„Tajemnica Wenus” – fascynująca podróż do Florencji i świata renesansowego malarstwa w powieści Sonii Lleonart Dormua

Połączenie renesansowej sztuki, fascynacji malarstwem i niespełnionej miłości na tle toskańskich krajobrazów, pachnących ogrodów i florenckich ulic, zarówno tych współczesnych, jak i tych sprzed pięćdziesięciu oraz pięciuset lat. Medyceusze i ich rywale, wytworne damy w renesansowych sukniach, powozy i stare fiaty. Sale galerii Uffizi, niedostępne dla turystów, w których słynne dzieła sztuki przechodzą skomplikowany proces renowacji. Sekret skrywany od stuleci, który łączy pozornie niezwiązane ze sobą historie rozgrywające się w trzech płaszczyznach czasowych. Oto „Tajemnica Wenus” – powieść, która stała się wydawniczym fenomenem ostatnich lat w Hiszpanii i właśnie ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Znak Koncept.

„Służąca przyniosła prędko podarte prześcieradło. Gdy je rozłożyła, z wnętrza wypadł mały notatnik oprawiony w brązową skórę. Pomocnik podniósł go i ukradkiem schował w fałdach swojej szaty. Nakrył szybko obraz, aby uspokoić księdza, po czym zarzucił sobie dzieło na plecy.

– Ojcze, dlaczego nie chcecie, by było go widać? – zapytał z troską.

Duchowny milczał przez chwilę.

– Ten obraz może zniszczyć rodzinę Medyceuszy, a wraz z nimi całą Florencję – przyznał w końcu niechętnie.

Kiedy wyszli z budynku, spojrzał w niebo i przeprosił Boga, że nie zdoła dotrzymać obietnicy, którą przed chwilą złożył choremu leżącemu na łożu śmierci.”

Pieniądze szczęścia nie dają

Stary hrabia Arnaldo z pozoru ma wspaniałe życie: pieniądze, dzieła sztuki, koneksje w wielkim świecie, pochodzenie sięgające arystokracji z czasów Medyceuszy i rodowy pałac pod San Gimignano. Mimo to oddałby wszystko, by móc cofnąć czas i wymazać ze swojej przeszłości jedną chwilę nieuwagi, która miała tragiczne konsekwencje. Czy to jeszcze możliwe?

Uroda też nie wystarczy

Carla mieszka w Barcelonie. Jest młoda, wyjątkowo piękna i bardzo utalentowana, a mimo to nie potrafi ułożyć sobie życia osobistego. Mężczyźni widzą w niej głównie urodę, a szefowa potencjalne zagrożenie, przez co nie pozwala zawodowo rozwinąć skrzydeł. Wówczas Carla otrzymuje proporcję, która byłaby marzeniem każdego człowieka zajmującego się profesjonalnie malarstwem. Czy jednak ta niespodziewana okazja nie skrywa drugiego dna?

Talent nie chroni przed losem

Alessandro di Mariano Filipepi znany jako Sandro Botticelli umiera w biedzie w swoim florenckim mieszkaniu. Kiedyś był cenionym malarzem otrzymującym mnóstwo zleceń, szczególnie od Medyceuszy. Po śmierci Wawrzyńca Wspaniałego i wygnaniu władców z Florencji jego popularność spadła. Na domiar złego zmieniła się moda, a na rynku pojawili się nowi, młodsi artyści. A może to kara za złamanie danego niegdyś słowa?

Muza wielkiego mistrza

Botticellemu nie idzie praca, nie ma natchnienia, aż w pewnym momencie pojawia się ona – Simonetta Vespucci. To kobieta, której artysta nigdy nie będzie mógł zdobyć, ale którą będzie kochał do końca życia. Ta miłość da mu wiele, ale zabierze jeszcze więcej.

„Siedzieliśmy potem w milczeniu, nie patrząc na siebie, zgięci upałem i bólem. Przypomniałem sobie dzień, gdy po raz pierwszy zawitaliście do mojej pracowni, a mnie oszołomiła wasza uroda. Pomyślałem, że oto Bóg zesłał mi anioła, aby poddać próbie mój talent. Tyle razy w końcu obiecałem mu dojść do perfekcji… I wtedy zjawiliście się wy, madonno, z tymi niebieskimi oczyma o głębokim spojrzeniu i z melancholijnym uśmiechem.”

Ile w tym jednak prawdy, a na ile wyobraźni autorki?

Pomiędzy historią a legendą

Simonetta Vespucci – podobnie jak Sandro Botticelli – istniała naprawdę. Uchodziła za najpiękniejszą kobietę swojej epoki i obracała się w kręgu Medyceuszy. Wszystko wskazuje też na to, że Botticelli ją znał, a w 1475 roku uwiecznił jej wizerunek na chorągwi turniejowej Juliana Medyceusza. Na tym jednak kończą się fakty.

To, czy była jego muzą w rzeczywistości, a przede wszystkim czy użyczyła twarzy Wenus do słynnych „Narodzin Wenus” lub bohaterce obrazu „Wenus i Mars”, do dziś pozostaje przedmiotem sporów. Choć przez lata teoria ta przeniknęła do przewodników, filmów i powieści, współcześni historycy sztuki podchodzą do niej z dużą ostrożnością. Nie zachował się żaden dokument, który by ją potwierdzał, a przynajmniej nic o tym nie widomo.

I właśnie tę cienką granicę pomiędzy historią a legendą Sònia Lleonart Dormuà wykorzystuje jako główny motyw swojej powieści.

Pasjonujący świat renesansowego malarstwa

Nie jest jednak tak, że autorka czerpie jedynie z popularniej legendy o Botticellim i Simonetcie. Wykonała sporo pracy, zagłębiając się w historię renesansowego malarstwa i biografie jego najwybitniejszych przedstawicieli. Stworzyła bardzo wiarygodną fabułę, jednocześnie nie przecząc temu, co rzeczywiście wiemy o XV-wiecznej Florencji.

Inspiracją do napisania powieści stał się artykuł o Simonetcie Vespucci. Jak sama autorka przyznaje, zafascynowało ją nie tyle życie Botticellego, ile kobieta, która od stuleci pozostaje w cieniu jednego z najsłynniejszych artystów renesansu. To właśnie wokół niej postanowiła zbudować swoją opowieść; postanowiła przesunąć światło z artysty na muzę i spróbować odpowiedzieć na pytanie, kim była kobieta ukryta za słynną twarzą Wenus.

„Dochodziło południe. Promienie słońca wpadały przez okno do pokoju, oświetlając majestatyczną replikę Wiosny zajmującą niemal całą ścianę garderoby. Arnaldo stał przed obrazem, obserwując, jak Flora rozsypuje na łące kwiaty ze swojej sukni. Ta pochłonięta tańcem piękność fascynowała go od dawna. Zawsze zastanawiał się, co skrywa urodziwa twarz Simonetty Vespucci, a kiedy poznał prawdę dzięki dziennikom Botticellego, zaczął ją podziwiać jeszcze bardziej.”

Na kartach powieści pojawiają się obrazy Botticellego i innych renesansowych mistrzów, a ich historia jest przedstawiona w sposób przystępny i zrozumiały nawet dla osób, które nie interesują się historią sztuki. Po tej lekturze mam ochotę jeszcze raz stanąć przed renesansowymi arcydziełami i spojrzeć na nie przez pryzmat owej historii.

Trzy epoki, jedna historia

Akcja „Tajemnicy Wenus” rozgrywa się w trzech płaszczyznach czasowych – współcześnie, w latach siedemdziesiątych XX wieku oraz w renesansowej Florencja z przełomu XV i XVI wieku. Arnaldo, Carla i Botticelli początkowo nie mają ze sobą nic wspólnego poza jednym – pasją do malarstwa. Autorka pomysłowo łączy trzy historie powiązane tajemnicami z przeszłości i zwinnie lawirując pomiędzy faktami a wyobraźnią. Uwielbiam takie powieści!

Wspaniała podróż do serca Toskanii

Czytając „Tajemnicę Wenus” miałam ochotę natychmiast spakować się i ruszyć do Toskanii, choć zaledwie miesiąc wcześniej z niej wyjechałam. Autorka zabiera nas do katedry Santa Maria del Fiore, Palazzo Vecchio, Palazzo Medici Riccardi, galerii Uffizi, kościoła San Miniato al Monte, kościoła Ognissanti, na Ponte Vecchio, do okolic miasteczka San Gimignano, a także do Mediolanu i Rzymu.

To powieść o sztuce, tajemnicy, Florencji i kobiecie, która inspiruje, ale nie chce być wyłącznie cieniem mężczyzny-artysty. W pewnym momencie sądziłam, że domyślam się zakończenia, przynajmniej w dwóch najważniejszych wątkach, ale okazało się, że autorka zaskakuje zwrotem akcji.

Tym, co mnie rozczarowało są niedopowiedzenia na ostatnich stronach. Niektórzy autorzy mają taki styl, ja jednak wolę, gdy wszystko jest rozpisane do samego końca. Dlatego czuję spory niedosyt. Jedyne, co przychodzi mi do głowy to to, że autorka zostawiła sobie w ten sposób otwartą furtkę do drugiego tomu. I mam nadzieję, że intuicja mnie nie myli.

Tą pięknie wydaną w twardej okładce powieść, do której prawa wydawnicze kupiono już w kilkunastu krajach, od 1 lipca znajdziecie w Empiku – „Tajemnica Wenus„. Recenzję z wielką przyjemnością napisałam we współpracy reklamowej z wydawnictwem Znak Koncept.




Natalia Rosiak

Natalia Rosiak - autorka bloga Italia by Natalia

Jestem podróżniczką, blogerką i autorką książek. Od 2013 roku dzielę się z Czytelnikami wiedzą i miłością do Italii oraz inspiruję do podróży prowadząc blog o Włoszech oraz media społecznościowe, a także pisząc książki. Moje przewodniki i poradniki w formie e-booka znajdziesz w blogowym sklepie, a książki podróżnicze m.in. w Empiku. Jako pierwszy polski twórca otrzymałam nagrodę Gold Italy Ambassador Awards za szczególny wkład i zaangażowanie w promocję Włoch oraz kultury włoskiej. Więcej o autorce bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Zamknij
Zmień zgody