Ciao Sicilia, amore mio! Dzień 4

Palermo-Orto-Botanico

Kto nie widział Sycylii, ten nie zrozumie Włoch. Tu bowiem jest klucz do wszystkiego.
J.W.Goethe

Sycylia jest największą, podróżniczą miłością zarówno moją, jak i Artura. Ja przyjechałam na tą piękną wyspę po raz pierwszy w roku 2001, wróciłam w 2003 oraz – już z Arturem – w roku 2008. Italia ciągnie nas tak bardzo, że zawsze mamy dylemat, gdzie jechać tym razem. Z jednej strony chcielibyśmy zobaczyć coś nowego, ale z drugiej wrócić tam, gdzie już byliśmy. W 2012 roku było podobnie. Ale klamka zapadła i wybraliśmy Sycylię. Tym razem w wersji naprawdę ambitnej – w 2,5 tygodnia objechać całą wyspę wypożyczonym samochodem, z braku czasu pomijając część obowiązkowych punktów na rzecz tych, do których mało kto dociera. Zapraszam na tą niezwykłą podróż!


Wyświetl większą mapę

Budzik zadzwonił o 6:00, czyli wtedy, gdy prom przybijał do portu w Palermo. Pierwszeństwo w zejściu na ląd mieli turyści podróżujący samochodami oraz ciężarówki, piesi na końcu. Pierwszym punktem programu był prysznic w najmniejszej łazience, jaką kiedykolwiek widziałam. Dobra, nie noszę rozmiaru 36, tylko 40, okresowo 42, ale wymiary wnęki prysznicowej pozwalały jedynie na to, aby w niej stać, o wszelkich ruchach rękoma mowy nie było. W takich sytuacjach przydaje się mąż… Ok. godziny 8:00 wreszcie dostaliśmy od obsługi zielone światło na opuszczenie promu. Pogoda w Palermo była cudna, ciepło, ale nie upalnie, a na dodatek bezchmurne niebo. Bezpłatny bus kursujący wewnątrz portu podwiózł nas do głównej bramy znajdującej się na końcu via Emerico Amari. Stamtąd już krótki spacer dzielił nas od hotelu Garibaldi, czterogwiazdkowego, w którym udało mi się kupić nocleg za połowę ceny, dosłownie połowę. Standardowa cena pokoju dwuosobowego typu standard ze śniadaniem w formie bufetu dla dwóch osób w hotelu Garibaldi to 120 euro, ja za dwie noce zapłaciłam 128 euro. Mało tego. Gdybym zdecydowała się dwa tygodnie wcześniej zapłaciłabym 118 euro. Warunek był taki, że opłatę uiścić musiałam w momencie dokonywania rezerwacji, a w razie rezygnacji z przyjazdu pieniądze przepadały. Więcej na temat bezpiecznej rezerwacji hoteli będziesz mógł przeczytać niedługo w kategorii Organizacja podróży.

Idąc do hotelu znajdującego się na tej samej ulicy, ale na przeciwległym jej końcu przy Teatro Politamea, postanowiliśmy wstąpić na prawdziwą, sycylijską kawę. Wybór padł na jeden z barów na via Emerico Amari, „Caffeteria Amari”. Usiedliśmy przy barze i zamówiliśmy cappuccino, przyglądając się jednocześnie budzącemu się do życia miastu. Ruchliwe i hałaśliwe Palermo o 8:30 w dzień powszedni dopiero się rozkręca. I pomyśleć, że w Poznaniu o tej porze ja jestem w pracy już od półtorej godziny!

Moja rada: jeżeli chcesz wypić kawę i nie przepłacić, zamów napar przy barze i tam skonsumuj. Gdy usiądziesz przy stoliku i skorzystasz z usług kelnera, doliczony do twojego rachunku zostanie koszt obsługi tzw. coperto, w kwocie 1-2 euro za osobę, w ekskluzywnych kawiarniach nawet więcej. W restauracjach kwota ta nie powala, ale kawa, której koszt wzrasta dwukrotnie, nie smakuje już tak dobrze.

Hotel Garibaldi okazał się strzałem w dziesiątkę. Po pierwsze jego lokalizacja koło Teatru Politeama, przy którym zatrzymują się autobusy kursujące praktycznie do każdej dzielnicy Palermo. Po drugie pokój, który otrzymaliśmy był naprawdę elegancki i duży, z gigantycznym królewskim łożem oraz wielką, nowoczesną łazienką. Po zakwaterowaniu i krótkiej reorganizacji polegającej na przepakowaniu bagażu podręcznego wyruszyliśmy realizować plan zwiedzania przewidziany na pierwszy dzień.


Map from PlanetWare.com

Autobusem linii 104 spod Teatro Politeama dojechaliśmy do Piazza Indipendenza i dalej pieszo udaliśmy się do Katakumb Kapucynów. Katakumby, jedyne takie na świcie, znajdujące się pod klasztornym kościołem liczą sobie kilkaset lat. Początkowo chowano w nich tylko mnichów, a później także świeckich zmarłych, słynnych i bogatych mieszkańców Palermo. Mumifikacji oficjalnie zaprzestano w roku 1881, gdy zakazał ich włoski rząd. W rzeczywistości zwłoki balsamowano jeszcze w latach 20-tych XX wieku. W katakumbach znajduje się w sumie ok. 8 000 zwłok zachowanych w bardzo dobrym stanie, uzyskiwanym w wyniku różnych procesów chemicznych m.in. moczeniu ciał w roztworze arszeniku i wysuszaniu tkanek. Najsłynniejszym eksponatem jest ciało dwuletniej dziewczynki Rosalii Lombardo pochodzące z roku 1920, które wygląda tak, jakby dziecko co najwyżej spało. Jej zwłoki zabalsamowano za pomocą serii zastrzyków o niewiadomym składzie. Autor mumifikacji zabrał swoją tajemnicę do grobu. W katakumbach jest zakaz fotografowania. W innych okolicznościach pewnie byśmy go złamali (takich zakazów nie rozumiem), ale tutaj z uwagi na specyfikę miejsca postanowiliśmy to uszanować. Jedyne zdjęcie z katakumb przedstawiające zwłoki z oddali znajdziesz w galerii. Natomiast poniżej zamieściłam film w angielskiej wersji językowej znaleziony na Youtube. Uwaga! Film zawiera sceny pokazujące zwłoki z bliska, w tym zwłoki małych dzieci. Nie polecam osobom wrażliwym.

autor azpitbull

Po wyjściu z katakumb nie byłam aż tak zszokowana, jak ostrzegały liczne przewodniki i źródła w internecie. Może dlatego, że wiedziałam, czego się spodziewać. W każdym razie ruszyliśmy dalej. Na przydrożnym straganie miejscowi sprzedawali warzywa i owoce. Zwróciliśmy uwagę na piękne czereśnie i truskawki. Wyjeżdżając z Polski 3 czerwca nie mieliśmy okazji spróbować krajowych truskawek, których cena m.in. z uwagi na zbliżające się Euro 2012 była kosmiczna. Kilogram kosztował w najlepszym wypadku 10 zł, dla mnie to za dużo. Ale w Palermo piękne i wielkie truskawki były po 1,99 Euro za kg, czyli 8 zł. Nie byliśmy w stanie się oprzeć, podobnie czereśniom, które u nas pojawiają się dopiero w lipcu. Po krótkim spacerze dotarliśmy do Corso Calatafimi, skąd autobusem linii 389 dojechaliśmy do Monreale.


Map from PlanetWare.com

Przystanek autobusowy znajduje się na początku via Roma, którą po kilku minutach dochodzi się na Piazza Vittorio Emanuele, gdzie znajduje się normańska katedra. Prawdziwe skarby ukryte są we wnętrzu świątyni, jedne z najwspanialszych i największych średniowiecznych mozaik chrześcijańskich stanowią najwybitniejsze dzieło sztuki sycylijsko – normańskiej. Imponujący Chrystus Pantokrator dominujący nad główną nawą ma ramiona o rozpiętości 12 metrów i trzyma otwartą księgę, w której można przeczytać po łacinie słowa: „Ja jestem światłością świata, kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności”.


Map from PlanetWare.com

Mnie naprawdę niewiele może powalić na kolana, gdyż sporo włoskich cudów architektury i sztuki już widziałam, ale wnętrze tej katedry robi niesamowite wrażenie. Podobnie z przepięknymi krużgankami znajdującymi się na tyłach świątyni, których sklepienie podparte jest 228 parami kolumn,  a każda z nich została inaczej ozdobiona.

krużganki-Monreale-panorama
Droga powrotna na Piazza dell`Indipendenza autobusem linii 389 zajęła 20 minut. Stamtąd – po świadomej decyzji o rezygnacji ze zwiedzania Cappella Palatina w Palazzo dei Normanni (ja byłam w 2001 roku, a Artur nie był zainteresowany) skierowaliśmy się w stronę parku miejskiego Villa Giulia, mijając po drodze zamknięty niestety kościół San Giovanni degli Eremiti z pięcioma kopułami w kolorze ochry.

galeria-ciao-sycylia
Zapraszam do galerii Ciao Sycylia, amore mia!

Ta niezwykła świątynia jest najbardziej arabskim spośród zabytków Palermo pochodzących z epoki normańskiej, a wzniesiona została na pozostałościach meczetu. Po dotarciu na via Lincoln – zanim  weszliśmy do parku – przyszła pora na posiłek. Wybór lokalu nie był przypadkowy i został zaplanowany jeszcze w domu. Bar Touring mieszczący się na przeciwko głównego wejścia do Villa Giulia słynie z najlepszych i największych arancini, tzw. arancini bomba XXL. A że my jesteśmy miłośnikami tych ryżowych kulek, o których więcej mogłeś przeczytać w poście Arancini, sycylijski zabójca głodu, to nie mogliśmy sobie odmówić wydania własnej opinii o bombach XXL. Stwierdzam jednoznacznie, że w barze Touring na via Lincoln 15 w Palermo można zjeść najlepsze arancini na Sycylii. Nie dość, że naprawdę duże, nie dość, że w różnych wersjach nadzienia, to jeszcze naprawdę niedrogie, bo 1,5 euro za duże arancini to niewiele wobec 2 euro za standardowe. Ponadto w barze Touring zjeść można pasty i lasagne, które jako gotowe porcje w aluminiowych korytkach śmieją się do klientów zza szklanej gabloty. Na życzenie jedzenie podgrzewane jest w mikrofalówce. Oprócz konkretnych przekąsek w lokalu można kupić pyszne lody oraz wypieki cukiernicze. My – oprócz arancini – pochłonęliśmy wspólnie jedno korytko świeżutkiego i pysznego makaronu penne, a na koniec jeszcze po porcji lodów, konsumowanych już na ławce w Villa Giulia.

Osiemnastowieczny park Villa Giulia to piękne i zarazem ciche miejsce, zlokalizowane prawie w centrum głośnego miasta. Można tutaj znaleźć wytchnienie od upału w cieniu potężnych drzew, zachwycając się egzotyczną roślinnością. Zdjęcie alei palmowej w Villa Giulia mogłeś zobaczyć na początku wpisu. W galerii znajduje się więcej fotografii z tego pięknego miejsca.

Po wyjściu z parku skierowaliśmy się na bulwar nadmorski i w otoczeniu pięknych palm oraz deilkatnej morskiej bryzy doszliśmy do Porta Felice. Stamtąd autobusem linii 103 dojechaliśmy do Teatro Politeama i wróciliśmy do hotelu na późno popołudniową sjestę. Wieczorem czekało nas świętowanie w Pizzerii Novecento na via Emerico Amari, do której kupiliśmy voucher na włoskim grouponie. Za kolację o wartości prawie 60 euro zapłaciliśmy jedynie 19 euro. Jedzenie było pyszne, a powitanie z Sycylią połączone z naszą rocznicą ślubu udane.

voucher-palermo

Informacje dodatkowe:

    • bilet wstępu do Catacombe dei Cappuccini (Katakumby Kapucynów) w Palermo – 3 euro / osobę
    • całodniowy bilet na autobus miejski w Palermo kosztuje 3,5 euro / osobę, jednorazowy – 1,3 euro / osobę
    • wstęp do krużganków w Monreale kosztuje 6 euro / osobę
    • rozkład jazdy autobusów miejskich i podmiejskich w Palermo znajdziesz na tej stronie , a tutaj mapkę sieci autobusowej amat

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Sycylii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym wyjazd.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

 

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci. 

8 komentarzy do “Ciao Sicilia, amore mio! Dzień 4”

  1. Dotarłam! 🙂 A że do Palermo mam zamiar wrócić na chwilę w tym roku, ja tu wrócę 😉
    (tylko malutka uwaga, nie byłabym lektorką włoskiego, gdybym się nie powstrzymała – Sicilia Amore Mio (nie mia 🙂 Poza tym – anche mio 🙂

  2. mam pytanie związane z ubiorem podczas zwiedzania katedry/ kościoła/klasztoru w Palermo i Monreale
    czy mozna bez problemu wejść w krótkich spodenkach ?

    1. Asiu niestety, w zdecydowanej większości włoskich kościołów jest zakaz wchodzenia w krótkich spodenkach i bluzeczkach bez rękawka, a nawet, gdy takowa informacja nie widnieje na wejściu, to zawsze jest to niemile widziane. Ale sprzedam Ci mój sposób 🙂 Noś w torebce chustę / apaszkę i przed wejściem narzuć na ramiona, ew. drugą obwiąż wokół bioder – tego drugiego nigdy nie stosowałam, bo nie noszę mini spódniczek, a kończące się przed kolanem nie stanowią problemu. Gorzej będzie z facetem, tutaj problem stanowią głównie spodnie, mniej koszulki.
      Pozdrawiam
      p.s. Artur znalazł parking w centrum Palermo, dziś odpisze na Twój poprzedni komantarz

      1. dziękuję Nat!
        ten sposób z apaszką b.dobry, na pewno wykorzystam 🙂
        a moje spodenki aż takie kuse nie są 😉

      2. Ja na wchodzenie do kościołów zawsze noszę mało mnącą się sukienkę; wciskam do plecaka/torby i przed wejściem do kościoła zakładam na siebie. Świetnie także się sprawdzają długie spódnice w stylu hinduskim.

  3. Natalia wspominasz, że dojechaliście do Monreale linią 389 ale zg z informacja na stronie AMAT ta linia jest zawieszona i to już jakiś czas. Autobus dojerzdza do ROCCA. Znalazłam 1 wzmiankę że z Rocca do Monreale są jakieś busy zorganizowane przez Monreale ale nie mam pewności. Wiesz coś o tym.
    Pozdrawiam Kasia

    1. Niestety, nic nie wiem na ten temat. Sądzę, że Monreale jest na tyle znane, że w Rocca nie powinno być problemu ze znalezieniem busa, lub innego transportu do Monreale.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close