Przez winnice Piemontu do Portofino w Ligurii

Winnice Piemontu, gdzie uprawia się winorośli Nebbiolo, a następnie wyrabia wino Barolo, którego można skosztować w urokliwych miasteczkach rozrzuconych po wzgórzach, a może słynne Portofino czy Rapallo i rejs po Morzu Liguryjskim do zagubionego pośród skał w turkusowej zatoczce San Fruttuoso?

W konkursie wakacyjnym „Podziel się wspomnieniami z Italii”, który trwał we wrześniu i październiku, nagrodziłam zgodnie z regulaminem trzy osoby: Klaudię, Aleksandra i Przemysława. Wspaniałych relacji z Waszych podróży, które napisaliście, wpłynęło znacznie więcej. Przyznałam wówczas nie tylko nagrody regulaminowe, ale też dodatkowe wyróżnienia. Oto pierwsza wyróżniona relacja, autorką jest Joanna Roter.

Italia oczaruje każdego. Jej magiczna siła zniewala. Tam odbiera się życie wszystkimi zmysłami. Moja włoska opowieść będzie krótka, za to przepełniona emocjami. Bo emocje to życie, wtedy czuje się je mocniej, a serce wypełnione jest radością.

Winnice Piemontu – z Neive do Barolo

Jak przywołać klimat tych miejsc, ich wszystkie barwy i smaki? Przenieśmy się razem. Jeśli ktoś ma ochotę, najlepiej z kieliszkiem wina, garścią rodzynek i kawałkiem sera. Oczywiście włoskie specjały! Sami poczujcie jak przenosicie się w przestrzeni, za oknem jesień i chłód, a My w słonecznej Italii. Przymrużcie oczy, poczujcie słonce na skórze, zobaczcie błękit nieba. Rozpoczynamy spacer winnicami Piemontu. Neive – małe, senne miasteczko położone na wzgórzu. Parę uliczek, kościół, wieża i urocze miejsce na espresso, bez pośpiechu w porannym słońcu. Stąd wyruszamy do kolejnych miasteczek, ścieżką wijącą się wśród winnic. Raz w górę, raz w dół. Po prawej i lewej stronie winorośle. Dojrzałe kiście karmazynowych owoców, zachęcających do skosztowania, których sok jest tak słodki, że aż kleją się ręce. To tu, z odmiany winorośli Nebbiolo, która występuje tylko w tym jedynym miejscu na świecie, tworzy się wino Barolo. Niektóre winogrona już lekko przyschły i stały się świeżymi rodzynkami. Czuję w ustach rozpływającą się słodycz.

Neive Piemont

Neive

Po drodze zatrzymujemy się w Barbaresco. Na koniec dnia, kiedy słońce już miękko otulało winnice, stromym podejściem docieramy do miasteczka Barolo, do którego wejście wieńczy iście królewska brama. Odpoczywamy z kieliszkiem aperolu. Uwielbiam miasteczka zatopione w swej lekkiej senności. To był cudowny dzień, to była lekkość, wesołość, aż chciało by się powiedzieć, chwilo trwaj! No to niech trwa!

Barbaresco Piemont

Barbaresco Piemont

Barolo

San Fruttuoso – pomiędzy Camogli a Portofino

Kolejny dzień. Płyniemy z Rapallo do San Fruttuoso – zagubione, maleńkie miasteczko wzdłuż górskiego wybrzeża Ligurii, dostępne tylko drogą morską lub pieszą. Turkusowa zatoczka ze średniowiecznym klasztorem Benedyktynów, biały budynek zwieńczony kopułą, położony bezpośrednio przy kamienistej plaży.

San Fruttuoso Liguria

San Fruttuoso

Portofino

Stąd wyruszamy klifowym wybrzeżem do Portofino. Portofino – miałam w głowie nieokreślone wyobrażenia, miasteczko wydawało mi się takie tajemnicze i dalekie. A może piosenka (Magda Umer), którą znam, to uczyniła. Nie wiem. Inne Portofino wyłoniło się z opowieści naszej Przewodniczki: luksus, elegancja, jedwabie, lans i ukryci przed światem kochankowie. Na miejscu zobaczyłam przytulone kolorowe domki, światowe marki, malutkie knajpki położone wzdłuż wcinającej się zatoczki, gwar, muzyka, ludzie. Właśnie w ten dzień Portofino przygotowywało się do wielkiej gali, czerwony dywan przez całe miasto, reflektory, kamery, luksusowe jachty czekające na wpłynięcie do portu, a w samym centrum, jeszcze schowany przed światem … nowy model Ferrari 2017 ochrzczony nazwą miasta. Pompa na całego! Portofino jest piękne, tylko dla mnie dzień był nie ten. Dlatego tam wrócę, tam i do małych zatopionych wśród wzgórz miasteczek z jedną małą knajpką, gdzie czeka się na proste, ale pyszne jedzenie, gdzie szałwie do ravioli zbiera się w ogródku obok, do tego chłodne białe wino i człowiek czuje się jak w niebie. A może nawet urosły mi skrzydła?

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Italii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym wyjazd.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

11 komentarzy do “Przez winnice Piemontu do Portofino w Ligurii”

  1. Kiedy odwiedziliśmy Portofino, byłam przekonana, że miasteczko tętni życiem, a tłumy turystów przemieszczają się po ulicach.
    Zastaliśmy spokój i ciszę. Tylko kilka osób snuło się gdzieniegdzie.
    To był marzec. Bardzo podobało mi się takie Portofino.
    Pozdrawiam:)

  2. Witam Natalio.
    Jestem w trakcie organizowania 10 dniówek podróży po Lombardii i Ligurii.
    Lombardia z noclegiem 5 nocy w Desenzano już gotowa.Teraz mam pytanie takie– jak dojechać z Desenzano/ Brescii do LA Specii?
    Ja mam narazie taki plan– z Bresci do Parmy pociągiem,a z Parmy do LA Specii autobusem Flexibus.
    W Parmie parę godzin czasu na ewentualne zwiedzanie,ponieważ Flexibus odjeżdża o 18.30.
    Czy jest jeszcze jakiś inny autobus/ przewoźnik z Parmy do LA Specii?
    Jakoś sama nie mogę znaleźć
    Więcej połączeń jest przez Milano Centrale,ale ten dworzec jest olbrzymi .Nie spodobał nam się 2 lata temu,błądziliśmy i szukaliśmy peronu.
    Jesteśmy bez prawa jazdy.
    Pozdrawiam.

    1. Jeśli chcesz dojechać najbardziej bezproblemowo, to jedź przez Milano. Dworzec wielki, fakt, pół roku temu z wojskiem pod bronią, ale da sie przezyć, kawa bardzo dobra, pociągi podstawione wcześniej. Połączenia niezłe. Jechałam do Desenzano z Milano i mam zamiar przyjechać do Milano za kilka tygodni z La Spezii, bo uważam taki wariant za najwygodniejszy. Autobusy Flixbusa lubię, sa wygodne, bilety w przedsprzedaży tanie, możesz skorzystać, ale pociagiem masz najprościej..Innych autobusów nie ma.

      1. Hmm.Obawiam się ,że tak będę musiała zrealizować ,tą naszą trasę.Przez Milano.
        A ta druga perspektywa ,kusząca to przejazd i zobaczenie Parmy.kilka godz .chociaż.
        Po Lombardii będziemy mieć bilet viaggio.Po za — dokupimy.

  3. A jednak — kto szuka ,ten znajdzie.Jest połączenie Brescia– Parma- LA specia.Z przesiadka w Parmie i 3 godz na zobaczenie Parmy.a o 13.44 Trenitalia jedzie do LA Spezi.
    Jedzie jeszcze Marinobus.

  4. Świetnie Ci poszło! Mój błąd, bo ograniczałam szukanie linii autobusu do trasy Bergamo-La Spezia i Milano-La Spezia. Odpracowałam to kilka tygodni temu i wygrał pociąg.
    Jeśli przyjmiesz radę, ta zrób przerwę w Parmie na 5-6 godz. Jeśli to możliwe ze względu na komunikację. Przechowalnie bagażu potrafią zjeść dużo czasu, chyba, że masz zamiar chodzić z bagażem. Sprawdziłaś w ogóle, czy w Parmie jest takowa? W Mediolanie wyglądała na kosmiczną porażkę, w Weronie było ok. Teraz często mają takie prywatne, bywają w mieście na rezerwację, w różnych godzinach czynne i w różnych punktach typu knajpy.
    Baw się dobrze na wyjeździe.

    1. W Parmie będziemy mieć równe 3 godz czasu.Oczywiscie patrzyłam na stronie dworca czy jest przechowalnia bagażu,owszem,jest.Ale trzeba najpierw zapłacić w internecie 5 e od sztuki,i potem z kodem iść do tej przechowalni.Gdzies tam….Jednak stwierdziłam ,że nie warto.Nie mamy zbyt dużo czasu na Parmę .w LA Specii będą na nas czekać .
      Chcemy zobaczyć tylko bazylikę i wypić kawkę.Pojdziemy z bagazem- małe walizki na kółkach.Gdyby nam się bardzo Parma spodobała,to wrócimy tu kiedyś.Wszak – we Włoszech jestem co roku.
      W Weronie też kiedyś korzystałam z przechowalni.Byla normalna-,przegrody – na monety.
      Pozdrawiam .Krystyna.

  5. Czyli w Parmie zafundowali taki sam cyrk z przechowalnią bagażu jak w Mediolanie. z tym, że tam oprócz tych sprywatyzowanych gdzieś w mieście, została jeszcze na dworcu, zorganizowana jak z horroru. Mieli tam dwie scieżki zostawiania bagazu – zwykłą i expresową za 2 x wieksze pieniądze. Do zwykłej kolejka gigant z jednym pracownikiem obsługi, stania na co najmniej 30 minut. Stąd moja uwaga nt przechowalni, wrogowi nie życzę, a co dopiero współczytelniczce bloga.
    Miłej podróży, pięknej Parmy i zdrowia. M

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close