Lot do Bergamo i tydzień bez samochodu. Jezioro Como, Garda i Bernina Express w Szwajcarii

Lot do Bergamo i tydzień bez samochodu. Jezioro Como, Garda i Bernina Express w Szwajcarii

Lot do Bergamo i co dalej? Wynajmując samochód można pojechać niemal wszędzie, ale jak zorganizować pobyt i co zwiedzić, gdy trzeba ograniczyć się do komunikacji publicznej? Przed Wami relacja z tygodniowego pobytu w Lombardii i zwiedzania regionu pociągami, autobusami i statkami, a także doświadczenie, które jest wysoko na liście marzeń bardzo wielu osób. Jednodniowy wypad do Szwajcarii i przejazd słynnym pociągiem panoramicznym Bernina Express wraz z poradami praktycznymi, jak ugryźć temat taniej i praktyczniej. Zapraszam!

Lot do Bergamo i co dalej?

Bergamo to obok Rzymu jeden z najpopularniejszych kierunków lotów z Polski. Bilety na tej trasie są zazwyczaj dostępne w bardzo korzystnych cenach i z każdego niemal portu lotniczego. To jednak dopiero początek zalet Bergamo, bowiem centralna lokalizacja w północnej Italii oraz stacja kolejowa dają ogromne możliwości. Wystarczy kupić bilet na lot do Bergamo, a całe północne Włochy stają przed nami otworem, nawet jeśli nie zdecydujemy się na wypożyczenie samochodu. Gdzie można dojechać i co zobaczyć poruszając się komunikacją publiczną? Przede wszystkim samo Bergamo, które jest pięknym miastem położonym u podnóża Alp.

Gdzie można dojechać pociągiem z Bergamo?

Z Bergamo można dojechać bezpośrednim pociągiem do takich dużych miast, jak Brescia, Werona, Padwa, Vicenza, Wenecja czy Mediolan. Z mniejszych, ale popularnych turystycznie miejsc pociąg zatrzymuje się w Desenzano del Garda oraz w położonym na drugim krańcu południowego brzegu Gardy mieście Peschiera del Garda. W kierunku północno-zachodnim pociąg z Bergamo zabierze nas nad jezioro Como: do Lecco, Varenny, Bellano, Dervio, Dorio i Colico. Następnie pociąg kieruje się do Sondrio i Tirano położonego tuż przy granicy ze Szwajcarią. Będąc w Mediolanie można się przesiąść na pociąg do Genui i tym samym rozpocząć podróż po Ligurii lub dojechać pociągiem do Turynu i odwiedzić górzysty Piemont. Natomiast w Wenecji można złapać połączenie do cudownego Triestu w regionie Friuli-Wenecja Julijska. Tak więc sami widzicie, że wsiadając w lot do Bergamo i korzystając na miejscu tylko z komunikacji publicznej można spędzić wspaniałe wakacje, nawet dwu czy trzytygodniowe.

Booking.com

Kochani, dziś oddaję głos czytelniczce bloga Marii Nowaczyk, która podróżowała po Lombardii pociągiem i autobusem w pierwszej połowie września 2018 roku. Marysia postanowiła poniżej opisać swoje doświadczenia w formie obszernej relacji.


Tydzień w Lombardii bez samochodu. Relacja z podróży

Spędziliśmy tydzień w raju podróżując szlakiem dwóch wielkich jezior włoskich, z ważnym epizodem szwajcarskim. Każdy nosi w sobie własne wyobrażenie raju. Dla nas to są właśnie góry i przezroczysta tafla jeziora, majestatyczne skały zwielokrotnione odbiciem w wodzie, jakaś niezwykła tajemnica zamknięta w tym obrazie, wąż i jabłuszko już nie są konieczne. Pora zatem na mały kawałek raju z palmą i ośnieżonymi górami w tle. Więc witaj Lombardio, miło cię widzieć znów.

Baza w Lecco nad jeziorem Como

Z lotniska w Bergamo jedziemy prosto do Lecco. Już dawno przyjęłam zasadę, że organizując podróż komunikacją publiczną odwiedzam miejsca znane, wręcz sztandarowe, ale zawsze poza głównym sezonem. Na ogół są dobrze skomunikowane, mają dobrą bazę noclegową na każdą kieszeń i z reguły można trochę pojeździć po okolicy, dotrzeć tam, dokąd docierają głównie turyści zmotoryzowani. Lecco wydaje się wymarzone na taki pobyt. Trzy noclegi, bogate plany. Samolot ląduje rano, nad jeziorem Como można znaleźć się już około południa. Spacer, kawa, spacer, lody, spacer, pizza, spacer, drobne zakupy. I to wszystko z górami w tle. Tym razem nasza zasada nr 1 brzmi: żadnego wstawania bladym świtem, a pośpiech jest wskazany wyłącznie przy łapaniu pcheł. Słodkie leniuchowanie? Tak, ale niekoniecznie. Wszak na wyciągnięcie ręki mamy Alpy Bergamskie ze szczytami pokrytymi śniegiem. Zatrzymujemy się w Le Casette di Osvaldo. Jest to świetnie usytuowany budynek z kilkoma apartamentami na wynajem, koło domu znajduje się restauracja i to niejedna, piekarnia, blisko na dworzec kolejowy. Dużo miejsca wewnątrz, nawet nie pamiętam, co było w kuchni, bo nie gotujemy i używamy tylko czajnika.

Monte Resegone – z widokiem na Lecco

Najbliżej leży góra Resegone wysoka na 1875m.n.p.m, nieopodal położony jest masyw Grigna, z wyższym wierzchołkiem zwanym Grigna settentrionale (północny) o wysokości 2410 m n.p.m. oraz niższym Grigna meridionale (południowy) – o wysokości 2177 m n.p.m. Oba szczyty są dostępne dla turystów, chociaż szlaki nie są łatwe, za to z obu szczytów rozciągają się wspaniałe widoki. W wersji light można pojechać autobusem linii nr 5 do stacji kolejki i wjechać na Piani d’Erna (1375 m.n.p.m.), stamtąd wspiąć się na Resegone (trasa turystyczna), albo po prostu pospacerować i zjechać. Z tej możliwości skorzystaliśmy w nasze pierwsze popołudnie. Lecco położone u stóp Monte Resegone okazało się duże i bardzo malownicze, choć otulone lekką mgiełką. Szczyty gór ukrywały się w chmurach, odsłaniając surowe skaliste oblicza od czasu do czasu. Było pięknie, spokojnie, idealny początek pobytu. Na górnej stacji kolejki linowej jest bar, w którym stoliki były zajęte przez ludzi grających w karty. Turniej na szczycie? Parę metrów dalej duża restauracja z widokiem na góry, pełna ludzi, z bardzo rodzinną atmosferą. Do punktu widokowego z krzyżem udało się tylko kilka osób, w tym my.

Co zobaczyć w centrum Lecco?

Lungolago i Ponte Azzone Visconti

Zachęceni widokami postanowiliśmy w drodze powrotnej od razu udać się na drugą stronę jeziora i spojrzeć na Lecco zza wody. Włoskie miasta są w cudowny sposób otwarte na wodę, nad którą są zbudowane. Lungolago di Malgrate nad jeziorem Como wpisuje się pięknie w tą tradycję. Spacerując nadbrzeżną promenadą można dojść do Ponte Vecchio, inaczej Ponte Azzone Visconti. Przedziwny most zbudowany w XIV wieku, warto przejść na drugą stronę i stamtąd spojrzeć na Lecco. Most piękny, kamienny, z dramatycznie zniszczoną nawierzchnią i paskudnymi barierkami. Żeby docenić jego szlachetną urodę należy spojrzeć nań z dalszej perspektywy, inaczej możemy nie spostrzec, że przeszliśmy po szacownym zabytku.

Piazza XX Septembre

Po niedługim spacerze wracamy jednym z pozostałych mostów i od razu jesteśmy w centrum, w którym znajduje się większość interesujących miejsc w mieście, a także nasz wynajęty apartament. To się nazywa dobra lokalizacja! Od głównego placu miasta Piazza XX Septembre dzieli nas 250-300 metrów, stamtąd już tylko kilka kroków na Via Roma, jedną z głównych ulic miasta. Na Piazza XX Septembre warto zwrócić uwagę na Palazzo delle Paure (Pałac Strachów), znajduje się w nim m.in. biuro informacji turystycznej i muzeum sztuki współczesnej. Duży budynek zbudowany na początku XX wieku w stylu eklektycznym neo-średniowiecznym. Panie w informacji życzliwe i chętnie pomogą zorganizować pobyt. Na przeciwnym końcu placu znajduje się Torre Viscontea, będąca pozostałością średniowiecznych fortyfikacji. Z nazwiskiem budowniczego wieży spotykamy się też spacerując Vallo delle Mura, znajdziemy tam pozostałości po XIV-wiecznych fortyfikacjach zbudowanych przez tego władcę (most też był jego dziełem).

Via Giuseppe Bovara

Via Giuseppe Bovara, która prowadzi do historycznych murów, jest najstarszą ulicą w mieście i ma klimat, jakiegoś trudnego do opisania ducha, który bywa obecny w starych włoskich miastach. Przemierzaliśmy ją kilkakrotnie w drodze do naszego apartamentu.

Chiesa di Santa Marta i Basilica di San Nicolò

W samym centrum, na Via Mascari znajduje się Chiesa di Santa Marta, jeden z najciekawszych kościołów Lecco. Pierwotna budowla pochodziła z XIII wieku, później kościół był wielokrotnie przebudowywany. Zobaczyć tam można piękny barokowy fresk „Chwała Świętej Marty.” Niespełna 200 metrów dalej wznosi się Bazylika św. Mikołaja (Basilica di San Nicolò), uchodząca za najważniejszy zabytek sakralny Lecco. Jej wysoką na 96 m dzwonnicę uważa się za symbol miasta, a my możemy ją podziwiać z okien i tarasu naszego wynajętego apartamentu. Czy można lepiej zamieszkać w Lecco? Dodam jeszcze, że dzwony o pięknym, głębokim brzmieniu przestrzegały ciszy nocnej! Symbol Lecco pozwalał się wyspać mieszkańcom.

Inne ciekawe miejsca

To nie wszystkie ciekawe miejsca w mieście. Na przykład na Piazza Giuseppe Garibaldi stoi pomnik bohatera dłuta Francesca Confalonieriego, a tło stanowi Teatro Della Societa. Jest jeszcze parę obiektów wartych obejrzenia, jak Palazzo Belgioioso czy Villa Manzoni, więc można wybrać sobie coś na miarę naszych zainteresowań i czasu, jaki możemy im poświęcić.

Więcej informacji o Lecco

Bardzo polecam wszystkim zainteresowanym stronę eccolecco.it. Sami o sobie piszą, że to jest „Najbardziej kompleksowy przewodnik turystyczny po Lecco i okolicach.” Lecco to tylko wstęp do odkrywania tego niezwykłego zakątka Włoch. Jest bardzo dobrze skomunikowane z miejscowościami leżącymi na północ wzdłuż jeziora. Pociągi kursują cały dzień, regularnie i dojazd do najbardziej znanych kurortów nie sprawia żadnych kłopotów. Korci nas zrobienie małej rundki, atrakcji tu co niemiara, statki i promy kursują z całkiem niezłą częstotliwością. Bo jak tu być i nie próbować zobaczyć George’a Clooneya?

Belaggio i Varenna

Varenna widziana z pokładu promu

Jezioro Como jednak trochę wymyka się nam z tych zamierzeń. Varenna i Belaggio zajmują nas tak bardzo, że świadomie rezygnujemy z wizyty w słynnych miejscach po drugiej stronie jeziora. Czytałam kilka relacji z takich „okrężnych” tras, obejmujących zwiedzanie Villi Carlotta, ewentualnie Villi Balbianello jednego dnia, razem z wizytą w Varennie, Bellagio, Menaggio i z góry wykluczyłam taki scenariusz. Teoretycznie jest to możliwe, z rozkładem jazdy promów w ręku, ale wizja spaceru z zerkaniem na zegarek nie przypadła mi do gustu. Rezygnuję też z obejrzenia Orrido di Bellano, głębokiego wąwozu ze spacerową trasą wokół kanionu. Do Bellano można bez trudu dojechać pociągiem, dojście nie jest problemem, ale zwyciężyła chęć zdobycia wzgórza zamkowego w Varennie i obejrzenia ogrodów Villi Monastero. Braliśmy też pod uwagę ogrody Villi Melzi w Bellagio (ok. 1 km od przystani do Villi), ale ostatecznie zwyciężyła wygoda. W Varennie ogrody są praktycznie w centrum, a nasze rodzinne trio ma razem 220 lat i mamy zamiar czerpać przyjemność z każdej chwili pobytu, więc wybieramy to, na co aktualnie mamy ochotę.
Dlaczego Villa Melzi? Zachwycające miejsce rzadkiej harmonii, zaprojektowane przez dwóch mistrzów włoskiej sztuki projektowania ogrodów, panów Luigi Canonica i botanika Luigi Villoresi, twórców ogrodów w Villi Reale w Monzie. Szczęśliwie zachowany został oryginalny układ ogrodu, doskonale współgrający z pagórkowatą scenerią półwyspu Bellagio. Do tego są świetne mapki ogrodu, ułatwiające zaplanowanie spaceru w ramach planowanego czasu.

Centrum Varenny

Widok z zamku w Varennie

Bernina Express i skok do Szwajcarii

Od trzech lat odkładaliśmy wyprawę Expresem Bernina z Tirano do St. Moritz. Raz nie dopisała pogoda, drugi raz nie mogliśmy rodzinnie uzgodnić wspólnego terminu. Teraz uznaliśmy, że jedziemy i basta! Wiek ma swoje prawa i kolejne odkładanie wyjazdu mogłoby oznaczać, iż będzie to ad calendas graecas. Z lodowców aż do palm – takim hasłem reklamuje się Bernina Express. Odcinek Tirano – St. Moritz stanowi zaledwie połowę trasy słynnego pociągu, ale i tak wrażeń dostarcza co niemiara.

 

Przejazd z Lecco do Tirano

Z Lecco do Tirano wyjechaliśmy na jednodniową wycieczkę bezpośrednim pociągiem o 7 rano (jeżdżą regularnie cały dzień), ok 9 przesiedliśmy się w Tirano do zwykłego osobowego pociągu jadącego do St. Moritz.

Tirano – Sankt Moritz w Szwajcarii

Pora na wyprawę z Tirano do St. Moritz. Codziennie z Tirano wyrusza kilka panoramicznych pociągów znanych jako Bernina Express do St. Moritz, Chur i Davos. Kursują cały rok, ale późną jesienią i zimą jest tylko jeden pociąg tam i z powrotem. Ma też wówczas niewiele wagonów. Kiedy robiłam pierwsze podejście do wyjazdu w niskim sezonie, na stronie był dostępny tylko jeden wagon drugiej klasy. Tą samą trasą jeżdżą też zwykłe pociągi osobowe, nieobjęte obowiązkową rezerwacją miejsc, bez przedziałów, za to pełne turystów z plecakami. Wysiadali po drodze i szli na szlaki. Część przystanków jest na żądanie, przy drzwiach jest przycisk. Na tej stronie Kolei Retyckich znajdziemy opis trasy, rozkład jazdy, kupimy bilety i załatwimy sobie na przykład kontynuację trasy w postaci autobusu panoramicznego do Lugano, tzw. Express Palmowy. W sezonie letnim dostępne są dodatkowo wagony całkowicie odkryte, bez okien, zdaniem kolei zapewniające „perfect experience of nature”, jest na ten temat informacja na stronie internetowej kolei. Bilety można kupić on-line, ale też w kasie w Tirano, w Mediolanie w siedzibie DB, u konduktora też, płacić można we frankach i w euro. Przeliczenie według aktualnego kursu, cena podstawowa jest we frankach. Przejazd dostarcza niesamowitych wrażeń, trzeba po prostu przeżyć to samemu. Najbardziej spektakularny odcinek trasy Thusis – Valposchiavo – Tirano jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Przystanek w St. Moritz

Jeśli nie mamy zamiaru nocować w Szwajcarii, musimy wysiąść w St. Moritz i po około dwugodzinnym zwiedzaniu wrócić pociągiem do Tirano. Obejrzymy tylko część niezwykłej trasy, ale za to z najwyższym punktem kolei retyckiej, czyli Ospizio Bernina, gdzie kolej wznosi się na wysokość 2253 m n.p.m. Wówczas cała wyprawa trasą Bernina potrwa ok. 7,5 godziny, od wyjazdu z Tirano o 10:06 do powrotu w to samo miejsce o 17:32. Rozkłady jazdy niewiele różnią się na przestrzeni kilku lat. Do tego – w naszym przypadku – dochodził dojazd z Lecco do Tirano i i Tirano do Lecco. Co można zobaczyć w Sankt Moritz i okolicy? Polecam wjazd kolejką linową na „Diablicę”. „Diablica” – czyli Diavolezza – jest trzytysięcznikiem o bardzo malowniczym położeniu, dostarcza wiele miłych wrażeń, tak jak i przejażdżka panoramicznym expresem.

Czasu u góry wystarczyło nawet na kawę, było bardzo zimno i godzina u góry wystarczyła na widoki, a szlaki ze schroniska są dostępne raczej dla wytrawnych wspinaczy z oprzyrządowaniem. Aby dostać się do dolnej stacji kolejki na Diavolezzę należy wysiąść z pociągu kilkanaście kilometrów przed St. Moritz, na przystanku „Bernina Diavolezza”.

Później można złapać kolejny pociąg i dojechać do słynnego kurortu. Warto też pospacerować po miasteczku, które jednak nie jest w moim odczuciu szczególnej urody. Polecam za to odpoczynek nad jeziorem znajdującym się w samym centrum, które jest piękne.

Informacje praktycznie

Bilety na szwajcarski pociąg kupiłam on-line, nie zdążylibyśmy do kasy, i tak musieliśmy być zwarci i gotowi. Na Bernina Express też kupiłam bilety on-line, tuż przed wylotem, po sprawdzeniu prognoz pogody. Mąż się trochę obawiał, jak przystanek na żądanie zadziała od strony peronu, ale pociąg na widok pasażerów zatrzymuje się. Tak właśnie wsiadaliśmy po zjechaniu z Diablicy (Diavolezza) na stacji Bernina Diavolezza. Miałam bardzo porządnie dopięte rozkłady jazdy pociągów i kolei linowej. Opóźnienie skutkowałoby znacznym skróceniem pobytu w St. Moritz, a tak mieliśmy wystarczająco dużo czasu na tę niezbyt ciekawą miejscowość. Z kolei załamanie pogody spowodowałoby rezygnację z wjazdu do góry i mielibyśmy czas na dłuższy spacer po Tirano.

Jak zaoszczędzić i zrobić dobre zdjęcia na trasie Bernina Express?

My wyjechaliśmy wcześniej, nie Bernina Expressem, a zwykłym pociągiem, takim jak na zdjęciu powyżej. Oczywiście nie mają one wagonów panoramicznych, kosztują tylko 32 franki w jedną stronę, miejscówka to dodatkowo i opcjonalnie 14 franków. W Bernina Expressie miejscówka jest obowiązkowa. Wysiedliśmy na trasie, wjechaliśmy kolejką linową na Diavolezzę, podziwialiśmy widoki, zjechaliśmy na dół, kolejnym pociągiem dojechaliśmy do St. Moritz, po czym po dwugodzinnym spacerze po miasteczku wsiedliśmy do Bernina Express i wróciliśmy tym panoramicznym pociągiem do Tirano, pełni zachwytu. To był strzał w dziesiątkę. W zwykłym pociągu, czyli takim, jakim jechaliśmy do St. Moritz, okna są otwierane, wiszą w nich grona fotografów (wśród nich mój mąż) i fabrykują pamiątki z nadzwyczajnej podróży. Natomiast z pokładu Bernina Express nie da się zrobić dobrych zdjęć, gdyż panoramiczne okna nie są otwierane. Dlatego by zaoszczędzić i jednocześnie pstryknąć piękne fotografie polecam przejechać się Bernina Expressem tylko w jedną stronę, a w drugą zwykłym pociągiem.

Jezioro Garda pociągiem i statkiem

Desenzano del Garda

Z Como wyruszamy do Desenzano del Garda. To piękne miasto położone na południowym brzegu jeziora, z rozległą perspektywą i bajkowymi zachodami słońca. Ma też zamek, a jakże. W mieście czas na spacer, z zamku w kwadrans dojdziemy do katedry św. Marii Magdaleny i willi z czasów rzymskich. Ale serce skieruje nas na Lungolago, na wspaniałe trasy spacerowe brzegiem jeziora, jachty w dużym porcie i klimatyczne Porto Vecchio, na park Ogrody Marynarskie Włoch z widokiem! Ale dla mnie najpiękniejszy był Stary Port, oglądany z mostku, od strony bulwaru. Zaraz za nim zaczynało się prawdziwe stare miasto, takie żywe, pełne gwaru, radości, lokali rozmaitych, restauracji, kafejek, barów. Do tego miasto jest świetnie skomunikowane. Pociągi do Bergamo, Werony, Mediolanu, autobusy do Riva del Garda i Werony, statki i stateczki krążące po jeziorze od jednej przystani do drugiej. A tuż obok perła południowej Gardy, czyli Sirmione.

Nocleg w Desenzano del Garda

W Desenzano zatrzymaliśmy się w Guest House Persico. Ważną zaletą tego miejsca było położenie dość blisko dworca kolejowego i autobusowego (są obok siebie). Fajne, z mini ogródkiem, ale polecam tylko dla dwóch osób, dla trzeciej było już niewygodne. Centrum miasta jest dość daleko, spacerem to nie problem, ale z bagażem, czy na autobus do Riva del Garda na 8 rano to już odległość ma znaczenie.

Sirmione na cyplu

Malutkie, cudne, pełne historii. Z prawdziwą starówką oddzieloną wodą od reszty półwyspu. Zamek Rocca Scaligera zbudowany w XIII wieku jest jedyny w swoim rodzaju, nieźle zachowany, gotowa sceneria do filmu z gatunku płaszcza i szpady. Mury otoczone błękitną wodą, widok na jezioro i miasteczko, nawet mają własnego ducha z romantyczną historią. Piękna brama wejściowa zachęca i kusi, obiecuje udany dzień pełen wrażeń. Romantyzm w czystej postaci. Rodzina Scaligerich zbudowała liczne fortyfikacje, m.in. zamek w Malcesine i Castelvechio w Weronie, ale ten w Sirmione ma w sobie wyjątkowy urok. Może dlatego, że wyrósł wprost z wody? Niewielkim wysiłkiem możemy wejść po schodkach na mury i sycić oczy niezwykłymi widokami. To prawdziwa frajda obejść dookoła zamek i cały czas widzieć wody jeziora. Kiedy wejdziemy w wąskie uliczki starówki, natkniemy się na największe zagęszczenie gelaterii na 1 km². Nigdy nie widziałam tylu lodziarni koło siebie, naprzeciwko siebie, pod kątem itd. W którąkolwiek stronę się skierujemy, to z pewnością będzie gelateria. Ale jeśli zrobimy jeszcze kilka kroków – odsłonią się przed nami cudne wody jeziora. Srebrzyste, niebieskie, szare – wszystkie barwy, jakie oferuje nam Garda w słońcu. Odległy horyzont z jednej strony półwyspu i uroczy port z widokiem na nieodległe Desenzano z drugiej. Miłośnicy starożytności też znajdą coś dla siebie, mianowicie Grotte di Catullo. To cały kompleks wykopalisk rzymskich, wiele obiektów już opisanych, część jeszcze badanych, własne muzeum i to wszystko w niesamowitej scenerii. Obiekt leży na samym końcu półwyspu, zewsząd otoczony błękitną wodą i niesamowitymi widokami. Żeby dopełnić obrazu należy też wspomnieć o gorących źródłach. Są siarkowe i nawet znajdziemy tam SPA. W sezonie można też skorzystać z rejsu wokół Sirmione, może być wspaniale. Do Sirmione można dopłynąć statkiem z Desenzano lub Peschiera del Garda, można dojechać autobusem. Jedno i drugie dowiezie nas do starej części miasteczka. Samochodziarze też nie są bez szans. Po drodze jest kilka parkingów na półwyspie, jeszcze przed fosą oddzielającą zamek i starówkę. Sirmione odwiedziliśmy dojeżdżając autobusem około 15 po południu, wróciliśmy statkiem. Koniecznie przeczytajcie również blogowy przewodnik po Sirmione.

Wycieczka do Riva del Garda i Malcesine

Riva del Garda widziana z pokładu statku

Objazd jeziora Garda zaplanowaliśmy tak: rano o 8 (ok 2 godz.) autobus do Riva del Garda w regionie Trenitno, w mieście bardzo krótki spacer, kawa i od razu na szlak Strada del Ponale, przy założeniu, że dojdziemy tylko do baru z widokiem i wrócimy. Mój mąż widząc górkę może w ogóle nie wchodzić do miasteczka. Siostra (starsza) została pozwiedzać, my poleźliśmy. Ten szlak jest super, każdemu polecam, rowerzystów elektrycznych pełno, ale spacer piękny. Dolazłam (to właściwe słowo) ledwo żywa, dostałam zimne piwo, przeżyłam. Cena piwa zaskoczyła nas pozytywnie, niewiele różniła się od tych na dole. Mąż pognał jeszcze do następnej górki, ja wróciłam napawając się widokami i pospacerować po mieście. Potem wsiedliśmy na statek do Malcesine, odpoczywając i chłonąc piękno otoczenia. W Malcesine poza spacerem poszliśmy na zamek, zjedliśmy jakiś posiłek, a pod wieczór wsiedliśmy w autobus do Desenzano (z przesiadką w Peschiera del Garda).

Limone sul Garda widoczne z pokładu statku

Zamek w Malcesine widziany z pokładu statku

Statkiem po jeziorze Garda – informacje praktyczne

Mała uwaga odnośnie statków. Po Gardzie pływa niezła flotylla, statki, katamarany i wodoloty. Niektóre to prawdziwe giganty na 500, a nawet 700 osób, z restauracją na pokładzie. Są oczywiście skromniejsze, mniejsze, niektóre mają bar, inne nie, natomiast katamarany i wodoloty nie zapewniają w ogóle serwisu barowego, mimo, iż przemierzają całe jezioro.
Na rodzaj udogodnień warto zwrócić uwagę wybierając z rozkładu numer i godzinę kursu.


Pięknie dziękuję Marysi za opisanie swojej podróży po Lombardii.


Lot do Bergamo i co dalej?

Jeśli odbyliście podobną podróż, czyli przylot i wylot mieliście z Bergamo, a na miejscu poruszaliście się komunikacją publiczną, to dajcie znać w komentarzu, co udało Wam się zwiedzić.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia. Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku, śledzenia profilu na Instagramie, jak również na  Twitterze oraz subskrypcji kanału YouTube. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym.

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Jeden komentarz do “Lot do Bergamo i tydzień bez samochodu. Jezioro Como, Garda i Bernina Express w Szwajcarii”

  1. Wymarzona wycieczka na czas po pandemii! Koniecznie chcę odwiedzić tamte rejony 🙂 W zeszłym roku w lutym byłam w Bergamo, Mediolanie i Turynie, ale nad Gardę i Como to wybiorę się w jakimś cieplejszym miesiącu. Świetny pomysł na ten wypad do Szwajcarii 🙂
    P. S. Zawsze jeżdżę po Włoszech komunikacją publiczną 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close