Kiedy jechać do Toskanii?

Jest 1 listopad 2013 r. Gdy rok wcześniej podejmowaliśmy decyzję o podróży do Toskanii w roku 2013 zastanawiałam się długo, jaki wybrać termin wyjazdu. W internecie przeważały opinie, że najlepiej jest jechać wiosną lub jesienią. Wybrałam wiosnę. Dziś patrząc na prognozy pogody i piękne zdjęcia złotej jesieni zastanawiam się, czy była to słuszna decyzja? Post poszerzony o nowe informacje z kolejnych lat. Zapraszam!

Kiedy jechać do Toskanii?

Toskania wiosną

Zima w tym roku przeciągnęła się niemiłosiernie nie tylko w Polsce, gdzie w kwietniu leżał śnieg i trzaskał mróz, chłód i brzydka pogoda wyjątkowo długo gościły w 2013 roku również w Italii. Początkowo mieliśmy pojechać z wykorzystaniem długiego weekendu przypadającego na 30.05. – 02.06., jednak już z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem dowiedzieliśmy się, że Artur w tym terminie wyjedzie służbowo. Było nam przykro, bo po pierwsze 6 czerwca przypada nasza rocznica ślubu i mieliśmy ją świętować właśnie w Toskanii, a po drugie jeszcze w listopadzie zrobiłam rezerwacje na noclegi w obłędnie korzystnych cenach. Aby nadal móc wkomponować jakieś dni ustawowo wolne i zmniejszyć tym samym ilość wykorzystanego urlopu przesunęliśmy termin na na 25.04. – 10.05. na miejscu + dojazd. Pierwszy etap podróży – pobyt w San Gimignano – nie był udany pod względem pogody, temperatura ok. 19 – 22 stopni nie byłaby problemem, gdyby nie opady deszczu i silne zachmurzenie, gdy lać już przestawało. Następnie przenieśliśmy się do Chianti, a tam pogoda była cudowna, słońce i temperatura ok. 24 – 26 stopni, wszystko soczyście zielone i usłane kwiatami.

Gaiole

Okolice Gaiole in Chianti 30 kwietnia 2013r.

Następnie przenieśliśmy się do Val d’Orcii. Pogoda całkiem dobra, zieleń wszechobecna, ale charakterystyczne żółte kwiatki, które pokrywają całe wzgórza dopiero zaczęły się rozwijać. Ach, ta długa zima!

toskaniaVal d’Orcia 2 maja 2013 r.

kapliczka

Val d’Orcia 3 maja 2013 r.

Choć po przeniesieniu się do nadmorskiego regionu Maremma temperatura zbytnio nas nie rozpieszczała i o kąpieli w morzu nie było mowy, to już na kąpiel w gorących źródłach termalnych nigdy nie jest za zimno (więcej – nie tylko o Terme di Saturnia – przeczytacie w poście Toskańskie źródła termalne – SPA dla każdego).

terme-di-saturnia

 Terme di Saturnia 6 maj 2013 r.

 

O wiośnie w Toskanii, jej plusach i minusach napisałam osobny post, serdecznie zapraszam!

https://italia-by-natalia.pl/wiosna-w-toskanii-chianti-san-gimignano-val-dorcia-i-maremma-idealne-na-majowke/

 

Toskania latem

Toskania piękna jest w pierwszej połowie lipca, gdy kwitną słoneczniki, a także w sierpniu, gdy skoszone pola mienią się złotym kolorem. Ja jednak jestem przeciwniczką podróżowania do Włoch o tej porze roku, gdyż wtedy panują upały, jest tłoczno i i bardzo drogo, więc termin ten nie był przeze mnie brany pod uwagę. Wyjątkowo trudne okazało się toskańskie lato w 2017 roku. W pierwszej połowie sierpnia notowano bardzo wysokie temperatury, w najgorsze dni sięgające aż +45°C, do tego susza i pożary.

lato w Toskanii słoneczniki

Toskania jesienią

W dniach 22 – 24 września 2014 r. przebywaliśmy w Toskanii. Pogoda była w miarę dobra. Przyjechaliśmy do Val d’Orcii w pogodny, ale chłodny wieczór. Spora różnica temperatury pomiędzy upalnym Neapolem, a okolicami Pienzy przyprawiła mnie o ból gardła, dosłownie. Kolejny dzień był pogodny i słoneczny, ale wiał silny i lodowaty wiatr. Oczywiście lepsze to, niż deszcz, ale bez kurtki z kapturem byłoby z nami marnie. Za to zdjęcia wyszły piękne. Kolejny dzień, dzień wyjazdu przywitał nas ścianą deszczu, która towarzyszyła nam również w przejeździe przez Chianti. Wypogodziło się dopiero koło 17, kiedy obładowani ostatnimi zakupami opuściliśmy supermarket i wyjechaliśmy na autostradę. Ale największą dla nas niespodzianką były kolory. Słynny odcień zaoranej ziemi, tzw. „siena palona” i kontrastująca z nim zieleń cyprysów zauroczyły nas. Mało tego, krajobraz wzbogacony był świeżą zielenią dzięki wschodzącym zbożom ozimym. Cudo! Nie spodziewałam się, że jesienne barwy Toskanii tak bardzo mnie zachwycą! Nie inaczej było w pierwszej połowie września 2017 r. A co w październiku? Październik 2017 r. był bardzo udany pod względem pogody, ładne słońce i przyjemne temperatury sięgające + 19°C.
toskania-droga

Val d’Orcia 23.09.2014 r.

toskania

Val d’Orcia 23.09.2014 r.

 

O jesiennej Toskanii, w szczególności o kolejnym pobycie (pierwsza połowa września 2017 r.) pisałam więcej w poście, do którego link zamieściłam poniżej.

Jesień w Toskanii. Winobranie, oliwki, grzyby i siena palona, czyli dlaczego warto jechać jesienią do Toskanii?

 

Uwaga! Osoby zainteresowane miejscami, z których wykonałam zamieszczone powyżej zdjęcia zapraszam do przeczytania postu:

Toskania – najpiękniejsze punkty widokowe w Val d’Orcia

 

 

Gdy dziś zobaczyłam prognozę pogody dla Toskanii + 22 stopnie i słoneczko, a internet bombarduje mnie coraz to piękniejszymi zdjęciami jesiennych wzgórz i winnic skąpanych we wszystkich odcieniach żółci i czerwieni zastanawiam się, czy decyzja o wyjeździe wiosną była słuszna? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń pogodowych z najsłynniejszego regionu Włoch, zapraszam do dyskusji.

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Toskanii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym podróż.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci. 

54 komentarze do “Kiedy jechać do Toskanii?”

  1. Witaj, my byliśmy w sumie w takim samym terminie bo od 28 IV do 4 V 2013 objazdową wycieczką przez Toskanię (prywatnie oczywiście, żadnych biur!) i muszę powiedzieć, że nie było z pogodą tak źle ( ważne, że nie było upału ani turystów). Codziennie rano była mgła, troszkę padało, ale nie warto było nawet brać parasola, w południe temp. dochodziła do 27 stopni, słońce świeciło na tyle by złapać opaleniznę podczas zwiedzania. Jeśli miałabym wybór, to wolałabym wypad jesienią, z tego względu, że upałów już nie ma, ale jest rozgrzana woda i ziemia, jeszcze z „rozpędu” po lecie:)

    1. Asiu masz rację co do jesieni, a dodatkowym atutem jest, że pada mniej, niż na wiosnę 🙂 Nam pogoda najbardziej dała się we znaki do 27 kwietnia włącznie, później było dużo lepiej, a popsuło się znów 6 maja, gdy opuszczaliśmy Val d’Orcię. 7-ego maja z kolei zastała nas mega ulewa w Pitigliano, tak więc Wasz pobyt od 28.04. do 04.05. przypadł akurat na tą lepszą pogodę. Ale prawdą jest też, że o tej porze roku w Toskanii zazwyczaj jest lepiej. Pozdrawiam

  2. Trudno mi się wypowiedzieć, gdyż w Toskanii jeszcze niestety nie byłam, ale chętnie zapoznam się z opinią innych 😉
    Ps. Przepiękne to zdjęcie „Val d’Orcia 2 maja 2013 r.”!

    1. Dziękuję 🙂
      Poniżej skopiowałam opinie z komentarzy na Facebooku:
      Mateusz: „Jesień też jest całkiem spoko. Zaliczyłem Toskanię w zeszłym roku we wrześniu i było pięknie, praktycznie całe dwa tygodnie ciepło (nie upalnie), słonecznie, można było śmiało wykąpać się w morzu, polecam 🙂 ”
      Kasia: „jesień zdecydowanie 🙂 „

  3. Witam! Może ta informacja będzie pomocna osobom wybierającym się do Toskanii na jesieni.
    Spędziłam w Sienie cały semestr zimowy i spokojnie mogę polecić wyprawę do tego pięknego regionu w październiku. Słońce oraz ceny noclegów nie są już takie bezlitosne, jak w lecie. Temperatury są prawie codziennie bardzo przyjemne.
    Natomiast w listopadzie bywa różnie. Kiedy odwiedzała nas rodzina, mieli szczęście, bo nie padało, a na słońcu można było chodzić nawet w T-shircie. Ale czasem pada kilka dni pod rząd.

  4. Witam.
    W październiku spędziłam tydzień w Toskanii.
    Planując wyjazd szukałam miejsc mniej znanych i uczęszczanych.
    Wybrałam rejon Grossetto Maremma. Mieszkaliśmy w uroczym hotelu na wzgórzu w Querciolaie.
    Codziennie rano po śniadaniu jechaliśmy zwiedzać okolice,po południu mimo że to październik kąpiel w morzu obowiązkowa. Pitigliano, Sorano ,Sovana, Saturnia to tylko niektóre miejscowości na naszej trasie.
    W przyszłym roku planujemy jechać na Sycylię , w rejon Syrakuz,więc na pewno skorzystam z Twoich rad i opisów.

    1. Witaj Doroto!
      Też byliśmy w Maremmie i też jesteśmy zachwyceni, choć pogoda nas nie rozpieszczała. W Pitigliano zastała nas ulewa tak silna, jakiej jeszcze we Włoszech nie widzieliśmy.
      Pozdrawiam serdecznie

  5. Ja byłam w Toskanii raz we wrześniu, a raz w połowie lutego, polecam jednak wrzesień, choć na szczęście w lutym była wspaniała pogoda. Minusem września jest niestety masa turystów. Ale za to ciepełko, cudowne słońce, pełno kwiatów, jeszcze wciąż zielono, choć to nie jest soczysta, bujna wiosenna zieleń!

    alessandra

    1. Byłaś na początku września, czy pod koniec? Bo ja z kolei czytałam, że masa turystów jest w pierwszej połowie miesiąca, ale w drugiej już niekoniecznie – w każdym razie nie są to „toskańskie” tłumy ze szczytu sezonu. Podejrzewam, że sama następnym razem wybiorę się we wrześniu, bo choć mam fioła na punkcie soczystej zieleni, to częściowo nietrafiona pogoda ubiegłej wiosny skutecznie mnie zniechęciła do tego terminu, przynajmniej w części Włoch na północ od Rzymu 🙂

      1. Byłem w Toskanii 4 x w czerwcu – nigdy nie było upałów, turyści tylko w San Gimignano i Florencji, czasem trochę przelotnego deszczu, ale dłuuugi dzień. Raz byliśmy w ostatnim tygodniu września- ciemno od 19.30 więc powrót na nocleg… jak pisałaś w Chianti. Na tarasie polar i kocyk, a wieczór od 20tej strasznie długi. Zdecydowanie polecam czerwiec, koniecznie z Bożym Ciałem w Orvieto (czwartek) i w SPELLO (noc z soboty na niedzielę). pozdrawiam

        1. Witaj Wojtku!
          Dziękuję za Twój komentarz. Niestety wrzesień ma to do siebie, że dzień jest krótszy, a wieczory i poranki chłodne nawet, gdy w ciągu dnia jest bardzo ciepło. Jak dla mnie czerwiec i wrzesień są najfajniejszymi miesiącami, nie tylko w Toskanii, ale w całej Italii. Wrześniowej Toskanii jeszcze nie miałam okazji zobaczyć, mam nadzieję, że już niedługo to się zmieni 😉
          Pozdrawiam

    2. Witajcie,
      Dzięki za wpisy i porady. Do Toskanii wybieram się już niebawem bo 13 września mam wyjazd. Po powrocie dam znać. Pozdrawiam i życzę miłych wakacji dla wszystkich wybierających się na wypoczynek i zwiedzanie.

  6. Witaj
    Czy możesz podać namiary na kwatery/hotele jakieś sprawdzone, godne polecenia w których spedzalas urlop w Toskanii?
    Dzięki, pozdrawiam

    1. Witaj Adamie!
      Opisałam dokładnie dwa sprawdzone miejsca, które mogę polecić z czystym sumieniem. Pierwsze znajduje się koło San Gimignano http://new.italia-by-natalia.pl/grill-z-widokiem-na-san-gimignano-podere-bellavista/ , natomiast drugie we wschodnim Chianti http://new.italia-by-natalia.pl/nocleg-w-chianti-gospodarstwo-agroturystyczne-podere-luisa/
      Zaglądaj na bloga, w najbliższych dniach pojawi się post o trzecim fajnym miejscu 😉
      Pozdrawiam

  7. Wybieramy się do Toskanii w pierwsze dwa tygodnie września. Jedziemy autem z rowerami, zamierzamy sporo się przemieszczać po Toskanii, zatem będę miała porównanie co do terenów nadmorskich i śródlądowych 🙂
    Na pewno dam Ci znać, jak wrażenia.
    Twój blog i dokładne wskazówki są bezcenne!! Bardzo się cieszę, że na niego trafiłam!
    Pozdrawiam

    1. Alicjo dziękuję za miłe słowa i bardzo się cieszę, że moje teksty okazują się pomocne 🙂 Byłoby mi bardzo miło, gdybyś podzieliła się z nami swoimi wrażeniami z Toskanii.
      Pozdrawiam

    2. Byliśmy na naszych wymarzonych wakacjach w Toskanii (1.09-12.09) 🙂 Nie musze chyba pisać, ze było cudnie! Pogoda była w kratke, ale bylo ciepło – miałam ze sobą tylko jedną bluze na dlugi rekaw, ktora byla mi rzadko potrzebna i raczej tylko na wieczorne przejazdzki rowerowe. Wieczory cieple. Czasami zdarzały się ulewy. Ogólnie pogoda idealna na zwiedzanie. W bardzo słoneczne dni – było gorąco (30st). Kiedy padalo – bylo i tak ok 20st. Nad morzem było cieplej niz np w okolicach Florencji i Chianti, gdzie jest górzyscie. Co do jesiennych krajobrazów – to było wciąż bardzo zielono w Chianti a winorośla uginały się pod ciezarem kiści winogron (trafilismy również na festiwal wina, co było super przygodą). Crete Senesi i Val di Orcia były spalone słoncem a pola zaorane – ale dzieki temu uwazam, ze zyskały na uroku. Napotykalismy jeszcze zólte pola słoneczników, choć w większości, te które zostały, były już brązowe.

  8. Poniważ to mój pierwszy wpis, chciałam bardzo podziękiwać za bloga – pożyteczny, konkretny i … z racji tematu bardzo przyjemny 😉
    Byliśmy w Toskanii (Val d’Orcia) w maju 2012. Przez 2 tygodnie (zaczęliśmy bodajże 8.05) było gorąco i słonecznie z trzydniową przerwą na jeden deszczowy i zimny dzień i dwa kolejne gdzie temperatura oscylowała wokół 18-20 st. Oczywiście gdy tylko zapadał zmrok, robiło się bardzo zimno. Można było zapomnieć o siedzeniu na tarasie. W te 3 dni włączalismy nawet ogrzewanie wieczorem (kamping Eurocampu). W dniu wyjazdu, o 5 rano było + 2 st. Celscjusza 😉 Już po pierwszym dniu zrozumiałam dlaczego basen jest czynny tak krótko 😉
    Teraz będziemy od 10 września na południu Jeziora Garda i w Toskanii na morzem. Wybierając termin kierowałam się 3 rzeczami:
    – zobaczyć Włochy o innej porze roku;
    – owoce!!!
    – ciepłe wieczory.
    Mam nadzieję, ze nie będziemy żałować!
    Pozdrawiam

    1. Witaj Agnieszko!
      My też wybieramy się w tym roku we wrześniu i oprócz krótszego dnia nie mam innych obaw co do tego terminu, natomiast najbardziej cieszę się na szczyt sezonu owocowego. Rok temu, również we wrześniu (pierwszy tydzień), zjadaliśmy się najlepszym w życiu winogronem i świeżymi figami, a było to w Apulii. A poranki i wieczory były chłodne, choć to południe Włoch.
      Pozdrawiam i życzę udanego wyjazdu 😉

      1. No to mnie trochę pocieszyłaś 😉 Ja też najbardziej liczę na figi! Będziemy nie tylko w Toskanii (tym razem część nadmorska z wypadami wgłąb lądu i do Cinque Terre) ale też na południu Jez. Garda i ostatnie 3 dni koło Wenecji. Po powrocie zdam relację pogodową i nie tylko 😉 Tak przeżywam ten urlop bo po pierwszym pobycie 2,5 roku temu jestem we Włoszech, a w szczególności w Toskanii, zakochana. Wcześniej się nie udało wrócić. Ale odkąd zaplanowaliśmy i zarezerwowaliśmy pobyt już w listopadzie 2013 to jestem „nakręcona” i byłoby przykrto cierpieć na przykład z powodu słabej pogody. Ale będzie co będzie, na pogodę wpływu nie mamy.
        Tobie też życzę wspaniałego wyjazdu. W końcu wrzesień już lada dzień.

        1. Agnieszko wiem doskonale, o czym piszesz 🙂 To pozytywne nakręcenie na podróż przeżywam za każdym razem i kosztuje mnie ono sporo energii 🙂 Do ostatniej chwili wszystko szykuję i dopinam na ostatni guzik, a później stresuję się, jeśli coś idzie niezgodnie z planem. Czasem myślę, że sfiksowałam już kompletnie, ale tak na mnie działa Italia i nic nie poradzę 😉 A swoją drogą ja zakochałam się w Sycylii będąc jeszcze przed maturą, wróciłam na wyspę po maturze, a później przez cały okres studiów nie miałam najmniejszych szans na wyjazd ze względów finansowych, i dopiero po pięciu długich latach tęsknoty w końcu znów pojechałam. Emocje, jakie mi wtedy towarzyszyły są nie do opisania.
          Pozdrawiam

          1. Też pozdrawiam. I po powrocie z utęsknieniem będę czekać na Twoją relację!

  9. Witam serdecznie! Kwestia najodpowiedniejszego terminu wyjazdu do Toskanii mnie także bardzo interesuje. Swoją pierwszą wyprawę planuję na wrzesień. Mam jednak obawy nie tyle, co do pogody (zarówno wiosną, jak i jesienią mogą trafić się deszczowe dni), co do walorów krajobrazu w tym miesiącu – marzę o zobaczeniu intensynie zielonych toskańskich pagórków i martwi mnie, czy kolory nie będą już takie przygaszone, a krajobraz nie będzie wydawał się przez to jakby „smutny”. Niestety z racji tego, że jestem studentką, trudno byłoby mi wygospodarować czas, by odwiedzić Toskanię wiosną…

    1. Witaj Saro!
      Muszę Cię zmartwić, ale intensywnie zielone pagórki to wiosenny krajobraz Toskanii. We wrześniu za to – choć pagórki prezentują różne odcienie żółci i brązu – fajnie kontrastują z wiecznie zielonymi cyprysami. Poza tym w Chianti jest bardziej urokliwie, bo winorośla się dorodne i zaczynają zmieniać barwę. I podobno pogoda jest pewniejsza, a to ma znaczenie, wierz mi 🙂
      Pozdrawiam

  10. Wybieramy się w tym roku właśnie do Toskanii. w drugiej połowie września. Jedziemy Kamperem i będziemy się przemieszczać. Szukam informacji o dobrych campingach. Jedziemy z dwójką małych dzieci (2 i 4 lata) wiec ważne są atrakcje dla nich (choćby plac zabaw). W zeszłym roku byliśmy po drugiej stronie Włoch w okolicach Wenecji. Polecam oczywiście.
    Może ktoś był na kempingach w Toskanii i jest tak miły, żeby podpowiedzieć gdzie warto, a których miejsc unikać. Mamy 2 tygodnie (z podróżą) więc chcemy unikać gaf.

    1. Ja mam doświadczenia tylko z Eurocampem. Nie mam dzieci więc mnie to szczególnie nie interesowało ale wszędzie były płytkie baseny ze zjeżdzalniami itp sprzętem dla dzieci i place zabaw. W internecie na zdjęciach zawsze się chwalą takimi atrakcjami bo dużo rodzin korzysta z campingów. Myślę, że na innych campingach jest tak samo. Zauważyłam również, że piszą jakie atrakcje dla dzieci są w okolicy, np. parki rozrywki.

  11. byliśmy w Toskanii w październiku. mieszkalny w Chianti. Był to czas czas święta wina 🙂 bajeczny czas, cudowna pogoda, przepiękne słońce , cudowne światło takie jak z obrazów mistrza Michelangelo Buonarroti. Pogoda dla ludzi północy w sam raz. zwiedzaliśmy całymi dniami, kąpaliśmy się w basenie, jedliśmy świeżo zebrane porcini mushrooms, pizzę z truflami, piliśmy chianti clasicco i przez 2 dni tańczyliśmy na placu ze wszystkimi mieszkańcami miasteczka na święcie wina. niezapomniane wrażenia, chcę tam jeszcze wrócić. miałam szczęście że trafiłam tam w tym czasie. pozdrawiam

      1. Witaj!
        Niestety nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie. Być może chodzi o Greve in Chianti, gdzie podczas Festiwalu Wina we wrześniu leje się ono z miejskich fontann.
        Pozdrawiam

  12. Byłam w tym roku w Toskanii w połowie października i pogoda była dobra. Było dosyć ciepło (22-24 stopnie), w dzień nie padało, tylko ok. 20-21 codziennie była burza – taka porządna, z piorunami i ulewą.
    W Polsce już panowała złota jesień, a we Włoszech wszystko było jeszcze soczyście zielone! Polecam.

  13. Witajcie,
    znalazłam w końcu czas, żeby nadrobić zaległości w czytaniu i zdać relację z naszych wrześniowych wakacji.
    Przeczytałam jeszcze raz wpis Natalii i oczekiwania wszystkich osób, które wybierały się do Toskanii we wrześniu. I myślę, że pogoda wszystkim nam spłatała figla (pozytywnego). A co za tym idzie nie przeżylismy typowo wrześniowych atrakcji pogodowych i pejzażowych. Przez to, że lato było bardzo deszczowe było bardziej zielono niż byłoby po 2 miesięcznym skwarze. No i najważniejsze – mieliśmy temperatury jak w środku lata. Nam przynajmniej się tak udało. Gdy przyjeżdzaliśmy w jakieś miejsce to przywoziliśmy ze sobą słońce i ciepło (Garda, Toskania, Wenecja). Było kilka burz ale tylko wieczorem i w dniach naszych przyjazdów do nowego miejsca więc i tak nigdzie sie nie wybieraliśmy (w Wenecji przeżyliśmy burzę stulecia – przez 2 godziny było widno od błyskawic, a pioruny waliły miejsce przy miejscu. Następnego dnia mieliśmy zwiedzać Wenecję i obawialiśmy się co zastaniemy na miejscu ale nie było tak źle – Plac Św. Marka szybko wysechł). Najgoręcej było w Toskanii, cały czas temperatura ok. 30 stopni (częst powyżej) i o dziwo gorące wieczory a nawet noce. Tam przez 2 noce mieliśmy włączoną klimatyzację bo nie dało się spać z gorąca. Jedynym dniem kiedy trochę siąpiło był dzień kiedy zażywaliśmy kąpieli termalnych więc deszczyk nie miał większego znaczenia.
    Największe moje rozczarowanie dotyczyło owoców. A szczególnie fig. Nie było!!! Dowiedziałam się od rolników i sprzedawców, ze sezon na figi to sierpień. Co było zaskakujące bo u nas były jeszcze w październiku i w Niemczech po drodze do Włoch też widziałam 🙁 Zwiedzając Lukkę pod wieczór, a więc tuż przed zamknięciem sklepów, wypatrzyłam w jednym sklepiku z lokalną żywnością 5 fig z czego dało się wybrać 3 nadające się jako tako do spożycia. Sprzedawca, widząc w oczach moją rozpacz wymieszaną z zachłannością, dał mi je w prezencie!
    Przeżyliśmy cudny czas, baseny było pootwierane dłużej niż zwykle – ze względu na pogodę; woda w morzu była rewelacyjnie ciepła; oliwa i wino jak zwykle rewelacyjne. Choroba pod nazwą ITALIA trwa nadal 😉

  14. Toskania jest piękna i warto wybrać ten region przynajmniej raz na wakacje. Polecam oczywiście podróżowanie na własną rękę. Dzięki temu najpiękniejsze wspomnienia z Toskanii związane są z życzliwością mieszkańców przy łapaniu autostopu i jedzeniem (często jako gość u dopiero co poznanych ludzi) Polecam chociaż osobiście jeszcze bardziej uroczo wspominam region Marche.

  15. A co powiecie o bardzo wczesnej wiosnie i o Swietach Wielkanocnych? Jedyny termin ktory mi pasuje na wyjazd do Toskanii to 26 marzec do 3 kwietnia. Zarezerwowalam noclegi i mysle o wynajeciu auta. To bedzie moja pierwsza wyprawa do Italii, jestem kompletnym zoltodziobem 😀
    Pozdrawiam

  16. Witam, dzięki za wiele wyjątkowych i przydatnych informacji. Czy warto pojechać do Toskanii na początku października w podróż poślubną-mianowicie czy romantyczny klimat Toskani umnkie nam, gdyż będzie często padał deszcz, pagórki już nie będą tak zielone, a winogrona zostaną już zebrane:)? Kierując się Twoim blogiem interesują mnie winnice, małe miasteczka, wody termalne, jeden dzień w Florencji, pewnie dzień lub dwa nad morzem plus jeden dzień w Cinque Terre, w sumie 10 dni. Dzięki z góry za pomoc.

  17. Natalio, ten blog to skarbnica wiedzy i inspiracji. Dziękuję w imieniu swoim i innych, którzy tak wiele się z niego dowiedzieli planując wyjazd do Italii. Włochy to mój Święty Graal – pomimo, że byłam pilotem wycieczek i objechałam pół świata, nigdy tam nie dotarłam – zawsze zostawiałam sobie ten kraj na „deser”. Mam nadzieję, że mój deser zostanie skonsumowany z wielkim apetytem jesienią 2017, zimę poświęcam na planowanie podróży. Jeżeli nie jest tajemnicą, czy mogłabyś zdradzić, jakim aparatem i obiektywem robiłaś te piękne zdjęcia:) Dzięki:)

    1. Pięknie dziękuję! W tym poście są zdjęcia z dwóch różnych aparatów. Wyjazd wiosenny to Sony Cyber-Shot DSC-H10, natomiast jesienny (2014) to już mój nowy i aktualnie używany aparat, kompakt Sony Alfa 6000, z którego jestem bardzo zadowolona, choć dużych zbliżeń nie można nim wykonać. Ale kolory pięknie uwiecznia, w następnych kilku dniach pojawi się na blogu post o wyspie Levanzo, koniecznie obejrzyj te fotki, wyszły cudownie 🙂
      Pozdrawiam

      1. Witam wszystkich miłośników Italii.
        Czytałam wszystkie wpisy o Toskanii,wybieramy się na następny rok…i tak zastanawiałam się kiedy najlepiej.Większość proponuje we wrześniu,i to się pokrywa z moimi planami. Myślę że na początku miesiąca września będzie spoko? Przeglądam opcje noclegowe…Powiedzcie proszę jeszcze czy jest dużo knajpek gdzie można zjeść niedrogo?

        1. ULO (a może ULU???),

          Jeżeli jedziesz do Italii, to zapomnij o słowie niedrogo. Szczególnie paliwo ma tam fajną cenę – fajną dla sprzedającego. Pamiętaj też, że jeżeli nie polewasz sama, to paliwo jest droższe – średnio o 20 eurocentów za każdy decymetr sześcienny.

          Natomiast autostrady to około 10 eurocentów za kilometr – tyle co A-4 z Katowic do Krakowa.

          Knajpek znajdziesz pod dostatkiem, niektóre czynne nawet do późnej nocy lub nawet wczesnych godzin porannych. Ale na tanie rzeczy nie licz.

          Jedynie, McDonald’s w niektórych miejscach jest niewiele droższy niż w Polsce. Nie wiem jak to jest, ale we Włoszech – inaczej niż w Polsce – ceny w Makdonaldach są różne w różnych miejscach. No i, uważaj, bo kantują – Ja trzykrotnie dostałem o jedną kanapkę mniej niż zapłaciłem. Sądzę, że to nie przypadek.

          A propos, terminu wyjazdu, to powiem Ci, że we wrześniu noce w Italii bywają czasami bardzo zimne – Ja spotykałem nawet przymrozki, mimo że w dzień było blisko 30 stopni Celsiusa.

          Pozdrowienia,
          ROMAN WŁOS

          p.s. Jeżeli musisz jadać pieczywo, to wiedz, że w Italii jest ono trudno dostępne – poza hipermarketami oraz Lidlem – i jest ono sprzedawane na kilogramy – średnio wychodzi 20 pln za kilogram niedobrych bułek – przypominają kluski. Italianie jedzą pastę czyli makaron.

          1. Romanie, chyba troszkę przesadziłeś. Trafiałam na całkiem niezłe pieczywo w małym sklepiku, nawet takie podobne do żytniego, bułki też były w różnych odmianach. Niestety paskudnie nadmuchane też bywały, całkiem jak u nas. Da się jakoś rozróżnić. Choć faktycznie jeden z chlebów miał cenę kosmiczną, ale jaki był dobry! Nie ukrywam, że kupiony trochę przez przypadek.
            Sprawdzają się sklepy COOP, mają znośne pieczywo i duży wybór wszystkiego, co trzeba na śniadanie i nie tylko. Wina też. Przyzwoite Chianti za 3.60.
            Uli mogłabym poradzić, żeby „po drodze”, czyli w trakcie zwiedzania, ratowała się pizzą w kawałkach i róznymi focaciami kupowanymi w Panifficio czyli piekarni. Na ogół niedrogo. Zapiekana bułka z szynką (dość duża) kosztuje 4-5 euro, zależy gdzie zlokalizowany jest bar. A wieczorem głównie pizza, może być all’asparto, czyli na wynos. Różne pasty też nie są drogie, ale pizza wychodzi najtaniej. A jeśli zdecydujesz sie na apartament z kuchnią lub choćby aneksem kuchennym, to bez problemu przyrządzisz coś, mają wielki wybór gotowych sosów do makaronów. Możesz wybrać kompromisowo – raz w knajpce, raz w domu. W knajpkach sprawdzaj wysokość coperto, raz widziałam 3 euro. Zgroza. Przeważnie jest 1 lub 2. W Toskanii mają dobre zupy, np. zuppa di farro albo taka gęsta pomidorowa, ale kosztują na ogół ok.8 euro. .Ja akurat takim lunchem (zupa z deserem, np. panna cota i wino ) mogę się najeść, ale może młody człowiek niekoniecznie ? Ogólnie zaplanowałam na jedzenie 20 euro/os/dzień i wystarczyło z kawą i lodami, oczywiście w skali tygodnia, a nie jednego dnia. Bez szaleństw, ale była i pasta i pizza i ciastka i jedno apperitivo. To taki wieczór w barze przy kieliszku wina i z drobnymi przekąskami do wyboru, systemem bufetowym. To była nieduża miejscowość i płaciłam 5 euro. Kolacje gotowane w mieszkaniu wakacyjnym też były ze 2-3 razy..
            Pozdrawiam i życzę udanych podróży.
            P.S. Natalio, czy masz jakieś doświadczenia z północnych Włoch, np. z Lombardii ? Wybieram się na parę dni i chętnie poczytałabym Twoje komentarze. Pozdrawiam serdecznie.

  18. MARIO N.,

    Ja nic nie przesadziłem. Raczej Ty uogólniłaś na podstawie zbyt małej liczby doświadczeń. To, że znalazłaś pieczywo w małym sklepiku o niczym nie świadczy. Ja nie znalazłem żadnego małego sklepiku, a w dużych sklepikach był – albo brak pieczywa, albo ohydne w koszmarnych cenach.

    Także, pizza to nie jest jedzenie w Mojej klasyfikacji. Gdyby nie Żydzi z U.S.A., to świat nigdy by się nie dowiedział o egzotycznej ciekawostce zwanej pizzą.

    Ale dzięki za napisanie.

    Pozdrowienia,
    ROMAN WŁOS

  19. Witaj Natalio,
    ostatni tydzień w pracy (wtsyd się przyznać!) spedziłam buszując po Twoim blogu, bo planujemy tegoroczny urlop, i to ta strona okazała się skarbnicą wiedzy i praktycznych wskazówek, podanych w świetnej formie!
    Italia od dawna jest na mojej liście, ale jakoś zawsze schodziła na dalszy plan, bo to przecież tak blsiko, że zawsze można… a poza tym wiadomo, że wycieczki krótsze niż klika tygodni to jedynie muśnięcie tego, co Italia ma do zaoferowania. Marzyła mi się niespieszna objazdówka, a na to niestety niewiele osób może sobie pozwolić czasow i/lub finansowo.

    No, ale do brzegu 🙂 w związku z powyższym musimy się zdecydować na jeden region i choć na początku padło na Sycylię, to skutecznie o zwycięstwo walczy z nią Toskania. Planowaliśmy urlop we wrześniu, ale biorąc pod uwagę zimne poranki i wieczory, krótsze dni, no i (po analizie fotograficznych zasobów internetu) wypalone słońcem krajobrazy, wciąż czekjące na jesienne czerwienie i żółcie…. cóż, kolorystycznie zdecydowanie wolimy wiosnę…

    Mnóstwo jest informacji o Toskanii w maju, za to nie mogę nigdzie znaleźć konkretnych info (i zdjęć) o czerwcu w tym regionie. No a maj to znowu kapryśna pogoda… Poza tym marzy nam się urlop typowo letni (na stałe mieszkam Portugalii, więc kapryśną wiosnę mam tutaj, a lato raczej wietrzne – chętnie ponarzekam na upalne słońce!)

    Aby zakończyć: czy w pierwszej połowie czerwca w Toskanii mogę liczyć dalej na soczystą zieleń i jednocześnie kilka dni odpoczynku w letnim słońcu, bez nocek i poranków z dodatkowym kocem?

    Pozdrawiam z ciepłego juz Porto,
    Ania

    1. Hej!
      Przeglądam wpis i dopiero zauważyłam Twój komentarz, sorka za zwłokę w odpowiedzi. Pewnie już wróciłeś.
      Piękne dzięki za miłę słowa o blogu 🙂
      Pierwsza połowa czerwca w Toskanii to już praktycznie lato i jeśli chodzi o koc to obstawiam, że dodatkowy nie będzie potrzebny. Natomiast z zielenią może być różnie. Żniwa we Włoszech np. są już pod koniec czerwca lub nawet w połowie (Sycylia). Wszystko zależy od tego, jaka jest wiosna. Gdy byłam w 2013 roku wegetacja była bardzo opóźniona, w tym roku również wiosna nie zachwyciła pogodą, za to w czerwcu były niesamowite upały, teraz szaleją pożary. Ten rok jest naprawdę dziwny.
      Jeśli nie masz mi za złe, że nie odpowiedziałam na czas, to będzie mi bardzo miło, jesli napiszesz klika zdań tutaj w komentarzu, jak sie udał wyjazd i jaką mieliście pogodę.
      Pozdrawiam!

  20. Byliśmy w Toskanii ( Florencja, Piza, Siena ) w lipcu i było zielono i ładnie. Nie wiem jak oni to robią ale krajobrazy są tam przepiękne. Winorośla, bluszcze na domach no i te kolumny drzew… ach… cudo! Było bardzo gorąco – na co akurat nie narzekaliśmy – ok 33st w cieniu. W tym roku też jedziemy w lipcu! 🙂

  21. Witaj Natalia,
    Dopiero odkryłam Twojego bloga i zaczynam po nim „buszować” 🙂 Planuję wyjazd do Toskanii w pierwszym tygodniu maja, a nigdy we Włoszech nie byłam, moze mogłabyś podpowiedzieć jakie ubrania ze sobą zabrać i ogólnie co mkoenicznie mieć przy sobie ? 🙂 Chyba że temat już omawiałaś, a ja do niego nie dotarłam (proszę podaj linka 🙂 z góry dziękuję 🙂

  22. Witam wszystkich potencjalnych turystów toskańskich.
    Byłyśmy w 2015r w kwietniu, w drugiej połowie. Cały tydzień było słonecznie i ciepło, lekko ponad 20 stopni w ciągu dnia. Ranki chłodne, lekki polarek o 8 rano był mile widziany, ale w dzień koszulka z koszulą dżinsową całkowicie wystarczała i tak zwiedzałyśmy Florencję, Sienę, Pizę. Deszczyk pokropił – dosłownie – ostatniego dnia w Pizie w drodze na lotnisko. Było w sam raz, wiosna była już piękna, dzień wystarczjąco długi.
    Pozdrawiam.

  23. Mieszkam w Toskanii od 14 lat (między Sieną i Florencją), więc mam dość dobry obraz sytuacji :). Miesiące letnie – od czerwca do końca sierpnia jest tu zawsze bardzo gorąco, od 8 rano do 8 wieczorem ciężko funkcjonować poza domem (oczywiście na wakacjach ludzie inaczej spoglądają na wiele spraw, ale praca, czy wyjazd na zakupy w takim upale są bardzo męczące, szczególnie w godzinach popołudniowych). W sumie najbardziej gorący jest lipiec, ponieważ gorące powietrze czuć tu również w nocy, czasami ciężko spać, jeśli nie ma się klimatyzacji. W związku z tym, te 3 miesiące polecam raczej na pobyt w nadmorskich miejscowościach, nie na zwiedzanie. Zazwyczaj najlepszą porą na zwiedzanie jest okres od połowy/końca kwietnia do końca maja/początku czerwca i jesień wrzesień, październik, czasem nawet listopad i początek grudnia (niejednokrotnie w grudniu jedliśmy obiad w ogrodzie 🙂 ). Oczywiście pogoda ostatnio lubi płatać coraz większe figle (nie tylko w Polsce, gdzie w maju była zima do niedawna), ale ogólnie tak wygląda sytuacja. Pozdrawiam wszystkich i zapraszam do Toskanii. Nie rozczarujecie się nawet, jeśli pogoda okaże się kapryśna.

  24. Byliśmy w Toskanii 30.04. do 04.05. , pogoda niestety rozczarowała, chmury, zimno- 16-19 stopni (w Polsce było 24 i słońce), zaskakująco dużo turystów w Volterra i San Gimigiano, hotel również pełen niemieckich turystów. Drogi fajne (SR 222) , krajobrazy wielce urokliwe, warto pojechać autem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close