Dachy Castelmola, Etna i … ptaki, czyli z wizytą w Barze Turrisi. Dzień 17, część II

bar-turrisi

Bar Turrisi w Castelmola na Sycylii to miejsce niezwykłe z dwóch powodów. Po pierwsze – co zachwyci każdego – oszałamiający widok na morze, Etnę i znajdującą się poniżej Taorminę. Po drugie – co zachwyci luzaków, ale zszokuje ludzi pruderyjnych – symbol tego lokalu, czyli penis. Począwszy od klamki do drzwi, przez lampy, oparcia krzeseł, mozaiki na stołach, kran w toalecie, butelki do wina, figurki i kartę menu, po wytryskającą fontannę oraz przegląd kamasutry wymalowany na ścianie. Skąd ten oryginalny pomysł na symbol baru i co na to ksiądz z sąsiadującego z nim kościoła? Zapraszam!

W niezwykłym miasteczku Castelmola koło Taorminy znajduje się niezwykły bar. Z zewnątrz nic szczególnego, jeden z kilku budynków zlokalizowanych przy malutkim Piazza del Duomo. Ale to tylko pozory, wystarczy bowiem podejść do drzwi frontowych i chwycić za klamkę… mosiężnego, długiego penisa, w dialekcie sycylijskim zwanego wulgarnie „La Minchia”.

IMG_6481

źródło: Picasa Google.com, autor: Dave

Oj słyszałam opowieści mojej koleżanki Oli mieszkającej w Syrakuzach, jak na jej oczach pewna kobieta uciekła zbulwersowana spod drzwi. I dobrze, bo klamka to tylko apertivo. Ale zanim pokażę Wam więcej opowiem historię Baru Turrisi i oryginalnego pomysłu na symbol, który przyniósł mu popularność. Wiadomości źródłowe pochodzą ze strony internetowej Baru Turrisi, tłumaczenie jest mojego autorstwa, choć pozwoliłam sobie na drobne zmiany.

Historia rozpoczyna się po zakończeniu II wojny światowej, kiedy to Cavaliere Salvatore Turrisi, syn prostego robotnika powrócił z frontu w rodzinne strony ubrany w żołnierski mundur. Choć zgodnie z tradycją rodzinną powinien pójść w ślady ojca pracując na wsi, wybrał inną drogę. Zbyt dużo się zmieniło, a głowa Salvatore była pełna pomysłów. Postanowił wykorzystać należący do niego mały dom w Castelmola i przekształcił go w sklep, w którym sprzedawał wszystko, co się dało: sycylijskie kukiełki, migdały, ręcznie robione krzesła, lemoniadę, wino itp. Na początku było trudno. Założyciel baru żyjący w Castelmola do dziś lubi opowiadać, że w tamtych czasach nawet szkło było trudno dostępne i potrzebował nawet 6 miesięcy, aby zdobyć butelki do sprzedaży wina. Pomimo tych niedogodności Signore Turrisi zawsze był zainteresowany potrzebami swoich klientów, dlatego postanowił założyć księgę, gdzie każdy mógł wpisać swoje uwagi. Pomoc nadeszła nie od zazdrosnych o nowoczesne podejście do handlu mieszkańców Castelmola, ale od dawnych kolegów z Taorminy. Pierwszą księgę na wpisy Cavaliere otrzymał od towarzysza z wojska w roku 1950. Salvatore eksperymentował z rodzinnymi receptami wytwarzania wina i w ten sposób stworzył swoją dumę, z której dziś znane jest miasteczko – wino migdałowe, powstające z migdałów zalanych wytrawnym białym winem, z domieszką aromatycznych ziół i esencji cytrusowych. Pierwotna nazwa baru była zaczerpnięta z tych samych migdałów, które wzbogacały wino: Taverna del Mandorlo in Fiore. Powoli wszystko się zmieniało. Turyści przybywający do Castelmola zachwycali się smakiem wina migdałowego i opowieściami Salvatore Turrisi.  Stopniowo bar stawał się coraz bardziej doceniany i w roku 1958 został opisany w jednym z czasopism jako piękny i relaksujący, bogaty w różnego rodzaju atrakcje zapewniające turyście poczucie komfortu i przytulności.

Castelmola

Bar Turrisi – sierpień 2008

Epoka Salvatore skończyła się w połowie lat 70 – tych XX wieku, kiedy to lokal przejął jego syn Peppino. Mając ekstrawagancki charakter młody Turrisi początkowo porzucił rodzinne miasteczko, aby zostać aktorem, jednak szybko zdał sobie sprawę, że jego życie związane jest z Castelmola. W roku 1975 Peppino poślubił Rosę i razem odnowili bar doprowadzając go do stanu obecnego. Małżonkowie doszli do wniosku, że ich czas był wyjątkowo szczęśliwy i płodny, gdyż w ciągu 5 lat doczekali się 3 synów. Uznali, że jest jeden szczególny symbol, który mógłby reprezentować ich dorobek – penis, czyli „la minchia”. Pomysł ten wywołał sporo kontrowersji wśród mieszkańców Castelmola, a szczególnie na sąsiedniej plebanii.

plaże Taorminy
Zapraszam do galerii Castelmola – Bar Turrisi

Jednakże z biegiem lat „la minchia” został zaakceptowany i stał się symbolem baru prezentowanym obecnie w różnych kształtach, rozmiarach i materiałach: w drewnie, ceramice, terakocie, metalu, makaronie i marcepanie. „La Minchia” poprawia nastroje i umila czas wszystkich wokół. Penis nie jest wulgarnym symbolem i znajduje korzenie w greckiej kulturze, gdzie bóg Priapous reprezentował płodność, wolność, dobrobyt, życie i piękno. […] Dziś Bar Turrisi przybliża historię, nie zapominając przy tym o teraźniejszości. Goście mają możliwość relaksu popijając klasyczne vino di mandorla lub próbując mocnego, czerwonego wina z okolic Castelmola w połączeniu z lokalnymi potrawami.

Dojście od naszego hotelu Villa Regina do Piazza del Duomo zajmowało ok. 3 minuty. Wiedzieliśmy, czego się spodziewać, ale rzeczywistość była o wiele bardziej zabawna. Po wejściu do baru człowiek zostaje osaczony przez najróżniejsze formy męskiego przyrodzenia, zaczynając od oparć i podłokietników krzeseł, przez drewniane posążki, lampę z abażurem zawieszonym na penisowej główce i papierowym menu „podwójny penis”, a na kafelkach oraz toalecie z lustrem i mosiężnym „kranem penisem” skończywszy. Po drodze obejrzeć możemy wymalowane na ścinie scenki z Kamasutry, pstryknąć fotkę przy „wytryskającej” fontannie oraz pobawić się drewnianym „la Minchia” o długości ok. 1 m i średnicy ok. 25 cm, który spoczywa na jednym ze stołów i aż prosi się o wykorzystanie np. do pstryknięcia sprośnego zdjęcia.

IMG_6491

źródło: Picasa Google.com, autor: Dave

DSC00957

IMG_6471

źródło: Picasa Google.com, autor: Dave

DSC00989

Penisy penisami, ale to z pewnością nie jedyna atrakcja Baru Turrisi. Lokal zajmuje cały budynek i podzielony jest na cztery poziomy. Jeden wieczór spędziliśmy na dole wraz z innymi gośćmi i pracownikami baru kibicując włoskiej drużynie w zwycięskim meczu przeciwko Irlandii podczas Euro 2012, natomiast drugi – delektując się wyborną pizzą i obłędnym widokiem (zdjęcie na początku wpisu) – na tarasie zlokalizowanym na dachu. Poniżej zdjęcie przedstawiające naszą ucztę, tym razem z Arturem „pizzożercą” przystępującym do akcji.

DSC02143

A na koniec zagadka. Jak myślicie, jak mógłby wyglądać „La Minchia” w wersji Polonia?

DSC02142

Aktualizacja listopad 2014 r.

Podczas tegorocznej podroży na Sycylię we wrześniu ponownie spędziliśmy w Castelmola dwa dni. Okazało się, że Antonio Turrisi zmarł pod koniec sierpnia tego roku w wieku 77 lat, o ile mnie pamięć nie myli. Odwiedziliśmy ponowni Bar Turrisi i dlatego poniżej zamieszczam kilka nowych zdjęć.

DSC00987

DSC00985

DSC00982

DSC00981

DSC00980

Zwróćcie uwagę na poniższe zdjęcie. To jeden ze stolików na balkonie. Jego blat jest ręcznie malowany i przedstawia dość mocne sceny erotyczne. Specjalnie zamieściłam zdjęcie, na którym nie widać dokładnie tych malowideł, ponieważ w mojej ocenie są one zbyt wulgarne, co nie zmienia faktu, iż kolorowe stoliki prezentują się bardzo okazale.

DSC00973

DSC00965

DSC00952

DSC00933

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Sycylii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym podróż.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci.

3 komentarze do “Dachy Castelmola, Etna i … ptaki, czyli z wizytą w Barze Turrisi. Dzień 17, część II”

  1. hahaha..wiedziałam, zeby zajrzeć tu późnym wieczorem 🙂 Bardzo ciekawa historia, ogólnie Twój blog to skarbnica wiedzy, która pewnie mi się przyda. Po wrześniowej wizycie w Rzymie zakochalismy się w Italii i mamy nadzieję szybko tam wrócić..:)

  2. Nawet nie wiesz, że dzięki twojemu wpisowi pojechałe do Castelmola aby zobaczyć ten Bar Turissi na żywo. wszystko się zgadza jota w jote. Twoje wpisy to więcej niż przewodnik Pascala lub inne przewodniki. Jak napisała Sznupcia jestes Skarbnicą wiedzy. Czekamy na kolejne Twoje podróże i wpisy.

  3. Hahaha co za miejsce! 🙂 Muszę się tam koniecznie wybrać… Planuję już powoli wakacyjną podróż na Sycylię i bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close