Słoweński skok w bok, czyli jak urozmaicić podróż do Włoch

Jeśli podróżujecie lub zamierzacie podróżować do Włoch samochodową trasą przez Villach – Udine, to postaram się namówić Was do małego skoku w bok. Skok ten wymaga nadłożenia jedynie 52 km i poświęcenia niecałych trzech godzin. W zamian gwarantuje wiele niezapomnianych wrażeń: piękne jezioro, tajemniczy zamek i cudowne górskie panoramy Alp Julijskich. Dla chętnych i dysponujących dodatkowymi dwiema godzinami proponuję jeszcze słoweńskie miasteczka, wodospad oraz przejazd panoramiczną trasą wprost do Udine. Kto chętny? Zapraszam!

Ilekroć podróżuję do Włoch – czy samochodem, czy samolotem – mijam miejsca bardzo atrakcyjne podróżniczo i zastanawiam się, kiedy znajdę czas i pieniądze, żeby je zwiedzić. Przejeżdżam samochodem przez Bawarię (od lat myślę o zwiedzeniu tamtejszych zamków), widzę austriackie Alpy, przelatuję nad wyspami chorwackimi, marzę o Szwajcarii i o prowansalskich polach kwitnącej lawendy. Ale jadę do Włoch, bo Włochy kocham, bo jestem od nich uzależniona, bo jeszcze tak wielu miejsc w nich nie widziałam. Czy wystarczy mi życia, żeby zwiedzić Europę? A co z innymi kontynentami?

Planując ostatnią podróż, najdłuższą z naszych dotychczasowych wypraw, postanowiliśmy zobaczyć po drodze coś więcej nie tracąc jednocześnie dużo czasu. Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam, że zwiedzanie to strata czasu, chodzi mi o to, że skoro jadę samochodem z Poznania na Sycylię, i to w dodatku w najdalej odsunięty od cieśniny Messyńskiej punkt wyspy, robiąc w jedna stronę prawie 3000 km, to trochę szkoda mi spędzać czas w miejscach, do których zawsze mogę zorganizować szybki wypad, choćby na długi weekend.

Najprostszą, najszybszą i zdecydowanie najwygodniejszą trasą z Poznania do Włoch jest autostrada do Berlina, a następnie na południe przez Monachium i przełęcz Brenner. Choć drogę tą wybieraliśmy już na długo, zanim powstała autostrada na brakującym fragmencie z Nowego Tomyśla do granicy, postanowiliśmy tym razem, że ze względu na remonty na niemieckiej A9 wypróbujemy drogę przez Czechy. A jeśli przez Czechy, to czemu nie wjechać do Włoch w innym miejscu, niż zwykle? Decyzja zapadła: Poznań – Lubawka – Trutnov – Praga – Linz – Villach – Udine. Poszukiwania ciekawego miejsca na skok w bok w tej okolicy nie trwały długo. Wybór padł na Alpy Julijskie, trochę po stronie włoskiej, ale głównie po słoweńskiej. A więc zaczynamy. Do Włoch jedziemy w trójkę: ja, Artur i Gucia, nasze kudłate, czworonożne szczęście 🙂

Etap I – autostrada A23 odcinek Villach – Udine, zjazd w Tarviso, przejazd nad Lago del Predil. Czas przejazdu 14 minut, długość odcinka 11,3 km. Postój przy plaży ze stolikami i ławkami oraz najlepszym widokiem na jezioro dokładnie w miejscu, które zaznaczyłam na poniższej mapie. Mapkę tą możecie dowolnie powiększać i przesuwać.

DSC00338

DSC00351
DSC00365

Jezioro Predil położone jest jeszcze na terenie Włoch. Jeszcze, gdyż ok. 500 m na wschód w linii prostej znajduje się granica słoweńska. Jezioro wyróżnia się małą, uroczą wysepką z kępą drzew, która – w zależności od poziomu wody – staje się czasem półwyspem, a także starym domkiem na wodzie. Nie wspomniałam Wam wcześniej, ale wybór trasy przez Czechy był porażką na całej linii i opóźnił naszą podróż o kilka godzin. Pierwotny plan zakładał, że nad jezioro przyjedziemy około godziny 13, rozłożymy kocyk na plaży i odpoczniemy po podróży. Niestety, przyjechaliśmy po 18, gdy słońce nie rozświetlało już tafli wody, a dłuższy postój wykluczałby realizację dalszej części planu na ten dzień. Po jakiś 15 minutach z żalem wyruszyliśmy dalej. Nad Lago del Predil chyba najbardziej podobało się Guci 🙂

DSC00363
gucia-nad-predil

Etap II – znad Lago del Predil pod dwutysięcznik Mangart, po drodze 10-minutowa przerwa na zatoczce postojowej z widokiem na ruiny zamku i dolinę rzeki Predelica ali Predilnica, następnie podjazd stromą, krętą, wąską i niesamowicie panoramiczną drogą nr 902. Czas przejazdu 30 minut, długość odcinka 14,7 km.

Po przekroczeniu granicy słoweńskiej natrafiamy na zatokę postojową po prawej stronie drogi. Widoki są zachwycające.

DSC00401

DSC00408

Na marginesie, nasz czerwony staruszek, dawniej niczym rumak, dziś już raczej szkapa, po raz kolejny zaskoczył mnie swoją pakownością. Choć problemów przysporzył nam w tej podróży co nie miara, pod Mangart podjechał bez problemów 🙂 Co to była za droga!

DSC00410
DSC00412

Uwaga! Droga ta jest trudna. Jeśli nie czujesz się wystarczająco dobrym kierowcą – nie ryzykuj i nie jedź!

DSC00414

Spływające w dół potoki górskie przelewają się przez drogę. Przy niskich temperaturach może być ślisko, a barier ochronnych nie ma.

DSC00425

Aby sfotografować tą przepaść musiałam jedynie otworzyć okno.

DSC00427

Dojechaliśmy do pierwszego parkingu, który oznaczyłam na mapie jako przedostatni punkt. Niestety, dalszy podjazd nie był możliwy z uwagi na oberwanie się kamieni.

DSC00429

DSC00435

DSC00436

W innych okolicznościach trasa wiedzie wyżej na kolejny parking, gdzie można urządzić sobie piknik przy drewnianych stolikach i zachwycać się jeszcze wspanialszymi widokami.

mangrat

Mangart w całej okazałości, widok z górnego parkingu. źródło: Google Street View

DSC00438

Zapraszam do obejrzenia filmu przedstawiającego zjazd spod Mangart. Początkowy odcinek jest łagodny, najtrudniejszy fragment trasy przypada na odcinek środkowy. Zwróćcie też uwagę na piękne krajobrazy.

Wracając do naszej trasy. Jeśli na górze spędzicie 40 minut, po czym wrócicie tą samą drogą do Tarviso i tam z powrotem na autostradę A23, to opisana przeze mnie trasa będzie liczyła 52 km i wymagała niecałych 3 godzin, wliczając w to 15 – minutowy postój nad Lago del Predil i 10 – minutowy postój na zatoczce. Jest też inna możliwość. Po co wracać tą samą drogą, jeśli można zobaczyć coś nowego. Gdybyśmy nie mieli opóźnienia w Czechach pokazałabym Wam piękną trasę wzdłuż granicy, którą można dojechać do Udine. Koło miasteczka Bovec zobaczyć można ładny wodospad, a sama droga przebiega przez malownicze tereny. Zaufajcie mi więc i jeśli czas pozwoli pojedźcie drogą 203, a następnie 102 do granicy, aby do Udine (lub na autostradę) dojechać włoską SS54. Aby zobaczyć wodospad należy w miasteczku Bovec skręcić na Pluzna, a tam w prawo na „The Virje waterfall”.

9282759373_65b0d1c0bf_z

Wodospad Virje, źródło zdjęcia: Rense Haveman www.flickr.com

Informacje dodatkowe:

  • przejazd przez Słowenię drogami pokazanymi przeze mnie jest bezpłatny;
  • do przekroczenia granicy włosko – słoweńskiej nie jest potrzebny paszport.

 

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Italii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym wyjazd.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci. 

11 komentarzy do “Słoweński skok w bok, czyli jak urozmaicić podróż do Włoch”

  1. Dla takich krajobrazów zawsze warto skręcić nieco w bok. Osobiście też tak uwielbiam robić, choć czasem to zajmuje nawet kilka godzin. Widoki mieliście przecudne.

  2. Słowenia jest na tyle ciekawa, że można się tam wybrać na cały urlop. W czasie studiów poważnie rozważałam mołżiwość wyjazdu do Ljublany na semestr, ale niestety nic z tego nie wyszło… Zainpirowałam tym jednak mojego kolegę, który spędził tam prawie pół roku w zamian przesyłając mi wiele zdjęć 😉

  3. Cudowne krajobrazy, zapierają dech w piersiach! Choć w Słowenii nigdy nie byłam, to dwukrotnie podróżowałam trasą Villach – Udine. I pamiętam, zatrzymaliśmy się gdzieś przy granicy austriacko – włoskiej, wysiadłam z samochodu i zamarłam z otwartymi szeroko ustami, bo to, co widziałam, wydawało mi się przedsionkiem raju albo jakimś cudownym snem.

  4. Napisz proszę dlaczego przejazd przez Czechy był porażką ? My wybieramy się właśnie taką trasą jadąc z Warszawy i teraz trochę mnie to zaniepokoiło

    1. Witaj Aneto!
      Wcześniej jeździliśmy przez Niemcy, albo austistadą A2 do Świecka i dalej do Berlina, a tam A9 na południe, lub do Wrocławia i A4 do Zgorzelca, dalej na Drezno i Monachium. Przy tej trasie już zostaniemy, gdyż z Poznania do Wrocławia powstaje droga S5 🙂 W każdym razie ostatnim razem wybraliśmy dojazd dk5 do przejścia granicznego z Czechami w Lubawce i dalej w stronę Włoch przez austriackie miasto Villach. Droga zarówno przez Czechy, jak i tą akurat trasą przez Austrię dłużyła się strasznie, szczególnie w Czechach, nie ma tam autostrady, dzięki której możnaby szybko przejechać kraj z północy na południe, są jedynie fragmenty dróg dwujezdniowych, sporo odcinków w budowie lub rozbudowie. Choć trasa przez Niemcy jest trochę dłuższa, zwłaszcza dla podróżujących z Warszawy, to jest szybsza i wygodniejsza. Z Warszawy możecie dojechać A2 do Łodzi i dalej bezpłatną S8 do Wrocławia, będzie bliżej niż przez Berlin 🙂
      Pozdrawiam

      1. Witaj Natalio, dziękuję za odpowiedź. To patrz, zdziwiłaś mnie troszkę, bo ja sobie wymyśliłam przejazd autostradą A1, która z Polski prowadzi mnie obok Ostrawy potem koło Brna, następnie przechodzi w czeską 2, a granicę chciałabym przekraczać w Znojmo. Czy to bardzo zły plan ? Bo z kolei jazda przez Łódź, nie jest taka fajna jak się wydaje, bo tam jest naprawdę sporo kilometrów off drogami.
        Pozdrawiam
        Aneta

  5. Nie tak dawno wróciłem ze Słowenii. Tam naprawdę jest pięknie. Będąc we Włoszech przy granicy ze Słowenią zawsze warto wjechać do tej krainy jaskiń i wodospadów Jest co oglądać, a satysfakcja gwarantowana

  6. krajobrazy nieziemskie, ale droga obledna! Podziwiam za odwage 😉 Ogladajac filmik tak sie zastanawialam jak to wyglada jak sie spotka samochod z naprzeciwka :-0
    Pozdrawiam
    Lucy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close