i soli!
    5. Przy okazji… gdzieś pomiędzy punktami wycieczki jakiś obiad? Z polecenia naszych przewodników Jak nie lubiłam owoców morza, tak się jakiś czas temu do niektórych przekonałam i chętnie bym czegoś spróbowała
    6. Jeśli starczy nam sił, to Starówka. Tu się zdaję na Olę i Angelo

    Wspaniale byłoby odbyć taką podróż, tym bardziej że nigdy na Sycylii nie byłam. A nudzą mnie przereklamowane miejsca. Pozdrawiam!

    1 (Nike Niko), 2 (n.ike_k)

  54. Chciałabym się udać na trekking do rezerwatu Monte Cofano i zdobyć tamtejszy szczyt! Ponieważ bardzo lubię muzykę uczciłabym zdobycie góry znakomitym telefonowym koncertem – uwerturą Scylijskich Nieszpor Verdiego. Dodatkowo każdy z uczestników wyciągnąłby ze swojego plecaczka ‚podniebnego tancerza’ – latawca.Nasze wspólne audio-wizualne widowisko zapadłoby na pewno w pamięć. A jak wiadomo podróże to nie tylko tu i teraz, ale głównie wspomnienia, które zostają z nami na lata.

    Ps. jestem zapisana do newsletter 🙂 pixelak@gmail.com

  55. [KONKURS] 3 warunek: Wiedząc, że w Trapani na przestrzeni wieków żyli obok siebie ludzie znacznie różniący się od siebie (wyznanie, kolor skóry), z pewnością nie spędziłabym tego dnia na jednorodnej czynności.
    Bo różnorodność jest ciekawa i daje wiele możliwości.
    Rankiem budzi nas skrzek mew. Nie spodziewałam się, że to może być miły dźwięk dla moich uszu. Czując aromat kawy wychodzę na balkon. To Ola i Angelo przygotowali nam śniadanie. Razem jemy pyszne bruccellati z figami i sączymy aromatyczne cappuccino. Tylko tyle wystarczy, by móc wyruszyć w drogę. Z ciekawością zaglądamy w wąskie uliczki prowadzące na starówkę, podziwiamy piękne kościoły, dopatrujemy się harmonijnej różnorodności w rozecie na kościele świętego Augustyna, oglądamy niebanalne balkony i balustrady. Rozglądając się wokół zmierzamy na targ rybny w porcie. Widok świeżych owoców morza i ryb, przypomina nam o jedzeniu. Tu jest tak pięknie, a czas płynie zupełnie innym rytmem.
    Gdzieś na uboczu odnajdujemy niewielką knajpkę. Wybieram caponatę, a na deser koniecznie sycylijskie lody. Moja ukochana zachęcona przez Olę decyduje się na miejscową specjalność – Pesto alla Trapanese oraz Cannolo siciliano. Mniaaaam! Cóż za fuzja smaków, dobrze mieć przy sobie mieszkańców wyspy.
    Jedziemy na północ na jedną z dzikich plaż. Chłodzimy się w wodzie podziwiając w oddali żaglówki. Obserwujemy różowe flamingi, a woda,w której brocząc jest idealnie przezroczysta. Hmmm… oby ten dzień szybko się nie kończył!

  56. [Konkurs] 3
    T – Tyrreńskie Morze jak spotyka sie z Morzem Sródziemnym
    R – ryby i owoce morza….mniam, mniam
    A – aperol
    P – plaża Cala Rossa, wyspa Favignana (sam dzwięk tych słów porusza zmysły)
    A – Angelo Apartaments
    N – nocą Trapani też jest piękne, przeczuwam to…..
    I – Italia by Natalia, bo jakżeby inaczej…

  57. [Konkurs] Początek powstania Trapani to mityczne wypuszczenie sierpa z rąk Demeter. Za to mój początek z Trapani to ów kształt ujrzany na drodze Palermo-Trapani.Autobus, z którego po raz pierwszy dostrzegam cud w ponad godzinę przewiezie mnie na spotkanie z Olą i Angelo Carollo do Ich Angelo Apartaments.
    Urlopy są ponoć po to, żeby celebrować słynne „powoli,powoli”, ale nie przy pierwszej wizycie na Sycylii!!Tu zamierzam zwiedzić ile wlezie. Aż ślinka cieknie na pierwszą część zwiedzania Trapami. Saliny, to miejsce idealne dla osoby, która od dziecka kocha sól. Którą zlizywała, gdzie się dało ( no może oprócz drogowej i tej w Wieliczce-przecież Kindze nie wypadało). Kierunek zwiedzania- muzeum soli i Riserva naturale integral Saline di Trapani e Paceco z wiatrakami o czerwonych dachach. Historia salin, obserwacja pozyskiwania soli technikami tradycyjnymi, soliród, sodówka nadmorska i solanka,dla nauczyciela przyrody to gratka. Dziś nie będę obserwować zachódu Słońca nad salinami.Rekompensatą za to jest widok flamingów w naturalnym środowisku.
    Człowieka z nizin zwykle ciągnie na wyżyny. 703 m.n.p.m, 10 minut jazdy, czyli drugi mój cel.Erice i przejazd kolejką linową w jednym z 42 wagoników. Gdy my z Olą, rozkoszujemy się widokami w kolejki, Angelo mknie samochodem pod górę, Po zwiedzeniu miasteczka na wzgórzu o zachodzie Słońca zjeżdżamy do miasta, do portu na lody, pizzę i owoce morza ( kolejność nie ważna ), te polecane na blogu przez Natalię.
    2. kingabarmir

  58. [KONKURS] WARUNEK NR 3
    Istnieje kilka typów podróżowania. Szaleńcza gonitwa między zabytkami, sączenie drinków na hotelowej plaży, czy oglądanie wszystkiego przez pryzmat aparatu. Nikt nie mówi, że jest to zła forma spędzania czasu, lecz z pewnością nie zrobi tego prawdziwy viaggiatore. Bycie w miejscu takim jak Trapani i ograniczenie się do tego typu aktywności byłoby grzechem równym zjedzenia pizzy z ananasem lub (o zgrozo) sosu bolońskiego. Jedyna słuszna odpowiedź jak spędzić tam jeden dzień, do tego w towarzystwie ekspertów, jest chłonąć otoczenie, kulturę, przyrodę wokół nas całym sobą, aby wszystkie obrazy,smaki i zapachy zostały w naszej pamięci i sercu na długo. Trapani i zachodnia Sycylia brzmi jak raj dla podróżnika (w szczególności tego, który zupełnie pokochał Włochy). Zabytki, które dają się odkryć nieschowane za chmarą turystów, specjały sycylijskiej kuchni, które z pozoru proste, a jednak potrafią zaskoczyć oraz krystaliczne plaże, okrzyknięte najpiękniejszymi w Europie ( jak ta w Favignanie) to zaledwie trzy powody, dzięki którym, założę się,że można się zakochać jak tylko ich się doświadczy.

  59. [KONKURS] Gdybym miał taką możliwość, to oczywiście ze swoją drugą połówką i moimi skarbami, trzema chłopakami 🙂 zatrzymalibyśmy czas w zegarkach, aby ten wspólny dzień trwał jak najdłużej. Ola i Angelo są pozytywnie nastawieni do swoich gości, także wydaje mi się, że chętnie by na to przystali. Najpierw poprosiłbym naszych towarzyszy, żeby pokazali nam najpiękniejszą według nich plażę w dawnym Drepanon. Chodzić boso po piasku, szum morza, no i oczywiście pływanie i zabawy w morzu bardzo relaksują… człowiek zapomina o troskach życia codziennego. W takich pięknych miejscach aż chce się, żeby świat się zatrzymał razem z Tobą. Nieraz można to poczuć i rozsmakować się chwilą, ale wtedy nasze chłopaki muszą być zajęci na przykład budowaniem zamków z piasku 😉 Wiadomo, że będąc w takim miejscu należy zobaczyć starówkę, myślę, że najlepsze lody w mieście przekonają moich synów do zwiedzania 🙂 Uwielbiam panoramy, także nie obyłoby się bez zobaczenia widoku z wieży Torre di Ligny i styku dwóch mórz. Czytając twój wpis o jedzeniu nie mogę zapomnieć o roladach z bakłażana, trzeba będzie ich spróbować (zresztą dla smaków które są tu do spróbowania trzeba byłoby pożyczyć kilka żołądków). Jednak nasze dzieci to fani pizzy. Mam nadzieję, że Angelo zabierze ich w klimatyczne miejsce, gdzie zjedzą niezapomnianą na całe życie pizzę, tę pierwszą włoską, prawdziwą (tak, niestety jeszcze nie mieliśmy okazji być w tym kraju, ale kiedyś nadrobimy zaległości). Ja uwielbiam historię i oglądanie zabytków, mając jeszcze Polkę która zna historię tych miejsc to już jestem wniebowzięty, gdyby tylko żona zgodziła się zostać na plaży z dziećmi 🙂 Żartuję, żona nie odstąpiła by mnie na krok… chociaż gdybym ja zabrał dzieci na przykład do jaskini Scurati, a ona miała wypoczywać na przepięknych sycylijskich plażach to… ah to tylko jeden dzień. Oj, żeby taki dzień trwał i trwał… no dobrze, zachód słońca chciałbym zobaczyć, nad morzem jest przepiękny, a nad morzem w Trapani? Jak go kiedyś zobaczę to pozwolę sobie napisać w komentarzu 😀
    Pozdrawiam.
    Spełniony warunek 1.

  60. [KONKURS]

    Buonagiornatta Ola I Angelo!
    Przyjeżdżam do Was z moim małym stadkiem dzieci, bliźniaki 12 letnie Miśka I Borys oraz 9 letnia Gabi ‍♀️‍♀️‍♀️.
    Małżonek najszczesliwszy , ze zostaje w domu i nareszcie odpocznie, w szczególności ode mnie .
    Jeśli mamy spędzić wspólnie dzień, to proponuję zacząć od jakiejs winiarni połączonej z degustacją wina, sycylijskie Chardonnay zawsze mile widziane, a trójkę młodych wyślemy w tym czasie na Canole
    Następnie proponuję którąś z wysp ‍♀️: Favignana lub Isola di Levanzo ze zdjęć ta pierwsza zachęca bardziej ,ale zdaję się na Was dobrze będzie móc pozwolić dzieciakom wymoczyć się‍♀️‍♂️, a nam usiąść w lokalnym barze i delektować kolej lampką wina.
    Lubimy przyrodę ☘i dobrą kuchnię także miejcie to na uwadze wybierając wyspę.
    Mimo wszystko z wyjściem do restauracji poczekalabym do powrotu do Trapani , słyszałam o La Bettolaccia z lokalną kuchnią i secem na talerzu,jednakże jeśli macie inne propozycje ufam bez reszty
    Na koniec, jeśli dzieci nas nie zamęczą to ja chętnię skończę moją trójeczkę jaskinią Scurati Cavas, może uda mi się tam moich urokliwych jaskiniowców zostawić
    Jeden dzień to bardzo mało na tyle możliwości I sycylijskie okolice. Erice I kolejka górska to jeden dzień , druga wyspa , Marsala I przede wszystkim Scopello. Nie ukrywam , że kuszące są rejsy na drugi kontynent, nigdy nie byliśmy w Afryce☀️, a Algieria na wyciągnięcie ręki.
    Droga Olu i Angelo, mam fajne dzieci, ze mną też nudzić się nie będziecie. Pomysłów na spędzenie czasu na Sycylii mam tyle ile dni i godzin. Kocham prawdziwie Italię, a Trapani i przyległe wyspy stanowią brakujący element w poznaniu Sycylii wzdłuż I wszerz, wierzę całym sercem, że to szybko się zmieni
    Pozdrawiam i do zobaczenia
    Arrivederci e auguri
    Maja Taraszkiewicz
    [1,2]

  61. Droga Natalio,
    obserwując Cię na Fb i czytając Twoje posty zawsze zachwycają mnie miejsca o których opowiadasz a szczególne fotki na których udaje Ci się w tak fajny sposób je uchwycić. Kiedyś już zreszta pisałam w komentarzu ,jak Ty to robisz,. Sycylia to jeden z kierunków moich marzeń podrozniczych, serio!!! Te urokliwe plaże i miasteczka, ech…Nie jestem pisarka i pewnie moj komentarz nie jest tak ciekawy jak inne, ale wiedz ze bardzo chce tam kiedyś poleciec i zobaczyć na własne oczy. Dzięki za wszystkie opowieści o Italii będę dalej je śledzić i inspirować się nimi. Pozdrowienia
    1,2,3,4

  62. Wakacje na Sycyli to moje najwieksze marzenie. Wstaje rano wychodzę na balkon i czuje zapach świeżego morza, powiewa lekki wiatr i myślę sobie, ze nic piękniejszego już nie może mnie spotkać, bo jest wystarczająco cudownie. Nagle do drzwi pukają oni… Oli i Angelo Carollo, jak co dzień pytają jak minęła noc i czy czegoś potrzebuje, grzecznie odpowiadam, ze wszystko w porządku i nagle dowiaduje się od nich, ze dzisiejszy dzień spędzimy razem i pokażą mi piękna okolice Trapani. Oczywiście jestem bardzo zachwycona z tej wiadomości i czym prędzej szykuje się i wychodzimy razem z hotelu. Pierwszym miejscem, w które się udaliśmy był targ rybny, przyznam szczerze, ze ryby wcześniej jadłam bardzo rzadko, ale tym razem byłam zachwycona i wiem, ze wróciłabym w to miejsce, aby właśnie ta rybę ponownie zjeść! Poza tym, ze były bardzo smaczne również świetnie wyglądały. Kolejnym miejscem w które pojechaliśmy było wzgórze Erice z którego podziwiałam bardzo malownicza panoramę Trapani. To na prawdę piękne miejsce! Wtedy byla już godzina południowa, wiec zaproponowali, abyśmy pojechali nad morze, pokazali mi przepiękna plaże w Trapanii nad morzem Tyreńskim, gdzie od razu po upalnym dniu wskoczyliśmy do wody, pływaliśmy, wygłupialiśmy się w wodzie, byłam taka szczęśliwa! Na koniec dnia jeszcze zabrali mnie na włoska pizzę, była pyszna. To był świetny dzień spędzony z Oli i Angelo Corollo!
    Spełniłam warunek konkursu numer 2.

  63. [KONKURS] Wakacje na Sycyli to moje najwieksze marzenie. Wstaje rano wychodzę na balkon i czuje zapach świeżego morza, powiewa lekki wiatr i myślę sobie, ze nic piękniejszego już nie może mnie spotkać, bo jest wystarczająco cudownie. Nagle do drzwi pukają oni… Oli i Angelo Carollo, jak co dzień pytają jak minęła noc i czy czegoś potrzebuje, grzecznie odpowiadam, ze wszystko w porządku i nagle dowiaduje się od nich, ze dzisiejszy dzień spędzimy razem i pokażą mi piękna okolice Trapani. Oczywiście jestem bardzo zachwycona z tej wiadomości i czym prędzej szykuje się i wychodzimy razem z hotelu. Pierwszym miejscem, w które się udaliśmy był targ rybny, przyznam szczerze, ze ryby wcześniej jadłam bardzo rzadko, ale tym razem byłam zachwycona i wiem, ze wróciłabym w to miejsce, aby właśnie ta rybę ponownie zjeść! Poza tym, ze były bardzo smaczne również świetnie wyglądały. Kolejnym miejscem w które pojechaliśmy było wzgórze Erice z którego podziwiałam bardzo malownicza panoramę Trapani. To na prawdę piękne miejsce! Wtedy byla już godzina południowa, wiec zaproponowali, abyśmy pojechali nad morze, pokazali mi przepiękna plaże w Trapanii nad morzem Tyreńskim, gdzie od razu po upalnym dniu wskoczyliśmy do wody, pływaliśmy, wygłupialiśmy się w wodzie, byłam taka szczęśliwa! Na koniec dnia jeszcze zabrali mnie na włoska pizzę, była pyszna. To był świetny dzień spędzony z Oli i Angelo Corollo!
    Spełniłam warunek konkursu numer 2.

  64. [KONKURS] Zaczęło się ponad 3 lata temu. Dostałam na imieniny książkę „Dom na skraju nocy”. Zabrałam ja do szpitala czekając na urodzenie drugiego dziecka. Zaczęłam czytać i przepadałam… Cały czas miałam w głowie krajobraz, miejsca, mieszkańców Castellamare Del Golfo…. Zakochałam się w tej małej włoskiej wysepce i w Sycylii. Od tej pory namiętnie czytam książki których akcja dzieje się we Włoszech (ostatnia ”Sycylijski mrok”), trafiłam na Twój blog (chyba wpisując w wyszukiwarkę „Sycylia”), oglądam zdjęcia na blogu i marzę, że kiedyś tam pojadę. Póki co brakuje mi czasu, pieniędzy, nie znam języka, choć tak naprawdę chyba najbardziej brakuje mi odwagi… Odwagi by spełniać swoje marzenia. Chciałabym spędzić choć jeden dzień na wyspie Świętej Agaty, chodzić ścieżkami Espositów, zajrzeć do groty, odnaleźć dom na skraju nocy.
    Spełniony warunek 1.

  65. Moim marzeniem na wyjątkowe spędzenie dnia w Trapani jest rejs wokół pobliskich wysp, zobaczenie z innej perspektywy, bo od strony morza, wszystkich zatok, plaż i grot z rajsko turkusową wodą, wieczorny spacer z widokiem na zachód słońca nad salinami w Trapani oraz kolacja z dobrym i prostym miejscowym jedzeniem.
    (Zapisałam się na newsletter)

  66. [KONKURS]
    Moim marzeniem na wyjątkowe spędzenie dnia w Trapani jest rejs wokół pobliskich wysp, zobaczenie z innej perspektywy, bo od strony morza, wszystkich zatok, plaż i grot z rajsko turkusową wodą, wieczorny spacer z widokiem na zachód słońca nad salinami w Trapani oraz kolacja z dobrym i prostym miejscowym jedzeniem.
    (Zapisałam się na newsletter)

  67. Gdybym była w Trapani, najpierw udałabym się do pobliskiego zamku Castello di Venere, aby podziwiać ruiny oraz widok na okolicę. Potem odwiedziłabym Grotta Mangiapone, a na końcu wypożyczyłabym sprzęt do nurkowania i spełniła odwieczne marzenie o podwodnej wycieczce. Podczas przerw na posiłki chciałabym skosztować tradycyjnej, sycylijskiej kuchni w polecanych przez gospodarzy miejscach.

  68. Nasza przygoda z Trapani rozpoczyna się w czerwcu 2015 roku. Wtedy na stronie Ryanair dostrzegamy nazwę tej miejscowości, przeglądamy zdjęcia zamieszczone w internecie. Serce mocniej bije. Decyzja zapada. Kupujemy bilety! Skaczę z radości po domu wykrzykując „Trapani! Trapani!”. Miała to być w końcu moja wycieczka u boku ukochanego chłopaka. We wrześniu lądujemy już na sycylijskiej ziemi. Najpierw oglądamy ją od góry, z lotu ptaka. Później drzwi samolotu otwierają się i bucha na nas gorące, suche, pachnące morzem powietrze. Przychodzimy przez korytarze małego lotniska, gdzie z każdej strony słychać już rozkrzyczane głosy rozmawiających sycylijczyków. Wsiadamy do autobusu, dzięki któremu już za kilkanaście minut znajdziemy się w Trapani. Długą ulicą handlową, na której widnieje napis „Via Fardella” docieramy w głąb miasta. Po drodze zachwycam się widokiem morza. Jesteśmy! Ponownie bucha na nas gorące powietrze. Radość i ekscytacja miesza się z ciekawością, co zobaczymy. Wiemy już trochę o mieście, przeczytaliśmy i nim wszystko, co było dostępne w przewodnikach i w internecie. Mój (wtedy) chłopak wydrukował plan na każdy dzień, na którym widniały mapy, cenniki, opisy. Kolejne dwa tygodnie zwiedzamy Trapani i okolicę. Zachwycamy się budowlami w Selinunte. Spędzamy tam cały dzień, chodząc w ogromnym słońcu. Gdy po wyjściu chcemy kupić coś do picia, okazuje się, że przez sjestę jest to niemożliwe. Ratuje nas przypadkowo spotkany sycylijczyk. Zaprasza do swojego domu. Mnie częstuje wodą, chłopaka zimnym piwem. Do dziś mówi, że było to najlepsze piwo w jego życiu, był aż tak spragniony. Rozmawiamy z nim chwilę poznając sycylijską gościnność.
    Innego dnia zauważamy chmury na niebie. Z nadzieją, że dziś będzie chłodnej postanawiamy wyruszyć rowerami na Saliny. Bardzo szybko okazuje się jednak, że zza porannych chmurek wygląda piękne i równie parzące co w poprzednich dniach słońce. Jedziemy i zachwycamy się. Mijamy góry soli, natrafiamy na zbiór soli, gdzie mamy możliwość wrzucenia jej trochę na taczki dzięki otwartości pracowników. Na około widzimy różowe zbiorniki z wodą. Na końcu naszej podróży dojeżdżamy do muzeum, które zwiedzamy i delektujemy się ciszą, odpoczywamy, nie dopuszczając do siebie wiadomości, że wkrótce trzeba będzie opuścić to wyjątkowe miejsce.
    Tak mijają dwa tygodnie. Dwa tygodnie wspaniałych wycieczek, najlepszej w naszym życiu pizzy, cudownie spędzonych chwil młodej dziewczyny i jej chłopaka. Obiecujemy sobie, że to pierwszy, ale nie ostatni raz w tym miejscu.
    Długo nie trzeba czekać. Rok później namawiany przyjaciół, aby z nami pojechali. Tak się dzieje. Znów podróże, jedzenie, nic nam się jeszcze nie znudziło. W jednej z pizzerii rozpoznaje nas mężczyzna, próbując nam powiedzieć, że nas pamięta, cieszymy się.
    Nie wiem, co za moimi plecami szykuje chłopak. Nie wiem, że za chwilę, na końcu cypelka, po uroczystej kolacji w Antici Sapori powiem „tak”, i tam, z sycylijskiej ziemi, powrócę do ojczyzny już jako narzeczona.
    To nie koniec naszej historii zaplecionej w Trapani.
    Następnego roku namawiamy innych znajomych, pokazujemy im zdjęcia z poprzednich podróży. Udaje mi się nawet przekonań do tego koleżankę panicznie bojącą się latać. Znów lecimy! I znów jest pięknie. Mężczyzna w pizzerii ponownie nas rozpoznaje.
    Cieszymy się, jesteśmy już od roku narzeczeństwem, a przecież już za rok bierzemy ślub. Czy uda nam się tu powrócić?
    Następuje rok 2018. Trwają gorączkowe przygotowania do tego ważnego wydarzenia. W międzyczasie słyszę w porannym programie temat: Sycylia. Pojawia się hasło: Trapani. Pierwsza myśl? Ten rok nie może zakończyć się bez naszej wizyty tam. Ale jak przekonać o tym przyszłego męża? Tak! Zrobię mu prezent! Kupuję znów bilety, wynajmuję pokój, wszystko to z mocno bijącym sercem. Podczas wesela organizuję przez gośćmi zagadki dla przed chwilą poślubionego mężczyzny. Zasłaniam mu oczy. Podaję kolejno do spróbowania kawałek pizzy, soli, tuńczyka, sycylijskie wino. On zgaduje, że wszystko to łączy się z Trapani. Oznajmiam, że znów jedziemy do miejsca, w którym wszystko się zaczęło. Słyszymy brawa i zachwyt gości nad moim pomysłem.
    I znow, poraz czwarty, cieszymy się, że tam jesteśmy. Odwiedzenie pizzermana to już tradycja. Tym razem pokazujemy mu obrączki, cieszy się razem z nami.
    Podczas każdego pobytu w Trapani co drugi dzień jesteśmy w Calvino, aby móc najeść się na zapas tej nieziemskiej pizzy. Młody kelner zapamiętuje nas i od tej pory uśmiecha się na nasz widok. Widząc nas od razu proponuje pizzę, którą od lat wybieramy. „Quattro gusti”, mistrzostwo.
    Znów odwiedzamy dobrze nam znane już miejsca. Wracamy do kraju.
    Nastaje 2019 rok, a wraz z nim otrzymujemy informację, że będziemy rodzicami. Cieszymy się. Nadchodzą wakacje, chcemy gdzieś pojechać, zanim pojawi się mały człowiek i zawojuje naszym życiem. Pada na Trapani. Moi rodzice lamentują, że jak to w ciąży lecieć. Boją się o przyszłego wnuka. W końcu rozumieją, że nic mu nie grozi. Uwaga – namawiamy ich, żeby z nami polecieli. Mama ma klaustrofobię i boi się zamkniętej przestrzeni w samolocie, ale w końcu zgadza się. Znów lecimy, tym razem pod sercem mam naszego syna. Historia powtarza się piąty raz. Trapani to nasza historia. Gdy nasz syn ma trzy miesiące, opowiadam mu o Trapani. Uśmiecha się, choć nic nie rozumie. Mówię, że gdy będzie już mógł wszystko jeść, zabierzemy go tam. 15 stycznia 2020, karmię Stasia i przeglądam internet. Pojawia się ogłoszenie z konkursem i znów mocniej zabija serce. Czy los znów zaprowadzi nas na sycylijską ziemię?

    Spełniłam warunek 3, subskrypcja bloga, e-mail: agusia.koperniak@gmail.com

  69. [KONKURS] Warunek 1

    Wspólny dzień z Olą i Angelo chciałabym spędzić na jedzeniu, a właściwie jego przygotowywaniu. Kuchnia włoska jest bardzo różnorodna i zależy tak naprawdę od regionu, a Sycylia z uwagi na to, że przez całą swoją historię ulegała wpływom różnych kultur ma w sobie bogactwo Italii, ale także egzotykę najeźdźców.
    Kuchnia dla Włochów stanowi nie tylko źródło pokarmu dla ciała, ale także dla duszy i ta owa dusza jest najbardziej ulotna, ale zarazem rozpoznawalna dla wszystkich, którzy nie mają przyjemności mieszkania w tym pięknym kraju.
    Celebracja posiłków przez Włochów jest właśnie tym, co dziwi, ale też fascynuje podróżników, a przygotowywanie jedzenia jest integralną częścią tej celebracji.
    Właśnie dlatego moja wymarzoną wycieczką jest przygotowywanie jedzenia wraz z rodowitym Sycylijczykiem, który być może uzna mnie za całkowite beztalencie kulinarne nie znające się na przyprawach, ale sprawi, że będzie to niezapomniana dla mnie przygoda poznawania zwyczajów mieszkańców oraz różnych smaków, ale też trików kulinarnych używanych przez kucharzy.
    Zapach przygotowywanych potraw stanowi niezapomniane wspomnienie, które powraca do nas czasem w najmniej oczekiwanych chwilach i daje nam poczucie błogości i napływania ślinki do ust oraz marzeniu o ponownym skosztowaniu, z przywołaniem tekstury, koloru potrawy, nie tylko znanej pizzy, ale też pasty w różnych odmianach i słodkości znanych wyłącznie na Sycylii.
    I choć każda z nas kobiet liczy się z kilogramami, to na widok canolli ponownie zastanowi się, czy jednak ta kiecka nie jest jeszcze tak duża i z wielką przyjemnością spałaszuje 1 sztukę lub cały kartonik, wszystko zależy w czym dostaniemy i czy nasz luby (jeśli takiego posiadamy) odpowiednio zaopatrzy nas w ulubiony deser.
    Zdjęcia są tylko odbiciem przeżyć związanych z wycieczką, a smaki mogą towarzyszyć nam wszędzie i są najlepszym wspomnieniem odwiedzanych miejsc, a co więcej te kulinarne wspomnienia można przekazać dalej i zachęcić kolejną osobę do podobnej podróży.

  70. [KONKURS] 2 i 3.
    Cześć Natalia, jak się masz kochana? W domu wszyscy zdrowi? Prosiłaś, żebym dała Ci znać jak przebiegał mój pobyt na Sycylii, więc spieszę z małą relacją 😉 Pamiętasz, jak Ci mówiłam, że na facebookowej grupie znalazłam świetny nocleg w samym centrum Trapani? Otóż muszę dodać, że trafiłam na wspaniałych Gospodarzy! 🙂 Ja, singielka z wyboru, która raczej wybiera samotne wyprawy, i która myślała, że spędzi kolejny urlop w pojedynkę, zgodziłam się na propozycję zorganizowanej wycieczki po mieście i okolicach! Szok, co?
    Nie uwierzysz jak można cudownie spędzić dzień w Trapani. Rano, po wspaniałym włoskim śniadaniu, razem z trójką innych gości Apartamentu, wybraliśmy się na targ rybny w porcie, gdzie z otwartą z zachwytu buzią i wywieszonym na brodzie językiem, obkupiłam się w świeże owoce morza 🙂 Dobrze wiesz, jak bardzo kocham owoce morza <3
    Później był spacer po niezwykle urokliwych uliczkach miasta, okraszony anegdotami i opowieściami Angelo, super facet! Nie dziwię się Jego żonie Aleksandrze, też bym się w nim zakochała 😉
    Kolejne godziny to istne szaleństwo na pięknych plażach i wzgórzach zachodniej Sycylii.
    Wiem,wiem, miało być krótko, ale tego wyjazdu nie da się opisać w kilku słowach! Koniecznie musimy się spotkać, opowiem Ci resztę przy lampce włoskiego wina 🙂
    Ściskam :*
    Twoja Marry <3

  71. [KONKURS]
    Miłością do Włoch zaraził mnie mój mąż. To właśnie z nim pierwszy raz tam pojechałam, i co roku wracam. Zwiedzanie Sycylii to jedno z naszych marzeń – jeszcze nie zrealizowanych. Do tej pory „trzymaliśmy” się kontynentu.
    Oboje jesteśmy historykami amatorami i Sycylia jak do tej pory najbardziej kojarzy nam się z operacją Husky. To kryptonim inwazji na Sycylię dokonanej przez wojska aliantów w czasie II wojny światowej. Trapani był jednym ze strategicznych portów w tym okresie. Wspólny dzień z Oli i Angelo chcielibyśmy spędzić przemierzając to piękne miasto i szukając śladów historii. Nie tylko tej bliższej ale także odległej. W okolicy jest mnóstwo zabytków architektonicznych. Po obiedzie w planach byłoby zwiedzanie Museo del Sale a następnie popołudniowy wjazd kolejką linową do Erice. Męczący dzień najchętniej uczcilibyśmy włoskim winem i przysmakami oraz poezją. Bo z tym mi się kojarzą Włochy – wino, śpiew i poezja.

    Włochy – kraj moich marzeń
    Gajów oliwnych,
    ciekawych zdarzeń
    i owoców winnych

    Szczególnie przez nas ukochany.
    Prawie co roku odwiedzany
    Monte Cassino, Bolonie i Loreto już znamy
    Pora już zrealizować sycylijskie plany…

    numer spełnionego warunku : 3 (mailing na adres : zenderowska.beata@gmail.com)

  72. [KONKURS]
    Wschodzące słońce przebija się przez okno zabytkowej kamienicy i karmi mnie swoimi promieniami. Zapach świeżo zaparzonego espresso przeplata się z aromatem sycylijskich wypieków i tańczy w mojej sypialni – nęcąc przy tym moje zmysły. Z zza okna słyszę radość z życia rozmawiających ze sobą ludzi.. i te słodkie „Bonjorno!” Już wiem. Jestem w raju – jestem w Trapani. Czas na spełnianie marzeń! Mimo bardzo wczesnej godziny, podrywam się z łóżka i budzę Męża – „ Kochanie! Czas rozpocząć kolejny piękny dzień w naszym życiu!”. Nie muszę go długo namawiać, zbieramy się szybko, aby nie tracić tak pięknego dnia. Czekają już na Nas Ola i Angelo, z którymi idziemy na śniadanie do zaprzyjaźnionej restauracji, znajdującej się dwie ulice dalej. Oczywiście nie mogliśmy odmówić sobie espresso i nie osłodzić życia prawdziwym, sycylijskim cannoli. Całą naszą paczką ruszamy na podbój Trapani! Zaczynamy od spaceru i zachwycaniu się tutejszą starówką. Och ile tutaj pięknych uliczek, kamienic i dostojnych kościołów! Takie miejsca są miodem na moje artystyczne serce. Zmierzamy do portu rybnego, w którym pokusiliśmy się na degustację owoców morza. W życiu nie jadłam pyszniejszych! Podziwiając tamtejsze krajobrazy udajemy się na targ, gdzie możemy zaznać serca Sycylii – smaku świeżych cytrusów. Ich kolor, smak i zapach doprowadza nasze zmysły do szaleństwa. Zabieramy ze sobą kilka sztuk więcej, przydadzą się nam podczas wizyty na plaży do której właśnie zmierzamy. Jedna z piękniejszych plaż, którą rekomenduje nam Angelo leży na przedmieściach i ciągnie się wzdłuż ulicy Lungomare Dane Alighieri. To właśnie na tej plaży ładujemy akumulatory na kolejne godziny zwiedzania. Kąpiemy się w morzu, łapiemy promienie gorącego Słońca i po prostu cieszymy się chwilą! Cieszę oczy lazurowym odcieniem morza a pod stopami czuję gorąc ciemnego piasku.. Robimy sobie piknik na plaży ze smakołyków, które kupiliśmy na targu. Rozmawiamy z Olą i Angelo.. i wciąż nie możemy wyjść z podziwu historii ich miłości. Mogłabym słuchać o tym godzinami! Lubię patrzeć na szczęśliwych ludzi – a ta para zdecydowanie taka jest! Cieszę się, że znaleźliśmy wspólny język i świetnie się dogadujemy. Po spędzeniu miłych chwil na plaży – docieramy do Torre de Ligny. Angelo zapewniał nas, że z tego miejsca ujrzymy najpiękniejszą panoramę Trapani.. Nie zawiedliśmy się! Patrząc z góry na te wszystkie wąskie uliczki, klimatyczne kamienice i morze.. można zakochać się w Sycylii na zabój.. i tak właśnie zakochałam się w Trapani. Otuleni pięknym Słońcem patrzyliśmy na miejsce, gdzie łączą się dwa morza: Tyreńskie i Śródziemne. Moglibyśmy wpatrywać się w te widoki godzinami.. ale gonił nas czas, który uciekał. Udaliśmy się więc na pyszną, sycylijską na pizzę do Amici Miei. Chcąc spróbować kwintesencji Włoch – zamówiłam najprostszą z duuużą ilością prawdziwej mozzarelli. Nie żałowałam swojej decyzji – pizza była delizioso! Chociaż ta z owocami morza, zamówiona przez mojego Ukochanego – była równie smaczna. Siedząc przy stoliku, delektując się zachodem Słońca i popijąc najlepsze (wcale nie najdroższe) domowe wino – poczułam Dolce Vita! Całe Tranapi zaczęło budzić się do życia. Na ulicach pełno uśmiechniętych ludzi, rozmawiających ze sobą, cieszących się życiem.. ten ich włoski gwar, te pozytywne podejście do życia – którego inne narody mogą im pozazdrościć. Ktoś z tłumu na ulicy zaczął śpiewać” Ciao ciao siciliano” i za chwile rozpoczęła się wielka biesiada. Wszyscy zaczęli tańczyć i śpiewać, mimo tego że byli to obcy sobie ludzie.. bawili się razem jakby znali się całe życie! Oczywiście dołączyliśmy do nich. Zarazili nas swoją pozytywną energią. Byliśmy zachwyceni. Pomiędzy kolejną lampką winą a tańcami, słuchaliśmy opowieści Oli na temat Sycylii. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem Jej pasji do tego miejsca. Właściwa osoba na właściwym miejscu – pomyślałam. Tego magicznego wieczora, siedząc w tej skromnej knajpce zdałam sobie sprawę, że jestem wielką szczęściarą, że mogę tu być – pić domowe wino, zajadając się Margaritą, wśród takich wspaniałych ludzi.. dlatego jeszcze muszę tu wrócić moja Kochana Sycylio, moje niezwykłe Trapani!

    Spełnione punkty:
    1. Facebook – Ewa Malik
    2. Instagram – ewa.aug
    3. Zapisałam się do Newslettera (ewa.aug@wp.pl)

    pozdrawiam,

    Ewa Malik

  73. Gdzie Morze Tyrreńskie ze Śródziemnym się styka…
    na punkcie tego miejsca mam bzika!  
    Choć nigdy tam nie byłam, to czytałam wiele 
    i marzeniami się z Wami podzielę! 
    Chciałabym tam się znaleźć aż przez dwa tygodnie 
    i każdy dzień pewnie spędziłabym godnie, 
    zwiedzając Trapani Starówki tajniki,
    podziwiając budynki no i balkoniki,
    wąziutkie uliczki, cukiernie malutkie, 
    a może wcinając wypieki pyszniutkie? 
    I leżąc na plaży i statkiem pływając…
    Lecz co mogę zrobić tam jeden dzień mając? 

    Z rana Targ Rybny zobaczyć muszę,
    chociaż na rybkę się pewnie nie skuszę, 
    ten widok na długo w mym sercu zostanie…
    a może na targu zakupię śniadanie? 
    Na Wyspy Egadzkie…choćby Favignana
    chciałabym popłynąć, no ale nie sama…
    lecz z Olą i Angelo – jak czas na to mamy,
    jak nie to Trapani dalej pozwiedzamy! 
    I jak nie ma mowy o promem transporcie,
    to taras widokowy znajduje się w porcie, 
    stamtąd pooglądam wyspy okoliczne 
    i jeszcze widoki czekają mnie śliczne 
    z Torre di Ligny wieży – to będzie przeżycie!
    Na pewno będę tam cała w zachwycie!
    Czas, by zwiedzić miasta historyczne bramy…
    chwilę potem plażę w centrum miasta mamy! 
    Corso Vittorio Manuele – chcę przejść się deptakiem…
    razem z Olą, Angelo i moim chłopakiem! 
    I Wieża Zegarów – chcę zrobić jej zdjęcie! 
    A potem uliczki pozwiedzać zawzięcie!
    Plac Vittorio Veneto wraz z nowym ratuszem 
    chcę obejrzeć jeszcze z pełnym animuszem!
    Park Villa Margherita jeszcze na mnie czeka…
    ale to nie wszystko, gdy miasto urzeka! 

    Czas na nową część miasta – zanim ją zwiedzimy, 
    to może pyszną pizzą już się posilimy? 
    Ola z Angelo wskażą, gdzie warto spróbować, 
    do tego lampkę wina może zdegustować?
    Jeszcze Piazza Vittorio i figura króla,
    zdjęcia w parku pod piękną Fontanną Neptuna.
    Zachód Słońca nad morzem – na finał wycieczki.
    Od miłości do Trapani już nie ma ucieczki! 
    Kiedyś Erice odwiedzić też musze koniecznie. 
    Lecz póki co do Natalii ślę uśmiech serdecznie, 
    prosząc – niech sycylijskie me marzenie spełni,
    no a błędu w swym życiu tymże nie popełni! 😉 

    spełniam punkt 2 – nick na instagramie: czasamijesttak 

  74. [Konkurs]
    Piszę zupełnie spontanicznie i pewną dozą niepewności – na Sycylii nigdy nie byłam, nie znam jej. Odkrywanie zakątków wyspy przede mną. Jak każdy wielbiciel Italii muszę to zrobić, muszę wchłonąć w siebie smaki, zapachy i widoki Sycylii. Muszę i chcę odkryć nieznane.
    Gdybym miała możliwość spędzenia dnia z Olą i Angelo Carollo, to chciałabym aby był to dzień w rezerwacie Zingaro. Oboje z moim partnerem kochamy i cenimy przyrodę, lubimy chodzić. Wybrałabym taki rodzaj pobytu ze względu na unikatową przyrodę, chciałabym dotrzeć na własnych nogach do plaży Cala Tonnarella dell’Uzzo , cytując Ciebie Natalio, myślę że jest to „cudowne miejsce dla każdego, kto piękno natury przedkłada nad lans w hałaśliwych kurortach” Byłoby fantastycznie zachwycać się widokami i roślinnością. Nie jestem jakąś ortodoksyjną ekolożką, ale myślę, że takie miejsca powinniśmy cenić i chronić. Mamy z partnerem ogromy szacunek do przyrody i natury. Gdy widziałam co działo się ostatnio w Australii, młode kangury spalone, płaczące koala, serce mi się ściskało. Chciałabym aby taka wycieczka była podziękowaniem dla mojego partnera za wspólne lata. Mój mężczyzna zwiedzał dzielnie ze mną zatłoczony Rzym, Sienę czy Florencję, znosił moje „zrób zdjęcie tego i tego i jeszcze ten widok”. Nie lubi tłumów, nie lubi miast a jednak zrobił to dla mnie, a ja w taki oto niebanalny sposób chciałabym mu podziękować. Byłby to idealny prezent dla niego, on zachwyca się każdą rośliną. 🙂

    Myślę, że spełniam warunki zawarte w pkt 1 i 3. Mój facebook to zuza nowak.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i przytulam do serca w podziękowaniu za cudowności na Twoim blogu. Bea

  75. [KONKURS]
    Ciao Tutti,
    półtora roku temu kiedy trafiliśmy do Angelo i Oli dzięki Italia by Natalia postanowiliśmy koniecznie tam wrócić, aby raz jeszcze zachwycić się tym rejonem naszej kochanej Italii.
    Cudowne światło o poranku w magicznym Castelamare del Golfo. Urocza starówka Trapani i Scopello, które pieszczotliwie nazywamy „Scopello-bello”. To ostatnie miejsce kojarzy mi się z rodzinną Jurą Krakowską-Częstochowską tyle, że „podrasowaną” o lazur morza i błękit bezchmurnego nieba. Poprzednio Erice tonęło akurat we mgle, na przejście przez całe Zingaro zabrakło nam czasu, nie dotarliśmy też na wszystkie wyspy Egadzkie – więc są powody do ritorno!

    W wyobraźni przenosimy się więc na Sycylię, dziś nasz wspólny dzień z Angelo i Olą! Budzą nas dzwony kościoła sąsiadującego z apartamentem, odsuwamy zasłony i widzimy włoskie słońce, włoskie niebo oraz wielki statek pasażerski przycumowany w porcie i od razu nasze serca śpiewają:
    Felicita
    E’ cantare a due voci, quanto mi piaci
    La felicita, felicita!
    Poranne espresso w knajpce za rogiem i w drogę!
    Mamy dobre humory, wino i wolne karty pamięci do kamery.
    To wszystko, czego nam potrzeba na ten dzień.
    Powierzamy swój los Oli i jej mężowi.
    Pada propozycja San Vito Lo Capo!
    Świetnie, najpiękniejsza plaża Włoch, to dobry początek wycieczki!
    A dalej … vedremo :). Nie po to spędzamy czas w Italii, by trzymać się jakiegoś planu!
    Jest cudownie 🙂

    Warunek 1 i 3

  76. Chciałabym po wspólnym miejscowym śniadaniu z Wami najchętniej wspólnie przyrządzonym pod Waszym kierunkiem – dać się poprowadzić na uroczy spacer po Trapani – tam gdzie Wy uważacie do miejsca, które Was zachwyciło jak tu przybyliście. Chciałabym wysłuchać Waszej Historii…
    W połowie dnia obiad z widokiem na morze i 2 godziny lenistwa na plaży.. Potem pospacerowalibyśmy po uroczym starym mieście, wybierając na koniec knajpkę na kolację i lampkę wina. Chciałabym chłonąć klimat , powietrze i słuchać Waszych opowieści o całej Sycylii, tak aby w kolejnych dniach poznawać coraz więcej i więcej…i więcej i mieć apetyt na kolejne przyjazdy tu 🙂
    Pozdrawiam serdecznie !

  77. [KONKURS]
    Trapani powoli budzi się do życia. Za oknem słychać już wesołe pogwizdywanie właściciela pobliskiej restauracji. Odgłos stukających talerzy i sztućców obwieszcza porę śniadaniową. Ciągle nie mogę uwierzyć, że znowu spędzę kilka dni w tym cudownym miejscu. Minęły trzy lata, odkąd wraz z Mężem wybraliśmy się w podróż poślubną właśnie do tego uroczego miasteczka. Nie przypuszczałam wtedy, że dane nam będzie spędzić tu choć jeszcze jeden dzień. A jednak – udało się! W dodatku tym razem przylecieliśmy już w trójkę . Wychodzę na balkon i uświadamiam sobie, że w moim życiu zmieniło się tak wiele, a tutaj, w malutkiej miejscowości na skraju Zachodniej Sycylii, czas stanął w miejscu… Mam wrażenie, jakbym przeniosła się do zupełnie innego świata… Z rozmyślań gwałtownie wyrywa mnie aromat świeżo zaparzonej kawy – czas na śniadanie . Udajemy się do recepcji, gdzie witają nas przesympatyczni właściciele apartamentu – Ola i Angelo. Składają nam propozycję nie do odrzucenia – wspólny posiłek oraz wyprawę na słynny targ rybny. W jednym z barów, tuż za rogiem Angelo Apartments, w otoczeniu zapierających dech w piersiach zabudowań starego miasta, delektujemy się pyszną kawą i cornetto. W drodze na targ, naszą uwagę przykuwają: zacumowany w porcie ogromny wycieczkowiec, wszechobecne skutery oraz kierowcy, nadużywający klaksonów . Pochłonięci rozmową i podziwianiem widoków szybko docieramy na miejsce, a naszym oczom ukazują się małe stragany wypełnione po brzegi dopiero co złowionymi rybami, kalmarami, krewetkami, ośmiornicami i innymi stworzeniami, które często bardziej przypominają istoty z odległej galaktyki, niż złowione niedawno owoce morza. Nasza córeczka początkowo sceptycznie podchodzi do atrakcji, jakie zafundowali jej rodzice… Szybko jednak dziecięca ciekawość bierze górę i już po chwili zaczynamy czuć niesamowitą atmosferę tego miejsca… Dookoła panuje zgiełk i harmider, sprzedawcy zachwalają swój towar, klienci targują się, krzycząc i żywo gestykulując. Tutaj bije serce Trapani… W cudownych nastrojach opuszczamy targ i kierujemy się na pobliską plażę, zajadając soczyste truskawki. Podczas, gdy dzieci mogą oddać się zabawie, dorośli, w cieniu rozłożystych palm, wylegują się na leżakach. Dookoła panuje niesamowita cisza, przerywana od czasu do czasu odgłosami wydawanymi przez ptactwo wodne. Korzystamy z uroków sjesty. Żar leje się z nieba, a wiadomo, że dla ochłody najlepsze są… lody  A jak lody, to tylko w Gelateria Panna & Co! Ola zachwala pistacjowe – dajemy się skusić i oczywiście nie żałujemy  W ramach wdzięczności za wspaniałą gościnność Oli i Angela, zapraszamy ich na włoski przysmak – pizzę. Udajemy się do Da Calvino, gdzie trafiamy bez problemu, prowadzeni aromatycznym zapachem oraz śpiewem kucharza. Dzień powoli dobiega końca, ale Trapani nie kładzie się spać. Tutaj życie dopiero się zaczyna. Pobliskie bary szybko zapełniają się gośćmi. Z pełnymi brzuchami, zadowoleni udajemy się jeszcze na Via Mura di Tramonata Ovest. Podczas gdy inni przybysze pochłonięci rozmową upajają się wyśmienitym winem, ja upajam się widokiem tonącego w morzu słońca.

    Spełniłam warunek nr 1.Polubić stronę Italia by Natalia na Facebooku, polubić ten post i udostępnić go w trybie publicznym (widocznym dla wszystkich, również dla osób spoza grona znajomych).
    Serdecznie pozdrawiam!

  78. [KONKURS]
    Mam nadzieję, że Ola i Angelo są rannymi ptaszkami (albo przynajmniej będą ten jeden raz) i że wspólnie zerwiemy się o świcie, aby biec na targ. Chcę uchwycić ten piękny moment, kiedy „rzucają” świeżutkie ryby i owoce morza. Napaść oczy sezonowymi lokalnymi owocami – liczę zwłaszcza na moje ukochane cytryny… najlepiej takie z listkami, świeżo zerwane z drzewa. Napatrzyć się na piękne kolorowe warzywa, kupić i przyrządzić później jakieś pyszności. Na pewno będę jeść w trapańskich lokalach, ale lubię sama gotować, a lokalne składniki zawsze mnie kuszą i pobudzają wyobraźnię. Jak jeszcze do tego kupię na targu pyszne, jeszcze ciepłe pieczywo i może kawałek sera, będę w gastronomicznym raju. A propos cytrusów i raju, to jeszcze bardziej rajskie będzie zobaczenie albo przejście się po cytrusowym gaju. Mam nadzieję znaleźć się tam w kwietniu, bo marzę o tym magicznym momencie, kiedy na drzewie wisi i owoc i wonne kwiecie. Jestem cytrusowym świrem, głównie cytrynowym – świeże cytryny nie raz wypełniały walizkę moją lub bliskich w samolocie z Tunezji (bliziutko Sycylii) lub z Włoch.
    Nie wiem, jak to ogarniemy czasowo, ale marzy mi się, żebyśmy odwiedzili też o świcie port. Uwielbiam tę atmosferę, zapachy – morza, ryb, oleju ze statków, dźwięki – krzyki ptaków i głosy rybaków, a w tle subtelne uderzenia fal.
    Kocham zwiedzać, a z tego, co piszesz na swoim blogu, Natalio, w okolicy Trapani jest co. Punktem obowiązkowym na pewno będzie wjazd kolejką do Erice. Po drodze będziemy podziwiać piękne widoki, a potem chodzić po średniowiecznym miasteczku. Do tej pory jedyne moje doświadczenie z wjazdu kolejką w celu zwiedzania starego miasteczka na górze we Włoszech wiąże się z Bergamo – spodziewam się, że będzie przynajmniej równie cudownie. Moja romantyczna dusza aż się tam rwie, a dodatkowo fakt, że miasteczko jest trójkątne bardzo mnie bawi – muszę to zobaczyć. Nie mam potrzeby, żeby wycieczka była zaplanowana krok po kroku. Chętnie zdam się na sugestie gospodarzy, no i pewnie trzeba też plany dostosować do warunków pogodowych w ten dzień, ale na pewno nie chciałabym pominąć Giardini del Balio. Spodziewam się malowniczych widoków na okolice (rezerwat solny!) i pięknej, bujnej roślinności. Czytałam, że rosną tam migdałowce – jeszcze ich nie widziałam, więc chętnie ten brak nadrobię. Mam nadzieję, że wybierzemy się na Egady – kocham morze i chociaż nie umiem pływać, to podróże statkiem czy promem bardzo lubię. Poczucie czasu nie jest moja najmocniejszą stroną, więc nie wiem, czy to wszystko da się wcisnąć w jeden dzień. Zdam się na doświadczenie Oli i Angelo – mam nadzieję, że starczy nam czasu na odwiedzenie wieczorem jakiejś winnicy w Marsali – degustacja wina albo kolacja nim zakrapiana byłaby miłym dopełnieniem tego pięknego dnia.
    Spełniam warunek 3 – subskrybuję blogowy newsletter (konto anetko@o2.pl) oraz 1 (mam nadzieję, że dobrze wykonałam instrukcję na FB).

  79. [KONKURS]
    1 i 3
    Słońce wdziera się powoli we wszystkie zakamarki miasta, będzie dziś gorąco.
    Patrząc przez okno na piękne morze i bezchmurne niebo, oddychając świeżym i rześkim powietrzem, wiemy że dzisiejszy dzień będzie wspaniały.
    Jesteśmy we Włoszech a wiec nasze pierwsze kroki kierujemy do pobliskiej kawiarni gdzie oczywiście zamawiamy caffe pistacio i do tego niesamowite, słodkie canollo.
    Nie chodzi nam o to, żeby się najeść a jedynie o zasmakowanie poranka. Na słodko, powoli i z uśmiechem patrząc sobie w oczy.
    Nieco już rozbudzeni, maszerujemy na pobliską starówkę, mijając sklepiki, kawiarnie, restauracje i lodziarnie. Wszystko co potrzebne.
    No i przede wszystkim ludzie od wczesnych godzin, gaworzący między sobą, wykrzykujący charakterystyczne bondziorno!
    Jest jeszcze na tyle wcześnie, że kierujemy się w stronę targu rybnego.
    Trasa dosyć prosta, wzdłuż niewielkiej plaży, później przez bramę na lewo, przecinając starówkę i strefę mieszkań.
    Prosto obok lokalnego sklepu, gdzie miła starsza pani przygotowuje nam kanapki jakby znała nas od lat.
    Lokalna szynka, ser jak z Sycylijskiego domu, kilka oliwek. Kanapki miały być na później, „na drogę”. Łakomstwo jednak zwycięża.
    Od sklepu to już niedaleko.
    Wzdłuż ruchliwej ulicy, gdzie nieopodal można wykupić rejs na okoliczne wyspy z malowniczymi miejscami, których nie sposób wymienić z nazwy jednym tchem.
    Później obok portu i jesteśmy. Targ rybny. Tylu gatunków nie widzieliśmy chyba nigdy w życiu. Większości z nich nie znamy wcale.
    Kupujemy rybę o dziwnej nazwie ale wspaniałym czerwonawym różowym wyglądzie i w pobliskim kramie, świeże pistacje „na drogę” i dwa soczyste pomarańcze.
    Wracamy do naszego mieszkania i zostawiamy rybę w lodówce na wieczór. Słońce zaczyna już dawać siwe znaki. Nas to jednak nie zraża. Czas ruszyć ponownie w miasto.
    Tym razem już nie starówka a centrum. Gwarne, pełne sklepów, Italskiej mody, kolorowej i zwiewnej.
    Do tego masa różnych punktów z biżuterią, pamiątkami i wieloma innymi zaskakującymi rzeczami. Wszędzie słonecznie i zielono.
    Drzewa ciepłolubne, masywne na pniu jak z Afryki. Palmy i wiele innych, których nie zobaczymy już nigdzie indziej.
    Przed nami szczyt góry na którym znajduje się małe acz warowne miasteczko.
    To tam zmierzamy, namówieni dzień wcześniej opowieściami lokalnego sprzedawcy przepysznych lodów miętowych i pistacjowych.
    Trasa niełatwa bo już w skwarze i daleko od starówki. Ale trochę głównymi ulicami a trochę wzdłuż morza i jesteśmy pod kasą biletową na wyciąg.
    Włosi z mobilnym wózkiem, krzyczą do nas Bondziorno! Aqua! Ci sprzedawcy są jak wybawienie od słońca. Pięknego ale i groźnego na Sycylii.
    Podstawa to kapelusz i ciągłe nawadnianie. Niekoniecznie wodą, jest lokalne piwo, jest wspaniałe wino.
    Jadąc wyciągiem podziwiamy piękne widoki. To tam na dole, już na odległej starówce rano rozpoczęliśmy ten wspaniały dzień.
    Docieramy do Erice gdzie wysokie kamienne mury miasteczka, tworzą malownicze uliczki i kryją niezliczone sklepy z pamiątkami i smakołykami.
    Gubimy się w tym labiryncie wyślizganych od kroków turystów chodników i zakupów, by przez przypadek trafić na ukrytą pizzerie.
    Bez turystów i nie w centrum. Jak z innej rzeczywistości i dawnych czasów.
    Kilku lokalnych mieszkańców i właściciel z żoną kelnerką. Zamawiamy domowe wino, dwie pizze i tajemniczą „przekąskę, specjalność szefa”. Smaku nie da się opisać.
    To jest jak obiad u włoskiej babci, robiony od serca. Jakby gospodarz bardzo chciał ugościć głodującego i zmęczonego podróżnika.
    Przed nami niesamowity widok na Trapanii na morze i jego spokojny bezkres…

    To tylko jeden z kilku dni spędzonych w Trapanii na naszym miesiącu miodowym w ubiegłym roku. Pokochaliśmy to miasto oraz jego mieszkańców całym sercem.
    Chcielibyśmy chłonąć je każdym skrawkiem ciała i umysłu a nie można zrobić tego lepiej niż spędzić dzień z jego mieszkańcami ( Olą i Angelo )
    którzy mogli by je nam pokazać od nieznanej nam strony. Zaprowadzić w miejsca gdzie zazwyczaj nie docierają turyści, pokazać nam Trapanii swoimi oczami i sercem.

    Witam, spełniliśmy warunek 1 i 3. Nazwa na FB to Dominika Woźniak, adres do poczty na neewslettera to: domiska82@o2.pl, Dominika Gądziak (Baran)

    1. [KONKURS] Zaczęło się ponad 3 lata temu. Dostałam na imieniny książkę „Dom na skraju nocy”. Zabrałam ja do szpitala czekając na urodzenie drugiego dziecka. Zaczęłam czytać i przepadałam… Cały czas miałam w głowie krajobraz, miejsca, mieszkańców Castellamare Del Golfo…. Zakochałam się w tej małej włoskiej wysepce i w Sycylii. Od tej pory namiętnie czytam książki których akcja dzieje się we Włoszech (ostatnia ”Sycylijski mrok”), trafiłam na Twój blog (chyba wpisując w wyszukiwarkę „Sycylia”), oglądam zdjęcia na blogu i marzę, że kiedyś tam pojadę. Póki co brakuje mi czasu, pieniędzy, nie znam języka, choć tak naprawdę chyba najbardziej brakuje mi odwagi… Odwagi by spełniać swoje marzenia. Chciałabym spędzić choć jeden dzień na wyspie Świętej Agaty, chodzić ścieżkami Espositów, zajrzeć do groty, odnaleźć dom na skraju nocy.
      Spełniony warunek 1.

  80. [KONKURS] Warunek 1.
    Mając do dyspozycji cały dzień z Olą i Angelo, najchętniej połączyłabym zwiedzanie miasta, którego są oni przecież częścią z możliwością spędzenia wieczoru z sycylijską rodziną, żeby poczuć tą prawdziwą atmosferę miasta i zakochać się w ich z pewnością pysznym jedzeniu. Jestem pewna, że dzięki ich pomocy Trapani to będzie miłość od pierwszego wejrzenia i… skosztowania 🙂

  81. Wybieram się od dawna, i ciągle coś mi staje na przeszkodzie. A mam wazne powody, by nasz dzień wyglądał tak:
    – rano migdałowa granita, o której obejrzałam kiedys fim dokumentalny i marzy mi się ją spróbować;
    – potem wycieczka na Marettimo, żeby sprawdzić jak to możliwe, że ta mała wysepka byla kiedys taka wazna (Księga Rogera, szlaki handlowe) i pogłaskać osiołki;
    – przy okazji prawdziwa pizza (broń Boże z ananasem, ostrzega mój włoski przyjaciel Mirko) oraz podwójne espresso (broń Boże mleko po południu, mówi z kolei mój włoski kolega z pracy Alfredo); muszę te wszystkie „broń Boże” sprawdzić;
    – na koniec zachód słońca nad morzem, wino i słuchanie opowieści gospodarzy, bo Włochów można słuchac w nieskończoność.

  82. [KONKURS] Właśnie nadszedł ten dzień .. dzisiaj, w ten piękny, majowy poranek rozpoczynamy wycieczkę po Trapani w towarzystwie Oli i Angelo 🙂 Każdy z nas chciałby spędzić ten dzień inaczej ..ja chciałabym robic to co kocham.. czyli biegać z aparatem po malowniczych, wąskich uliczkach starego miasta. Tak bardzo chciałabym zatrzymać w kadrze piękną średniowieczną i barokową architekturę, liczne fontanny, rzezby… Mój Małżonek – wielbiciel historii, chciałby chociaż na chwile zatrzymać się przy Bazylice w nowej części Trapani, zobaczyć Kościół Chiesa del Purgatorio z drewnianymi rzeźbami z Męką Pańską, czy zwiedzić Museo di Preistoria ( chociażby dla tego niezapomnianego widoku) … Natomiast nasze Dzieci.. one chciałyby poleniuchować na plaży, nacieszyć się słońcem, popływać w morzu..skosztować pysznych lodów caldo freddo…Czy jest to możliwe… aby zadowolić całą naszą czwórkę ? Dla naszych Towarzyszy podróży – Oli i Angelo nie ma rzeczy niemożliwych… Spędziliśmy ten dzień cudownie, tak jak to sobie wymarzyłam …. zwiedzając Trapani, korzystając z lokalnych przysmaków, podziwiając piękno tutejszej przyrody … A na koniec tego, jakże intensywnego dnia zasiedliśmy na tarasie, aby móc cieszyć się smakiem sycylijskiego wina … [ 1 ]

  83. [KONKURS] Ja, a ja bym tak chciała cieszyć się przyrodą i pięknymi widokami. Jesteśmy tutaj po to, aby zdobywać doświadczenie, dlatego najpierw chciałabym doświadczyć ciepłych cornetti i kawy, świeżo zaparzonej 🙂 W ten jeden dzień (pierwszy, a nie ostatni) chciałabym wsiąść na wodolot i udać się na wyspy Egadzkie, na Levanzo. Zainspirowana twoim wpisem Natalio chciałabym na własne oczy zobaczyć ten RAJ. Wiadomo, zdjęcia nie oddadzą tego uroku jaki płynie z miejsc oglądanych na żywo, kiedy możesz poczuć to wszystkimi zmysłami. Uwielbiam zbierać kamienie na plaży, nawet nad Rabą w Polsce. Stąd na pewno spacer do faraglioni w towarzystwie Oli i Angelo byłby pewnym punktem wyjazdu. W związku z tym, że uwielbiam też czytać (muszę się pochwalić 🙂 przeczytałam 70 książek w zeszłym roku), na spokojnej plaży Cala Fredda koniecznie poprzewracałabym kilka stron łykając witaminę D3 ze słońca. Książka może pochłonąć, także moi towarzysze podróży koniecznie muszą mnie po godzinie (może dwóch 😉 ) oderwać od lektury. Potem do Cala Minolla, aby zobaczyć i poczuć ten spokój wyspy. Jeśli starczyłoby czasu to wycieczka łódką dookoła wyspy byłaby w sam raz, żeby podziwiać cuda natury. A czekając na wodolot, aby wrócić do Trapani i Angelo Apartments koniecznie chciałabym zrobić pamiątkowe zdjęcie na tle portu wyspy. Zdjęcia wracają wspomnienia, a wspomnienia to… nasze życie.

    Pozdrawiam serdecznie, fajnie tak pomarzyć 🙂
    warunek-3.

  84. [KONKURS]
    Spełniam warunek nr 2
    Moja nazwa na Instagramie to: kobieola
    Odpowiedź na pytanie konkursowe:

    Gdy się obudziłyśmy na dworze było jeszcze szaro, otworzyłam okno aby wywietrzyć pokój, zaczełyśmy przygotowywać się do wyjścia, zabrałam aparat i wyszłyśmy. Przed drzwiami czekali już Ola i Angelo Carollo. Wspólnie ruszyliśmy na plaże, aby zdążyć zobaczyć wschodzące słońce. Po tak ładnym rozpoczęciu dnia udaliśmy się na włoską, pyszną kawkę i śniadanie. Ola i Angelo opowiadali o swojej pracy i o włoskim życiu, a my przy okazji mogłyśmy się nauczyć się paru nowych słów tego intrygującego języka.
    Jeszcze przed południem zaczęliśmy naszą wycieczkę rowerową. Zobaczyliśmy parę zabytkowych kościołów, małą galerię sztuki i targ, na którym sprzedawane były ryby. Zjedliśmy świeże owoce, które sprzedawali w pobliżu. Ciągle chwytaliśmy te miłe chwile i robiliśmy zdjęcia.
    Późnym popołudniem zasiedliśmy w małej restauracji gdzie przy lampce wina zjedliśmy pyszny makaron. Kiedy jeszcze słońce nie zaszło udaliśmy się na plażę, kąpiel w morzu po całym dniu wrażeń to było to czego najbardziej potrzebowaliśmy. Chwilę później siedzieliśmy na kocu, rozmawialiśmy, jedliśmy słodkie winogrona popijając je winem i oglądaliśmy zachodzące słońce, a gdzieś w oddali słychać było muzykę. Przed snem jeszcze długo przechadzaliśmy się uliczkami wchłaniając klimat włoskiej nocy.
    Pomimo, że jeszcze w styczniu tego roku nie zbyt wiele wiedziałyśmy o Sycylii to już wtedy czułyśmy, że Trapani na długo może nam zapaść w pamięci.

  85. [KONKURS]
    spełniony warunek nr 3 (oraz dodatkowo 1)

    Wstawać w środku nocy w czasie urlopu? Kto to widział, kto to słyszał?

    Ja jestem jak najbardziej za. Na urlopie nie muszę wypocząć fizycznie, ważne żebym odpoczął psychicznie i oderwał się od pracy i całorocznej rutyny. Muszę zrobić coś, czego z braku czasu bym nie zrobił poza urlopem lub czego bym nie zrobił z powodu braku możliwości. Oczywiście też muszę zjeść coś, czego na co dzień nie mam możliwości zjedzenia. Kiedy organizuję wakacje we własnym zakresie najpierw planuję miejsce, a potem działam już tylko według mojego turystycznego credo (smakuj, poznawaj, dowiaduj się, odpoczywaj aktywnie). Poleniuchować zawsze zdążę…

    Nie rzucam słów na wiatr. Punkt 02:00 (w nocy oczywiście) stawiam się przed kościołem Anime Sante del Purgatorio w Trapani. Procesja Misteri di Trapani w Wielki Piątek. Nocny chłód, podniosła atmosfera dnia, zakapturzone postacie…przeszywa mnie dreszcz emocji, w końcu jestem na samym końcu Italii i to aktywnie uczestnicząc w tak niezwykłym wydarzeniu…

    Trzy godziny później wracam do apartamentu. Z emocji pewnie nie zasnę tym bardziej, że zażyłem sporo paliwa w postaci włoskiego espresso…ale chociaż trochę odpocznę przed kolejnym długim dniem. Moja żona i córeczka smacznie śpią i śnią. Pewnie o atrakcjach, które nas czekają.

    Trochę zmęczony, na wpół senny stawiam się o godz. 08:00 w barze na śniadanie. Razem z Zuzią i Hanusią raczymy się cornetto i espresso po czym zabieramy rzeczy i udajemy się w kierunku przystani. Odbieram bilet dla nas i o godz. 09:40 wyruszamy na wyspę Levanzo. Dla nas to ziemia obiecana, w końcu tak wiele obiecały nam przewodniki po Sycylii…

    Przybywamy do Levanzo. Temperatura jest idealna do zwiedzania, humory nam dopisują. Dziewczyny odpoczywają na plaży, a ja wybieram się na dłuższy spacer. Znam już historię Greków w Italii, w Kalabrii, widziałem wpływy greckie w Taorminie, ale Sycylia od strony neolitycznej to dla mnie terra nova. Oczywiście zwiedzam w grupie zorganizowanej, inaczej się przecież nie da. Mam jeszcze trochę czasu na samodzielne eksplorowanie wyspy i wykorzystuję je na obejrzenie Palazzo Florio i Torre Saracena. A zatem w krótkim czasie widziałem wyspę Levanzo od strony neolitycznej jak i od saraceńskiej. Po powrocie na plażę zastaję moje dziewczyny w dobrym humorze pomimo głodu. Przekąska w Panaterria La Chicca i wracamy do Trapani.

    Dochodzi 15:00. Ola i Angelo pokazują nam miasto: Piazza Garibali, Castello di Terra, Fontana di Tritone, Chiostro dei Gesuiti, Saline di Trapani…Dwie godziny w pięknym mieście, w cudownym towarzystwie mijają jak z bicza strzelił. Wycieczkę kończymy na Piazza Vittorio Emanuele. Spacerujemy wzdłuż morza, moczymy zmęczone dzisiejszym chodzeniem stopy a łagodny wiatr opala nasze twarze. Z pewną dozą obawy pytamy naszą ukochaną Hanusię, czy Sycylia jej się podoba. Zapewnieni, że tak ruszamy jeszcze na poszukiwania jakiejś osterii, żeby zjeść coś na kolację i kupić arancini i cannolo siciliano.

    Kiedy już jesteśmy w apartamencie zgrywamy zdjęcia na laptop i jeszcze raz rozkoszujemy się widokami i potęgujemy nasze doznania za pomocą cannoli:)

    A na koniec jeszcze „migawka” i krótkie podsumowanie naszego planu:

    02:00 – udział w procesji, kościół Anime Sante del Puragtorio.
    05:00 – powrót do apartamentu i odpoczynek
    08:00 – śniadanie
    09:40 – prom do Levanzo
    10:25 – przybycie do Levanzo
    11:30 – rezerwacja w jaskini
    14:20 – powrót z Levanzo
    14:45 – przybycie do Trapani
    15:00 – spacer z Olą i Angelo
    17:00 – relaks na plaży
    18:00 – poszukiwania osterii
    19:30 – powrót do apartamentu

  86. [KONKURS, 3] Myśląc o czasie spędzonym w Trapani widzę błękitną wodę, piaszczystą plażę i urokliwe wąskie uliczki. We Włoszech byłam już kilka razy, jednak nie zdarzyło mi się jeszcze odwiedzić tej wyspy. Czas we Włoszech to dla mnie czas przeznaczony na błogie nieplanowanie, wstawanie wtedy, kiedy obudzą mnie promienie słońca, picie porannego espresso w przydrożnej kawiarence, aromatyczne wino i pyszne jedzenie, chciałabym spróbować sycylijskich krewetek i świeżego tuńczyka poznawać okolicę podróżując skuterem, spacerować wzdłuż brzegu morza i cieszyć się pięknymi widokami. Na pewno nie zabraknie czasu na zobaczenie bram miasta i jego pięciu wież kontrolnych znajdujących się w herbie, licznych kościołów i starówki a także tarasu widokowego niedaleko portu, podobno widok na Levanzo, Favignę i Marettimo to coś wspaniałego!

  87. [KONKURS]
    Co robiłabym na wycieczce po okolicy Trapani w towarzystwie Oli i Angelo Carollo ?… Być może odpowiedź powinna być bardziej twórcza, zaskakująca i szalona.. ale napiszę po prostu.. PRAWDĘ !! : Otóż spędziłabym przecudowne chwile rozpoczynając dzień najwspanialszą kawą, jaką tylko można wypić w najbliższej okolicy, popędziłabym na targowisko i nakupowała pyszności, które potem spałaszowałabym w miłym (jak wyżej) towarzystwie siedząc na przykład na plaży.. ale bardziej prawdopodobne, że jednak na jakimś pobliskim krawężniku (kto ma siłę iść na plażę w pustym brzuszkiem, kiedy krzyczą straganowe zapachy lokalnych przepyszności !!!?? ). Potem powłóczyłabym się przez kilka godzin po zakamarkach miasta.. tych mniej turystycznych.. zatrzymując się co jakiś czas na kolejną kawusię lub sugerowaną przez gospodarzy przekąskę w najbardziej tubylczych lokalach lub sklepikach jakie byłyby w zasięgu. A na ukoronowanie dnia zjedlibyśmy jakiś „rarytas” w cywilizowanej restauracji, popijając do niej koniecznie pyszne lokalne wino- koniecznie czerwone i wytrawne 🙂
    Tak by było !!! Mało w tym może finezji ale SAMA PRAWDA !!! I ILE SZCZĘŚCIA !! 🙂 🙂 😉

    SPEŁNIŁAM WARUNEK NR 3 , czyli zapis na newsletter ( adres: agnieszkakozin@wp.pl ; oraz częściowo spełnilam warunek nr 1- polubiłam na FB :)).

  88. [KONKURS]
    Włochy to dla mnie drugi dom, w końcu spędziłem tam rok swojego życia i zostawiłem połowę serca wśród mojej lokalnej rodziny… Mieszkając na północy (w Turynie) miałem jednak małą styczność z włoskim temperamentem południa – udało mi się ledwo trochę go „liznąć” mając przyjaciół z Palermo i Trapani… O Trapani słyszałem bardzo dużo, w moich oczach jest to miasto posiadające swoje własne 7 cudów świata, którym właśnie chciałem poświęcić słoneczny dzień w Trapani… Zatem wyglądałby on tak 🙂
    Chcąc uczcić włoską tradycję – dzień rozpocząć należy od kawy:) Oczywiście w Garibaldi 58 Bar, o którym słyszałem bardzo dużo…, a skoro kawa to i oczywiście śniadanko. Z pełnym brzuchem i zapachem dobrej kawy w nozdrzach można ruszyć w trasę 🙂
    Pierwszy punkt to oczywiście Corso Vittorio Emanuele – „deptaki” włoskie mają to coś – uwielbiam taki klimat. Dla mnie jest to powrót do domu, a poza tym pokaże dość mocno klimat sycylijski 🙂 Ponadto to idealny moment na rozmowę, a tutaj będzie dużo tematów do poruszenia (znam Olę ze studiów – trzeba sobie poopowiadać co i jak się w życiu podziało 🙂 ). Idąc tak dalej dojdziemy do Tore Di Ligny – końca a zarazem początku Trapani – idealnego punktu do spojrzenia na Trapani z tej innej strony. Zdjęcia muszą wychodzić tam PIĘKNIE! Biorąc pod uwagę temperaturę i słońce w tym momencie wypadałoby się schłodzić, a jedynym miejscem aby tego dokonać jest skosztowanie lodów w Liparoti. O tej lodziarni usłyszałem wiele legend… Ponoć żadna z turyńskich lodziarni nie dorastała do pięt do trapańskiej Liparoti, zatem grzechem byłoby tego nie sprawdzić… Poza tym lody to zdecydowany cud świata 😀 Kolejny punkt to kolejny cypelek przy Via Catulo Lutazio, skąd ponoć rozciąga się niesamowity widok – pamiętam, że nazywano ten punkt w pewien sposób… nie pamiętam jaki 🙁 Aczkolwiek na pewno się zapytam tam będąc! 🙂 Potem czas udać się na dłuższy spacerek na targ rybny – nigdy nie zapomnę wielkiego rynku w Turynie, chciałbym poczuć jak to było, a jakie inne miejsce może być właściwe, jak nie targ rybny w Trapani? Stamtąd jedyne wyjście do udać się poprzez Via Garibaldi do parku Villa Margherita – odpocząć tam chwilę, zwłaszcza, że jeszcze dużo przed nami. Dalej czas udać się w samo centrum miasta – i zrelaksowanym udać się na pizzę! To obowiązkowy punkt, zwłaszcza, że nasze polskie pizzerie to inna kategoria tego przysmaku 😀 Co do restauracji – ufam w pełni Oli i Angelo, Oni wiedzą lepiej 🙂 Ostatnia część dnia do wypad do Erice. Pamiętam, że ponoć droga tam jest ładna, a sama miejscowość urocza – warto zasmakować lokalnego życia w małym mieście. Wieczorem – nic innego jak wspólna kolacja 🙂
    Taki dzień to 1% tego co można zobaczyć, ale od czegoś trzeba zacząć, a dobre towarzystwo przy pierwszych krokach w Trapani, to dobry początek nowej miłości – miłości do południowych Włoch 🙂 Nie mogę się doczekać!

    Polubiłem stronę na FB i na instagramie (nick coulersen) 🙂

    Pozdrawiam! 🙂

  89. [KONKURS]
    Spełniłam warunek 3 (newsletter)
    Gdy te ogłoszenie ujrzałam – niemal z wrażenia zemdlałam, bo jest to me marzenie odwieczne, by znaleźć się na tej Wyspie bajecznej. I nie ma dla mnie znaczenia, co będę tam robiła, najważniejsze, abym tam była!
    Już na samo wyobrażenie, od razu wyższe mam ciśnienie.
    Ale jeślibyśmy utknęli na wątpliwości mieliźnie, to przecież zawsze dzięki Twojej uprzejmości możemy skorzystać z Twej bogatej w tej materii twórczości!

  90. Kieliszek Marsali na Marettimo. Domowej roboty makaron. „Nieszpory Sycylijskie” w Palermo. „Traviata” okraszona gestykulacją Włochów. Luglio Musicale w Trapani na żywo. Historia Słoni w Wojnach Punickich. Eryks erygował Erice? Ile jest miejsc nazwanych na cześć Małgorzaty Sabaudzkiej w Trapani? „Sto dni w Palermo”, a może wystarczy „Pięć dni w Trapani”?

    Spełniam podpunkt nr 3.

  91. Trapani określane w przewodnikach jako miasto wiatrów, żagli i soli…chciałabym wyjeżdżając z tego miasta z pełnym przekonaniem powiedzieć, że tak słyszałam szum wiatru i żagli kołyszących się na wietrze i odurzyć się widokiem wspaniałego zachodu słońca nad salinami, a w nich skąpanych różowych flamingów.

    Będąc w tym miejscu chciałabym udać się rano na targ rybny, aby móc kupić i później za radą gospodarzy przyrządzić obiad ze świeżej, pachnącej jeszcze morskim zapachem ryby. A później spędzić dzień dolce niente bo zawsze jak to słyszałam Sycylijczycy mówią poi si ved, czyli później się zobaczy. Chciałabym poznać ulubione miejsce gospodarzy, może takie, które jeszcze nie zostało opisane w żadnym przewodniku po Trapani. Nie mam planu na wspaniałe spędzenie tego dnia, bo niezależnie co będę robiła, jak go spędzę to i tak, wiem, że najmniejsza tam rzecz i czas spędzony będzie dla mnie jak dolce vita i dolce gusto. Niekiedy bez planu wyjazd, jest tym, które zostawia najpiękniejsze wspomnienia.

  92. Trapani określane w przewodnikach jako miasto wiatrów, żagli i soli…chciałabym wyjeżdżając z tego miasta z pełnym przekonaniem powiedzieć, że tak słyszałam szum wiatru i żagli kołyszących się na wietrze i odurzyć się widokiem wspaniałego zachodu słońca nad salinami, a w nich skąpanych różowych flamingów.

    Będąc w tym miejscu chciałabym udać się rano na targ rybny, aby móc kupić i później za radą gospodarzy przyrządzić obiad ze świeżej, pachnącej jeszcze morskim zapachem ryby. A później spędzić dzień dolce niente bo zawsze jak to słyszałam Sycylijczycy mówią poi si ved, czyli później się zobaczy. Chciałabym poznać ulubione miejsce gospodarzy, może takie, które jeszcze nie zostało opisane w żadnym przewodniku po Trapani. Nie mam planu na wspaniałe spędzenie tego dnia, bo niezależnie co będę robiła, jak go spędzę to i tak, wiem, że najmniejsza tam rzecz i czas spędzony będzie dla mnie jak dolce vita i dolce gusto. Niekiedy bez planu wyjazd, jest tym, które zostawia najpiękniejsze wspomnienia.

    Warunek: newsletter ( nr 3)

  93. Rano pomożemy w zakupach, do południa poszukamy najwyższego punktu w okolicy, żeby wejść tam i popatrzeć. Po obiedzie pomożemy zmywać i wybierzemy się na plażę. Wieczorem zrobię jakiś polski deser. Pogadamy.
    Zapisałam się do newslettera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close