Wieczór w Materze – piękne widoki i kulinarna pamiątka po Melu Gibsonie. Dzień 2, część V

Gdy w Materze zachodzi słońce, zapalają się uliczne latarnie misternie podświetlające najpiękniejsze budynki w mieście i odnowione groty Sassi, a ukryte w mroku pozostają te jeszcze zaniedbane i czekające na nowego właściciela, oczom ukazuje się zupełnie inne miasto. Zapraszam Was dziś na wieczorną passeggiatę uliczkami Matery.

O tym, że Mel Gibson kręcił w Materze sporo ujęć do „Pasji” wspominałam Wam w poście Matera – miasto w kamieniu wykute. Dzień 2, część III, szczegółowo o tym pisała również Marta w poście Na planie filmowym w Materze – „Pasja” Mela Gibsona. Ale słynny reżyser nie tylko stał za kamerą, a następnie – jak pewnie niejeden z Was sądzi – zamykał się w pokoju któregoś z luksusowych hoteli. Gibson był autentycznie zafascynowanym Materą i chętnie spędzał czas pośród mieszkańców. Jednym z ulubionych miejsc aktora i reżysera była Trattoria Lucana znajdująca się na via Lucana 47. Mel często zaglądał i jadł w tym lokalu, zaprzyjaźnił się nawet z właścicielem, który wprowadził w menu ulubioną potrawę gwiazdora nadając jej nazwę Fettuccine alla Mel Gibson. Zdjęcie potrawy oraz przepis – również w języku angielskim – znajdziecie tutaj. Trattoria Lucana i słynne Fettuccine były naszym celem na ten wieczór. Trasa, jaką przeszliśmy nie jest do końca zgodna z poniższą mapą, nie była najkrótszą i najbardziej optymalną, bo zgubiliśmy się po drodze, jednak na pewno przechodziliśmy przez Piazza Vittorio Veneto, który choć położony poza obszarem Sassi jest towarzyskim centrum Matery.

DSC08175

 Po wyjściu z hotelu weszliśmy w labirynt wąskich uliczek zmierzając w kierunku Piazza Vittorio Veneto

DSC08179

 Z hotelu do Piazza Vittorio Venteto musieliśmy iść pod górę. Na przeciw widoczna jest Katedra.

DSC08180

Nieodłącznym fragmentem panoramy Sassi są małe kominy. Jako, że dawne domostwa budowano jedno nad drugim, to spacerując uliczką biegnącą po dachach grot niżej położonych mamy na wyciągnięcie ręki kominy tych znajdujących się poniżej. Inną kwestią jest, że są one zazwyczaj bardzo ciekawie uformowane.

DSC08184

Kościół San Giovanni Battista

DSC08185

 San Giovanni Battista

DSC08191
W pewnym momencie postanowiliśmy zapytać o drogę na via Lucana mijaną grupkę pięciu seniorów spacerujących nieśpiesznie w okolicy Piazza Vittorio Veneto. Trzej panowie i dwie panie okazali się bardzo sympatyczni i – sprzeczając się między sobą, którędy dotrzemy szybciej – w końcu wskazali nam uliczkę, za którą mieliśmy skręcić i dotrzeć do celu. Jak się później okazało, tego dnia (była niedziela) Trattoria Lucana jest zamknięta. No pięknie, trzeba było szukać czegoś innego, byliśmy głodni, a włoskie doświadczenie nauczyło nas, żeby nie kusić się na pierwszy z brzegu lokal, ale wytrwale obserwować, gdzie chodzą mieszkańcy i wybierać te niepozornie wyglądające, skromne miejsca. Doszliśmy na Piazza Vittorio Veneto zdecydowani minąć go i wrócić na Sassi, aż tu nagle nasi znajomi siedzący tym razem na ławeczce dostrzegli nas i pytają, jak to możliwe, że jeszcze nie znaleźliśmy via Lucana? My na to, że owszem, ale zmierzaliśmy do Trattorii Lucana, ale jest zamknięta. I tutaj zaczęła się cała opowieść, że Trattoria Lucana si, si, dobre jedzenie serwuje, że chodził tam Mel, si, si, ale to dobrze, że była zamknięta, bo zapłacilibyśmy dużo, tam jest drogo i lepiej, jeśli zjemy gdzie indziej. Oni nam pokażą, przyjaciel jednego z panów prowadzi restaurację serwującą bardzo dobrą kuchnią lokalną. Więc poszliśmy nie chcąc im zrobić przykrości. Spacerowaliśmy dość wolno i rozmawiając łamaną włoszczyzną byliśmy dokładnie przypytywani, po co przyjechaliśmy, skąd jesteśmy (Polonia! Nie możliwe!), czy to nasza podróż poślubna (zadanie pytania wspomagane wskazaniem obrączki na moim placu) – nie, jesteśmy po ślubie ponad pięć lat. No to czy byliśmy w podróży poślubnej we Włoszech? Tak, na Sycylii. Sicilia! Mamma mia! Bella Sicilia!  Ale Bazylikata też jest piękna, oczywiście zgadzamy się, pytają, gdzie jeszcze byliśmy podczas tej podróży, wymieniamy Lot Anioła, na co jedna z pań znów mamma mia, druga robi znak krzyża, a jeden z panów kiwa głową z uznaniem. Pytają gdzie jedziemy dalej, a my, że do Apulii, do Alberobello. A po co? – pyta pani od krzyża. No jak to, zwiedzić. Ale tam nic nie ma! Na co jeden z panów pyta: a byłaś? Nie! Ot najlepszy przykład campanilismo, czyli przywiązania do własnego miasteczka i regionu. W tak miłym towarzystwie dotarliśmy do punktu widokowego na Piazzetta Giovanni Pascoli, z którego rozciąga się panorama uwieczniona na zdjęciu zamieszczonym na początku wpisu, przy czym tamto zdjęcie zrobiliśmy w drodze powrotnej, gdy było już całkiem ciemno, natomiast podziwiając Sassi z tego samego miejsca krótko po zachodzie słońca widzieliśmy jeszcze coś innego.

DSC08200

Następnie udaliśmy się pod drzwi restauracji. Czy zdając się na miejscowych nie popełniliśmy błędu i nie daliśmy się zwyczajnie nagonić do zaprzyjaźnionej knajpy opowiem Wam już w kolejnym poście. A teraz wracamy di hotelu.

DSC08213

Sasso Barisano widziane z punktu widokowego na Piazza Vittorio Veneto. Ten piękny budynek na szczycie to Katedra, którą z tarasu hotelowego widzimy nieco po prawej stronie

DSC08194

Aby iść w kierunku Katedry i naszego hotelu musieliśmy zejść poniżej poziomu Piazza Vittorio Veneto. Droga prowadzi pod sklepieniem

DSC08220

W drodze do hotelu

Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na panoramę rozciągającą się z naszego tarasu, jaką podziwialiśmy po powrocie do hotelu, by ostatecznie niechętnie wejść do groty i udać się spać po ciężkim, pełnym wrażeń dniu. Na szczęście kolejny dzień zapowiadał się nie mniej ciekawie, te wszystkie skarby Matery, na które ledwie rzuciliśmy okiem mieliśmy zobaczyć z bliska.

matera-w-nocy

Panorama Sasso Barisano widziana z naszego tarasu. Trudno powiedzieć, czy piękniejsza jest w dzień, czy w nocy. W prawym górnym rogu Katedra.

Ciąg dalszy wieczoru w Materze:

Kuchnia Bazylikaty – pierwsze doświadczenia. Dzień 2, część VI


Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży do Matery, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym podróż.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci. 

8 komentarzy do “Wieczór w Materze – piękne widoki i kulinarna pamiątka po Melu Gibsonie. Dzień 2, część V”

  1. Salve!!
    Na początek chciałabym pogratulować bloga. Dobrze się go czyta, nieco gorzej (tutaj muszę zgodzić się z jedną z przedmówczyń) z nawigacją, czasem trudno znaleźć relację, która zawierała konkretne interesujące nas informacje czy też nazwy. Do Matery można powiedzieć trafiliśmy przypadkowo.. na słynnym wybrzeżu Amalfi zaplanowane mieliśmy 4 dni, ale już po pierwszych 2 wiadome było ze to nie to. Osobiście odnoszę wrażenie, że jest to (i może to zabrzmieć szokująco dla niektórych) przereklamowane miejsce, choć z pewnością warte odwiedzenia. Szybka zmiana planów i widok Matery a także innych przepięknych miasteczek tego regionu jest warta całego wysiłku który trzeba włożyć aby do nich dotrzeć, a także odnaleźć się bez znajomości języka włoskiego. Jak to często bywa intuicja nie zawiodła i w oczekiwaniu na kolejnego posta o kuchni Bazylikaty trafiliśmy do tej samej restauracji co Wy na kilka godzin przed jego opublikowaniem ;). Tymczasem przesyłam pozdrowienia z regionu Calabrii a konkretnie Soverato. Przepiękne plaże (ten kolor morza..), mili ludzie, totalnie nieturystyczne klimaty, a mimo to tak wiele do zobaczenia, cisza i spokój, il dolce far niente.. 🙂
    ciao!!

    1. Witaj Zyto!
      Dziękuję za komentarz i miłe słowa. Hmm, z tą nawigacją mogłabyś coś więcej napisać? Dla mnie jest ona oczywista, bo tworzyłam tą stronę od początku i może przez to nie dostrzegam, że można by coś poprawić. Co sprawiło Wam największy problem? Myślałam, że segregowanie relacji z jednej wycieczki (dzień, część) w poszczególnej kategorii (np. „Neapol i Sycylia”, „Toskania” czy „Bazylikata i Apulia”) i możliwość wyświetlenia postów tylko z jednej z nich będzie czytelna 🙁
      Co do Wybrzeża Amalfi. Rozumiem Was, ja trafiłam tam wracając z pustej, cichej i o wiele tańszej Kalabrii. Arturowi Amalfi w ogóle nie przypadło do gustu pod względem klimatu i stopnia komercjalizacji. Natomiast widoki – wiadomo, że są niesamowite i choćby dla nich warto spędzić tam dwa dni.
      Czy dobrze zrozumiałam, że po podjęciu decyzji o zmianie miejsca Wasz wybór padł na Bazylikatę na podstawie moich tekstów? 🙂 Bardzo się cieszę, że jesteście zadowoleni z odwiedzin w tym pięknym regionie, niewielu turystów tam dociera.
      A Kalabria? Cóż, podsumowałaś ją bardzo trafnie „totalnie nieturystyczne klimaty, a mimo to tak wiele do zobaczenia, cisza i spokój, il dolce far niente”. Za to oboje ją uwielbiamy, choć akurat „nieturystyczny klimat” nie dotyczy już Tropei, perły kalabryjskiego wybrzeża. Szkoda, choć i tak tam wrócę, choćby na chwilę. Planujecie zajrzeć do Tropei?
      Pozdrawiam

      1. witam ponownie,
        Zacznę po kolei: pamiętam, że jeśli chodzi o nawigację to na początku trudność sprawiało mi przyporządkowanie relacji z kolejnych podróży do konkretnego regionu wizualnie na mapie, może dodanie jakiejś poglądowej mapki ułatwiło by sprawę..? Kolejna rzecz to brakuje mi wyszukiwarki po słowach kluczowych. Pamiętam, że sporo czasu zajęło mi ponowne odnalezienie postu w którym opisałaś pyszne sfogiatelle, niestety wtedy jeszcze nie potrafiłam powiązać go z Neapolem, a wystarczyło by wpisać w okno wyszukiwania to właśnie słowo.
        Wybór Matery i zmiana planów były zbiegiem kilku okoliczności w tym również zasługą Twojego bloga

        1. .. no i ucięło mnie w pół wypowiedzi.. 😉
          Celem uzupełnienia tylko dodam, że i Tropea była na liście ☺, a w drodze do niej także i przystanek na tartufo w uroczym Pizzo – polecam wszystkim tym, którzy nigdy słodkości nie mają dość 😉
          Pozdrawiam!!

          1. Pizzo faktycznie jest urocze, piękny widok na turkusowe morze roztaczający się z okolic zamku. To takie małe, niepozorne miasteczko, pamiętam, jak przez przypadek trafiliśmy do ślicznego kościoła, gdzie był pochowany Joachim Murat – no właśnie, był, czy nie był, czy jest nadal – tego nie wiem na pewno, bo różne źródła podają różne fakty, w każdym razie w podłodze kościoła znajduje się tablica pamiątkowa 🙂
            Pozdrawiam

        2. Zyto masz rację co do wyszukiwarki i dzięki, że zwróciłaś mi na to uwagę. Wyszukiwarka była na pasku bocznym, ale musiała zniknąć podczas ostatnich „prac”, gdy dokładaliśmy okienko instagrama. Ale już jest z powrotem! Co do mapki – to dobry pomysł, muszę pomyśleć, jak to rozwiązać, aby byłą widoczna po wyborze danej podróży, a nie dopiero w poście tak, jak np. w pierwszym poście o Sycylii. Co do wyszukiwania po regionach – właśnie sprawdzałam, jak sobie z tym radzi wyszukiwarka i coś jest nie tak, bo powinny np. po wpisaniu słowa „Toskania” wyskoczyć tylko te posty, w których jest o Toskanii mowa, ale niestety. Będę działać w tym kierunku, dziękuję za uwagi 🙂
          Cieszę się, że choć trochę przyczyniłam się do Waszych odwiedzin w Materze 🙂

  2. Witam,

    czy moglabym uzyskac informacje w ktorym dokladie miejscu nocowali Panstwo ? we wrzesniu wybieramy sie na urlop do wloch, mamy w planie m.in Matere, jestem w trakcie poszukiwania noclegu.

    Pozdrawiam.

    PS. Bardzo przydatne informacje, wlasnie tworze notatki na podroz 🙂

    1. Witaj Anno,
      Pierwszy raz w Materze nocowaliśmy we wspaniałym małym hotelu urządzonym z grotach Sasso Barisano, nazywa się Fra I Sassi Residence i napisałam o nim osobnego posta. Kolejne dwa pobyty nocowaliśmy u przyjaciół – przewodników
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close