Maseczki we Włoszech – jak to wygląda w praktyce?

Maseczki we Włoszech - jak to wygląda w praktyce?

Maseczki we Włoszech – szczególnie te wymagane na świeżym powietrzu – to temat, który wzbudza wiele emocji. Jak w rzeczywistości wygląda stosowanie się do nakazu? Czy i jak mieszkańcy noszą maski? Jak zachowują się turyści? Czy policja reaguje na łamanie przepisów? Post jest moją subiektywną oceną powstałą na podstawie obserwacji sytuacji we Włoszech przez dwa i pół tygodnia w sześciu różnych regionach, w tym przede wszystkim w Toskanii i nad Gardą, a następnie przez ponad tydzień w Kampanii. Zapraszam!

Aktualizacja 22 czerwca 2021 r.

Włochy zniosły obowiązek noszenia maseczek na świeżym powietrzu od poniedziałku 28 czerwca 2021 r. Maskę należy mieć jednak zawsze przy sobie i stosować w przypadku braku możliwości zachowania dystansu społecznego.

Noszenie maseczek we Włoszech w świetle przepisów

Na terenie całych Włoch obowiązuje nakaz noszenia maseczek. Maskę należy mieć zawsze przy sobie i zasłaniać usta oraz nos we wszystkich publicznych pomieszczeniach zamkniętych, a także na świeżym powietrzu, przy czym dopuszczalna jest rezygnacja z maski, jeśli miejsce lub okoliczności zapewniają odizolowanie od innych osób. W to nie wlicza się oczywiście domowników. Nie ma znaczenia, czy maska jest materiałowa, czy jednorazowa, z filtrem lub bez, nie ma wytycznych na ten temat. Tutaj dodam jednak od siebie z doświadczenia, że linie lotnicze czasem wymagają maski jednorazowej na pokładzie samolotu. Tak było na przykład w zeszłym roku na niektórych lotach liniami Ryanair. Z obowiązku noszenia maseczek zwolnieni są jedynie:

Booking.com
  • uprawiający intensywny sport, taki jak na przykład bieganie. Trekking po górach czy zwykły spacer nie zwalnia z zasłaniania ust i nosa.
  • osoby niepełnosprawne lub posiadające schorzenia, które uniemożliwiają używanie maseczek;
  • dzieci do szóstego roku życia;
  • osoby siadające przy stoliku lokalu gastronomicznego. Wstając od stolika – choćby tylko w celu udania się do toalety – maskę trzeba ponownie założyć.

Noszenie maseczek we Włoszech w praktyce – pomieszczenia zamknięte

Tutaj właściwie nic się nie zmieniło od zeszłego roku. Mieszkańcy Włoch bardzo sumiennie noszą maski w sklepach i zamkniętych przestrzeniach publicznych. Przed wejściem do supermarketu na przedmieściach Sieny, gdzie robiłam zakupy mieszkając przez dwa tygodnie w cudnej agroturystyce La Torre alle Tolfe (więcej na temat tego miejsca już wkrótce na blogu, póki co możecie zajrzeć do postów na Facebooku oraz na Instagramie), ochrona pilnowała nie tylko prawidłowego nałożenia maski, ale też dezynfekcji rąk przy wejściu, mierzono również temperaturę ciała. Może raz zdarzyło się, że w sklepie widziałam osobę z maską zsuniętą z nosa.

Maseczki we Włoszech na świeżym powietrzu – Toskania

Gdy będąc w Toskanii napisałam w poście na Instagramie, że w mojej opinii tylko 30-40% mieszkańców stosuje się rygorystycznie do nakazu noszenia masek na świeżym powietrzu, a reszta albo nosi maski zsunięte z nosa, albo zupełnie zsunięte na brodę, pojawiły się głosy, że na pewno ten procent jest większy. Kochani, to moja subiektywna opinia, do której mam prawo. Tamten post powstał po dwóch dobach pobytu na prowincji. Później odwiedzałam również większe miasta i tam sytuacja wyglądała nico inaczej, tj. około 60% ludzi nosiło maski prawidłowo. Po dwóch tygodniach pobytu w Toskanii, z jednodniowymi wycieczkami do Ligurii i Umbrii, a następnie trzech dniach pobytu nad jeziorem Garda w Lombardii, ale z wycieczkami również do Veneto i Trentino, podtrzymuję pierwszą opinię, przynajmniej jeśli chodzi o Toskanię. Podobnie było w Umbrii i Ligurii, ale Garda to już inna historia.

Maseczki we Włoszech na świeżym powietrzu – jezioro Garda

Garda oraz regiony północne to obszar, który zawsze uważałam za najbardziej uporządkowany w całych Włoszech. Ma to w dużej mierze genezę historyczną, gdyż tereny te dołączyły do Italii bardzo późno, w tym Południowy Tyrol dopiero na mocy Traktatu Wersalskiego układającego Europę po pierwszej wojnie światowej. Dlatego byłam ogromnie zaskoczona widząc, że prawidłowo założone maski na świeżym powietrzu nosi tam może z 10% osób. Reszta albo nosi maski zsunięte z nosa, albo całkowicie zsunięte na brodę. Podkreślam, że mowa o świeżym powietrzu, nie o pomieszczeniach zamkniętych. Tutaj również wszystko jest rygorystycznie przestrzegane. Lekceważenie masek w upale na świeżym powietrzu wcale mnie nie dziwi. Sama bardzo się starałam, aby przepisy respektować, ale gdy termometr pokazuje prawie +30 C, a człowiek podchodzi pod górę i czuje, że zaraz się udusi, to maskę zsuwa. Mnie też się zdarzało, choć nigdy w bliskiej odległości innych osób. Prawda jest taka, że im cieplej robiło się na zewnątrz, tym większy widać było brak zrozumienia dla nakazu maseczkowego, nie tylko nad Gardą. Zapytacie pewnie, czy moje obserwacje dotyczą zarówno turystów, jak i miejscowych. Tak, po jednej i drugiej stronie było podobnie. Część osób stosowała się, cześć nie. Miejscowi mający kontakt z turystami zazwyczaj maskę naciągają, ale już stojąc kawałek dalej mają ją zazwyczaj zsuniętą. Turyści także dzielą się na stosujących przepisy oraz lekceważących, przy czym tutaj zauważyłam coś, na co w Toskanii nikt się nie odważył, a mianowicie nie trzymanie nawet pozorów. Ludzie noszą maski na brodzie, ale są gotowi w każdej chwili je nasunąć, natomiast nad Gardą widziałam grupki turystów, którzy nie mieli maski nawet na brodzie. Przodowali w tym turyści niemieckojęzyczni, którzy – jak sami przyznają – nad Gardą czują się jak u siebie. Nikt im nie zwracał uwagi, a przynajmniej ja nie byłam świadkiem takiej sytuacji.

Maseczka na brodzie, a policja

Miałam taką sytuację na początku pobytu, że spacerowałam po jednym z małych miasteczek w godzinach tzw. sjesty, czyli poobiedniej przerwy od pracy, gdy Włosi zazwyczaj odpoczywają w domach. Byłam zupełnie sama, wiec zsunęłam maseczkę, po czym nagle z zaułka wyszedł policjant, który również miał zsuniętą maseczkę. Popatrzyliśmy na siebie, powiedziałam dzień dobry, a on odpowiedział, uśmiechnął się i poszedł dalej. Nie naciągał w pośpiechu maski. Nie zaobserwowałam ani jednej sytuacji, aby policja spisywała bądź pouczała kogokolwiek odnośnie maski. Sami policjanci w miarę jak robiło się coraz cieplej opuszczali maski z nosów. Nie wszyscy oczywiście, ale część tak robiła. Ja miałam jedną sytuację, gdy w muzeum w Sienie niezbyt sympatyczna kobieta z obsługi wsiadła na mnie, gdy maska zsunęła mi się nieco z nosa. Nadal na nim była, ale ledwo przykrywała dziurki.

Aktualizacja 21 czerwca 2021 r.

Maseczki we Włoszech na świeżym powietrzu – Neapol

Trzy dni po powrocie z Toskanii i znad Gardy wsiadłam w samolot do Neapolu. Tam – jak to zwykle bywa na południu – wszelkie przepisy są traktowane jeszcze mniej poważnie, niż na północy. W pierwszej chwili miałam jednak wrażenie, że jest odwrotnie. Kierowca autobusu jadącego z lotniska do centrum miał maskę zakrywającą prawie całą twarz, jednak wystarczyło wysiąść na Piazza Garibaldi by przekonać się, jak do tematu podchodzą miejscowi. Dodam tylko, że choć przez cały pobyt miałam piękną, słoneczną i chwilami naprawdę upalną pogodę, to pierwszego dnia temperatura była niezbyt wysoka, a niebo zachmurzone po niedawnej burzy, więc trudno byłoby powiedzieć, że to przez upał. Wieczorem wybrałam się na spacer do centrum oraz nadmorskimi ulicami w okolicach Castel dell’Ovo. To był piątek, tłumy mieszkańców na ulicach. Na wysokości Lungomare Santa Lucia dwie policjantki spacerowały i mówiły do tłumów: „maseczki, proszę założyć maseczki”, jednak nie były to stanowcze upominania, raczej wykonywanie obowiązków i trzymanie pozorów z rezygnacją, jedynie dla zasady. Większość ludzi masek nie miała, wielu nie miało ich nawet na brodzie. A dzielnica Quartieri Spagnoli? Tam w masce wyglądałam jak kosmitka.

Maseczki we Włoszech na wyspach Procida i Ischia oraz na wybrzeżu Amalfi

Wyspy – Procida i Ischia – oraz tak popularne wybrzeże Amalfi to miejsca, gdzie masek na świeżym powietrzu nie nosi prawie nikt. Mało tego, zdejmuje się maski nawet w autobusie i robią to nawet kierowcy. Z Positano do Sorrento jechałam autobusem z kierowcą, który miał maskę na brodzie, przez całą drogę rozmawiał przez telefon po kolei z rodziną i znajomymi, a podczas mijania się z innym autobusem w wąskim przesmyku wyjął paczkę cytrynowych cukierków i poczęstował nimi kierowcę z drugiego pojazdu. Tak wiec sami widzicie, jak to wygląda. Na wyspie Procida policjanci nosili maski, ale nie zwracali uwagi ludziom na ulicy, którzy mimo tłoku zupełnie ignorowali przepisy. Z kolei na wyspie Ischia gdybym nie widziała, że jest pandemia, to wierzcie mi, żyłabym w błogiej nieświadomości. Tam to dopiero jest inny świat, taki normalny, jakby nic się nie zmieniło przez ostatnie półtora roku. Kto z Was jest zainteresowany Ischią, tego zachęcam do śledzenia bloga, wkrótce zacznę opisywać pobyt na tej wyspie.

Jeśli macie jakieś pytania, to śmiało zadawajcie je w komentarzach pod postem. Najpierw jednak zajrzyjcie do postów:

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia. Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku, śledzenia profilu na Instagramie, jak również na  Twitterze oraz subskrypcji kanału YouTube. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym.

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

4 komentarze do “Maseczki we Włoszech – jak to wygląda w praktyce?”

  1. Hej.Chciałam zapytać jak jest z obowiązkiem noszenia maseczek na plaży .Interesuje mnie zwłaszcza Toskania.Beata

    1. Cześć Beata, na plaży nikt nie nosi masek. Byłam na plażach zarówno nad Gardą, jak i w Ligurii. Każdy cieszy się relaksem i stara się zachować odległość od innych plażowiczów.
      Pozdrawiam serdecznie

  2. Marzę o podróży do Włoch, moje ukochane wakacje. Może we wrześniu się uda? Cieszę się, że turyści wrócili i Ty Natalio nadal przekazujesz nam wieści z rajskiego zakątka na Ziemi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close