Mediolan niedoceniany – co warto zobaczyć i czego doświadczyć? Przewodnik

Mediolan niedoceniany - co warto zobaczyć i czego doświadczyć? Przewodnik

Mediolan, stolica najbogatszego włoskiego regionu Lombardia, obok Paryża europejska stolica mody, miejsce, o którym wielu Włochów marzy i w którym chciałoby zamieszkać. Mediolan to również miasto, do którego dzięki rozbudowanej siatce połączeń lotniczych przylatuje wielu turystów, ale już niewielu zostaje na dłużej, niż jeden dzień. Krążą bowiem opinie, że w Mediolanie w zasadzie nie ma nic ciekawego, wystarczy jeden dzień. Czy tak jest w rzeczywistości? Co warto zobaczyć w Mediolanie mając do dyspozycji kilka dni? Zapraszam!

Mediolan miastem dobrobytu

Naczelnik poczty z lombardzkiego miasteczka oraz jego żona marzą o życiu w Mediolanie. Na nic zdają się wnioski o przeniesienie do stolicy regionu, wiec bohater posuwa się do kłamstwa i udawania osoby niepełnosprawnej, by uzyskać awans i podnieść prestiż rodziny. Gdy sprawa wychodzi na jaw, naczelnik za karę zostaje zesłany do Neapolu, a dokładnie do miasteczka Castellabate. Tam z czasem zakochuje się w życiu na południu, ale po dwuletnim pobycie i tak przyjmuje propozycję objęcia urzędu w Mediolanie. To scenariusz kultowej włoskiej komedii „Witaj na południu„, której fabułę zbudowano w oparciu o stereotypy bogatej i rozwiniętej północy oraz zacofanego i biednego południa. Oczywiście jest w tym wiele prawdy, ale scenarzyści na potrzeby filmu wyolbrzymili jeszcze podziały włoskiego społeczeństwa. Z komedii tej można wyciągnąć wnioski, że Lombardia to marzenie niemal każdego Włocha, a Mediolan to kwintesencja tego marzenia. W rzeczywistości jest tak, że wielu marzy o przeprowadzce do Mediolanu upatrując w tym mieście szansę na lepsze życie i większe perspektywy, jednak naprawdę nie każdy Włoch te marzenia podziela. Z pewnością większość mieszkańców Florencji – bardzo dumnych ze swojego miejsca pochodzenia – nie marzy o Mediolanie, podobnie jak mieszkańcy Sieny żyjący tradycjami swojego miasta. Nawet nie każdy Neapolitańczyk chciałby się przeprowadzić, bo wielu jest przywiązanych do swojego regionu. Mimo to Mediolan jest symbolem sukcesu, prestiżu i dobrobytu. Dlaczego? Jaka jest stolica Lombardii i dlaczego warto poświęcić temu miastu więcej uwagi?


Kochani, dziś oddaję głos czytelniczce bloga Marii Nowaczyk, która doceniła Mediolan odwiedzając go kilka razy i zatrzymując się tam na dłużej. Marysia postanowiła podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami w formie obszernej relacji.

Booking.com

Mediolan to miasto odbiegające od naszych wyobrażeń

Dokładniej rzecz ujmując – odbiegające znacznie od wyobrażeń o włoskim mieście. Nie znajdziemy tu nadwyrężonych zębem czasu neapolitańskich palazzi, nie ma krzywego bruku małych miasteczek Kalabrii, wąskich i stromych uliczek średniowiecznych Alta Citta królujących w całych Włoszech. Jest duże, tętniące życiem europejskie miasto, z szerokimi ulicami, bardzo dobrą komunikacją oraz z bogatą zabudową, wynikającą z historii. Miasto rozwijało się częściowo pod panowaniem Monarchii Habsburgów i przeszło wielką metamorfozę w epoce rewolucji przemysłowej. Historyczny Mediolan zmienił wówczas swój charakter, praktycznie został wybudowany na nowo, ale nadal można znaleźć w nim ślady starożytnego Rzymu i wczesnego chrześcijaństwa. Skarbami Mediolanu są muzea, kościoły, pałace i współczesne „świątynie”, czyli stadion piłkarski i moda. Jeśli z takim nastawieniem przyjedziemy do Mediolanu, to z pewnością zorganizujemy sobie bardzo udany pobyt.

Ostatnia Wieczerza w Santa Maria delle Grazie

Planując Mediolan w kilka dni miałam dwa cele nr 1: katedrę i „Ostatnią Wieczerzę”. Dla mnie to były dwa równorzędne priorytety, chociaż zdobycie wejściówek do refektarza przy kościele Santa Maria delle Grazie, w którym znajduje się fresk „Ostatnia Wieczerza” autorstwa Leonardo da Vinci, wymagało trochę starań. Od tego miejsca zaczęłyśmy zwiedzanie Mediolanu. Postanowiłyśmy poświęcić całe pierwsze popołudnie na wizyty w najbardziej znanych kościołach miasta. W ten sposób można zorganizować sobie bardzo sympatyczny spacer połączony ze zwiedzaniem. Udało nam się kupić bilety na pierwszy dzień pobytu, na wczesne popołudnie. Dwa bilety były kupowane w dwóch różnych agencjach, w dwóch różnych cenach i na różne godziny. To była wyższa szkoła jazdy po agencjach turystycznych. Zanosiło się na całkiem rozbite popołudnie, ale pan pilnujący porządku pozwolił nam na wspólne wejście. Mój bilet był o prawie 20 euro droższy (bardziej złodziejski pośrednik), ale wierzcie mi, było warto. Obcowanie z tym freskiem, choćby w grupie i niezbyt długo, jest warte każdych pieniędzy.

Bazyliki Świętego Ambrożego (Basilica di Sant’Ambrogio)

Po zwiedzeniu Santa Maria delle Grazie przeszłyśmy do Bazyliki Świętego Ambrożego, piękne miejsce i bardzo ważna dla Mediolanu postać świętego. Świątynia jest wybudowana w unikalnym stylu romanizmu lombardzkiego i warto poświęcić jej trochę czasu. Basilica di Sant’Ambrogio otwarta jest dla zwiedzających od poniedziałku do soboty, z tradycyjną przerwą w porze lunchu (od 9:00 do 12:00 oraz od 14:30 do 18:00). Wszystkie godziny otwarcia należy aktualizować na bieżąco, sytuacja jaka jest – każdy widzi.

Bazylika San Lorenzo Maggiore

Następnie udałyśmy się do Bazyliki San Lorenzo Maggiore, która należy do najstarszych kościołów wczesnochrześcijańskich. Wnętrze klimatyczne, z fragmentami oryginalnych fresków. Przed bazyliką jest kolumnada pamiętająca czasy rzymskie, bardzo charakterystyczne miejsce Mediolanu obsadzone przez młodzież. Stamtąd Via Torino przeszłyśmy w stronę placu katedralnego, mijając po drodze sklepy, kafejki, jedząc dobre lody i natrafiając na niezwykłą niespodziankę po drodze.

Santa Maria presso San Satiro

Jest nią malutki śmieszny kościół, XV- wieczny Santa Maria presso San Satiro, mieszczący się na początku Via Torino, blisko katedry. Idąc od strony Bazyliki San Lorenzo łatwo przeoczyć. Z zewnątrz świątynia wygląda dosyć niepozornie, ukryta za niewielkim ogrodzonym wejściem, wchodzi się jak w podwórze. A wewnątrz – niespodzianka! Antonio Bramante dokonał cudu optycznego. Namalował apsydę za ołtarzem, mając do dyspozycji 97 cm głębokości. Otwarte codziennie: 9:30-17:30, warto wejść choćby na pięć minut, efekt jest niezwykły. Po kilku minutach docieramy na plac katedralny i w ten sposób kończymy nasz skromny program zwiedzania najstarszych obiektów sakralnych miasta. Duomo została przewidziana na osobny dzień jako perła w koronie.

Katedra w Mediolanie

Duomo, najpopularniejsze miejsce Mediolanu, to zarazem jedna z najbardziej znanych budowli we Włoszech i w Europie. Gotycka marmurowa katedra należy do największych kościołów na świecie, a jej przepiękna, bogato zdobiona fasada może zachwycić każdego. Wnętrze również jest ciekawe, gigantyczne kolumny robią monumentalne wrażenie. Dla turysty katedra ma jeszcze jedną niebagatelną zaletę – możliwość wejścia lub wjechania windą na dach i odbycia spaceru po tarasie widokowym. Jest to fascynujący spacer, zarówno z powodu wspaniałych elementów architektonicznych, jakimi został udekorowany, jak i z powodu pięknej panoramy placu, jaka otwiera się przed naszymi oczami. Mediolan w pełnej krasie. Nam dodatkowo trafiła się impreza z udziałem oddziałów wojskowych, odbywająca się w pobliżu pomnika Wiktora Emanuela II, z całym wojskowym ceremoniałem. Orkiestra, składanie meldunku, trzaskanie obcasami, jak to w wojsku. Jakie są możliwości zwiedzania? Można zwiedzać katedrę, taras na dachu i muzeum katedralne osobno albo na łączonym bilecie. Bilet za zwiedzanie wnętrza katedry kosztuje 2 euro, bilety łączone – od 11 do 15 euro. Koniecznie należy wejść na taras przy dobrej pogodzie. Można skorzystać z windy lub wejść schodami, bilety różnią się ceną. Kasy są koło wejścia do katedry i na końcu katedry, po jej drugiej stronie. Polecam, na tyłach katedry nie ma kolejek. Od tamtej strony jest też winda na dach. Do wnętrza katedry zawsze stoi kolejka i niezbędna jest kontrola bezpieczeństwa, swoje trzeba odstać.

Piazza del Duomo i Galeria Vittorio Emanuele

Plac katedralny (zdjęcie na początku postu) działa jak magnes, trafiamy tam przy każdym wyjściu na zwiedzanie Mediolanu. To prawdziwe serce miasta. Po odpowiedniej porcji zachwytu możemy rozejrzeć się wokół i dostrzec piękno samego placu, jego okazałą zabudowę i Galerię Wiktora Emanuela – królową galerii handlowych. Gdzieś spotkałam to określenie i jestem skłonna przyznać jej ten tytuł. Galeria wywołuje szczery zachwyt, choć niewielu odwiedzających Mediolan robi tam zakupy. Można spędzić w niej 5 minut jak mój mąż, lub 30 minut jak każda normalna kobieta.

Przejść spacerkiem w tłumie od wystawy do wystawy, zajrzeć do każdej odnogi, pokontemplować i na koniec wyjść, by stanąć w kolejce po lody w słynnej Cioccolati Italiani, Via S. Raffaele, 4. Oczywiście tam należy trochę postać w kolejce, choć idzie sprawnie, ale mam mały niedosyt: lody były wyłącznie w gotowych kompozycjach, żadnej finezji. Uczciwość nakazuje dodać, że obok Galerii Vittorio Emanuele przy placu znajduje się dom towarowy La Rinascente, bardziej dla ludzi. To sąsiedni budynek, z knajpką na dachu, z widokiem na katedrę. Wewnątrz znajdziemy wiele światowych marek, ale asortyment bardziej przyjazny dla kieszeni.

Gdzie zjeść w centrum Mediolanu?

W restauracji domu towarowego La Rinascente, z widokiem na dach katedry zjadłyśmy obiad – tradycyjne risotto alla milanese, szafranowe risotto podawane z 'osso buco' czyli potrawką z giczy cielęcej, ze szpikiem. Klasyk mediolańskiej kuchni. W niedalekiej odległości od placu, w uliczce Via Santa Radegonda 16 jest bardzo popularny Bar Luini. Łatwo go zauważyć, zawsze stoi kolejka! Jego panzerotti są słynne, skusiłam się, bardzo smaczne, smażone na głębokim tłuszczu, niestety. Zjadłam z poczucia turystycznego obowiązku, wszak to słynny Luini! Oczywiście jest tam mnóstwo innych przysmaków, wybór dorównuje popularności.

Co można zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem? My na spędzenie popołudnia miałyśmy dwa pomysły: Naviglio i Quadrilatero d’Oro, czyli Złoty Kwadrat Mody. Oba zrealizowałyśmy, w dwóch kolejnych dniach.

Mediolan Naviglo

Naviglio, czyli mediolańska mała Wenecja. Z centrum Mediolanu możemy dojechać metrem do stacji Porta Genova, stamtąd spacerkiem dotrzeć do dzielnicy Naviglio. Znajduje się tam sieć kanałów, którymi kiedyś do Mediolanu przypływały barki z solą i węglem, a wypływały z wyrobami rzemieślniczymi i tkaninami. Dzielnica, w której jest swoisty geniusz loci. Unosi się duch historii, szczypta romantyzmu i włoskie klimaty. W kamienicach nad kanałami usytuowane są małe galerie i sklepy z rzeczami dla nas niecodziennymi. Na przykład sklep z galanterią z wężowej skóry. Pani zapewniała, że wszystko jest z pytona. Sądząc po ilości artykułów, z wielu pytonów w różnych kolorach. Sklepiki ze starociami też się znajdą. Nie brakuje tu również przeróżnych knajpek, od zwykłych trattorii po małe bary, gdzie rozbrzmiewa jazz. Nabrzeża kanałów spinają mostki, może stąd nazwa „Mała Wenecja”? Nad całym Naviglio góruje kościół św. Krzysztofa, patrona żeglarzy. Tutaj wybrałyśmy się późnym popołudniem, by po długim spacerze skorzystać z popularnych happy hours, czyli znanego italomaniakom aperitivo. Naviglio słynie ze swoich happy hours. Tutaj za 7-10 euro kupujecie nie tylko drinka, ale też dobry nastrój, możliwość korzystania z włoskich przysmaków w możliwie najpiękniejszej scenerii. Knajpki usytuowane są nad kanałami, stoliki wystawione na zewnątrz, światła migoczą w wodzie, czego więcej trzeba? Pomimo listopadowej aury przed lokalami były wystawione namioty, z ogrzewaniem, ale my wybrałyśmy klimatyczne ciasne wnętrze z fotkami artystów i jazzowymi standardami sprzed lat. Wróciłyśmy tramwajem spod bramy Porta Ticinese na plac katedralny. Do dzielnicy Naviglio można też udać się spacerem. Corso di Porta Ticinese jest najstarszą ulicą w mieście. W rejonie Ticinese są małe sklepiki sprzedające ubrania i ręcznie robioną biżuterię, są też second handy.

Kolejne przedpołudnie poświęciłyśmy Sztuce, takiej przez duże S.

Mediolan kulturalnie. Słynna opera La Scala

Mediolan to miasto, w którym sztuka zajmuje poczesne miejsce. Znajdziemy tam wiele galerii, liczne muzea i słynną na cały świat operę. La Scala znajduje się przy placu o tej samej nazwie, bardzo blisko Piazza del Duomo. Najłatwiej po prostu przejść na drugą stronę Galerii Vittorio Emanuele. Naprzeciw gmachu znajduje się pomnik Leonardo da Vinci. Idąc wzdłuż opery widziałyśmy jedyną w swoim rodzaju długą kolejkę, w której stało dużo młodzieży i równie dużo osób w wieku mocno dojrzałym. Stali do kasy po bilety na przedstawienie. Budynek opery wygląda dość nieciekawie, do tego stopnia, że można mieć wątpliwości, czy to właśnie TA słynna La Scala. Można ją zwiedzać codziennie od 9 do 12:30 (ostatnie wejście o 12) oraz od 13:30 do 17:30 (ostatnie wejście o 17). Wewnątrz znajduje się muzeum opery, naprawdę interesujące dla każdego, kto choć trochę lubi tego typu muzykę. Ale tak naprawdę czeka się na coś więcej. Przed obejrzeniem samej widowni odbywa się mały teatr: odliczona grupka zwiedzających wchodzi do loży, widownia jest spowita w mroku i nagle rozbłyskuje światło. Robi wrażenie. Jest naprawdę piękna. Niestety, w czasie naszego pobytu nie było przedstawienia operowego dostępnego dla szerokiej publiczności, sprawdzałam jeszcze w domu, bo byłyśmy skłonne się wybrać. Było jedno, tylko dla młodzieży szkolno-studenckiej, tak się wychowuje przyszłą publiczność. Chyba działa, bo na Sycylii byłyśmy dwukrotnie świadkami przejazdu auta z okropnie ryczącymi głośnikami, które prowadził młody chłopak, a z głośników ryczała aria operowa.

Pinakoteka Brera i Palazzo di Brera

W pobliżu opery znajduje się Pinakoteka Brera, która może pochwalić się jedną z najbogatszych kolekcji włoskiego malarstwa. Dzielnica, w której się znajduje, jest bardzo przyjemnym miejscem na nieśpieszny spacer w Mediolanie. Nie odczuwa się hałasu ani dużego ruchu, jest sporo kawiarni, małe sklepy, słowem inne miasto. Można tam spędzić miło czas i zjeść cos dobrego.
Wybrałyśmy się do Pinakoteki, która jest częścią kompleksu kulturalnego, znajdującego się w murach Pałacu Brera (Palazzo di Brera), jest tam m.in. biblioteka Braidense, do której nie omieszkałyśmy zajrzeć. Na ogólnie dostępnym dziedzińcu pałacu stoi rzeźba z brązu przedstawiająca Napoleona jako Marsa niosącego pokój. Warto zobaczyć fasadę budowli, wewnętrzny dziedziniec z krużgankami oraz ową rzeźbę. No i zajrzeć do biblioteki, z pięknymi historycznymi czytelniami.

Dzień, w którym zwiedzałyśmy operę i Akademię Brera był bardzo „włoski” w klimatach. W Akademii było wyłączonych ze zwiedzania kilka atrakcyjnych (w teorii) sal, a pani nawet się nie zająknęła przy sprzedaży biletów, natomiast w operze zabrakło światła i wejście zostało przełożone bodajże o dwie godziny. Ale to są Włochy i doprawdy mało co jest mi w stanie popsuć humor.

Quadrilatero d’Oro, czyli dzielnica mody w Mediolanie

Po południu przyszła pora na wizytę w Quadrilatero d’Oro. Wcześniej spędziłyśmy czas miły dla duszy, teraz przyszła kolej na zgoła inne doznania estetyczne. Z dzielnicy Brera ruszyłyśmy piechotą do złotego kwartału. Pobłądziłyśmy, aż napotkany życzliwiec skierował nas na Monte Napoleone. Przy Via Monte Napoleone ma siedzibę kawiarnia Cova, historyczna kawiarnia „napoleońska”, warto zajrzeć na chwilę i obejrzeć słodkości oraz wystrój. Założył ją żołnierz napoleoński, na wystawie jest elegancko upozowany mundur napoleoński. Czytałam o tej kawiarni, ale dopiero widok munduru w oknie wystawowym uprzytomnił mi, co widzę i gdzie jestem. Jak to ze słynnymi lokalami bywa, wcale nie zachęciła nas do zasiadania. Jest w 100% dla turystów, kandelabry, liberie, ciasteczka i pralinki – dzieła sztuki, ale dla mnie – sztuczne wnętrze. Ale to już jest Quadrilatero d’Oro, czyli dzielnica mody w północno-wschodniej części Mediolanu. Kwartał najdroższych zakupów w mieście tworzą Via Monte Napoleone, Via Manzoni, Via Sant’Andrea i Via della Spiga. Na tych czterech ulicach panuje niesamowite natężenie salonów największych światowych marek. Gucci, Versace, Fendi, Prada, Moschino, Byblos, Yves Saint Laurant, Chanel, Hermes, Jil Sander, nazwy, o których istnieniu często nie miałam pojęcia, zresztą bez specjalnej szkody dla mojego samopoczucia. Salony i ich ekspozycje bywają po prostu piękne. Zajmują całe piętra eleganckich kamienic. Tu można z bliska przyjrzeć się najnowszym trendom w modzie. Tutaj też można zobaczyć różnicę pomiędzy kurtką za kilkaset euro, a taką za trzy tysiące. Tkaniny, ręczne wykończenie, dzieło sztuki po prostu. To była jedyna rzecz, która zrobiła na mnie prawdziwe wrażenie. Wyrosłam w czasach, gdzie płaszcz czy garnitur szył na zamówienie krawiec i elegancja wykończenia była ważna. Z przykrością stwierdziłyśmy z siostrą, że jedyni klienci, którzy wychodzili z firmowymi torbami, pochodzili z Dalekiego Wschodu. Pomiędzy drogimi firmowymi salonami znajdują się też outlety, jeden odwiedziłam, był kiepski. Na oglądanie tej współczesnej świątyni mody poleciłabym godziny wczesno wieczorne. Oświetlenie dodaje uroku tej bajce. Jeżeli nie planujecie chwilowo tak wytwornych zakupów, to możecie zajrzeć do zwykłych sklepów. Centra handlowe nie opanowały włoskich miast, przyjemnie jest iść ulicą pełną witryn sklepowych. Znajdziecie je na Via Torino, Corso Vittorio Emanuele II, Corso Venezia, Corso Buenos Aires. Tu mała uwaga. Z Mediolanu kursują specjalne autobusy do wielkich outletów położonych poza miastem. Można spędzić tam kilka godzin. Nie byłyśmy zainteresowane, ale córka z koleżanką zrobiły sobie taką wycieczkę.

Zamek Sforzów (Castello Sforzesco)

Poleciłabym spacer z placu katedralnego do Castello Sforzesco. Zamek Sforzów (otwarty w godz. 9-17) to piękny budynek z pięknym dziedzińcem. Pieszo, spod Duomo, dojdziecie tam kierując się prosto na Via Dante. Wewnątrz znajduje się muzeum z bogatą kolekcją obrazów, m.in. Bellini, Tycjan. Do zobaczenia jest też Pieta Rondanini Michała Anioła, umieszczona osobno, wejście z boku dziedzińca, które łatwo znaleźć, bo widać kolejkę oczekujących. Liczba odwiedzających jest reglamentowana, ale mimo to kolejka przesuwa się sprawnie. Zwiedzanie możliwe jest w godzinach 9:00-17:30. Cały spacer od katedry do zamku i parku, z niespiesznym oglądaniem, to raptem godzina. Bez zwiedzania wnętrz. Ale warto zatrzymać się na zamkowym dziedzińcu, kupić bilet po drugiej stronie dziedzińca, postać chwilkę w kolejce i obejrzeć Pietę Rondanini Michała Anioła. Niedokończone, jedno z ostatnich dzieł wielkiego artysty. Warto też pokręcić się na wewnętrznym dziedzińcu zamku i po klatkach schodowych. Zamek Sforzów jest uroczy, nawet bez zwiedzania muzeum. My byłyśmy i w galerii obrazów i oglądałyśmy Pietę, ale galeria była trochę przypadkiem, zaczęło kropić i postanowiłyśmy przeczekać.

Park Sempione i Arco della Pace

Bezpośrednio za Zamkiem Sforzów znajduje się Park Sempione, a przez park dojdziemy do Łuku Tryumfalnego, właściwie Łuku Pokoju. Arco della Pace widać z oddali już po wyjściu z dziedzińca Zamku Sforzów. Od razu za łukiem możecie złapać chwilę wytchnienia po zwiedzaniu. Na wprost Łuku Tryumfalnego znajduje się ulica z licznymi restauracjami, w których od 18/19 królują happy hours. W dzień też można zjeść coś dla pokrzepienia nadwątlonych sił. Trafiłyśmy tam na lunch wydawany w systemie bufetowym. Mnóstwo jedzenia, dużo mięs, desery, owoce i dużo ludzi. Praktycznie sami miejscowi, była listopadowa niedziela. Wliczając czas lunchu spędziłyśmy tam całe przedpołudnie. Można wrócić piechotą, albo podjechać tramwajem, tak właśnie zrobiłyśmy. Nasz tramwaj jechał obok niezwykle oryginalnej rzeźby – wielka kolorowa nić z igłą na Piazza Cadorna. Taka ciekawostka wśród pomników.

Główny dworzec kolejowy i informacja turystyczna

Na tym zakończyłyśmy zwiedzanie Mediolanu. Ostatnim punktem programu był dworzec główny, Milano Centrale. Monumentalny budynek z lat 30-tych XX wieku robi przytłaczające wrażenie, jest piękny i męczący zarazem. Jest jednym z największych i najbardziej zatłoczonych dworców w całej Europie. Na dworcu znajduje się Informacja Turystyczna Sportello Stazione Centrale (przed peronami nr 13 i 14). Radziłabym skorzystać, w centrum miasta nie widziałam informacji. Autobusy przyjeżdżające z lotniska zatrzymują się na placu przed dworcem, w podziemiach można kupić bilety komunikacji miejskiej i wsiąść do metra. Jest też przechowalnia bagażu, odradzam, jeśli nie macie dużo wolnego czasu. Stąd odjechałyśmy pociągiem do Bergamo, wchłonąć trochę włoskich klimatów.

Czego nie zobaczyłam, a bardzo żałuję?

  • Pinakoteki Ambrozjańskiej (Pinacoteca Ambrosiana), jednego z najważniejszych muzeów sztuki we Włoszech.
  • Kościoła św. Maurycego (San Maurizio al Monastero Maggiore), nazywanego mediolańską Kaplicą Sykstyńską.

Po wizycie w Pinakotece Brera nie chciało nam się już iść do następnego muzeum, do dziś żałuję, natomiast kościół św. Maurycego umknął mojej uwadze przy przygotowywaniu wyjazdu. Można też zwiedzić stadion San Siro, ale pominięcie tej atrakcji nie wywołuje we mnie uczucia żalu.

Mediolan i pizza

Z rzeczy dziwnych w Mediolanie – dziwna była pizza. Niespotykany nigdzie indziej sposób podawania: mianowicie zamawiacie pizzę z szynką i grzybami, pan podaje margheritę i na upieczonej pizzy dokłada szynkę i co tam jeszcze chcecie. To był duży lokal gdzieś w pobliżu katedry, chyba Spontini, w porze pranzo (obiadu) był tam spory ruch, raczej miejscowych, w garniturach i garsonkach. My patrząc na te obyczaje zrezygnowałyśmy z dodatków. Z kolei w małej pizzerii Spontini w okolicy hotelu poprosiłyśmy o kartę i dowiedziałyśmy się, że nie ma karty, bo są tylko dwie pizze: mała i duża. Była całkiem dobra, na grubym cieście, wino było marne. To chyba jakaś sieć, bo Spontini widziałam kilkukrotnie w różnych punktach Mediolanu. Oczywiście są też inne pizzerie, również słynna neapolitańska pizzeria mistrza Gino Sorbillo, ale my trafiłyśmy akurat tam.


Pięknie dziękuję Marysi za opisanie swojej podróży do Mediolanu.


A Wy mieliście okazję poczuć Mediolan i spędzić w mieście kilka dni czy wpadliście na chwilę i pojechaliście dalej? Czy po lekturze tego postu wrócicie do Mediolanu na dłużej?

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia. Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku, śledzenia profilu na Instagramie, jak również na  Twitterze oraz subskrypcji kanału YouTube. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym.

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

3 komentarze do “Mediolan niedoceniany – co warto zobaczyć i czego doświadczyć? Przewodnik”

  1. Jako czytelniczka polecam bardzo mocno Cmentarz Monumentalny, coś wyjątkowego! Spacer w takim miejscu to na pewno wyjątkowe przeżycie 🙂

  2. Ja bardzo polecam kościół San Bernardino alle Ossa, z kaplicą wyłożoną czaszkami, a także wspaniały jak dla mnie kościół Santa Maria presso San Satiro z „nieistniejącą absydą”. Jak dla mnie geniusz artysty, który dzięki perspektywie stworzył absydę mając do dyspozycji tylko 97 cm głębokości

  3. Czy Mediolan jest niedoceniany? Ciężko się zgodzić z tym stwierdzeniem. Na pewno to jeden z punktów, które są na liście miłośników Włoch. Kultura i architektura w tym mieście to jedno, a drugi aspekt to moda. W końcu to stolica włoskiej mody. Na pewno osoby chcące poznać włoską kulturę powinni zwiedzić Włoch od północy do południa, gdyż w oby krańcach kraju jest zupełnie inny klimat i inni ludzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close