Na co uważać w Wenecji? Na mewy!

Na co uważać w Wenecji?

Na co uważać w Wenecji? Jest kilka rzeczy. Tradycyjnie trzeba uważać na kieszonkowców, zachować ostrożność na przystankach vaporetto i nad brzegami kanałów, by do nich nie wpaść. Ale to nie wszystko, bowiem jest jeszcze ONA. Szybka, drapieżna, na wskroś bezczelna i niemająca za grosz wstydu. Wenecka mewa. Utrapienie miejscowych, atrakcja dla przyjezdnych. Zanim jednak wyjmiecie aparaty, by pstryknąć jej zdjęcie, przeczytajcie dlaczego i kiedy trzeba uważać na te ptaszyska.

Mewy wszędzie są cwane

Mewy są cwane i tak jest wszędzie: na Sycylii, w Ligurii, Kampanii czy w Apulii. To jest fakt. Są też łakome i dlatego w miejscach turystycznych wyspecjalizowały się w nakłanianiu turystów, by je dokarmiali. Sama je karmiłam dopóki jedna z Czytelniczek nie zwróciła mi uwagi, że ludzkie jedzenie szkodzi. Wszędzie mewy proszą, czasem bywają natrętne, ale te w Wenecji są nie tylko cwane, one są po prostu bezczelne. To najbardziej przebiegli złodzieje w mieście. Kradną, a później jakby nigdy nic patrzą w oczy swojej ofierze czekając na kolejną okazję. Co kradną? No oczywiście jedzenie, ale nie słodkie, tylko słone. Najlepiej mięso, ryby i wędliny. Oto moje dwie historie z ostatniej podróży do Wenecji.

Mewa ukradła mi kanapkę w Caffe Florian

Gdzie zjeść w Wenecji i w okolicy? Co zjeść w Wenecji? Kultowe bacari, kulinarne specjały i mapa sprawdzonych adresów

Angielska herbatka jak z filmów o Poirot

W ostatnim tygodniu października wróciłam do Wenecji po trzech latach. Pogoda była piękna, a ja w dniu przyjazdu udałam się do ulubionej kawiarni – Caffe Florian na Placu św. Marka. Usiadłam przy stoliku na zewnątrz i zamówiłam to, co od dawna miałam wybrane na ten dzień: herbatę w stylu angielskim, zupełnie jak w filmach o Poirot i Pannie Marple. Zresztą dawna stara Anglia to jedna z moich pasji. Pochłaniam namiętnie książki i filmy, których akcja rozgrywa się w tamtej epoce, uwielbiam też starą porcelanę, którą jeszcze dekadę temu kolekcjonowałam. Poprzednio do Caffe Florian poszłam na Śniadanie Casanovy, tym razem zaczęłam przygodę z Wenecją angielską herbatką. Oczywiście herbata jest tylko dodatkiem do zestawu, a przeważają w nim kanapki i przekąski ułożone na dwupoziomowej etażerce. Na górnym talerzu są słodkie bułeczki, konfitura i bita śmietana, a na dolnym cztery trójkątne kanapki z białego pieczywa, w tym dwie z jajkiem i dwie z łososiem. Do tego dwa makaroniki, masło i dzbanuszek wrzątku, w którym kelner już przy stoliku zanurza woreczek z wybraną herbatą. Marzyłam o tej chwili dokładnie trzy lata.

Booking.com

Skubana mewa atakuje

Otrzymałam zamówienie do stolika, zrobiłam kilka zdjęć i odwróciłam się w bok, bo akurat orkiestra skończyła grać kolejny utwór, a wtedy tradycyjnie goście biją brawo. W tym momencie tylko usłyszałam jakiś szum z drugiej strony, ale niczego nie zauważyłam, nawet się nie odwróciłam. Wtem kelner biegnie: proszę pani, proszę pani, mewa ukradła pani kanapkę! Odwracam się i widzę, że zniknął jeden trójkąt z łososiem, ale przecież on był na dolnym talerzu! Skubana musiała mieć ogromne doświadczenie w kradzieży tutaj we Florianie, bo nie dość, że przeleciała obok mnie bardzo szybko, to jeszcze sięgnęła do dolnego talerza i trafiła na kanapkę z rybą. Kelner mówi, że zaraz wymieni mi talerz na nowe kanapki. Jestem zaskoczona, dziękuję mu, po czym drugi kelner niesie już ochraniacz mający mnie ustrzec przed kolejną kradzieżą. Druciany durszlak – a przynajmniej tak wygląda – ląduje na górnej części etażerki. Po chwili pierwszy kelner wraca z talerzem nowych przekąsek. To droga i ekskluzywna kawiarnia, więc nie dziwi zachowanie kelnera, ale nie jestem pewna, czy w tanim barze można liczyć na wymianę talerza. Jestem rozbawiona całą sytuacją, choć od tej chwili zaczynam zwracać uwagę na zachowanie mew i dostrzegam, że kelnerom z Floriana wcale nie jest do śmichu.

zarezerwuj z nami apartament

Mewa też lubi „aperitivo”

Delektuję się swoją herbatką i kanapkami obserwując sytuację. Długo nie muszę czekać. Schemat jest ten sam i do momentu aż odejdę od stolika powtórzy się kilka razy. Klienci wstają od stolika, a kelner gdy tylko to dostrzega rusza, by posprzątać. To jest ten moment, na który czeka nieustraszona mewa. Ona już startuje gdy tylko ludzie odsuwają krzesła. Wpada na stolik, ale nie przypadkowy z pustymi filiżankami po kawie. Wpada na taki stolik, przy którym ludzie rozkoszowali się aperitivo: sączyli wino, przegryzali słonymi zakąskami i część z nich zostawili. Zaczyna się walka z czasem. Wyżeranie chipsów na czas, zanim kelner w białych rękawiczkach dopadnie i przegoni. Tym razem skubana ma pecha, bo wpadając na stolik strąca kieliszki, które z hukiem lądują na ziemi i trzaskają się w drobny mak. To tylko wkurza kelnera, który teraz przyspiesza, więc czasu na chipsy jest znacznie mniej. Dużo bym dała, żebym nagrać lub sfotografować tą scenę, ale wszystko dzieje się zbyt szybko. Gdy następnym razem siadam we Florianie przy kawie i ciastku mam mewy z głowy, słodkości ich nie interesują. Edit: po publikacji postu otrzymałam wiele sygnałów, że macie podobne doświadczenia i że jednak słodkości też są kradzione.

Mewa ukradła mi salami z talerza

Dzielnica San Polo, kolejny piękny i słoneczny dzień. Zamawiam przekąskę: mały talerz salami i lampkę białego wina, do tego chleb. Siadam na zewnątrz, przy brzegu kanału w La Bottiglia, kawałek od bazyliki Santa Maria Gloriosa dei Frari (klik kulinarny przewodnik po Wenecji). Talerz i kieliszek ustawiam na moment na murku przy stoliku, aby lepiej komponowały się na tle mostu. Chwytam aparat. Nagle mewa nadlatuje i kradnie plasterek salami. To jest sekunda, nie jestem w stanie zareagować, ale tym razem niezamierzenie ten moment zostaje uwieczniony. Po chwili ptaszysko siada obok na murze i gapi się na mnie bezczelnym wzrokiem oczekując kolejnej okazji do ataku.


WENECJA – jak zorganizować podróż, co zobaczyć, co warto wiedzieć? Przewodnik


Latające szczury czy modelki?

Manarola w Cinque Terre - dojazd, szlaki i jedzenie z widokiem w słynnej knajpie Nessun Dorma

Dla mnie zdecydowanie modelki. Mam słabość do mew, uwielbiam je fotografować i robię zdjęcia przy każdej okazji. Jednak to co widziałam w Wenecji jest lekko szokujące. Nie dziwię się, że miasto wprowadziło zakaz dokarmiania ptactwa, a mieszkańcy nie lubią mew, podobnie jak w Polsce nie lubi się gołębi na starówkach, gdy się tam mieszka. Prawda jest taka, że mewa przystosowuje się do otoczenia. Jest cwana, inteligenta jak na ptaka i korzysta z okazji. Skoro turyści tłumnie odwiedzają Wenecję, a w knajpach wystawiają talerze z jedzeniem, to czemu się nie poczęstować? Mewy to też niestety druga strona medalu. Rozgrzebują worki ze śmieciami, grzebią w odpadkach, bywają uciążliwe dla mieszkańców. Jedna z moich koleżanek nazywa je latającymi szczurami twierdząc, że mewy pod względem zachowania niewiele się od szczurów różnią. Rozumiem to, ale nadal mam słabość, choć następnym razem w Wenecji będę ostrożniejsza.

A Wy macie jakieś zabawne doświadczenia z mewami?

Teraz Twoja kolej! Dołącz do społeczności Italia by Natalia: Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz pod postem. Możesz też zapisać się na newsletter w oknie poniżej.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.

Close