Podróż na własną rękę najlepszą gwarancją udanego wyjazdu

Dziś przeczytałam kolejny smutny artykuł o upadku pierwszego w tym roku biura podróży GTI Travel. Żal mi tych ludzi, których marzenia o wspaniałej przygodzie posypały się jak domki z kart, jednak  szczerze muszę przyznać, że mnie takowy problem jest zwyczajnie obcy.

Fakt ten skłonił mnie do włożenia kija w mrowisko. Nie od dziś wiadomo, że zwolennicy podróży na własną rękę i korzystający z usług wyjazdów zorganizowanych kpią z siebie nawzajem. Klienci biur mówią o tych samodzielnych, że ich na komfort załatwienia wszystkiego przez touroperatora zwyczajnie nie stać i wolą „dziadowanie” polegające na zakwaterowaniu w jakiejś „norze” i jedzeniu mięsa ze słoika. Ci, którzy samodzielnie organizują swój wyjazd twierdzą, że klienci biur podróży są zwyczajnie mało kreatywni i leniwi, bo nie chce im się samemu czegoś zorganizować. Jak to zwykle bywa, prawda leży gdzieś pośrodku. Podstawowym problemem z organizacją wyjazdu na własną rękę jest znajomość języka angielskiego lub języka kraju, do którego jedziemy. Bez tego nawet osoba z dobrymi chęciami nie pojedzie samodzielnie i skazana jest na biuro. Bywa też tak, że ludzie naprawdę zapracowani nie mają czasu przygotować samodzielnie wyprawy i jak w końcu wyrwą przysługujący im urlop, to otwierają pierwszy z brzegu katalog i na szybko rezerwują wczasy all inclusive. Ale co z pozostałymi?

Jestem zagorzałą zwolenniczką podróży na własną rękę, o czym zdążyliście się przekonać czytając moje relacje. Ostatni raz z usług biura podróży korzystałam jako szesnastolatka, a jako siedemnastolatka zaczęłam jeździć samodzielnie. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś narzucał mi, co i kiedy mam robić. Nie wyobrażam sobie, aby będąc w Italii jeść „menu turistico” zamiast prawdziwej kuchni włoskiej. A poza tym organizowanie wycieczki i jej pilotowanie sprawia mi ogromną frajdę. To jest po prostu moje hobby!

10 powodów, dla których podróże na własną rękę są lepsze od wyjazdów z biurami podróży

  • sami decydujecie, co, gdzie, kiedy i jak intensywnie zwiedzacie, plażujecie czy chodzicie po górach;
  • sami decydujecie, na jak długo jedziecie, o której wstajecie, o której kładziecie się spać;
  • sami wybieracie miejsce noclegowe odpowiednie do swoich potrzeb i możliwości finansowych;
  • sami decydujecie, co, gdzie i za ile będziecie jeść;
  • sami wybieracie sposób i intensywność podróży;
  • macie większą możliwość kontaktu z miejscową ludnością;
  • macie możliwość dokonywania na bieżąco zmian w programie wyprawy dostosowując ją do aktualnych potrzeb;
  • podróże na własną rękę są tańsze;
  • nie płacicie prowizji tour operatorowi, nie jesteście naciągani przez pilotów i rezydentów;
  • nie ryzykujecie pozostania na lodzie w przypadku bankructwa biura podróży. Sami jesteście swoim biurem podróży!

Słowo wyjaśnienia do naciągania przez pilotów i rezydentów. Jest to fakt potwierdzony i niezaprzeczalny. Podam Wam przykład – sytuacja, której świadkami byliśmy w lipcu 2010 na wyspie Lipari. Przypadkowo spotkaliśmy polską wycieczkę z polską pilotką. Postanowiliśmy dyskretnie przyłączyć się na chwilę i posłuchać, co babka ma do powiedzenia. Po skończeniu opowieści o wyspie powiedziała grupie, że tu oto w tym barze zjeść można najlepszą i najtańszą sałatkę na całej wyspie za jedyne 15 euro / osobę! A ludzie jak takie barany poszli i kupili. 15 euro to my wydawaliśmy na dwie pyszne pizze średnicy 33 cm i coś do picia w Tropei, w której wtedy przebywaliśmy. Tajemnicą poliszynela jest, że pilotka po zakończonej przez grupę konsumpcji dostała z tej knajpy kopertę ze swoją dolą. Takie praktyki są nagminne, piloci podobno przechodzą nawet odpowiednie szkolenia z rąbania turystów, a kasa ta jest stałym dodatkiem do ich pensji. Pytanie więc brzmi: chcecie być rąbani czy wolicie się trochę wysilić i przygotować podróż na własną rękę? To naprawdę nie jest takie trudne. Ja jeżdżę tylko do Włoch (przynajmniej na razie), ale gro osób podróżuje samodzielnie w najdalsze zakątki świata i daje radę, a dowodem na to są wspaniałe blogi o tej tematyce.

 

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Italii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym wyjazd.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci. 

17 komentarzy do “Podróż na własną rękę najlepszą gwarancją udanego wyjazdu”

  1. Witam, i od razu mówię wielkie TAK! To wszystko święta prawda, co napisała Natalia w tym wpisie! Biura podróży są faktycznie dla osób, które nie znają języków, nie potrafią/ nie chcą/ zorganizować sobie osobistej marszruty. Same przygotowania już powiększają horyzonty, nie tylko sam pobyt gdzieś tam. Ja z moją rodzinką zawsze sami organizujemy sobie wszystko (a byliśmy już tu i ówdzie:), uwielbiam to i bynajmniej nigdzie nie dziadowaliśmy. Poza tym uważam, że lepiej pojechać gdzieś „na biednie” niż nigdzie nie jeździć! Pozdrawiam.

    1. Zgadzam się z Tobą. Najważniejsze to pojechać i móc cieszyć się pięknem i atmosferą danego miejsca.
      Pozdrawiam

  2. zalezy gdzie, zalezy z kim, zalezy jak… Nigdy nie mialam przykrych przygod rezerwujac wycieczke z biurem podrozy , moze dlatego ,ze zazwyczaj organizujemy ja sobie tak by zobaczyc wszystko co chcemy i w czasie jaki sobie sami wyznaczamy , opierajac sie czywiscie o wyprobowane i pewne biura (zazwyczaj wyglada to tak ,ze rezerwujemy bilet lotniczy i hotel a czas spedzamy na wlasna reke zazwyczaj wynajmujac samochod w danym miejscu ) . Mamy za soba rowniez mnostwo wyjazdow ,ktore sami zaplanowalismy np.poprzez internet badz z pomoca przyjaciol i te rowniez byly wspaniale

    1. Przelot i hotel z biurem podróży nie jest zły, chodziło mi raczej o gnanie po najważniejszych zabytkach za kolorowym parasolem lub innym kwiatkiem trzymanym w górze przez pilota 😉
      Najwięcej zobaczy się zwiedzając na własną rękę, a ile z tego frajdy 🙂

      1. ach , rozumiem…i faktycznie raz sie zdarzyla taka wycieczka ..Chcielismy zwiedzic najwazniejsze miejsca Egiptu czyli Kair , Aswan ,Luxor , Aby Simbel i podczas tego wypadu podazalismy wlasnie za parasolem..przyznaje ,ze to bylo okropne , cale to ganianie , 20 min wolnego czasu , 45 min. na obiad , pozniej muzeum 1,5 godziny zaraz po tym to i jeszcze tamto i tak naprawde czlowiek dostal metlika w glowie i niczym nie mogl sie nacieszyc – czasu na to nie starczylo ! Nie wspomne ,ze nie bylo mowy o zwiedzaniu na wlasna reke , bylismy zawsze w towarzystwie uzbrojonej eskorty .Nie lubie takich wycieczek i juz nigdy takiej nie rezerwowalismy .

  3. Sama prawda 🙂 Z tymi praktykami pilotów to sam się spotkałem jak odradzali ludziom wynajmowania samochodów na własną rękę bo „drogi są bardzo niebezpieczne i można utknąć w tunelach”. Sieczka 🙂 Fajny blog, będę kukał. Pozdrawiam.

    1. Hej Wojtku!
      Dziękuję za komentarz. Nie wiem, dlaczego, ale program antyspamowy umieścił go automatycznie w spamie i dopiero teraz przeczytałam.
      Ha, ha, utknąć w tunelach 😀 Ja z kolei słyszałam polskiego pilota w Watykanie, jak na pytanie turystki o wejście na kopułę nad Bazyliką św. Piotra odpowiedział, że to niemożliwe, bo już jest zamknięta. Kłamał, wpuszczali jeszcze przez 2 gdziny.
      Pozdrawiam

  4. Moje zwiedzanie zaczynam od odwiedzenia lokalnej informacji turystyczne, gdzie dostaję mapkę z okolicą i zaznaczonymi miejscami wartymi obejrzenia. Często też kupujemy tzw ,city cards, w ramach której mamy wejścia do muzeów i jazdę komunikacją miejską(np. Werona). Opłaca się też zostawić samochód na parkingu przy metrze, kupić całodobowy bilet na komunikację miejską lub tramwaj wodny(Wenecja)

  5. Osobiście raz do roku mam okazje jechać na organizowaną wycieczkę, płacę jedynie ułamek jej ceny i tylko dla tego sie na nią godzę. Jeszcze nigdy nie byłam zadowolona w 100%. W tym roku wyladowałam w Barcelonie, gdy zobaczyłam hotel z płaczem zadzwoniłam do męża że ja tu nie chce zostać;) (przed wyjazdem nie znałam nazwy hotelu, nie mogłam go sprawdzić). Do dyspozycji mieliśmy dwie przewodniczki które nie mogły sie dogadać, jedna obiecała obiad(taki o którym piszesz;)) druga stwierdziła że nie ma czasu itp. nie mówiąc o atrakcjach o których była mowa a na miejscu okazało się że są nierealne bo np. nie ma sesonu.
    Ogólnie wracając do domu wysiliłam się i zorganizowałam tą wycieczkę sama wirtualnie, sprawdziłam cene lotu, o niebo lepszego hotelu plus atrakcje które mnie interesowały….. zdziwiona byłam bardzo bo za ten ułamek który zapłaciłam miałabym lepszą wycieczkę, nie mówiąc o całkowitym koszcie którego osobiście nie pokryłam.

  6. Cześć.
    Na początku chciałem podziękować za zebranie tak obszernej wiedzy w jednym miejscu. Chciałbym podpytać Natalia czy jesteś w stanie polecić jakiś konkretny przewodnik do zwiedzenia Rzymu i Neapolu oraz jego okolic? Sporo przewodników na rynku ale niewiele informacji co w nim jest 🙂
    Pozdrawiam

    1. Cześć Robert!
      Odnośnie Rzymu sama korzystałam z małego czerwonego przewodnika Marco Polo „Rzym”, ale był on dla mnie jedynie bazą, natomiast wszelkie smaczki wyszukiwałam w internecie. Natomiast co do Neapolu, to dobry jest przewodnik National Geographic „Neapol i południowe Włochy”, jednak próżno szukać w nim prawdziwych smaczków spoza popularnych tras, takich jak Solfatara di Pouzzoli, czy Starita a Materdei. O tym akurat możesz przeczytać tutaj na blogu, natomiast co do Rzymu, to na razie nie mam w planach opisywania go, no może z wyjątkiem jednego, dwóch niewielkich postów.
      Pozdrawiam serdecznie

  7. Właśnie przymierzałem się do tego przewodnika. Zamierzam zapoznać sie z tamtym regionem w 5 dni to na wiele nie wystarczy poza kilkoma najbardziej znanymi miejscami. Solfatare di Pouzzoli napewno dopisze do planu podróży

  8. Natalia,
    co polecasz na pierwszy raz we Włoszech? W która część Włoch warto się wybrać, żeby poczuć i klimat miast i odpocząć na plaży?
    Planujemy z mężem wyjazd na 10-12 dni we wrześniu.

      1. Cześć!
        Polecam Sycylię, tam znajdziecie wszystko, zarówno klimatyczne miasteczka, jak i zabytki oraz piękne plaże. Piękne plaże i turkusowe morze w ogóle zaczynają się na południe od Neapolu i nie wierzcie, jeśli ktoś będzie mówił inaczej 🙂 Sycylia to też dobry wybór z innego powodu. Pogoda we wrześniu jest tam prawie pewna. Jeśli chcecie spędzić spokojny, nieśpieszny urlop to radzę też, abyście wybrali tylko fragment wyspy, bo niecałe dwa tygodnie to mało jak na całą Sycylię 😉
        Przepraszam, że musieliście tak długo czekać na odpowiedź, ostatnio nie jestem na bieżąco z odpisywaniem z powodu problemów ze zdrowiem.
        Pozdrawiam serdecznie

  9. Zgadzam się i sam zawsze jeżdżę na własną rękę, mam tylko jedną uwagę i przy okazji pytanie.
    Nie zgadzam się, po prostu nie zgadzam się że jeżdżenie na własną rękę jest tańsze. Jest DROŻSZE a płaci się właśnie za luksus niezależności, w porównaniu ze sformatowanym planem dnia wycieczki.
    Jakim cudem pojedynczo wynajmowany hotel/pokój/apartament ma być TAŃSZY od takiego samego (niezależnie od prowizji!) wynajmowanego przez touroperatora, ale w liczbie 500???? Jakim cudem jedno czy trzy miejsca w samolocie kupowane pojedynczo mają być TAŃSZE od miejsc w tym samolocie CAŁYM wykupionym przez touroperatora?
    Na wakacje samodzielne nie jeżdżą „dziady” tylko właśnie ci którzy mogą sobie pozwolić na luksus samodzielności. Choć płaci się więcej za gorsze warunki, ale samodzielność dla mnie jest bezcenna.
    Raz byłem z rodziną dla spróbowania na wczasach all inclusive (nigdy więcej!) i były to jedne z TAŃSZYCH naszych wakacji. Cała reszta, nawet ze spaniem na campingu, kosztuje drożej (camping we Francji, domek, miejsce na samochód, to jest 80-130 E za noc w wakacje, nie zapominajcie o tym!).
    Owszem decyduje efekt skali. Ja mam doświadczenia w podróżowaniu z rodziną, ze względu na dzieci – w high season.
    Każdy taki wyjazd, nieważne czy z biurem czy samodzielnie – to jest równowartość bardzo przyzwoitego używanego samochodu. Na luzie i bez sknerstwa, ale bez cienia luksusu! (rodzinne wakacje na zachodzie Europy z „cieniem” luksusu to równowartość przyzwoitego NOWEGO samochodu).
    Ale jak już wcześniej pisałem, nie żałuję ani jednej wydanej złotówki.
    Bella Italia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close