Toskańska wieś, gdzie pośród hektarów lasów, gajów oliwnych i plantacji orzecha włoskiego, w ciszy i spokoju, z daleka od tłumów Florencji i Pizy, zamieszkałam w liczącym kilkaset lat kamiennym domu, odrestaurowanym i starannie urządzonym. W okolicy tylko jeden zabytek znany z przewodników i kilka małych miasteczek, w których turysta nadal jest rzadkim gościem. Co można robić w takim miejscu? Poczuć prawdziwą Toskanię ucząc się gotowania specjałów lokalnej kuchni, spacerując, jeżdżąc konno czy słuchając śpiewu ptaków podczas relaksu przy basenie. Zapraszam Was do Podere di Santa Maria, niecałą godzinę jazdy ze Sieny. To prawdziwa agroturystyka w Toskanii.
Aktualizacja 2020: Podere di Santa Maria zostało zamknięte do odwołania.
Gdy w zeszłym roku planowałam trasę kolejnej podróży po Italii, mającej trwać cztery tygodnie i prowadzić przez kilka włoskich regionów, zapragnęłam podczas pobytu w Toskanii spędzić trochę czasu w miejscu, które byłoby inne od wszystkich, jakie do tej pory widziałam. Miało być blisko przyrody, z klimatem i w pięknym otoczeniu. Jednym słowem, miała to być agroturystyka w Toskanii z prawdziwego zdarzenia. Z pomocą w znalezieniu idealnego rozwiązania przyszła mi Aleksandra z ToscanAVventure, polskiej agencji turystycznej specjalizującej się w wyszukiwaniu i rezerwacji dla swoich klientów idealnych noclegów skrojonych na miarę oczekiwań i zasobności portfela, głównie w Toskanii, choć z biegiem lat baza agencji rozrosła się też o ofertę z Umbrii, Kalabrii czy Apulii. Aleksandra zaproponowała położoną w Val di Merse agroturystykę Podere di Santa Maria, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia, gdy tylko otworzyłam stronę internetową. To było miejsce, którego szukałam. Choć położone na uboczu w niezadeptanej przez masową turystykę części Toskanii, to do Sieny – i jednocześnie do drogi ekspresowej łączącej Sienę z Florencją – dojazd zajmuje niespełna godzinę, podobnie nad morze czy do jednego z najpiękniejszych zakątków regionu, jakim jest Val d’Orcia. Nieco ponad 30 km dzieli tą agroturystykę od bezpłatnych, gorących źródeł termalnych Bagni di Petriolo.
Agroturystyka w Toskanii, czyli budując sen, krok po kroku
Szacuje się, że pierwsze zabudowania gospodarskie należące dziś do Podere di Santa Maria wzniesione zostały około roku 1300, kolejne 300 lat później. Z dokumentów archiwalnych wynika, że pod koniec XIX wieku gospodarstwo zostało kupione przez firmę górniczą, a domy służyły pracownikom jako schronienie. Mile widziani byli również rolnicy pędzący bydło, którzy w tym miejscu zatrzymywali się na chwilę wytchnienia w drodze do położonej nieopodal wioski Ciciano. Opuszczone w roku 1960 gospodarstwo zostało kupione przez pochodzącą z tych terenów Giannę, obecną właścicielkę, fantastyczną dziewczynę prowadzącą agroturystykę wraz ze swoją mamą Donatellą. Gianna opowiedziała mi, że w pewnym momencie uległa trendom opuszczania wsi przez młodych i migracji do dużych miast w poszukiwaniu lepszego i ciekawszego życia. Jednak przywiązanie do ziemi i miłość do przyrody spowodowały, iż powróciła w rodzinne strony, by zrealizować swoje wielkie marzenie: pokazać światu, jak piękna jest ta część Toskanii, zwana Val di Merse. Zadanie nie było łatwe, wymagało ogromnej determinacji i szczypty szaleństwa, mimo to Gianna zakasła rękawy i zabrała się do pracy, codziennie nadzorując i pilnując każdego szczegółu. Stare, niszczejące zabudowania poddane zostały gruntownej renowacji z zachowaniem wszelkich wymogów konserwatora zabytków, leżące odłogiem przez dziesiątki lat pola przygotowano pod uprawę, oczyszczono teren z chwastów i dzikich jeżyn odkrywając 600 drzew orzecha włoskiego i 400 oliwnych, a odnowione domostwa wyposażono w nowe meble tak, aby z jednej strony były one komfortowe, a z drugiej nawiązywały stylem do wiekowych, kamiennych zabudowań. Dziś na terenie gospodarstwa Gianna gości turystów z całego świata, pragnących poczuć klimat prawdziwej, dawnej Toskanii, bez tłumów, zgiełku i kiczowatych pamiątek. W gospodarstwie, dla komfortu wczasowiczów wzbogaconym o basen infinity z ukrytą krawędzią zaprojektowany przez Giannę, produkuje się w sposób ekologiczny oliwę z oliwek z pierwszego tłoczenia, uprawia orzechy włoskie i owoce. Gianna podkreśla, że w jej zamyśle Podere di Santa Maria nie miało stać się kolejnym luksusowym hotelem do robienia dużych pieniędzy, a prawdziwą agroturystyką, gdzie można żyć obok natury w harmonijnej równowadze.
© Podere di Santa Maria
Wróćmy jeszcze do kamiennych domów, bo to ciekawa historia, której nie można pominąc. Na terenie agroturystyki znajdują się trzy domy, co widać na powyższym zdjęciu. Pierwszy dom, ten wysunięty najbardziej na północ to biuro Gianny i pomieszczenie gospodarcze, jego powstanie szacuje się na rok 1300. Najmniejszy budynek to Casa Gualdi, przeznaczony dla turystów, natomiast ten widoczny najbliżej lewego dolnego rogu to w sumie dwa domy: Casa Ada, w którym my mieszkaliśmy, a także – z wejściem od strony pozostałych zabudowań – Casa Erina. Skąd te nazwy? Według zamysłu Gianny, w ten sposób uhonorowano trzy kobiety mieszkające i pracujące w tych domostwach na przestrzeni lat 1300-1940: Gualdi, Erina i Ada.
Casa Gualdi
Casa Ada po prawej stronie, Casa Erina po lewej
Casa Erina
Casa Ada, tutaj mieszkaliśmy
Budynek gospodarczy z recepcją, po lewej stronie Casa Gualdi
Podere di Santa Maria – prawdziwa agroturystyka w Toskanii
Czym tak naprawdę jest agroturystyka? W dzisiejszych czasach to modne słowo często przypisywane jest niesłusznie wymuskanym hotelom urządzonym w starych budynkach, gdzie nawet z psem nie można przyjechać, bo gubi sierść i roznosi mikroby. Podere di Santa Maria to miejsce, gdzie klimat wsi jest autentyczny, Wasz pies będzie mógł biegać swobodnie wraz z owczarkiem niemieckim Gianny, rano na oknie w kuchni zamelduje się jeden z kotów licząc na coś dobrego, na śniadanie otrzymacie w koszu powitalnym jajka prosto od kury ze znajdującego się na terenie gospodarstwa kurnika, słoik powideł z uprawianych tutaj owoców, miód, butelkę oliwy z oliwek czy ciepły jeszcze chleb kupiony i przywieziony z pobliskiej piekarni, wyrabiającej pieczywo według starych receptur. Na powitanie czekać na Was będzie dodatkowo blaszka fantastycznego ciasta domowej roboty na bazie ricotty według przepisu, który przekazywany jest w rodzinie Gianny z pokolenia na pokolenie, a także butelka wina. Wszystkie produkty można podczas pobytu zamówić ponownie, wtedy już za dodatkową opłatą. Na łóżkach znajdziecie ponadto mały zestaw fantastycznych kosmetyków naturalnych Idea Toscana, które miałam okazję przetestować i bardzo Wam polecam. W Polsce kosmetyki te możecie kupić – ze specjalną zniżką dla czytelników bloga – w sklepie internetowym Biolinea.pl.
Romeo, jeden z kotów mieszkających na terenie Podere di Santa Maria, meldował się zawsze, gdy otwieraliśmy okno w kuchni
Nasze śniadanie na tarasie przed Casa Ada przygotowane z produktów znalezionych w koszu powitalnym. Tylko salami kupiliśmy w macellerii w sąsiednim miasteczku Montieri. Pomidory dostaliśmy od Gianny prosto z ogrodowej grządki.
Bud, owczarek Gianny
Kury i kaczki mieszkające w tym gospodarstwie w wydzielonej zagrodzie znajdującej się na uboczu, pochodzące z różnych zakątków świata, to wielka pasja Gianny, o której z chęcią opowiada.
Jajka z kurnika w Podere di Maria
Jak już wspomniałam Wam wyżej, zakochałam się w Podere di Santa Maria od pierwszego wejrzenia, gdy tylko otworzyłam stronę agroturystyki. Czułam, że jest to miejsce, jakiego szukam. Wtedy, zanim jeszcze przyjechałam, szczególnie przypadł mi do gustu dom, w którym później się zatrzymaliśmy – Casa Ada. Przygotowując blogową bazę sprawdzonych noclegów we Włoszech poprosiłam Gianę o zgodę na wykorzystanie zdjęcia przedstawiającego ten właśnie dom jako zdjęcie główne wpisu. Gdy w końcu zobaczyłam budynek na własne oczy, okazał się dokładnie tak uroczy, jak na fotografiach. Dzień był wtedy ciepły i pochmurny, wyjechaliśmy rano z Volterry w strugach deszczu i choć po wjeździe do Val di Merse nieco się wypogodziło, to niestety nie było mowy tego dnia o relaksie przy basenie czy choćby na leżaku przed domem. Podjechaliśmy samochodem pod same drzwi na czas wypakowywania bagaży, a następnie otworzyliśmy wino, pokroiliśmy ciasto, rozpaliliśmy świece ustawione w kominku i otworzyliśmy okno w salonie ciesząc się głośnym śpiewem ptaków wpadającym do pomieszczenia. Zajęłam miejsce na wygodnej kanapie i otworzyłam książkę. Wtedy poczułam, że mogłabym spędzić tak dwa tygodnie i nadal nie miałabym dosyć. Tuż przed zachodem słońca poszliśmy na spacer do lasu. Ścieżka, którą przed wiekami pasterze pędzili bydło do wioski Ciciano nadal jest dostępna, bardzo dobrze utrzymana i zachęca do przechadzki. W miasteczku oddalonym o 2 km tą drogą znajdziecie dobrą restaurację, którą poleciła nam Gianna, a także sklep spożywczy i lodziarnię.
Kiedyś pędzono tędy bydło, dziś przyjemna ścieżka przez las wiedzie do Ciciano
Nasz kamienny domek Casa Ada. Chodźcie do środka.
Gucia była zachwycona pobytem w Podere di Santa Maria od pierwszej chwili, gdy wyskoczyła z samochodu.

Sypialnia w Casa Erina
Druga sypialnia w Casa Erina
Casa Erina








































