Spaghetti alle Vongole „po apulijsku”, czyli doświadczenia z restauracji w Ostuni

O moim ukochanym Spaghetti alle Vongole marzyłam na długo przed wyjazdem do Włoch. Pierwszego wieczoru mieliśmy zjeść pizzę w Neapolu (no właśnie, mieliśmy, ale to już historia na osobnego posta), drugiego dnia w restauracji w Materze vongole właśnie się skończyły, trzeciego dnia jedliśmy kolację w pizzerii w towarzystwie Marty i Luci, czwartego dnia w Alberobello nie mogłam znaleźć knajpki serwującej to danie, więc znów była pizza, piątego dnia – również w Alberobello – kupiliśmy jedzenie na wynos, aby zjeść je pod gwiazdami na naszym patio. W końcu szóstego dnia, po upewnieniu się, że w menu i na stanie kuchni są muszle, wybraliśmy swojsko wyglądającą trattorię w Ostuni. Ale niestety, moje marzenia o klasycznym spaghetti alle vongole nie spełniły się.

Po pierwsze w menu nie było napisane „Spaghetti alle vongole”, tylko „Spaghetti con cozze e vongole”, czyli z małżami i mulami. Brzmiało super, bo lubię jedno i drugie, więc mix jak najbardziej spełniłby moje oczekiwania. Artur zamówił spaghetti z małżami i kalmarami (zdjęcie na początku wpisu). W trakcie przyjmowania zamówienia uprzejmy kelner i szef knajpki w jednym zaproponował zamianę spaghetti na pasta fresca, czyli świeżą pastę, którą znamy i wielokrotnie jedliśmy w naszej ulubionej włoskiej restauracji w Poznaniu. Zgodziliśmy się oboje, bo zapowiadało się na coś nowego. Niestety, zamiast klasycznego sosu na bazie białego wina z dodatkiem czosnku otrzymaliśmy nasze frutti di mare z sosem pomidorowym. Do tego pasta fresca była zbyt twarda.

vongole-con-cozze

Moja pasta fresca z  sosem pomidorowym, małżami i mulami

Teraz pozostają mi trzy możliwości: poczekać na przyszłoroczną podróż na południe (bo będzie na południe – to pewne), poszukać w Poznaniu restauracji serwującej to danie i płacąc „jak cygan za matkę” ryzykować, że nie będzie mi smakowało, albo spróbować ugotować je według oryginalnego przepisu z mrożonych muszli dostępnych w sklepach rybnych lub delikatesach. Skłaniam się ku trzeciej możliwości i z pewnością napiszę o jej efektach.

 

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Apulii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym wyjazd.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci. 

12 komentarzy do “Spaghetti alle Vongole „po apulijsku”, czyli doświadczenia z restauracji w Ostuni”

  1. Witaj Natalio! W tym tygodniu wróciłam z 11-dniowego pobytu na Sycylii – byłam po raz pierwszy i było wspaniale! Chciałam Ci podziękować za Twój blog – był bardzo pomocny w przygotowaniach do podróży, korzystałam z wielu zamieszczonych przez Ciebie wskazówek, dziękuje ogromnie 🙂 Nie udało nam się trafić do wszystkich zaplanowanych miejsc – przemieszczanie się po zachodniej Sycylii nie było takie szybkie, jak się tego spodziewaliśmy, ale większość miejsc odwiedziliśmy. Co do spaghetti alle vongole, po tym, jak je wielokrotnie opisywałaś na blogu, musiałam spróbować tego dania. Jednak nie było to łatwe zadanie. A z innych rodzajów wypróbowanej pasty nie byłam w 100% zadowolona. Na szczęście poszukiwania zakończyły się sukcesem – ostatniego wieczoru naszego pobytu w Trapani znalazłam w końcu trattorię serwującą przepyszne vongole! To było prawdziwe spełnienie 🙂 Dziękuję raz jeszcze za masę przydatnych informacji! Pozdrawiam 🙂

  2. To tez moje ulubione danie. Proponuję robić je samemu, niestety nasze restauracje „przedobrzają” przepis dodając różne dziwne składniki np. cebulę. A przepis jest niezwykle prosty. Vongole, czosnek, oliwa, białe wino, peperoncino lub zestaw gotowych ziół (przywożę je z Italii) i koniecznie na koniec zielona pietruszka.
    Swieże vongole można kupić 2 x w tygodniu np. w Makro (przynajmniej w Warszawie). A jesli nie vongole to cozze, też smakują wybornie z pastą.
    Pozdrawiam i gratuluję blogu 🙂

    1. Witaj Krysiu!
      Dziękuję za miłe słowa i za podpowiedź 🙂 Szukałam w Poznaniu vongoli lub cozzy w różnych miejscach, w tym w Almie i Piotrze i Pawle, ale niestety, dostępne są jedynie mrożone i w dodatku wyłuskane z muszli. Muszę zajrzeć do Makro, dawno tam nie byłam. Pozdrawiam

  3. Natrafiłam na Twój blog przypadkiem szukając wskazówek jak podróżować samochodem do Włoch i poruszać się w tym kraju. A trafiłam na genialny zbiór opowieści, wskazówek, rad, zdjęć… Jadę w sierpniu do Apuli a konkretnie do małej miejscowości tuż obok Alberobello. Przeczytałam Twoje zapiski z podróży i już wiem, że pojedziemy do Matery! To moja pierwsza podróż do Włoch, Apulę wybrałam przypadkowo ale po przeczytaniu Twojego blogu nabrałam pewności, że to bardzo dobry „przypadek”- nie tylko ze względu na jedzenie 😉 Pozdrawiam i gratuluję bloga. A „kluchy” w każdej postaci uwielbiam 🙂

    1. Witaj Aniu!
      Dziękuję za miłe słowa. Matera jest niezwykła, na pewno będziesz zadowolona.
      Moja relacja została przerwana w połowie, niestety blog to jedynie moje zajęcie dodatkowe i nie mam na niego zbyt wiele czasu, nad czym bardzo ubolewam. Ostatnio dużo się u mnie dzieje i pisanie musiało zostać odłożone na później. Na pewno w najbliższym czasie planuję dokończyć choć relację z Matery.
      Pozdrawiam i życzę udanego wyjazdu 🙂

  4. Spaghetti e vongole to jest neapolitanskie danie. Bardzo proste. Na oliwie (nie zalujemy) podsmazamy lekko zgnieciony zabek czosnku. Gdy sie zbrazowi usuwamy. Wrzucamy na goracy olej vongole i przykrywamy pokrywka. Vongole wczesniej moczymy w osolonej wodzie aby sie dobrze oczyscily. Pod wplywem c iepla muszle nam sie otworza. Odkrywamy i podlewamy bialym winem. Odparowujemy. W miedzyczasie gotujemy makaron. Odcedzamy i mieszamy z muszlami. Posypujemy natka.
    Jesli chcemy mozemy razem z czosnkiem podsmazyc troche peperoncino. Zanim wrzucimy muszle mozemy podsmazyc tez pare pomidorkow ( np. daktylowe przekrojone na pol). I to wszystko 🙂

  5. Spaghetti – wspaniała sprawa. Zawsze, gdy jestem we Włoszech – kupuję włoski makaron chłodzony w dużych ilościach i dzięki temu mam możliwość gotowania wspaniałych dań. Chyba zgodzicie się z tym, że odpowiednia jakość makaronu ma duże znaczenie (a może nawet decydujące) w przypadku różnego rodzaju dań, których jest podstawą? W Polsce ciężko trafić na dobrej jakości makarony chłodzone…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close