Wyspy wokół Sycylii, jeden z najbardziej tajemniczych i najmniej znanych fragmentów południowej Italii, a przy tym niezadeptany i wolny od masowej turystyki. Tak bardzo mnie zafascynował i oczarował, że napisałam o nim książkę. Jak to się stało? Co niezwykłego jest na tych wyspach? Czego można tam doświadczyć? To jest inne oblicze Sycylii – ten sam region administracyjny, lecz bez spektakularnych zabytków, ale też bez śmieci porzuconych w krzakach, a w niektórych miejscach nawet bez samochodów i skuterów. W zamian wulkany, przyroda, piękne i czyste morze, mnogość ptaków, bogactwo podwodnego świata, morskie rezerwaty, pyszna kuchnia, a także spokój i cisza, niekiedy wręcz cisza totalna. Zapraszam po więcej!
Wyspy wokół Sycylii, czyli co dokładnie?
Na morzach wokół Sycylii matka natura hojną ręką rozrzuciła ponad 30 wysp, większych i mniejszych. Spośród nich 14 jest zamieszkałych po dziś dzień. Wyspy Liparyjskie (Vulcano, Lipari, Salina, Panarea, Stromboli, Filicudi, Alicudi), Ustica, Wyspy Egadzkie (Levanzo, Favignana, Marettimo), Pantelleria oraz Wyspy Pelagijskie (Lampedusa i Linosa). Owe czternaście wysp – małych, ale jakże ciekawych – poznawałam od lat, powoli, małymi krokami, coraz lepiej, coraz uważniej. Przyjeżdżam, wyjeżdżałam i wracałam wiedziona tęsknotą, podejmowałam wyzwania i mierzyłam się z przeciwnościami losu, ale też ulegałam niezwykłemu urokowi owych wysp, które w pewnym momencie rozkochały mnie w sobie nie mniej niż Sycylia.
Mapa: PeterHermesFurian / iStock.com, edycja na potrzeby książki „Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów” Maciej Szymanowicz
I właśnie wtedy uznałam, że wobec ogromu zebranych materiałów oraz doświadczeń, jakie stały się moim udziałem, nie ma najmniejszych szans, by wyspy te godnie opisać w jednej książce z Sycylią, na którą tak wielu z Was czeka. narodził się pomysł. Narodził się więc pomysł, by Sycylię rozbić na dwa tomy, z których pierwszy będzie poświęcony tylko małym wyspom. W ten oto sposób pojawiła się na rynku książka, która jest pierwszą publikacją poświęconą wszystkim wyspom wokół Sycylii i zarazem tylko im – pierwszą nie tylko w Polsce, ale na świecie.
Każdej z czternastu wysp poświęciłam osobny rozdział, a dodatkowo – mając świadomość, że tych informacji nie znajdziecie w Internecie – przygotowałam bardzo obszerny rozdział organizacyjno – praktyczny, zawierający wszystkie informacje niezbędne do zaplanowania samodzielnej podróży na owe wyspy. Są tam zarówno informacje podstawowe opracowane z myślą o osobach, które nigdy nie przemieszczały się drogą morską, jak i porady oraz wskazówki, które przydadzą się podróżnikom doświadczonym, lecz wcześniej nie mającym styczności z tymi konkretnymi wyspami. Te wszystkie rady i wskazówki spisałam na podstawie własnych doświadczeń: łącznie 15 tygodni pobytu na wyspach wokół Sycylii na przestrzeni 8 lat – w sezonie, przed sezonem i po sezonie – od końca kwietnia do połowy listopada włącznie. Do tego mnóstwo rekomendacji kulinarnych, zarówno co, jak i gdzie warto zjeść.
✅️ 14 wysp, 14 długich rozdziałów; ✅️ 15 dodatkowy rozdział organizacyjno-praktyczny; ✅️ Ponad 500 stron; ✅️ Prawie 300 kolorowych zdjęć, wszystkie są autorstwa mojego lub mojego męża; ✅️ Rozmowy z mieszkańcami; ✅️ Malownicze szlaki piesze; ✅️ Zachwycające punkty widokowe; ✅️ Wyjątkowe rekomendacje gastronomiczne; ✅️ Autentyczne doświadczenia i prawdziwe emocje; ✅️ Cytaty z klasyków literatury opisujących wyspy w przeszłości.
W dalszych akapitach zamieściłam fragmenty książki, zdjęcia, a także informacje o miejscach, w których nocowałam i gdzie można je zarezerwować. A książka? Znajdziecie ją m.in. w Empiku, nie tylko w salonach, ale też w sklepie internetowym tutaj. Uwaga! Chcąc kupić którąś z moich książek w salonie nie szukajcie ich w dziele „Przewodniki i mapy”; Empik klasyfikuje je jako „Literaturę podróżniczą” i umieszcza w dziale „Literatura faktu, reportaż”.
Kraina wiatru i wulkanów
To czternaście zupełnie innych światów, czternaście oddzielnych krain, z których żadna nie jest podobna do sąsiedniej. Większość z nich łączy pochodzenie geologiczne – to wulkany, zarówno wygasłe, jak i nadal bardzo aktywne; tylko cztery powstały inaczej niż w wyniku wulkanicznych erupcji sprzed kilkuset tysięcy, a nawet miliona lat. Tym, co łączy wszystkie bez wyjątku, jest wiatr, który rozpędzony na morzu potrafi dąć z tak ogromną siłą, jakiej nie doświadczyłam w żadnej innej części Italii, i odcinać mieszkańców od reszty świata na wiele dni. […] Na każdej z nich żyją wyjątkowi ludzie, ciepli i kochający swoje małe światy, w sezonie zaangażowani w dostarczanie turystom jak najlepszych wrażeń. Tutaj rytm wyznaczają niezmienne od wieków folklor i tradycja. Mimo wielu trudów życia i wrażenia zacofania nie zobaczysz tu porzuconych w krzakach śmieci, a to problem, z jakim boryka się Sycylia.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Zapraszam Cię, drogi Czytelniku, na niezwykłą wyprawę po krainach, które zachwycają, zadziwiają i nikogo nie pozostawiają obojętnym. Na kolejnych stronach opowiem Ci o wspinaniu się na wulkany – te czynne i te wygasłe; o samotnych wędrówkach po górach, cudach przyrody, wspaniałym morzu i plażach – zarówno niemal białych, jak i szarych oraz czarnych; o gorących źródłach, naturalnych saunach ukrytych w jaskiniach, ludziach pełnych pasji, lokalnych kuchniach, zachwytach, inspiracjach, ale też momentach grozy i bezsilności. Postanowiłam wyodrębnić wyspy rozrzucone wokół Sycylii i opisać je w osobnej książce, ponieważ gdybym połączyła je z Sycylią, powstałaby księga gruba i ciężka, w której zapewne i tak nie zmieściłabym wszystkiego, co chcę Ci przekazać. (Podobnie stało się rok wcześniej podczas pisania książki o Italii południowej, liczącej ponad 500 stron i finalnie pozbawionej aż czterech rozdziałów z pierwotnego konspektu). Tymczasem nasyć się, proszę, tymi czternastoma cudami natury. Nie traktuj ich jednak jako przystawki; to pierwsze danie, które nie zadowoli wyposzczonego podróżnika, ale zaspokoi początkowy głód i pozwoli spokojnie poczekać na to najbardziej treściwe, najsmaczniejsze drugie danie – moją ukochaną Sycylię.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Wyspy Liparyjskie
Wyspa Vulcano – w krainie siarki i śmierdzącego błota
Wyspy Liparyjskie – najbardziej zróżnicowany i aktywny wulkanicznie archipelag Italii – niczym garść czarnych pereł rozrzuconych na błękitnych wodach Morza Tyrreńskiego, od wieków fascynują i inspirują podróżników oraz pisarzy. Wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO dzięki wyjątkowemu znaczeniu naukowemu, przyrodniczemu i kulturowemu stanowią jeden z największych naturalnych skarbów Włoch. Bramą do tegoż niezwykłego świata jest Vulcano, gdzie wokół kilku stożków wulkanicznych woda mieni się wieloma odcieniami, od szmaragdu po błękit turkusu, a księżycowy krajobraz tylko miejscami ustępuje zieleni; winorośle, drzewa i krzewy, od wczesnej wiosny do późnej jesieni obsypane kwiatami, rosną obok wód i błot termalnych, które wraz z kilkoma czarnymi plażami oferują błogi relaks.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Pamiętam doskonale ten czas w 2021 roku, gdy nagle aktywność wzmogła się na tyle, że istniało duże ryzyko potężnej erupcji, a wyspa została zamknięta dla wszystkich poza stałymi mieszkańcami. Działo się to rok po moim drugim pobycie na Vulcano – tym razem kilkudniowym – w czasie pandemii. Było mi bardzo żal miejscowych, których główne źródło zarobku stanowiła turystyka. Pomyślałam wówczas, że nie dość dramatu dla branży, spowodowanego licznymi ograniczeniami, w wyniku których we wrześniu 2020 roku Wyspy Liparyjskie świeciły pustkami, a ceny były tak niskie jak nigdy wcześniej i później, to jeszcze pojawiło się bardzo duże ryzyko erupcji oraz groźba, że ludzie ci stracą cały swój dobytek, który zaczęli budować stosunkowo niedawno. Turystyka na Vulcano pojawiła się bowiem dopiero w latach 50. XX wieku i rozwijała powoli. Za to wydarzenia, które pozwoliły Italii i światu usłyszeć o Eolie po latach zapomnienia, mogłyby posłużyć jako scenariusz kinowego hitu o początkach złotego wieku włoskiego kina.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Dotarcie na krawędź Wielkiego Krateru wynagradza wszystkie trudy. Stojąc tam, człowiek uświadamia sobie potęgę natury, zarówno tę niszczącą wszystko dookoła w trakcie erupcji, jak i tę tworzącą nowe lądy, a następnie obdarzającą je roślinnością i zwierzętami, dzięki czemu powstają nowe mikroświaty – dokładnie takie jak te wszystkie rozrzucone po morzu piękne wyspy, jakby to Stwórca wyjął sakiewkę i rozsypał jej zawartość w postaci kilkunastu czarnych pereł.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Noclegi na wyspie Vulcano, które mogę polecić
Hotel Faraglione
Ten niewielki hotel, który wybrałam podczas naszej wspólnej podróży w 2020 roku, oferujący pokoje z widokiem na morze znajduje się tuż przy samym porcie, dzięki czemu jest dogodną bazą do zwiedzania wyspy, sąsiadującą z licznymi wypożyczalniami pojazdów. Śniadanie, jakie otrzymaliśmy w cenie pokoju serwowane było w barze i obejmowało kawę oraz słodkości, w tym cornetti lub bardzo smaczną granitę z brioszką. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Hotelu Faraglione.
Hotel Aura
Przebywając na Vulcano we wrześniu 2024 r. zdecydowałam się na dwugwiazdkowy hotel położony nieco bardziej w oddaleniu od portu, ale nadal w zasięgu krótkiego spaceru, nie stanowiącego problemu także z dużą walizką. Hotel ten urządzono w parterowych budynkach, gdzie niemal każdy pokój ma bezpośrednie wyjście na patio, a dalej do ogrodu. Zajmowałam pokój jednoosobowy. Skromna łazienka wymagała odświeżenia, natomiast sam pokój był dość komfortowo wyposażony jak na dwie gwiazdki, choć w mojej ocenie niedostatecznie wentylowany. Otwarcie okna załatwiłoby sprawę, ale brakowało moskitiery, co skutecznie zniechęciło mnie do podejmowania ryzyka pogryzienia przez tutejsze komary. Choć przebywałam na Vulcano na samym początku września, to gości w hotelu było niewiele, do tego stopnia, że codziennie popołudniami miałam ten piękny hotelowy basen do wyłącznej dyspozycji. Tylko raz na chwilę przyszła jakaś para. Niesamowite! Polecam Wam ten hotel, choć gdybym miała ponownie się w nim zatrzymać, to wybrałabym pokój wyższej kategorii, a nie skromną jedynkę. Z minusów wspomnę jeszcze, że śniadanie było fatalnie. Przyszłam na nie tylko pierwszego poranka i odpuściłam. Jeśli lubicie ciasteczka i rogaliki z dżemem oraz kawę, to nie ma problemu, ale cała reszta jest niegodna uwagi. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Hotelu Aura.
Wyspa Lipari – siedziba mitologicznego władcy wiatrów Eola
Lipari, największa z siedmiu wysp Archipelagu Eolskiego, nie bez powodu bywa nazywana jego sercem. Surowe piękno wulkanicznego krajobrazu miesza się tu z historią tak długą i tak bogatą, jak bogate są warstwy lawy – pumeksu, obsydianu i tufu, z których wyspa została uformowana. Od tysięcy lat kształtowana przez ogień i człowieka, przechodziła z rąk do rąk – Fenicjanie, Grecy, Rzymianie, Arabowie, Normanowie i Hiszpanie pozostawili po sobie ślady, które wciąż są tu widoczne w kamieniach, ruinach i murach cytadeli. Lipari to również winnice pnące się po zboczach oraz zapach morza zmieszany z wonią rozgrzanych słońcem dzikich ziół. Nazwa wyspy, pochodząca od greckiego liparos, oznacza „żyzny” – i nie sposób o tym zapomnieć, stąpając po ziemi, która karmiła nie tylko winorośl, ale i historię.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Sztormowy dzień na wyspie nie zawsze jest dniem straconym, gdyż właśnie wtedy – o ile jedynie wieje, ale nie pada i nie jest pochmurno – najlepiej zrobić sobie wycieczkę lądową. Silny wiatr przegania mgiełkę wilgoci, która nie jest dostrzegalna na pierwszy rzut oka, wystarczy jednak zatrzymać się na którymś z punktów widokowych i spojrzeć w dal, by się zorientować, że widać tylko sąsiednią wyspę, a kolejnych już nie, choć planując podróż oglądało się zdjęcia, na których panoramy obejmowały wszystkie Eolie. Najlepszym środkiem transportu na Lipari okazuje się skuter; nie jestem wielką fanką korzystania z tegoż pojazdu, a w każdym razie nie na tyle, by sięgać po niego przy każdej okazji. Zwyczajnie się boję, bo w dużych miastach ruch panuje szalony, a mieszkańcy – takie mam wrażenie – skuterową brawurę w ulicznej dżungli wyssali z mlekiem matki. Inaczej to wygląda na takich małych wyspach, gdzie ruch jest niewielki, a w miasteczkach znacznie bardziej cywilizowany niż w metropoliach, takich jak Neapol czy Palermo.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Noclegi na wyspie Lipari, które mogę polecić
La Settima Luna Hotel
Bardzo fajny hotel w miasteczku Canneto, znajdujący się kilka kroków od tutejszej rozległej plaży. Bardzo komfortowe pokoje, na dachu mały basen, raczej do schłodzenia ciała, a nie do kąpieli. Słodkie śniadanie bardzo smaczne, a obsługa przesympatyczna. Polecam, szczególnie osobom nastawionym na spędzanie czasu na relaksie nad morzem. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Hotelu La Settima Luna.
Le Mànnare Case Vacanze
Ta wybudowana z rozmachem imponująca posiadłość w stylu eolskim, składająca się z willi z dawnymi zabudowaniami pomocniczymi i może nawet gospodarskimi, jest otoczona pięknym, dość rozległym ogrodem. Znajdują się w nim bardzo stare, wysokie pinie, właściwie taki mały zagajnik sosnowy; pod ich koronami rosną palmy, bananowiec, mnóstwo krzewów, w tym bugenwille. Goście mają do dyspozycji nie tylko swoje patia lub balkony, ale też kilka wspólnych stref do relaksu. Zapach ogrodu jest obłędny; woń pinii łączy się z zapachem kwiatów i jest to mieszanka niesamowita, wręcz magiczna, a po deszczu – jeszcze bardziej intensywna. Rezydencja znajduje się w takim miejscu, że nawet jeśli wieje tylko odrobinę, to jest tutaj przewiew, nie ma duchoty, a to za sprawą otwartej przestrzeni od strony wschodniej. Główny taras ogrodu i zarazem moje patio były skierowane na północny-wschód, piękne słońce zagląda tutaj krótko po wschodzie, natomiast później już wszystko chowa się w cieniu. W środku upalnego dnia, gdy w Lipari panuje skwar, w Pianoconte – a szczególnie w ogrodzie willi – jest chłodniej i przyjemniej.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Urok i komfort zakwaterowania w tym miejscu to jedno, ale wspaniali gospodarze, którym w książce poświeciłam kilka zdań – Mariacalara oraz Gianmaria – to niepoliczalna, ogromna wartość dodana. Bardzo, bardzo polecam. To było jedno z moich najlepszych doświadczeń noclegowych na małych wyspach wokół Sycylii. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Le Mànnare Case Vacanze
Wyspa Salina – winnice malvasia, dwa bliźniacze stożki i „Listonosz”
Salina to kraina naprawdę wyjątkowa; druga pod względem wielkości z Siedmiu Sióstr, najbardziej urodzajna i jako jedyna posiadająca źródło słodkiej wody, a przez to obfitująca w uprawy, zwłaszcza winorośli, ponad którymi wiją się liczne widokowe szlaki piesze. Wyspa została stworzona przez sześć wulkanów. Najmłodszy z nich w pewnym momencie eksplodował tak mocno, że jego część zapadła się pod taflę wody, tworząc najbardziej malowniczą zatokę w całym Archipelagu Eolskim. Pozostały na powierzchni fragment jest dziś naturalnym, skalnym teatrem mającym za scenografię morze oraz wyspy Filicudi i Alicudi, nad którymi codziennie od tysięcy lat słońce chyli się ku zachodowi, by finalnie zatonąć w bezkresie horyzontu.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Rozkład jest tak ułożony, by przesiadający się podróżny nie czekał zbyt długo – trwa to zazwyczaj od pięciu do dwudziestu minut. Jeżeli zajdzie potrzeba, jeden autobus czeka na drugi, a kierowcy kontaktują się między sobą telefonicznie, czego byłam świadkiem. Mało tego, pewnego razu trafił mi się kierowca tak tryskający życiem, że podśpiewywał przez całą drogę, po czym chcąc dosłodzić sobie pochmurny dzień, wyciągnął paczkę czekoladowych cukierków i poczęstował wszystkich pasażerów. Było nas w busie może z sześcioro, ale tylko ja się zdziwiłam; atmosfera swojskiej imprezy czy choćby tylko głośna muzyka są na porządku dziennym, a im mniej turystów, tym swobodniejszy staje się kierowca.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Być może świat nigdy nie usłyszałby o Pollarze, gdyby na początku lat 90. XX wieku właśnie tutaj nie nakręcono części scen do filmu Listonosz (wł. Il Postino), opowiadającego historię przyjaźni włoskiego listonosza i chilijskiego poety Pabla Nerudy. Akcja rozgrywa się w bliżej nieokreślonym miejscu, wiadomo jedynie, że na jednej z wysp południowej Italii. Postać Il Postino jest fikcyjna, natomiast Neruda to postać prawdziwa, wręcz legendarna; filmowe sceny pozostają jednak fikcją. Film kręcono głównie w dwóch lokalizacjach: tawerna i dom ukochanej listonosza, urząd pocztowy, scena procesji i kościół to Marina di Corricella na wyspie Procida w Kampanii, natomiast dom Listonosza, wioska rybacka u stóp wysokiej skały, droga, którą Mario jeździ rowerem, plaża, po której spaceruje Beatrice, oraz spektakularny klif, na którym stoi główny bohater i spogląda na morze, to Pollara, w filmie nazwana Cala di Sotto.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Noclegi na wyspie Salina, które mogę polecić
B&B Le Sette Vele Da Riccardo
Kameralne B&B znajdujące się w miasteczku Santa Marina Salina oferuje pokoje i małe apartamenty w samym centrum, w lokalizacji bardzo dogodnej do zwiedzania wyspy. Moje studio miało prywatny taras z bocznym widokiem na morze oraz huśtawką (zdjęcie powyżej). Rano z tarasów tego B&B można podziwiać malownicze wschody słońca, malujące na złoto przeciwległą wyspę Lipari. Na pierwszy pobyt na Salinie lub też na pobyt nastawiony na intensywne zwiedzanie bardzo polecam ten obiekt. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie B&B Le Sette Vele Da Riccardo.
Resort Al Belvedere Salina
Ten czterogwiazdkowy resort oferujący zakwaterowanie w pokojach, apartamentach z kuchnią i dużymi tarasami lub w pięknej willi z oszałamiającym tarasem z widokiem na morze jest jednym z lepszych i droższych hoteli na Salinie, choć nie oferuje basenu. Nocowaliśmy tutaj z Arturem we wrześniu 2020 roku w trakcie pandemii, gdy hotele były puste, a ceny rekordowo niskie. Serwowano nam pyszne śniadanie do stolika i wprawdzie było wyłącznie słodkie, to złożone m.in. z sześciu rodzajów owocowych dżemów i marmolad lokalnej produkcji. Pycha! Wyjątkowo piękne są tutaj wieczory, a to ze względu na słońce chylące się ku zachodowi. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Resort Al Belvedere Salina.
Wyspa Panarea – hibiskusy, jaszczurki i dymiący wulkan w tle
W odległości 20 km na północny wschód od Saliny natura stworzyła ląd zwany Panareą. Dziś to najmniejsza z zamieszkałych Wysp Liparyjskich. Uznawana za najpiękniejszą, określana jako perła archipelagu, niekiedy nawet raj, jest celem najmocniej pożądanym przez turystów. Bez wątpienia to także najbardziej romantyczna spośród krain Eola. Jej symbolem są dorodne hibiskusy rozkwitające we wszystkich możliwych kolorach, bujne krzewy bugenwilli dodające uroku białym murom domów, a także wszechobecne gekony. Wieczorami, siedząc na tarasach skierowanych ku morzu, można delektować się nie tylko szumem fal, ale też widokiem pobliskiego wulkanu Stromboli, który wyrzuca wysoko w górę czerwoną jak ogień lawę.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Pierwszego dnia niesamowicie głośny i różnorodny śpiew ptaków budzi mnie przed świtem i towarzyszy mi niemal przez cały dzień. To niesamowite, ale oprócz ich trelu, przerywanego co jakiś czas krzykiem mew znad wybrzeża oraz pianiem koguta gdzieś w głębi wyspy, panuje tutaj niezwykła wręcz cisza. San Pietro o szóstej rano jest całkowicie wymarłe. Nie zastanawiając się długo, ruszam „główną” drogą w kierunku osady Drautto, w oczekiwaniu na wschód słońca i jednocześnie z nadzieją, że choć przez krótki czas będę miała tę wyspę tylko dla siebie. I tak właśnie się dzieje: po drodze nie spotykam nikogo. Zachwycam się detalami zdobiącymi ściany budynków i murki oraz roślinnością, która sprawia wrażenie, jakby rosła tu przypadkiem, choć w rzeczywistości jest zadbana. Odkrywam kościół San Pietro z tarasem widokowym, skąd rozciąga się wspaniała panorama na lazurowe morze i pobliskie wysepki. Siedzę przed kościołem i czekam, aż kula ognia wynurzy się z wody, gdy nagle panującą ciszę przerywa hałas dobiegający z dzwonnicy. To dwa gołębie, pewnie tam mieszkają i właśnie intensywnie zaczęły się o coś kłócić. O szóstej trzydzieści mija mnie trójkołowy ape, a wzdłuż brzegu przepływa łódź rybacka. To pierwsi ludzie, jakich dziś wyłapują moje zmysły. Trafiam na prowadzącą w dół boczną uliczkę, z której idealnie widać niewielkie jeszcze o tej porze dnia słońce, leniwie wznoszące się nad horyzontem. Tuż koło mnie: biały mur ozdobiono ceramiczną płytką, opuncja figowa – już bez owoców – i krzew różowej bugenwilli. Panarea w miniaturze. Chwytam za aparat i naciskam migawkę. To będzie cudowny dzień.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Noclegi na wyspie Panarea, które mogę polecić
Dependance La Caletta
Podczas pierwszego pobytu na Panarei wybrałam niewielkie, ale urokliwe studio znajdujące się wraz z kilkoma innymi apartamentami w typowo eolskim budynku otoczonym mnóstwem zieleni oraz posiadającym duży, wspólny taras z widokiem na morze (zdjęcie powyżej). Lokalizacja Dependance La Caletta jest naprawdę świetna, idealna dla każdego, kto chciałby zwiedzić wyspę. Bliziutko do portu oraz centrum miasteczka portowego, czyli też do piekarni oraz kilku restauracji, dalej ale również w zasięgu spaceru do jedynej plaży piaszczystej na wyspie, a o wschodzie słońca prawdziwe spektakle natury dostępne na wyciągnięcie ręki. Jeden z apartamentów dysponuje sporym, prywatnym tarasem z identycznym widokiem. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Dependance La Caletta.
Podczas drugiego pobytu na Panarei wynajęłam cudowny, mały domek z pięknym widokiem z tarasu, który otaczały krzewy hibiskusów (pierwsze zdjęcie w części o Panarei). Niestety, domek ten zniknął z portali rezerwacyjnych i nie udało mi się ustalić, gdzie i czy w ogóle można go jeszcze wynająć. Natomiast muszę dodać, że zarówno owa mikro willa jak i Dependance La Caletta obsługiwane są przez pracowników czterogwiazdkowego Hotelu Oasi. Tam też chodziłam na śniadanie, które miałam w cenie zakwaterowania, mogłam korzystać z basenu oraz ogrodu. Nie spałam w tym hotelu, ale mimo to z czystym sumieniem mogę go polecić każdemu, kto szuka wyższego standardu i może sobie na niego pozwolić. Tamtejszy ogród jest przepiękny, idealnie wpasowujący się w krajobraz i klimat Panarei. Do wszystkich trzech obiektów przysługiwała podwózka meleksem z portu w dniu zakwaterowania oraz dowóz w dniu wyjazdu. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Hotelu Oasi.
Wyspa Stromboli – najbardziej aktywny wulkan Europy
Wyrastająca prosto z głębin Morza Tyrreńskiego, narodzona z mroku wulkanicznej otchłani – Stromboli od wieków fascynuje, inspiruje i przyciąga. Ciekawi jej byli pisarze, przystań dla siebie znajdowali nań ci, którzy w innych miejscach nie czuli się sobą, żeglarzom zaś służyła za punkt orientacyjny rozświetlający ciemności nocy. Nazywana latarnią Morza Śródziemnego jest lądem, którego odkrywanie stanowi wyzwanie rzucone sile natury. Oto dwie odsłony wyspy: główna osada – port zwany Stromboli – składająca się z dwóch wiosek: San Bartolo i San Vincenzo, i malutka surrealistyczna wioska Ginostra – ostatnia osada w całej Italii, w której ludziom doprowadzono do domów elektryczność.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Obecnie w Ginostrze mieszka całorocznie około czterdziestu osób. Do początku lat 80. XX wieku zatrzymywały się tutaj tylko dwa promy tygodniowo. Do połowy lat 80. nie odbierano stąd śmieci, dlatego mieszkańcy byli zmuszeni je palić i zanieczyszczać środowisko w pobliżu swoich domów. Dopiero w latach 80. powstały punkt podstawowej pomocy medycznej z lekarzem mieszkającym w wiosce na stałe oraz budka telefoniczna. Do 2005 roku wyspa nie miała betonowego nabrzeża, przy którym zatrzymują się dziś promy i wodoloty. Podpływający statek czekał na redzie kawałek od brzegu, aż miejscowi małą łodzią przypłyną, zabiorą pasażerów, zostawią tych, którzy chcą odpłynąć, oraz przetransportują towary. Mała łódka o nazwie „Rollo” mogła przybić do brzegu w naturalnej, utworzonej przez lawę, częściowo osłoniętej przed falami przystani „Pertuso”, zwanej najmniejszym portem świata. To jednak oznaczało, że od jesieni do wiosny warunki na morzu rzadko pozwalały, by mała łódka napędzana wyłącznie siłą mięśni wioślarza mogła wypłynąć statkowi na spotkanie. Dopiero później wyposażono ją w silnik, ale to też nie rozwiązywało problemu. Znane są przypadki, gdy ludzie z głodu próbowali przedostać się do wsi po drugiej stronie wyspy i ginęli po drodze, spadając z klifu.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Noclegi na wyspie Stromboli, które mogę polecić
Pedra Residence (Stromboli)
Pedra Residence to kilka skromnych apartamentów położonych w niewielkim ogrodzie, oferujących widok na morze, szczególnie malowniczy o wschodzie słońca. Zostałam tutaj przywieziona meleksem w cenie zakwaterowania (na szczęście, bo z portu z walizką nie chciałabym pokonywać tej odległości), a rano przysługiwało mi śniadanie, choć było naprawdę kiepskie, złożone głównie z ciastek i chleba tostowego oraz kawy. Być może w sezonie jest lepiej, ja zatrzymałam się tutaj w listopadzie i byłam jedynym gościem (ale co przeżyłam przy okazji to będę wspominać do końca życia). Minusy? Dla mnie był to aneks kuchenny, a dokładnie jego skąpe wyposażenie. Być może od tamtej pory coś się zmieniło. Generalnie miejsce w kategorii tych tańszych jest fajne, polecam. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Pedra Residence.
Mariangelica (Ginostra)
Z noclegami na Stromboli mam tak, że zawsze wzbudzają emocje, które nie ograniczają się jedynie do samego zakwaterowania; zawsze coś jeszcze otrzymuję w bonusie. Nie inaczej było we wrześniu 2024 roku, gdy przybywałam do Mariangelica w wiosce Ginostra. Przy niej Stromboli to prawie metropolia, ale to właśnie było genialne.
Mój pokój znajduje się w typowo eolskiej kostce, tyle że tym razem piętrowej. Jest ogromny, a wchodzi się doń z przepięknego, wielkiego zadaszonego tarasu, gdzie mam do dyspozycji zarówno stół z krzesłami oraz leżaki, jak i suszarkę na pranie. Niestety okazuje się, że wbrew temu, co było napisane w ofercie, w pokoju nie mam łazienki. Owszem, została mi przydzielona prywatna łazienka, ale znajdująca się piętro niżej, w innym budynku! Jestem rozczarowana, bo nie tak to sobie wyobrażałam. Co więcej, łazienka ta nie ma ani zamknięcia na klucz, ani okna, a jedynie dziurę w grubej ścianie, pełniącą funkcję okna. Właścicielka nie widzi w tym problemu, nikt przecież nie wejdzie do środka. Może i nie wejdzie, ale obok łazienki znajduje się taras innych gości, a brak szyby w oknie powoduje, że słyszą oni wszystko, co dzieje się w łazience. Dla mnie to bardzo krępująca i niekomfortowa sytuacja. […] Ludzie przychodzą tutaj tłumnie, po czym siadają na murku otaczającym taras przed owym sklepem i jednocześnie przed kościołem, a następnie podziwiają zachód słońca nad pozostałymi sześcioma Wyspami Liparyjskimi. Można też usiąść przy jednym z kilku stolików, ale chętnych zazwyczaj jest więcej niż miejsc. Mnie jednak nic nie jest w stanie odwieść od wieczoru spędzonego na tarasie przy własnym pokoju. Słońce chowa się za horyzontem, a ja dochodzę do wniosku, że nocleg w Ginostrze był świetną decyzją. To mała enklawa, cicha i spokojna; kiedy nie rozbrzmiewają żadne inne odgłosy, tę ciszę wręcz słychać. Coś niesamowitego – cisza totalna.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Obiekt składa się tak naprawdę z dwóch lokalizacji. Mnie zakwaterowano w części znajdującej się bliżej centrum wioski, w pokoju na piętrze, posiadającym najpiękniejszy taras ze wszystkich pozostałych kwater. Minus? Prywatna łazienka znajdująca się piętro niżej… Piętro niżej znajduje się również aneks kuchenny dla wszystkich gości, natomiast w pokoju na wyłączność miałam lodówkę. Jeden apartament ma prywatny aneks kuchenny wewnątrz kwatery. Pobyt w Mariangelica – choć osobliwy – był czymś na kształt snu na jawie. Obiecałam sobie, że pewnego dnia wrócę tutaj z Arturem. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Mariangelica.
Wyspa Filicudi – pięć rodzin i bezmiar tajemnic
Kiedy człowiekowi się wydaje, że zna już charakter Wysp Eolskich, pojawia się ona – odległa, milcząca, nieco posępna. Filicudi nie przypomina żadnej ze swoich sióstr. Nie jest ani tłumnie odwiedzana jak Lipari, ani radosna jak Salina czy urokliwa jak Panarea. Tej ziemi nie odkrywa się od razu; tutaj trzeba umieć milczeć i słuchać. Ta wyspa i ci ludzie bacznie obserwują, zanim pozwolą komukolwiek stać się częścią siebie – choćby tylko na chwilę. Wszystko to tworzy aurę intymności, zamknięcia, surowości, ale i wewnętrznej siły tutejszej społeczności, patrzącej z dystansem na tych, którzy przyjeżdżają. Oto pierwsza z dwóch najmniej popularnych wysp tegoż archipelagu – miejsce dla prawdziwych koneserów krain zagubionych w czasie i przestrzeni.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Miałam więcej szczęścia niż rozumu. Wysiadłam na niewielkim betonowym nabrzeżu, z wałówką w plecaku, zadowolona z siebie i zachwycona piękną pogodą; jak na listopad dzień był przecudny, bezchmurne i intensywnie niebieskie niebo, silne jak na tę porę roku słońce oraz doskonała, wręcz wymarzona widoczność. Po cichu liczyłam na to, że jedyna wypożyczalnia skuterów w porcie będzie otwarta, ale jakże niedorzeczna okazała się to nadzieja. I właśnie na nabrzeżu moją przygodę z Filicudi uratował starszy mężczyzna, podający się za lokalnego przewodnika i oferujący wycieczkę po wyspie własnym samochodem. Targowanie się nic nie dało; skapitulowałam i nie mając innego wyjścia, przyjęłam jego ofertę. Filicudi to w większości jedna wielka góra; drogę główną wraz z kilkoma odnogami wybudowano, zapewniając skomunikowanie z zaledwie około 25% powierzchni wyspy. Najpierw pojechaliśmy do Valdichiesa, gdzie „przewodnik” zaprowadził mnie na prywatny teren należący do luksusowej willi, skąd roztaczał się przepiękny widok. Jak się później okazało, wychodząc, musieliśmy przeskoczyć murek, ponieważ facet nie miał pozwolenia właścicieli. I tak nieświadomie, mimo woli zostałam włamywaczem…
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Noclegi na wyspie Filicudi, które mogę polecić
PensjonatDa Nino sul mare
Na Filucudi można wynająć niezależny dom z tarasem wychodzącym na morze, co na pewno jest niesamowicie romantycznym doświadczeniem (jak zrobiłam to na Alicudi i nie żałuję ani jednego wydanego euro). Jednak takie rozwiązanie wymaga wynajmu skutera, gdyż na Filicudi nie funkcjonuje komunikacja publiczna, a wwiezienie własnego samochodu wymaga spełnienia kilku warunków, co dokładnie omówiłam w książce. Dlatego też nastawiona na intensywne zwiedzanie postawiłam na pensjonat w porcie – skromny, ze słodkim śniadaniem serwowanym w barze tego samego właściciela, co w perspektywie czasu okazało się bardzo praktyczne; facet z baru to na każdej takiej wyspie człowiek-instytucja, a to z kolei jest w owych mikrokosmosach nie do przecenienia. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Da Nino sul mare Filicudi.
Docieram na Filicudi, idę do baru, gdzie miałam się zgłosić, by odebrać klucze, a tam informują mnie, że sprzedali mój pokój na tę jedną dobę turystom, którzy nie mogli wypłynąć. Czyli mam opłaconą kwaterę od poprzedniego dnia, ale jednocześnie muszę czekać do trzynastej, bo sprzedali ją dwa razy! Pytam, czy w związku z tym otrzymam zwrot pieniędzy za tę feralną noc, co wprowadza konsternację na twarzy faceta z baru; po półgodzinie okazuje się, że mój pokój jest już gotowy, a temat zwrotu za pierwszą dobę nie istnieje. Wybrałam tamten pensjonat w porcie z dwóch powodów: by mieć blisko na wodolot, na wycieczki łodzią, do sklepu i do wypożyczalni skuterów, bo port jest na Filicudi miejscem strategicznym. Zdjęcia zamieszczone na portalu rezerwacyjnym były tak fatalne, że spodziewałam się kiepskich warunków. Tymczasem mym oczom ukazał się piękny, widny pokój z oknem balkonowym i widokiem na nabrzeże, w którym powiewa typowa eolska firanka z węzłem u dołu, drewnianymi belkami na suficie, wygodnym dużym łóżkiem, ogromnym drewnianym stołem mogącym pełnić funkcję tak ważnego dla mnie biurka, a także małą lodówką, idealną na moje niewielkie zapasy, ale akurat o jej istnieniu w przydzielonym mi pokoju wiedziałam z wyprzedzeniem. Po prostu idealnie!
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów.
Wyspa Alicudi – wyspa białych kóz i siedmiu tysięcy stopni z lawy
Na zachodnich krańcach Archipelagu Eolskiego z głębin morza wyrasta samotny, stary wulkan, który tworzy wyspę tak niezwykłą i niemieszczącą się w żadnych ramach, że próżno szukać podobnej. Bardziej niedostępna niż Filicudi, bardziej tajemnicza niż Stromboli, jedyna, której wszystkie drogi prowadzące pod górę to schody przeznaczone wyłącznie dla pieszych. To mała kraina pełna kontrastów. Na pierwszy rzut oka idylla – piękne widoki, totalna cisza, kolorowe domy z tarasami ozdobionymi bugenwillą. Gdy jednak przyjrzeć się uważniej, łatwo dostrzec trudy życia codziennego, które nawet dziś nie jest łatwe, a w przeszłości bywało ekstremalnie trudne. Oto okruch Italii, który zupełnie niespodziewanie skradł moje serce w pewien listopadowy dzień.
„Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów”
Na całej wyspie jest jedna latarnia uliczna, oświetlająca jedyny plac, a właściwie placyk w porcie. Poza tym nocą jest tu totalnie ciemno. Mimo to tubylcy nie tylko przemierzają owe ścieżki i schody niczym kozice górskie, zupełnie się przy tym nie męcząc, ale też robią to tak naturalnie, jakby chodzili nocą po własnym domu. Brak oświetlenia i ciemna nawierzchnia ścieżek powodują, że nic nie widać. Turyści starają się jakoś sobie radzić, korzystając z latarek, najczęściej tych w smartfonach, ale lokalsi ich nie potrzebują. W takich okolicznościach przyrody, w bezchmurną noc, niebo nad Alicudi rozświetlają miliony gwiazd widocznych tak wyraźnie, jakby człowiek siedział na pokazie w planetarium, lecz bez towarzystwa innych i w znacznie bardziej nastrojowych okolicznościach przyrody. W planetarium przecież powietrze nie jest przesycone morzem, w oddali nie szumią fale, a w krzakach nie grają cykady.
„Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów”
Noclegi na wyspie Alicudi, które mogę polecić
Giardino dei Carrubi
To cudowne miejsce mogę określić mianem domowego pensjonatu. Właścicielka Alessandra – posługująca się językiem angielskim, co na Alicudi jest nader rzadką umiejętnością – mieszka w obrębie tej samej posesji, na której wynajmuje trzy niewielkie pokoje z łazienkami oraz tarasami wychodzącymi na wschód. O poranku można więc podziwiać niezwykły spektakl, gdy wznoszące się nad horyzontem słońce maluje złotymi promieniami pozostałe sześć wysp Archipelagu Liparyjskiego. Alessandra serwuje na śniadanie własnej roboty domowe ciasta, bakalie i owoce, a przy okazji opowiada chętnym o życiu na wyspie.
Minusy? Są dwa, lecz żaden nie dotyczy tego konkretnego obiektu, a specyfiki Alicudi. Pierwszy to konieczność wyrzucania zużytego papieru toaletowego do kosza na śmieci, a nie do sedesu. Wiem, brzmi strasznie, ale można się przyzwyczaić – najgorszy jest pierwszy raz. Drugi minus, choć w sumie to po prostu urok wyspy, ale by dotrzeć do Giardino dei Carrubi trzeba pokonać 365 stopni pod górę. I nie są to niskie schodki jakie znamy z galerii handlowych w wysoko rozwiniętej cywilizacji. Tutejsze stopnie wyciosane są ręcznie z lawowego kamienia, przez co każdy ma inną wysokość. Tak więc trzeba wejść na własnych nogach, jedynie transport bagażu można zlecić miejscowym za opłatą. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Giardino dei Carrubi.
Casa della Roccia
Wolnostojący dom z tarasem wychodzącym na morze, do wyłącznej dyspozycji był naszym marzeniem od czasu pobytu w Giardino dei Carrubi. Choć piękne domy na wynajem rozrzucone po południowo-wschodnim zboczu na Alicudi kuszą swym urokiem i odosobnieniem, to wchodzenie 550 stopni pod górę w pełnym słońcu nie jest bez znaczenia. Dlatego w swoich poszukiwaniach kierowałam się chęcią posiadania widoku z góry, ale jednocześnie nie chciałam przypłacać każdego powrotu z plaży czy sklepu stanem przedzawałowym i wykręcaniem spoconej koszulki. Dlatego gdy znalazłam Casa della Roccia – dom, do którego prowadzi tylko 108 stopni – wiedziałam, że będzie idealny. I rzeczywiście taki się okazał. Żeby było zabawniej jego właściciel ma na imię Alex; najpierw był pensjonat u Alessandry, później dom od Alexa, a wszystko to na wyspie, którą na stałe zamieszkuje około 80 osób. Ten niewielki dom jest niesamowicie wyposażony. Duża łazienka oferuje pralkę, kuchnia ma tyle bibelotów kuchennych, że gdybym miała zrobić ranking najlepiej wyposażonych kuchni we wszystkich obiektach noclegowych, w jakich spałam w Italii – a jest ich ponad 150, z czego większość z kuchnią – to ten niepozorny domek znalazłby się w pierwszej trójce. Oprócz łazienki jest jedno duże pomieszczenie, pełniące funkcję salonu z kuchnią, a na antresoli pod bardzo wysokim sufitem znajduje się sypialnia. Siedząc na tarasie nie byliśmy w zasięgu wzroku nikogo z sąsiadów, z morza też nie było wiele widać. Marzenie spełnione z nawiązką. Więcej informacji oraz rezerwacja na stronie Casa della Roccia
Muszę przyznać, że dopiero nieprzerwany tygodniowy pobyt, leniwy i pozwalający w pełni skupić się na otoczeniu oraz obserwacjach toczącego się wokół życia, pozwolił mi w pełni poczuć Alicudi. Oczywiście do ludzi mieszkających tutaj latami, w tym przez zimę, nie będę się nawet próbować porównywać. Jednak te trzy różne pobyty o łącznej długości dwóch tygodni to znacznie więcej, niż spędza na Alicudi większość turystów, nawet tych, którzy decydują się tam na nocleg. Nie zrozumie znaczenia nazwy krainy boga wiatru Eola także ten, kto nie doświadczy wichury na wyspach, a szczególnie na jednej z tych mniejszych. Ja miałam okazję doświadczyć jej na Stromboli, Vulcano, Lipari, Filicudi oraz Alicudi, gdy tworzą się wodne trąby, gdy wiatr świszcze donośnie, szyby w oknach drżą, a okiennice ledwo trzymają się zawiasów.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
A kto nie wyobraża sobie chodzenia po tych schodach, ten może wynająć pokój w znajdującym się w porcie jedynym hotelu na wyspie – Residence Il Mulino. Nie sapałam tam, zresztą obiekt był przez jakiś czas nieczynny, gdyż poprzedni właściciel zmarł. Dopiero w 2025 roku otwarto go ponownie. To bardzo skromny hotel, jak cała ta wyspa, lecz dla osoby kochającej takie klimaty ów okruch lądu może okazać się rajem.
Spośród Siedmiu Sióstr Alicudi jest tą najtrudniejszą, najskrytszą, chowającą się z daleka od reszty, niczym najbardziej wycofana dziewczynka z całego rodzeństwa. Tymczasem – jak to zwykle bywa – ci ukrywający się w cieniu okazują się nieoszlifowanymi diamentami. Tutejsze niełatwe, ale zupełnie zgodne z rytmem natury życie toczy się między szumem fal a pomrukami wiatru, który czasem wieje tak, jakby szeptał do ucha wciąż żywe legendy. Wyspa ta oczarowała mnie do tego stopnia, że nie zważając na trudy podróży, napędzana pasją, wracałam i siadywałam z miejscowymi przy jednym stole, by zjeść świeżo złowione, dopiero co usmażone ryby, i słuchać opowieści o najdzikszej spośród Isole dei Venti – Wysp Wichrów. Alicudi jest skrajna pod każdym względem; ekstremalnie surowa i nieprzyjazna, lecz dzięki temu minimalnie zmieniona przez człowieka. Wspinając się w ciemności lawowymi schodami, dostrzegam nagle spadającą gwiazdę; jest taka wyraźna, wydaje się tak blisko. Wypowiadam życzenie, szybko i bez kalkulowania, prosto z serca. Czy się spełni? Tego nie wiem, lecz jestem pewna, że moja przygoda z Alicudi jeszcze się nie skończyła. Tę wyspę doceni tylko ten, kto ją zrozumie, a mnie – za co jestem ogromnie wdzięczna – było to dane.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Wyspa Ustica – czarny okruch lądu na bezkresnym morzu
Zdjęcia, rekomendację noclegu oraz tekst poświęcony tej krainie opublikowałam w osobnym poście o wyspie Ustica.
Wyspy Egadzkie
Wyspa Levanzo – w 25 minut do innego świata
Niespełna dwa kwadranse rejsu wodolotem od zachodnich brzegów Sycylii zaczyna się kraina niezwykła i unikatowa. Bramą do owego świata zwanego Egadami jest mała wyspa Levanzo, gdzie w jedynej wiosce rybackiej białe domy ozdobione intensywnie niebieskimi okiennicami wyłaniają się prosto z morza, a tuż obok turkusowe fale kołyszą na swych grzbietach kolorowe łódki. Życie toczy się tutaj w swoim nieśpiesznym, wyspiarskim tempie. Powracający z porannego połowu miejscowi rybacy zasiadają w porcie do naprawy sieci, a z pobliskiego baru roznosi się aromat świeżo zaparzonej kawy i ciepłych cornetti, które dopiero co wyjęto z pieca. Oto Levanzo, jakie ujrzałam po raz pierwszy i jakie zapamiętałam na zawsze.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Wyspa Favignana – historia Egad w tuńczyku zaklęta
Favignana – największa z Egad i zarazem serce archipelagu – to miejsce, gdzie czas zdaje się płynąć inaczej, a przeszłość i teraźniejszość nieustannie się przenikają. Śródziemnomorski wiatr, przepełniony zapachem morskiej soli i kwitnącej makii, snuje opowieści o potędze, ambicji i wizjonerstwie słynnego rodu Florio, który po dziś dzień jest tutaj żywą legendą. Na wyspie każdy znajdzie coś dla siebie: od niemal białych piaszczystych plaż i turkusowych zatok po nietuzinkowe zabytki minionych epok oraz wyśmienitą lokalną kuchnię. Oto kraina o kilku obliczach, która od wieków była cichym świadkiem historii: triumfów, tragedii, ciężkiej pracy i krwawej śmierci ludzi oraz zwierząt.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Pierwotnie po połowie tuńczyki segregowano i zwyczajowo dzielono na mniejsze części, a te następnie suszono, solono lub zanurzano w solance, co pozwalało na ich długotrwałe przechowywanie i transport. Solony tuńczyk przez długi czas stanowił jeden z filarów zaopatrzenia pokładowego marynarzy wypływających w morze. Niestety, tak przetworzone ryby były niesmaczne, dlatego wymagały dalszej obróbki przed podaniem na stół, a i tak nie dało się całkowicie pozbyć słonego smaku. Dzięki pomysłowości i eksperymentom Florio wprowadził nowatorskie metody konserwacji, porzucając tradycyjną solankę na rzecz wyśmienitej sycylijskiej oliwy, co nie tylko przedłużało trwałość mięsa tuńczyka, ale także nadawało rybie wyjątkowo delikatny smak, dzięki czemu tuńczyk z Favignany stał się produktem luksusowym, cenionym na europejskich arystokratycznych stołach. Metodę tę szybko spopularyzowano i stosuje się ją po dziś dzień.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Właśnie dlatego powstały szpitale dla żółwi, takie jak ten na Favignanie, który miałam okazję zobaczyć. Pracownica szpitala o wyznaczonej godzinie spotyka się ze zgromadzonymi turystami, by opowiadać o żółwiach caretta caretta, ich zwyczajach i problemach oraz działalności placówki. Dowiedziałam się m.in., że płeć żółwia można określić, dopiero gdy osiągnie on dojrzałość płciową, czyli około 20. roku życia. Osobniki tego gatunku potrafią liczyć nawet 130 cm długości, ważyć 160 kg i dożywają 90 lat. Pod wodą mogą spędzić aż dwie godziny bez zaczerpnięcia powietrza.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Noclegi na wyspie Favignana, które mogę polecić
Residence Favignana
Świetna miejscówka na Favignanie. Blisko centrum miasta, ale jednak stosunkowo na uboczu. Apartamenty są bardzo dobrze wyposażone, eleganckie, przytulne, każdy z balkonem lub z patio. Co więcej, na terenie kompleksu można wypożyczyć w korzystnej cenie rower lub skuter, tak bardzo popularne na wyspie. Więcej zdjęć, informacji oraz rezerwacja Residence Favignana.
Favignana Home
Piękny apartament na obrzeżach miasta, świetnie wyposażony, z urokliwym tarasem i funkcjonalną kuchnią. Bardzo miły właściciel umożliwia wypożyczenie skutera w zaprzyjaźnionej wypożyczalni, z której skuter podstawiany jest rano na teren apartamentów, oczywiście na wcześniejsze życzenie klienta. Więcej zdjęć, informacji oraz rezerwacja Residence Home.
Wyspa Marettimo – morze, góry, osły i dziki tymianek
Gdy łódź zbliża się do zachodnich krańców Archipelagu Egadzkiego, oczom przybysza ukazuje się skalisty skrawek ziemi z małą wioską rybacką wciśniętą między góry a taflę wody. Biel domów lśni w blasku słońca, kontrastując z intensywnym lazurem okiennic i głębokim szafirem krystalicznie czystego morza, które otula wyspę niczym aksamitny welon. Tuż za nią wznoszą się ku niebu wysokie szczyty, kusząc opowiedzeniem historii dzikiej natury i nieskażonego piękna. To miejsce, gdzie czas się zatrzymał w odległych latach 90. XX wieku, a harmonia współistnienia człowieka i przyrody tworzy obraz niemal nierealny w swojej prostocie i doskonałości. Oto Marettimo – moja pierwsza wielka miłość spośród małych wysp Sycylii.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Nigdy nie zapomnę momentu, gdy stanęłam na szczycie Marettimo. Prawie 700 m pod górę to dużo jak dla mnie, ale Pizzo Falcone było marzeniem, a spełnianie marzeń ma smak, jakiego nie da się porównać z żadnym innym. Gdy wchodziliśmy, niebo nad wyspą spowijały niezbyt gęste chmury, najbardziej niepokojące w okolicy Case Romane, lecz po wejściu na szczyt, jakby specjalnie dla nas, rozstąpiły się, przegnane przez wiatr, a naszym oczom ukazał się bezkres błękitu zlewającego się z bezkresem szafiru. Granica pomiędzy niebem a morzem była niewyraźna, biel wioski odległa, a kolory dziewiczej, niczym nieskażonej roślinności dodatkowo malowały ten obraz soczystymi barwami.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Wstaję skoro świt i ruszam na spacer po wiosce. Słońce wschodzi nad Sycylią i Levanzo, które wyraźnie rysują się na horyzoncie, i rozświetla złotymi promieniami białe zabudowania Marettimo. W pierwszej chwili wydaje mi się, że poza mną wszyscy jeszcze śpią, lecz to tylko pozory. Rybacy wracają z nocnego połowu, kierując się prosto do portu, gdzie w barze Scirocco właśnie wyjmowane są z pieca ciepłe cornetti. Za chwilę mężczyźni pojawią się tutaj, by zjeść rogaliki i wypić kawę. Później rozłożą sieci, by je wysuszyć, a następnie będą naprawiać uszkodzenia. Poranki w tym barze stały się moim rytuałem; teraz zaczynam tutaj każdy kolejny dzień na Marettimo. Siedzę przy jednym ze stolików, urzeczona tym, co widzę i czuję. Wspaniały zapach wypieków i świeżo parzonej kawy miesza się ze słoną wonią morza, podczas gdy słońce wznosi się coraz wyżej i wyżej ku południu.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Noclegi na wyspie Marettimo, które mogę polecić
Pensjonat Mare e Timo
Uroczy i dobrze zorganizowany B&B na Marettimo. Nie ma tu apartamentów z kuchnią, ale za to jest jedna kuchnia ogólnodostępna i taras na dachu, gdzie można poleżeć na leżaku lub zjeść posiłek. Wszędzie jest blisko. Więcej zdjęć, informacji oraz rezerwacja Mare e Timo.
Apartamenty Le Conchiglie
Planując drugi pobyt na Marettimo postawiłam na apartament znajdujący się w domu niemal na samym końcu wioski. Cały dom podzielony jest na trzy mieszkania przeznaczone na wynajem, a na dachu znajduje się wspólny taras. Okno naszej kuchni wychodziło na morze, od którego oddzielała naj tylko droga. Wspaniałe miejsce, polecam Wam je bardziej niż Mare e Timo, choć cenowo wypada drożej. Jednak możliwość zrobienia zakupów i skorzystania z własnej kuchni z takim widokiem jest warte poniesienia nieco wyższych kosztów. Więcej zdjęć, informacji oraz rezerwacja Le Conchiglie.
Wyspa Pantelleria – Czarna Perła Morza Śródziemnego
Stworzona przez jeden ogromny podwodny wulkan, górzysta i odległa, a zarazem gościnna – Pantelleria wyrasta z morza pomiędzy Afryką a Sycylią, otoczona wodami o niezwykłej przejrzystości, w których kryje się wyjątkowo bogate życie. Flora i fauna splatają się tutaj w mozaikę dwóch kontynentów, a codzienność podporządkowana jest prawom natury i kaprysom żywiołów. Czarna ziemia oddaje swoje ciepło w naturalnych saunach i błotach termalnych, a turkusowa tafla przedziwnego jeziora zwanego Lustrem Wenus odbija niebo, chmury i kontury wzgórz. To wyspa, na której wiatr i roślinność są nie tylko tłem, lecz także bohaterami codzienności – tak jak ludzie, którzy nauczyli się z nimi współistnieć.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Pantelleria narodziła się z jednego ogromnego wulkanu, którego erupcje na przestrzeni setek tysięcy lat ukształtowały wyspę, tworząc dwie wielkie kaldery: starszą La Vecchia oraz młodszą Cinque Denti, powstałą blisko 45 tysięcy lat temu w wyniku potężnej eksplozji. Wnętrze kaldery Cinque Denti wypełniły późniejsze formacje wulkaniczne, takie jak Monte Gibele i najwyższy szczyt wyspy – Montagna Grande. Choć dzisiaj krajobraz wydaje się uśpiony, w rzeczywistości wszystko, co tu widzimy, jest częścią wciąż żywego systemu wulkanicznego. Wyspa wyrasta nad szczeliną kontynentalną, a do ostatniej erupcji, choć niewielkiej, doszło w 1891 roku. Bazaltowe formacje, ślady dawnych kataklizmów, wciąż dominują w surowym pejzażu, chronionym dziś w granicach Parku Narodowego Wyspy Pantelleria.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Nocleg na wyspie Pantelleria, który mogę polecić
Birbiciù mare– domek nad morzem u Catii i Pino
To była wspaniała przygoda, a właściciele domku, który wynajęłam na półtoratygodniowy pobyt na Pantellerii z pewnością się do tego przyczynili. Catia i Pino – archeolożka i architekt – opowiedzieli nam sporo o historii oraz architekturze tutejszych tradycyjnych domów zwanych dammusi. Zresztą dokładnie taki dom od nich wynajęliśmy, z małym ogródkiem i tarasem wychodzącym na morze. Catia dwukrotnie zostawiła nam na stole domowej roboty wypieki; raz były to cannoli, a innym razem znane z Erice na Sycylii ciastka genovesi. Pycha! Więcej zdjęć, informacji oraz rezerwacja Birbiciù mare. Catia i Pino oferują także apartamenty w centrum miasteczka, które nazywają się Birbiciù – tutaj możecie je zobaczyć, lecz nie są tak urokliwe jak tamten historyczny dom nad morzem.
Pino opowiada, że nasze dammuso nie miało łazienki, a on nie chciał przeznaczać na ten cel fragmentu pomieszczenia, by nie burzyć zabytkowego ładu przestrzennego, dlatego – to nie żart – podczas remontu w dwumetrowym murze wykuto małe pomieszczenie i tam powstała malutka łazienka. Pozostała przestrzeń w domu jest otwarta, ograniczona najwyżej niskimi ściankami czy kawałkami ścian. Mieliśmy do dyspozycji mały salon z kanapą, telewizorem i biurkiem ustawionym pod oknem wychodzącym na morze, jadalnię oraz kuchnię – nowoczesną, świetnie wyposażoną. Naprzeciwko łazienki znajduje się sypialnia urządzona we wnęce – dawnej alkowie, a obok, w kolejnej wnęce pełniącej niegdyś funkcję składziku lub pomieszczenia, w którym spały dzieci, mieściła się garderoba. Ponadto w domu stała biała zabytkowa kołyska, udostępniana do użytku gościom podróżującym z niemowlętami.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Wyspy Pelagijskie
Wyspa Lampedusa – wyprawa na kraniec Europy
Najdalej na południe wysunięty skrawek Italii, zaledwie okruch lądu rzucony na taflę morza – Lampedusa nie przypomina żadnej z pozostałych wysp wokół Sycylii. Uformowały ją nie siły wulkaniczne, lecz tysiące lat geologicznych przekształceń kontynentu afrykańskiego, z którym jest związana bardziej niż z Europą. Z góry wygląda jak jasny przecinek, jak niedopowiedzenie zawieszone pomiędzy Afryką a Sycylią. A jednak to tutaj znajduje się jedna z najpiękniejszych plaż Starego Kontynentu, gdzie swoje jaja składa zagrożony wyginięciem żółw morski karetta. Mieszkańcy witają turystów ciepło i z otwartością, dzieląc się tym, co mają najcenniejszego: turkusową wodą, jasnym piaskiem, prostym jedzeniem z darów morza oraz spokojem, który dziś jest dobrem najwyższym.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Nazwę Lampedusa słyszał każdy, kto interesuje się polityką i wydarzeniami na świecie. To właśnie ten mały skrawek skalistego lądu, położony bliżej Afryki niż wybrzeża Sycylii, jest miejscem, gdzie przypływa najwięcej migrantów z Czarnego Lądu. Co więcej, nazwa „Lampedusa” jest przywoływana w przestrzeni publicznej głównie w sytuacjach skrajnych, takich jak zatonięcie łodzi, kryzys humanitarny spowodowany przypłynięciem większej liczby łodzi w krótkim czasie czy kolejna awantura polityczna na tym tle. W świadomości wielu wykreowało się więc wyobrażenie, że Lampedusa to jeden wielki obóz dla ludzi przedostających się do Europy przez Morze Śródziemne, a przez to nie jest tam bezpiecznie, więc po co jechać w takie miejsce na urlop? Tymczasem wyspa dla miłośników morza okazuje się prawdziwym wakacyjnym rajem, gdzie toczy się normalne życie. Przez cztery dni nie widziałam ani jednego obozu, nikt mnie nie zaczepił, nie prosił o pieniądze, nie stworzył sytuacji, w której poczułabym, że coś mi grozi. Co w zamian? Fantastycznie spędzony czas na odkrywaniu tej niewielkiej, ale oferującej nieco atrakcji wyspy. Błękit wody jest tutaj niesamowity, w niczym nie ustępuje on słynnym plażom Sardynii, podobnie jak drobny, niemal biały piasek na kilku piaszczystych plażach, w tym jednej regularnie plasującej się wysoko na listach najpiękniejszych plaż Italii, Europy, a bywało, że nawet świata. Do tego pyszne jedzenie, którym zazwyczaj można raczyć się w bardzo przystępnych cenach, a także sympatyczni mieszkańcy, nieco zdziwieni widokiem turystów z Europy Środkowo-Wschodniej. Jak to możliwe?
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Organizatorzy, a szczególnie Ettore, tworzą tu wspaniałą, przyjacielską atmosferę. Już na pierwszym postoju pojawia się baniak z kranikiem, a w nim – ku uciesze pasażerów – Aperol Spritz. W międzyczasie mężczyźni szykują w kuchni jedzenie; część przekąsek jest już gotowa w momencie odbicia od brzegu, ale inne są przygotowywane dopiero na morzu. Zazwyczaj na tego typu wycieczkach, które w cenie oferują przekąski, serwuje się je w systemie „na każdym postoju coś”, w tym raz obiad składający się z dwóch prostych dań, które każdy uczestnik zjada w swoim zakątku łodzi. Tutaj nie było przekąsek, za to jeden główny posiłek okazał się prawdziwą ucztą, a panowie zorganizowali go tak, by wszyscy pasażerowie – mimo niewielkich rozmiarów łodzi – zasiedli przy wspólnym stole. Najpierw na półmiskach pojawiło się przynajmniej dziesięć różnych przystawek, m.in. sycylijska caponata, dwa rodzaje krewetek, w tym surowe, scampi, panelle, krokiety, kawałki ryby, bruschetta z anchois, sałatka warzywna, małe kulki arancini i smażone krewetki z pistacjami. Na pierwsze danie podano makaron z sosem rybno-pomidorowym, a dla dzieci i wegetarian pastę z pesto pistacjowym. Do tego – dwa rodzaje wina oraz wodę. Na sam koniec na stół wjechał tort, gdyż jeden z pasażerów miał urodziny, a rodzina zapewne poinformowała o tym załogę z wyprzedzeniem. Śpiewaliśmy Sto lat i wznieśliśmy toast. Gdyby nie te urodziny, panowie prawdopodobnie zaserwowaliby na deser rurki cannoli w wersji mini, jak podobno mają w zwyczaju podczas swoich rejsów. Na pokładzie podróżowali sami Sycylijczycy, w tym policjant z Katanii wraz z rodziną oraz my, para Polaków, czyli w tym gronie okaz dość egzotyczny – jak bardzo, przekonaliśmy się właśnie podczas obiadu.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Nocleg na wyspie Lampedusa, który mogę polecić
Apartamenty On the beach
Noclegi na Lampedusie są drogie i nie mam na myśli tylko tych o wysokim standardzie. Choć w ostatnich latach mogę sobie pozwolić na więcej niż kiedyś, to i tak szukając zakwaterowania na Lampedusie przecierałam oczy ze zdumienia. Co ciekawe samo jedzenie wcale nie jest tutaj zauważalnie droższe niż na Sycylii, ale za skromny apartament w dogodnej lokalizacji niewymagającej wynajmowania samochodu na cały dzień – w dodatku w końcówce września – i trzeba zapłacić więcej niż na dużych wyspach. Apartamenty On the beach mają za to fajne umiejscowienie, w odległości około pięciu minut spacerem od dwóch pięknych plaż piaszczystych. Więcej zdjęć, informacji oraz rezerwacja On the beach.
Wyspa Linosa – w rytmie ciszy, wiatru i ptasich skrzydeł
Stworzona z ognia, uformowana przez wiatr i czas – Linosa nie daje się łatwo opisać. Choć niewielka, jej krajobraz jest tak intensywny i surowy, że zapada w pamięć na długo. Stożki wygasłych wulkanów wyrastają ponad linie kolorowych domów niczym milczący strażnicy przeszłości. Cisza ma tutaj własny ciężar, przerywa ją jedynie śpiew ptaków i rytmiczne uderzenia fal o skalisty brzeg. Linosa nie kusi atrakcjami ani wygodą, ale w zamian oferuje spokój – ten prawdziwy, trudny do znalezienia gdzie indziej. Dla tych, którzy potrafią słuchać milczenia i odnaleźć sens w prostocie, staje się czymś więcej niż miejscem na mapie. Staje się doświadczeniem – spokojnym, dzikim, niezapomnianym.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Idąc w południe z portu do miasteczka, zwróciłam uwagę na mnóstwo dużych, białych kwiatów pankracjum nadmorskiego, pokrywających zbocze stożka Craterino od strony drogi; lecz dopiero wieczorem, gdy słońce już zaszło, a my wracaliśmy do apartamentu, za oświetlenie mając jedynie intensywny blask Wenus i tysięcy innych mniejszych gwiazd, połyskujących na niebie koloru kobaltu, zauważyłam, że kwiaty otworzyły swoje główki, dopiero teraz wydzielając cudowny, słodki i zarazem subtelny zapach. Linosa przywitała nas więc otwartymi szeroko ramionami, co odczytałam jako zapowiedź wspaniałej przygody.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Nocleg na wyspie Linosa, który mogę polecić
Apartamenty Casa Blu
Casa Blu to typowy dla zabudowy miasteczka Linosa piętrowy „dom kostka”, podzielony na trzy apartamenty, w tym jeden z dużym tarasem skierowanym na zachód. Wyposażenie jest skromne, ale czuliśmy się tutaj bardzo dobrze, chętnie przesiadując na balkonie, zaglądając do baru na przeciwko oraz wieczorem do pubu znajdującego się w tym samym budynku. Więcej zdjęć, informacji oraz rezerwacja Casa Blu. Jaka jest alternatywa? Poza miasteczkiem można wynająć domy wolnostojące z ogródkiem, natomiast w miasteczku jest jeden mały, skromny hotel.
Zarezerwowałam apartament w centrum miasteczka, w budynku, w którym na piętrze zorganizowano trzy mieszkania dla turystów – bo tylko je mogłam zarezerwować przez internet bez wpłacania zaliczki. Nasze bardzo skromne lokum miało dużą zaletę – balkon wychodzący na ulicę, jedną z dwóch głównych w tej kolorowej wiosce, dość spory, żebyśmy oboje swobodnie nań usiedli i kontemplowali spokojne wyspiarskie życie. Któregoś dnia do jednego z apartamentów przywieźli nową pralkę, po czym… wstawili ją dosłownie za drzwi wejściowe, zastawiając w ten sposób całą wąską klatkę schodową, przez co nie dało się przez nią przecisnąć. Nikt w tym nie widział problemu, podobnie zresztą jak w niewydawaniu paragonów. Gdy prosiliśmy o rachunek, miejscowi byli zdziwieni i każdy bronił się przed jego wydaniem; jedni z ociąganiem, ale w końcu nabazgrali coś ręcznie na kartce, inni twierdzili, że nie muszą wydawać dowodu zakupu, a jeszcze innym akurat popsuła się kasa fiskalna. Co za pech! Żartowaliśmy, że doczekamy się na tej wyspie przydomku I signori il conto („Państwo Rachunek”). Jak skwitował Artur Linosa to esencja południowej Italii w pigułce.
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Wyspy wokół Sycylii to część Sycylii
[…] Oddalając się od jej brzegów, rozmyślam o tym, że Sycylia w owym układzie jest jak Słońce – stała, centralna, a małe wyspy, które ją otaczają, są jak planety wokół ogromnej gwiazdy. Krążą w różnej odległości, na swoich orbitach, ale zawsze skupione przy niej. Niezależne, ale powiązane. Zawieszone w przestrzeni między czasem a morzem, bliskie, lecz wyraźnie odrębne. Otulone sycylijskim światłem i cieniem, żyją obok niej, ale nigdy poza jej zasięgiem – różne, ale związane grawitacją historii i ognia. […]
Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów
Dlatego jeśli chcesz naprawdę poznać ten fascynujący region, to nie możesz ograniczyć się jedynie do wyspy Sycylii. Po więcej zapraszam Cię do lektury książki „Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów„.
Jeden komentarz do “Wyspy wokół Sycylii. Kraina wiatru i wulkanów – fragmenty książki, zdjęcia, sprawdzone noclegi”
Mega przyjemna lektura — aż czuć sól na ustach i wiatr z Eolskich . Zero „folderowej” ściemy, za to masa konkretów i smaczków (noclegi, dojazdy, kiedy jechać). Jeśli ktoś marzy o Sycylii bez tłumów, to tu ma gotową mapę skarbów.
Mega przyjemna lektura — aż czuć sól na ustach i wiatr z Eolskich . Zero „folderowej” ściemy, za to masa konkretów i smaczków (noclegi, dojazdy, kiedy jechać). Jeśli ktoś marzy o Sycylii bez tłumów, to tu ma gotową mapę skarbów.