Freccia nel Cielo – druga najwyżej wjeżdżająca kolejka linowa w Dolomitach – startuje z Cortiny d’Ampezzo i pnie się pod górę ku surowym szczytom masywu Tofana. Tam, z wysokości ponad 3000 m n.p.m. w pogodny dzień rozciągają się zachwycające panoramy, które można podziwiać z drewnianego tarasu zawieszonego nad przepaścią. Oto relacja z naszej wycieczki „Strzałą w niebo” wraz ze wszystkimi szczegółami i informacjami praktycznymi.
Freccia nel Cielo, czyli „Strzała w niebo”
Freccia nel Cielo to jedna z najbardziej spektakularnych kolejek linowych w całych Dolomitach i bez wątpienia jedna z wizytówek Cortiny d’Ampezzo. Została oddana do użytku w 1957 roku, w okresie intensywnego rozwoju infrastruktury górskiej zapoczątkowanym po II wojnie światowej, kiedy Dolomity zaczęły coraz mocniej otwierać się na turystykę wysokogórską. Już wtedy pomyślana była jako kolejka „ambitna” – nie tylko praktyczna, ale też symboliczna, mająca w szybki i nowoczesny sposób połączyć miasto z wysokim, alpejskim światem masywu Tofana. Nazwa nie jest przypadkowa: Freccia nel Cielo dobrze oddaje charakter całej konstrukcji pozwalającej zwykłemu turyście bez formy „wystrzelić” na duże wysokości, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były dostępne wyłącznie dla doświadczonych alpinistów.


Kolejka ma układ trzyetapowy i wznosi się stopniowo z doliny aż na wysokość prawie 3200 m n.p.m., co czyni ją drugą najwyżej wjeżdżającą kolejką linową w Dolomitach, ustępującą jedynie Marmoladzie. Na przestrzeni lat była kilkukrotnie modernizowana, by sprostać współczesnym normom bezpieczeństwa i komfortu. Co ciekawe, od początku pełniła podwójną funkcję – zimą obsługiwała ruch narciarski, latem natomiast stała się jedną z najbardziej widowiskowych bram do wysokogórskich panoram Dolomitów d’Ampezzo.
Kiedy wjechać, a kiedy odpuścić? Nasze doświadczenia
Pierwsze podejście
Pierwsze podejście do wjazdu tą kolejką mieliśmy już we wrześniu 2012 roku, kiedy to przyjechaliśmy w Dolomity po raz pierwszy. Cortina d’Ampezzo nie była wówczas naszą bazą, ale ponieważ bardzo chcieliśmy wjechać gdzieś wysoko, a kolejka linowa na Marmoladę była już w tym terminie nieczynna (kiedyś kolejki otwierano na sezon letni później i zamykano wcześniej niż obecnie), wybór padł na Tofanę di Mezzo. Tak się złożyło, że mieliśmy w planach przejazd przez miasteczko w drodze z Val di Funes do Val Pusteria, czyli wówczas pomiędzy dwoma miejscami noclegowymi. To były jeszcze czasy, gdy zwiedzaliśmy na trasie między jedną bazą a drugą, zostawiając bagaż w samochodzie. Jak bardzo był to głupie przekonaliśmy się boleśnie wiele lat później, gdy nad jeziorem Garda obrabowano nas ze wszystkiego, co pozostawiliśmy w aucie na parkingu. Szczegółowo tę historię opisałam w e-booku „Samochodem po Italii„. W Cortinie jednak nawet się nie zatrzymaliśmy. Tego dnia pogoda była bardzo kiepska – po ulewie poprzedniego dnia, mimo połowy września spadł niewielki śnieg, do tego chmury były zawieszone bardzo nisko. Wjazd kolejką – o ile w ogóle została otwarta w takich warunkach – byłby stratą pieniędzy.
Drugie podejście
Do Cortiny d’Ampezzo wróciliśmy w połowie czerwca 2025 roku, tym razem na kilka dni i wybierając tę okolicę na jedną z trzech baz podczas dwu i pół tygodniowej podróży po Dolomitach. Będąc w jednym miejscu przez kilka dni o wiele łatwiej zaplanować wycieczki – szczególnie w górach, gdzie pogoda ma kluczowe znaczenie. Wybraliśmy więc dzień o najlepszej prognozowanej widoczności i stawiliśmy się pod kasą biletową jeszcze przed jej otwarciem, czyli z samego rana? Dlaczego to jest ważne? O ile w czerwcu w Dolomitach nie ma tłumów i nie trzeba się obawiać długiego oczekiwania w kolejce w środku dnia, to z mojego doświadczenia wynika, że pogoda zazwyczaj najlepsza jest rano. Później – nawet jeśli nie pada, a słońce nadal świeci – często przychodzą niegroźnie chmury. W dolinach one nie są problemem, a często nawet dają wytchnienie od piekących promieni słonecznych, ale wjeżdżając na tak dużą wysokość chmury mogą popsuć widoki. Identyczną sytuację mieliśmy już wielokrotnie wcześniej, choćby w Dolinie Aosty wjeżdżając kolejką Skyway Monte Bianco na Punta Helbronner i dalej na Aiguille du Midi we Francji, gdy chmury pojawiły się już w południe i popsuły nieco widoki w drodze powrotnej.
Noclegi w Dolomitach – adresy sprawdzone osobiście w Trentino, Veneto i Południowym Tyrolu
Parking przy dolnej stacji kolejki
Wracając do kolejki Freccia nel Cielo. Dolna stacja znajduje się w odległości krótkiego spaceru od centrum Cortiny, a tuż przy stacji zapewniono dość duży, dobrze zorganizowany parking. Przyjechaliśmy drugiego dnia funkcjonowania kolejki w sezonie letnim. Parking był w większości pusty, podobnie jak około południa, gdy wróciliśmy z Tofany i po zostawieniu bluz w aucie ruszyliśmy do miasteczka na obiad. Przy wjeździe pobiera się bilet, a rozlicza w automacie przed wyjazdem. W czerwcu 2025 r. postój kosztował 10 euro za dzień, liczone od 7:30 do 18:00 bez względu na ilość godzin. Po 18:00 naliczane 2 euro za każdą kolejną, rozpoczętą godzinę, a pomiędzy 0:00 a 7:30 aż 10 euro za każdą rozpoczętą godzinę. Ponadto obowiązuje zakaz wjazdu dla kamperów. Aktualny cennik oraz regulamin parkingu znajdziecie tutaj.
Trasa kolejki Freccia nel Cielo – etapy wjazdu
Jak już wspomniałam wyżej „Strzała w niebo” jest trzyetapowa – można wjechać tylko na pierwszy lub drugi poziom, choć oczywiście najpiękniejsze widoki roztaczają się z samej góry.
Cortina d’Ampezzo – Col Drusciè
Małe wagoniki bezobsługowe startują z dolnej stacji położonej na wysokości 1224 m n.p.m. i docierają na wysokość 1772 m n.p.m., a przejazd trwa 13 minut. Na tym odcinku sunie się leniwie ku górze nad zielonymi łąkami i lasami, a także nad nowym torem saneczkarskim, który – jak sądzę – budowano na rozpoczynające się w lutym 2026 r. Igrzyska Olimpijskie. Na pierwszym poziomie znajduje się pięknie położona i wysoko oceniana restauracja – Ristorante Col Drusciè 1778, a także obserwatorium astronomiczne, które według moich informacji można zwiedzić, lecz sami się tutaj nie zatrzymaliśmy, więc szczegółów nie znam.
Col Drusciè – Ra Valles

Drugi etap to wjazd dużym wagonikiem, który najpierw sunie nad lasami, by nagle zacząć się wspinać ostro pod górę wysokiej, niemal pionowej ściany skalne, a wszystko to zaledwie w ciągu 5 minut. Druga stacja pośrednia znajduje się na wysokości 2470 m n.p.m., w sezonie jest tutaj dostępna dobrze oceniana restauracja Capanna Ra Valles 2470 m (15 czerwca była jeszcze nieczynna, trwał remont tarasu), a także drewniane serce, idealne do wykonania pamiątkowego zdjęcia.



Można tutaj trochę pospacerować i przysiąść na skale z cudownym widokiem, ale uwaga – mimo połowy czerwca nadal miejscami leżał śnieg.

Już z tego powodu warto założyć pełne, nieprzemakalne buty, ale jest jeszcze kwestia komfortu. Akurat na tym poziomie nawet krótki spacer do drewnianego serca na rodzinną fotkę wymaga przejścia po ostrych skałach. Wiem, że z punktu widzenia wytrawnych wędrowców to bardzo głupia uwaga, ale po tym, gdy widziałam ludzi w japonkach na Ścieżce Bogów na Wybrzeżu Amalfi – w tym kobietę w japonkach i niemowlęciem w chuście skaczącą po skałach – obiecałam sobie, że już zawsze będę poruszać kwestię prawidłowego obuwia w postach o górach.

Wracając do Ra Valles. W niektórych miejscach leżał śnieg, ale tuż obok na skałach można było podziwiać takie piękne, górskie kwiaty.
Ra Valles – Tofana di Mezzo

Ostatni etap to trwający 7 minut wjazd do celu na wysokość 3191 m n.p.m., gdy duży wagonik mknie wprost na pionową ścianę skalną. Choć na dole w Cortinie było bardzo ciepło, wręcz gorąco, tutaj wahaliśmy się, czy na bluzy z długim rękawem nie włożyć jeszcze kurtek. Ostatecznie odpuściliśmy, gdyż piękne, intensywne słońce solidnie grzało, ale gdyby tylko pojawiła się chmura i odcięła promienie choćby na kilka minut, to dzwonilibyśmy zębami niczym na Anioł Pański. Dlatego cienką kurtkę także warto mieć zawsze przy sobie.


Widoki roztaczające się z tego miejsca w słoneczny dzień zapierają dech w piersi. Obok na skałach dokazują górskie kozice, a pomiędzy strzelistymi turniami leży jeszcze śnieg.

W dole widoczna jest zielona Valle d’Ampezzo – dolina, pośrodku której leży słynny kurort. Po przeciwnej stronie pną się w górę trzy masywy: po lewej stronie majestatyczny Cristallo zwieńczony mnóstwem poszarpanych iglic, na wprost masyw Sorapis skrywający w swych turniach przepiękne jezioro Sorapis, natomiast po prawej stronie niewielki Coda da Lago.

Przy górnej stacji kolejki Freccia nel Cielo znajduje się duży, drewniany taras widokowy, a w budynku skromny Bar Tofana, oferujący wyłącznie napoje, kanapki, tosty i ciasto, w cenach dość umiarkowanych jak na wysokogórskie schronisko. Stoliki dostępne są tylko wewnątrz, nie ma tarasu, na którym można by usiąść na czas konsumpcji. Usiedliśmy tutaj na chwilę, ale gdybym miała kiedyś wrócić na Tofanę, to wybrałabym stolik na tarasie restauracji na drugim poziomie, nawet bez zamiaru zjedzenia obiadu. Restauracje w schroniskach górskich rządzą się innymi prawami. O ile w miastach restauracje serwują przede wszystkim obiady i kolacje w zwyczajowych porach, rzadziej funkcjonując jako bar pomiędzy nimi, o tyle w schronisku można usiąść i zamówić tylko ciastko lub tylko napoje i nie jest to niemile widziane. Czasem tylko w porze obiadowej obsługa pyta czy chcecie zjeść posiłek, bo pierwszeństwo do stolika w tym czasie mają chętni na obiad.
Freccia nel Cielo z psem
Kolejka umożliwia przejazd czworonogowi, o ile jest on prowadzony na smyczy oraz ma nałożony kaganiec. Tę ostatnią kwestię sprawdzała już sympatyczna Pani sprzedająca bilet w kasie. Jednocześnie na pytanie o cenę biletu dla psa zażartowała: „Signora! Pies nie pracuje i nie zarabia, więc nie płaci!” I rzeczywiście, w Dolomitach regionu Wenecja Euganejska (Veneto) ani razu nie spotkaliśmy się z koniecznością zapłaty za przejazd psa kolejką linową, co jest standardem choćby w Południowym Tyrolu czy nad jeziorem Garda.

Sara, dla której było to pierwsze doświadczenie z kolejkami linowymi, poprzedzone jedynie wjazdem wyciągiem krzesełkowym dzień wcześniej, zniosła pobyt w sunącym pod górę wagoniku bardzo dobrze. Jak już wspomniałam na pierwszym etapie kursują malutkie wagoniki bezobsługowe. Ponieważ zainteresowanie wjazdem – mimo niedzieli – było małe, jechaliśmy sami, dzięki czemu zaraz po wejściu, które trochę stresu Sarze przysporzyło, zdjęliśmy jej kaganiec, co pomogło uspokoić nerwy. W dużych wagonikach było znacznie lepiej, natomiast podczas zjazdu po stresie nie było śladu, wręcz z zainteresowaniem podziwiała widoki.
Terminy i godziny otwarcia oraz ceny biletów
Kolejka na Tofanę di Mezzo funkcjonuje zarówno latem, jak i zima, natomiast w okresie wiosny i jesieni jest zamykana, podobnie jak większość kolejek w Alpach Włoskich. Latem 2025 r. wjazd i zjazd „Strzałą w niebo” możliwy był w terminie od 14 czerwca do 28 września od 9:00, ostatni zjazd z górnej stacji o 16:50. Bilet dla osoby dorosłej w dwie strony na Cima Tofana kosztował 40 euro za osobę. Wszystkie aktualne informacje wraz z cennikiem znajdziecie na oficjalnej stronie kolejki.
- Zaobserwuj blogowy profil na Instagramie;
- Dołącz do obserwujących fanpage'e bloga na Facebooku;
- Dołącz do blogowej grupy na Facebooku;
- Obserwuj mnie na Twitterze;
- Subskrybuj kanał na YouTube;
- Jestem również na Tik Toku;
- Moje e-booki znajdziesz w blogowym sklepie internetowym;
- Moje drukowane książki znajdziesz np. w Empiku.






