Pomóżmy Trapani, które umiera. Poznajcie szczegóły akcji #TravelTrapani

#TravelTrapani Pomóżmy Trapani, które umiera. Poznajcie szczegóły akcji #TravelTrapani

Gdy półtora roku temu Ryanair wycofał się z lotów do Trapani na zachodzie Sycylii, sytuacja mieszkańców tej części wyspy stała się bardzo trudna. Kilkaset osób straciło pracę na samym lotnisku i w usługach związanych z transportem. Kolejne kilkaset straciło, a następni za chwilę stracą źródło dochodów z obsługi turystów w samym mieście. Bo prawda jest taka, że choć nadal można bez większego problemu dotrzeć do Trapani, choćby lecąc do Palermo, a następnie wsiadając w autobus, to wiele osób rezygnuje tylko dlatego, że nie ma bezpośredniego lotu na lotnisko Birgi. Trapani, które nie tak dawno temu pięknie rozwijało się dzięki turystyce, dziś walczy o przetrwanie, a ja postanowiłam pomóc miastu w tej walce. I dziś proszę Was, abyście przyłączyli się do tej pomocy. Co możemy zrobić? Przede wszystkim zwrócić uwagę na problemy Trapani i wziąć udział w akcji #TravelTrapani, którą wymyśliłam i dziś chciałabym Wam o niej opowiedzieć.

Z brzydkiego kaczątka w łabędzia

Jest rok 2005, turystyka w Trapni nie istnieje i nikt nawet nie marzy, że kiedyś stanie się inaczej. Stare miasto jest jedną wielką meliną, zabytkowe kościoły i pałace sypią się, brakuje restauracji, samochodem wjechać można w każdy zakamarek, a największą atrakcją dla lokalnych mężczyzn są prostytutki, z których słynie starówka. I nagle, zupełnie niespodziewanie, latem 2005 roku w Trapani odbywają się słynne Regaty o Puchar Ameryki – America’s Cup. Przyjeżdżają turyści, a o mieście robi się głośno – na chwilę. Ale ta chwila jest wystarczająca, by w umysłach lokalnych władz zakiełkowało marzenie o Trapani, do którego będą przyjeżdżać turyści. W 2006 roku nieznane lotnisko Birgi, które zazwyczaj pełniło funkcję lotniska zastępczego dla międzynarodowego portu lotniczego Falcone-Borsellino w Palermo, podpisuje umowę z liniami lotniczymi Ryanair. Zaczynają przybywać turyści, początkowo jest ich niewielu, ale z roku na rok sieć połączeń rozrasta się, a oferta przewoźnika dociera również do Polski. Władze Trapani inwestują bardzo duże pieniądze m.in. w odnowę zabytków i zmianę organizacji ruchu na starym mieście, w wyniku której powstaje deptak. Starówka przeobraża się w wizytówkę miasta, a mieszkańcy zaczynają otwierać restauracje, bary, hotele i liczne bed & breakfast, wielu wraca do Trapani ze „zmywaka” w Londynie, by pracować na rodzimej ziemi. Głośno robi się o San Vito lo Capo, Erice, salinach i wielu okolicznych atrakcjach. Zachodnia Sycylia – zakątek wyspy, do którego mało kto wcześniej docierał – staje się jednym z najchętniej wybieranych kierunków na wakacje i długie weekendy na południu Włoch.

Czarne chmury nad Trapani

Pewnie czytaliście lub słyszeliście nie raz, że tani przewoźnik ma dopłacane za to, że przywozi turystów. To prawda i tak samo funkcjonowała umowa pomiędzy linią Ryanair, a miastem Trapani. Nie jest to jakieś matactwo czy lewe pieniądze płacone pod stołem, a całkiem normalne zapisy umowy. Nie znam się na tym, dlatego postaram się wytłumaczyć tą kwestię jedynie ogólnie i mało profesjonalnie, dysponując nieoficjalnymi informacjami. Lotnisko ogłaszając przetarg na obsługę kierunków lotów poszukuje najlepszych dla siebie rozwiązań. Lokalne władze, jeśli takim lotniskiem zarządzają, zainteresowane są jak największą ilością turystów, których linia lotnicza może dowieźć. Im więcej turystów przyleci, tym większe korzyści dla miasta i okolicy. No więc miasto ogłaszając przetarg mówi tak: jeśli przywieziecie nam – przykładowo! – milion turystów, to my wam zapłacimy milion euro. My zarobimy, wy zarobicie, turyści skorzystają, wszyscy będą zadowoleni. Prowincja Trapani i Ryanair dogadywali się na tyle dobrze, że ostatnie dwa lata przewoźnik latał nie mając podpisanej aktualnej umowy z lotniskiem. W międzyczasie zmieniło się włoskie prawo, między innymi – o czym do dziś wielu Włochów nie ma pojęcia – zlikwidowano podział administracyjny na prowincje, czyli odpowiedniki polskich powiatów. Podobno mają zostać przywrócone, ale to bez znaczenia dla tematu. Władze Prowincji Trapani zarządzały lotniskiem Birgi tak, by miasto odnosiło korzyści. Gdy zlikwidowano prowincje lotnisko przeszło pod zarząd regionu Sycylia, a ten – nie mając aktualnej umowy z Ryanairem – znalazł podstawy prawne, by nie wypłacić przewoźnikowi zaległych dopłat. Mówi się (dane zasłyszane), że chodzi o kwotę 3-4 mln euro.

Dlaczego nie ma już lotów do Trapani?

Wiele razy zadawaliście to pytanie, a ja starałam się odpowiedzieć, choć tak naprawdę w tej sprawie nie wszystko jest jasne. Jak to zwykle bywa, sukces ma wielu ojców, ale porażka jest sierotą.  To, co napisałam powyżej to jednak nie wszystko, co wiadomo w sprawie lotów do Trapani, bo sytuację można było uratować, ale – według informacji, jakie otrzymałam od mieszkańców – temat zawalili urzędnicy i ówcześni politycy lokalni. Najpierw ogłoszono przetarg na loty do Trapani, który został rozpisany tak, że organy nadzorujące zamówienia publiczne we Włoszech miały podstawy do zakwestionowania procedury zarzucając Trapani, iż postępowanie ustawiono pod konkretnego przewoźnika. Kolejny przetarg również okazał się klapą, a do ponownego już nikt nie przystąpił i trudno się dziwić liniom lotniczym, że wobec takiego bałaganu straciły zainteresowanie. Ryanair zlikwidował swoją bazę w Trapani i mało prawdopodobne, aby w najbliższych latach tam wrócił. Szczególnie, że pojawiły się kolejne przeszkody. Region Sycylia – ale to informacje nieoficjalne – zainteresowany jest tym, by ruch lotniczy na wyspie skoncentrowany był na dwóch lotniskach: w Palermo i Katanii. Nie ma już Prowincji Trapani, która dopłacałaby do lotów, a region woli ściągać turystykę do stolicy. Ktoś by powiedział, że sytuacje mógłby rozwiązać prywatny inwestor. Niestety, lotnisko Birgi leży na terenach wojskowych i nie można go sprzedać. Między innymi z tego powodu nie odbywały się już loty do Trapani w roku 2011, gdy trwała wojna w Libii. Jeśli polityka nie sprzyja firmie prywatnej – takiej jak Ryanair – to szuka ona innych, bardziej przyjaznych warunków. Tak właśnie postąpił Ryanair i nie jest to wina przewoźnika, a lokalnych władz.

Bardzo trudna sytuacja mieszkańców Trapani

Od zeszłego lata zamykane są kolejne bed & breakfast i lokale gastronomiczne, likwidowane po kolei usługi turystyczne, a te, które jeszcze nie zniknęły, realizowane są często po kosztach lub przy minimalnym zysku. Jest coraz gorzej, mieszkańcy znów myślą o migracji w poszukiwaniu pracy, a władze Trapani mają związane ręce, mogą tylko dbać o miasto, ale wobec zmniejszającej się liczby turystów wpływy do miejskiej kasy również są coraz niższe, więc nakłady na utrzymanie muszą być mniejsze i koło się zamyka. Aleksandra Carollo – mieszkanka Trapani – opowiada: „Odkąd zamknęli nam prawie wszystkie loty międzynarodowe z lotniska w Trapani, sytuacja mieszkańców jest bardzo ciężka. W tym roku anulowano także kierunki krajowe. Cierpią na tym nie tylko osoby związane z turystyką, ale wszyscy mieszkańcy Trapani. Każdy z nas pośrednio jest związany turystyką, zaczynając od piekarzy, kończąc na farmaceutach, którzy mają swoje apteki na starym mieście. Wczoraj byłam na spacerze i zaczepił mnie sprzedawca pamiątek, który powiedział mi, że do końca roku zamyka interes, bo nie ma turystów. Żalił się, że jego dzieci wyjechały w zeszłym roku do Anglii, bo tutaj nie ma już pracy dla nich. Mieszkańcy mimo trudności losu są bardzo życzliwi i chętni do pomocy, dlatego też z całego serca zachęcam Was do odwiedzenia naszego Trapani. Tutaj możecie zobaczyć prawdziwą, nieturystyczną Sycylię. Znajdziecie u nas wszystko, co jest potrzebne podczas wymarzonych wakacji: dobre jedzenie, uśmiech mieszkańców, zabytki, parki przyrody, piękne morze, a właściwie dwa morza – Tyrreńskie i Śródziemne, wyśmienite wino i słońce… Mnóstwo słońca!!! Słońce dodaje nam endorfin, więc jesteśmy szczęśliwi! Możemy tutaj zwolnić tempo i posmakować takiego sycylijskiego dolce vita. To co? Widzimy się w Trapani? A presto!”

Akcja #TravelTrapani – każdy z Was może pomóc

Jak można pomóc Trapani? Najlepiej wybrać się tam na wakacje lub chociaż na kilka dni, ale w akcji, którą wymyśliłam i którą podczas ostatniego pobytu na zachodzie Sycylii zaczęłam realizować wraz z przyjaciółmi i lokalnymi władzami nie chodzi tylko o nakłonienie Was do przyjazdu. Przede wszystkim chodzi o zwrócenie uwagi na problem Trapani i nagłośnienie tej sprawy. Dlatego wymyśliłam hasztag #TravelTrapani (oba T z dużej litery nie są przypadkowe) i dziś zachęcam Was, byście ten haszatag zaczęli używać publikując swoje zdjęcia w mediach społecznościowych, a także fotografując się podczas pobytu we Włoszech (nie tylko na Sycylii!) z kartkami z tym właśnie napisem! Jeśli lubicie Trapani, zachodnią Sycylię, jeśli tam byliście lub chcielibyście pojechać, to pomóżcie nam zrobić trochę szumu. A nuż uda się zwrócić uwagę kilku ważniaków i przekonać ich, że nie powinni skreślać Trapani. Na zdjęciach w tym poście widać specjalnie przygotowane tabliczki, które zabrałam ze sobą z Polski na Sycylię, by powstały te zdjęcia. Od soboty 11 maja będzie można wypożyczyć tabliczki lub bezzwrotnie i bezpłatnie pobrać kartki z hasztagiem w punkcie informacji turystycznej w Trapani na via Badia Nuova 3. Ale tak naprawdę liczy się to, by hasztag pokazywać w różnych miejscach i różnych odsłonach. Napiszcie go na serwetce w knajpie, na paragonie, na kartce z zeszytu czy marginesie przewodnika i zróbcie fotkę. Jeśli nie lubicie pokazywać siebie na zdjęciach, to sfotografujcie sam napis z fajnym widokiem. Wrzucajcie do mediów społecznościowych zdjęcia Trapani i okolicy ze swoich wcześniejszych pobytów, nawet bez tabliczki, ale z użyciem hasztagu #TravelTrapani. Na Instagramie będę zaglądać do Was i zostawić serducha. Jeśli nawet nie będziecie w tym roku w Italii, to też możecie wspomóc akcję, choćby fotografując kartkę z hasztagiem w parku czy własnym ogródku. Udostępnijcie też proszę ten post Waszym znajomym.

#TravelTrapani Pomóżmy Trapani, które umiera. Poznajcie szczegóły akcji #TravelTrapani

Akcję #TravelTrapani wspiera Burmistrz miasta Giacomo Tranchida, z którym miałam przyjemność spotkać się w kwietniu

Gdyby ktoś chciał pobrać i wydrukować taką tabliczkę, jak widać na zdjęciach powyżej, tutaj może kliknąć i otworzyć plik pdf –  #TravelTrapani

Dlaczego warto pojechać do Trapani?

#TravelTrapani pomóżmy Trapani które umiera Sycylia

Tutaj, tuż przy cyplu na końcu starego miasta, krzyżują się dwa morza. W okolicy znajdziecie trzy małe wyspy zwane Egadami, piękne plaże, w tym jedną z najpiękniejszych plaż Italii – w San Vito lo Capo, przyrodę, urokliwe małe miasteczka, zabytki starożytności, doskonałą kuchnię i wyborne, a przy tym niedrogie wino. Na dwóch poniższych filmach nakręconych z lotu ptaka możecie zobaczyć mały fragment piękna zachodniej Sycylii.

Jak można dziś dotrzeć do Trapani?

Ryanair lata z Wrocławia do Palermo, a tam wystarczy wsiąść w autobus, który z lotniska dowozi do centrum Trapani. Dostępne są też prywatne transfery, autobusy do Trapani jeżdżą również z dworca kolejowego w Palermo. Trapani to bardzo dobra baza do zwiedzania zachodniej Sycylii komunikacją publiczką. Dojedziecie stamtąd na przykład autobusem do San Vito lo Capo, pociągiem do Marsali czy Mazara del Vallo. Z Katanii i Syrakuz trzeba złapać autobus do Palermo, a następnie do Trapani.

Wszystkim, którzy wezmą udział w akcji już teraz bardzo dziękuję wraz z:

Kasią Strycharską – Jedziemy do Palermo

Asią Pióro – Trails of Sicily

Olą Carollo – Turismo Trapani

Wasze zdrowie Kochani!

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia. Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku, śledzenia profilu na Instagramie, jak również na  Twitterze oraz subskrypcji kanału YouTube. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym.

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

5 komentarzy do “Pomóżmy Trapani, które umiera. Poznajcie szczegóły akcji #TravelTrapani”

  1. Odwiedziłam Trapani i urokliwe saliny z wyspą Motia na czele przy okazji pobytu w Marsali. Bardziej niż chętnie bym tam wróciła…może kiedyś- A póki co namawiam -# Travel Trapani cause it’s worth visiting

  2. Jest mi ogromnie przykro, że takie rzeczy zadziały się w Trapani.Bardzo miło i gorąco wspominam pobyt w Trapani, jesienią 2017 roku.
    Było cudownie.!Cudownie byli też wszyscy ludzie z którymi mieliśmy przyjemność się spotkać i którzy pomogli nam w pełni korzystać z uroków Zachodniej Sycylii.Szczególne podziękowania dla Oli Carollo i Kasi Strycharskiej, oraz Aldo, męża Marzeny Latosińskiej.

  3. Bardzo przykro jest mi czytać takie rzeczy. W Trapani spędziliśmy z mężem najlepsze wakacje all-in na własną rękę w życiu! Tam się zaręczyliśmy Trapani była świetną bazą wypadową wszedzie! A ceny proponowane zarówno w restauracjach,wypożyczalniach aut czy w porcie bardzo przystępne. Dzieki temu w dwa tygodnie udało nam się odpocząć i zwiedzić prawie CAŁĄ sycylię (włącznie z wejściem na Etne i katakumbami w Palermo) odwiedzając też 2 wyspy sąsiednie z masą przygód po drodze. Po cichu marzyłam by tam kiedyś wrócić i na spokojnie już sobie odwiedzić te miejsca,których nie udało się za pierwszym razem. Trzymam kciuki by Pani akcja odniosła duży sukces i uratowała ukochane Trapani! #TravelTrapani

  4. Sedno problemu, oczywiście moim zdaniem tkwi, w mentalności władz, lokalnej społeczności, ale nas jako turystów również. Mam subiektywne wrażenie i naturalnie można się nie zgodzić, że władze lokalne z uporem maniaka promują ciągle jedne i te same czy miasta czy regiony, atrakcje. Ciągle Taormina, Syrakuzy, Palermo. Nie, że mam coś przeciwko, mam na myśli to, że miejsca takie równie atrakcyjne i cenne w ogóle nie funkcjonują w świadomości turystów. Nawet jeśli ktoś o nich wie, lokalsi specjalnie nie zabiegają o turystów. Wszystko pod publikę, wszystko musi się opłacać i kalkulować. Wycieczka dla jednej osoby się przecież nie oplaca. Taką mentalnością nie zwojują wiele. Sami pogłębiają poniekąd przepaść między Sycylią turystyczną a tą mniej znaną. My swoimi wyborami podróżniczymi się przyczyniamy. Linie lotnicze tylko podążają za kasą. I tak to się kręci. Oczywiście są to też błędy strategiczne władz lotnisk skupiać się wyłącznie na jednym przewoźniku. Gdyby turystyka była zrównoważona, liniom zależałoby bardziej na obecności w tych pomniejszym miejscach również. A tak, taki Ryanair zawsze wybierze Katanię czy Palermo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close