Plaże Syrakuz. Dzień 13, część II

Pillirina

Uwielbiam plaże skaliste, ich piękną wodę i ciekawe dno. Uwielbiam też od czasu do czasu poleżeć wygodnie na piasku. Myślicie, że tych dwóch rzeczy nie da się połączyć w jedno? A ja Wam mówię, że się da! Dziś opiszę pewną malutką plażę w okolicach Syrakuz, gdzie nocny przypływ nanosi na półkę skalną świeży, żółciutki piasek.

Z każdym kilometrem przybliżającym nas do Syrakuz moje serce biło mocniej. Miasto to oraz jego okolice są szczególnie bliskie mojemu sercu. To właśnie w Syrakuzach po raz pierwszy postawiłam nogę na sycylijskiej ziemi, to tam spędziłam podczas trzech pierwszych podróży na wyspę w sumie dziesięć tygodni. W mieście Archimedesa mam też kilkoro kolegów, rodowitych Syrakuzańczyków, oraz serdeczną koleżankę Olę – Polkę, która przeprowadziła się na Sycylię dziesięć lat temu.

Plan na resztę dnia zakładał zameldowanie się w hotelu w centrum miasta oraz wieczorne spotkanie z Olą i jej mężem Salvatore. Jednak wcześniej, przejeżdżając sentymentalnie przez Ogninę (więcej w dalszej części wpisu), pojechaliśmy na jedną z naszych ulubionych plaż. Znajduje się ona na Penisola della Maddalena, a dokładnie na Punta della Mola.

Spiaggetta della Pillirina


Wyświetl większą mapę

Penisola-della-Maddalena
Nie jest to specjalnie urodziwa, rajska plaża rodem z folderu biura podróży, ale ma inne walory. Po pierwsze znana jest tylko miejscowym i to właśnie jeden z moich syrakuzańskich kolegów pokazał mi to miejsce. Po drugie – jest mała i kameralna, a po trzecie i najważniejsze – łączy w sobie zalety plaży skalistej i piaszczystej. Od razu wskakujemy na „głęboką wodę” i podziwiamy faunę i florę na dnie, a po wyjściu na brzeg wylegujemy się na żółciutkim piasku. Jak to możliwe? Plażyczka znajduje się na półce skalnej, która nocą zalewana jest przez przypływ nanoszący świeży piasek. Na przeciwległym brzegu wznoszą się wysokie skały z licznymi grotami, zamykające zatoczkę od południa. Często w to miejsce przypływają łodzie i jachty.

Aby dostać się na plażę musicie dojechać do miejsca oznaczonego na poniższej mapie jako A, a następnie dojść pieszo do punktu B. W roku 2001 plażowałam w miejscu oznaczonym jako C i tym razem próbowaliśmy się tam dostać, ale bezskutecznie. Kiedyś wiodła do niego stroma ścieżka między skałami, ale ostatnio zejście wymagało zeskoczenia ze skały. Nie wiem, co się stało, wyglądało to tak, jakby ścieżka zapadła się. Gdyby coś się zmieniło i dostęp do C byłby możliwy, to polecam. Uwaga! Konieczne są buty na plaże skaliste!

siracusa-beach

Spiaggetta della Pillirina

źródło: http://www.sos-siracusa.org/blog/1/1/13-07-2010/siracusa-citta-del-cemento.html

Teraz cofnę się wstecz do moich poprzednich pobytów w Syrakuzach i polecę Wam kilka innych plaż, na których bywałam lub takich, o których wiem, że są warte odwiedzenia. Niestety nie do wszystkich mam własne zdjęcia, bo na części z nich byłam w czasach, gdy nie posiadałam aparatu cyfrowego. Bywa też, że zwyczajnie nie mam fotek dobrze ujmujących plażę. Przypominam, że każde zdjęcie naszego autorstwa od jakiegoś czasu posiada logo Italia by Natalia w lewym dolnym rogu (wcześniej był to znak wodny, a na samym początku w ogóle nie oznaczaliśmy zdjęć). Jeżeli na blogu pojawia się zdjęcie, do którego nie mamy praw autorskich, zawsze poniżej podane jest źródło.

A więc na terenie Prowincji Syrakuzy miło spędzić czas można na następujących plażach:

Fanusa

Ulubiona plaża mieszkańców Syrakuz. Znajduje się ok. 10 km na południe od miasta. Brzeg jest pokryty piaskiem koloru ciemnoszarego. W roku 2001 plaża była dość spora, jednak z każdym kolejnym moim pobytem na Sycylii morze zabierało jej coraz więcej. Gdy byłam tam ostatni raz nie widziałam żadnych leżaków hotelowych, ale coś mogło się zmienić.

Arenella

arenella-beach-by-mrseds-flickr 

autor MrsEds, flickr

Kawałek na południe od Fanusy. Jest to bardzo ładna plaża z białym piaskiem, jednak znaczną jej część zajmuje czterogwiazdkowy hotel Arenella Resort, którego oferty dostępne są w polskich biurach podróży.

Ognina

2
edna z moich ulubionych. Spotkać turystę na Ogninie nie jest łatwo, i dobrze! Jest to nie tyle plaża, co odcinek skalistego wybrzeża, gdzie linia brzegowa obfituje w liczne groty i zakamarki, a woda ma intensywnie turkusowy kolor. Znajduje się 12 km na południe od Syrakuz. Konieczne buty na plaże skaliste.

Fontane Bianche

fontane-bianchi-by-mrseds-flickr 

autor MrsEds, flickr

Popularna, duża plaża z białym piaskiem, znajdująca się 17 km na południe od Syrakuz. Tutaj leżaki hotelowe i inne atrakcje dla turystów „kurortowych” są na porządku dziennym. Hotele z dostępem do tej plaży również znajdziecie w ofercie polskich biur podróży. W sezonie niemiłosiernie zatłoczona. Ponieważ płycizna w Fontane Bianche ciągnie się bardzo daleko w głąb morza, woda jest cieplejsza, niż na innych plażach.

Avola Marina

Duża z jasnym piaskiem. Ostatnio byłam tam w roku 2003 i nie przypominam sobie zestawów hotelowych, ale jak jest dzisiaj – nie wiem. Znajduje się 25 km na południe od Syrakuz.

Noto Marina

Wspaniała plaża z jasnym piaskiem. Jest tak długa, że choć część zajmują zestawy hotelowe, to każdy znajdzie miejsce na swój ręcznik. Znajduje się 32 km na południe od Syrakuz.

Calamosche

calamosche-by-yrenoue-flickr 

autor yrenoue-flickr

Widziałam tylko zdjęcia, nie byłam, ale zachwycała się nią moja siostra, która wcześniej miała okazję moczyć tylną część ciała m.in. na Bali. Plaża jest piaszczysta, nieduża, morze turkusowe. Uwaga leniwce! Nie ma możliwości podjechania samochodem pod sam piasek. Konieczne jest dojście pieszo ok. 1 km. Plaża znajduje się 40 km na południe od Syrakuz.

Tak więc, około godziny 17:30 przyjechaliśmy do Syrakuz. Wybrałam i zarezerwowałam trzy noclegi w dwugwiazdkowym hotelu Casa Mia na Corso Umberto I 112, w centrum miasta, tuż obok starówki. Mój wybór – oprócz lokalizacji – podyktowany był ceną (60 euro / dobę za pokój dwuosobowy z prywatną łazienką i śniadaniem w formie bufetu) oraz dostępnym miejscem parkingowym (na ulicy na polu oznaczonym żółtymi liniami dwa miejsca przeznaczone były dla gości Casa Mia). Hotel ten, choć starannie wybrany na podstawie bardzo dobrych opinii, okazał się całkowicie nietrafiony. Już teraz zdradzę Wam, że na 12 miejsc, w których nocowaliśmy podczas tej wycieczki, jedynie z syrakuzańskiego nie byliśmy zadowoleni, a w skali wszystkich naszych podróży do Włoch jest ono jednym z trzech noclegowych niewypałów, przy czym trzecie zdarzyło się niestety podczas ostatniej podróży do Toskanii. Poniżej wkleiłam kopie swojej oceny hotelu Casa Mia, którą na świeżo po powrocie do domu wystawiłam na portalu rezerwacyjnym.

PlusyLokalizacja – blisko na Ortigię, oraz parking – na ulicy wymalowane na żółto są dwa miejsca parkingowe przeznaczone dla gości tego hotelu.

Minusy: Najgorszy z dziesięciu odwiedzonych przez nas hoteli i BB w trakcie podróży dookoła Sycylii. Pokój średniej wielkości, ale nie było w nim (w łazience też nie) żadnej półki, na której można by położyć np. kosmetyki i inne drobiazgi, jedynie stoliczki przy łóżku. Klimatyzacja niby była, ale po jej włączeniu wydobywał się zapach pleśniowo – grzybowy, więc mimo upału postanowiliśmy nie ryzykować zdrowiem. Łazienka fatalna. Plastik wypełniający drzwi kabiny prysznicowej był częściowo wyrwany i mimo zgłoszenia tego faktu w recepcji nic nie zrobiono. Ale najgorszą traumą było znalezienie pod prysznicem włosów, które nie należały do nas. Pokój miał balkon, ale nikt nie pomyślał o zamontowaniu choć jednego sznurka, nie było nawet gdzie wysuszyć ręcznika plażowego, chyba że na zardzewiałej barierce. Śniadanie to kolejny dramat. Wprawdzie nie spodziewaliśmy się dużo po hotelu dwugwiazdkowym, ale podawanie resztek z poprzedniego dnia, w tym zimnych wczorajszych jajek na twardo i okrągłego ciasta, z którego został tylko mały wycinek to naprawdę jest poniżej wszelkich standardów. Do tego ser żółty – choć dobry – ale gdy się kończył obsługa nie spieszyła się z uzupełnieniem braków, a ludzi na śniadaniu było naprawdę dużo. Nie polecam.

Dodam jeszcze, że obsługa recepcji była niezbyt kompetentna. Po zameldowaniu poprosiłam o zwrot dowodów osobistych, gdyż będą mi niezbędne następnego dnia podczas odwiedzin jednej z atrakcji regionu, na co Pani odpowiedziała, że pierwsze słyszy. Wyszło na moje, ale o tym w kolejnym poście.

plaze-syrakuz
Zapraszam do galerii Plaże Syrakuz

O 20:30 pod drzwiami Casa Mia przywitali nas Ola i Salvo, którzy przyjechali motorem. Olę znam od dziecka, ale nie widziałyśmy się, odkąd wyjechała na Sycylię. Nie miałyśmy ze sobą kontaktu do czasu naszej-klasy, a następnie Facebooka. Na mój mail, że przyjeżdżam z mężem do Syrakuz i proponuję spotkanie zareagowała bardzo przyjaźnie. Ten przemiły wieczór spędziliśmy na Ortigii – starej części Syrakuz, znajdującej się na wyspie (więcej na temat Ortigii napiszę w osobnym poście). Z przebiegu tego wieczoru zdradzę tylko, że Ola dołączyła do planowanej przez nas na następny dzień wyprawy w jedno z najwspanialszych miejsc na Sycylii. Już teraz zapraszam Was do lektury kolejnego posta.

 

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Sycylii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym wyjazd.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci. 

12 komentarzy do “Plaże Syrakuz. Dzień 13, część II”

  1. Niestety, ale na Sycylii będę tylko 4 dni. W pierwszy dzień prosto z lotniska do San Vito Lo Capo i Zingaro. Wieczorem planuję przenieść się w okolice Katanii. Z samego rana wyruszam na Etnę (będę wjeżdżać kolejką), następnie Taormina i Syrakuzy. Nocleg mam w okolicy Syrakuz. Trzeciego dnia kolejny wyjazd, tym razem do Agrigento, tam Dolina Świątyń i Schody, z kolei ok. 17-17:30 muszę oddać auto na lotnisku. Po rozliczeniu wsiadam w autobus do Trapani i kolejką wjeżdżam do Erice, tam też spędzam noc w Il Carmine. W ostatni dzień zwiedzam Erice, ok. 13 zjeżdżam kolejką do Trapani i stamtąd ok. 15 wyruszam na lotnisko, skąd mam wylot o 17:15. Mam pytanie, co zrobić z Taorminą i Syrakuzami. Po 3 h starczy, żeby przynajmniej w jakiejś małej ilości poczuć naturę tych miejsc? Uda mi się wejść i zejść z Etny w 4h? Poproszę o jakieś rady, wskazówki co do mojego planu 🙂

    1. Jakubie będę brutalna, ale nie widzę tego! Pierwsza kwestia, czy wziąłeś pod uwagę czas potrzebny na przejazdy? W jeden dzień przejechać z Syrakuz przez Agrigento i Schody Tureckie do Trapani to 400 km, Trapani – San Vito – Zingaro – Katania to 360 km. Zingaro to takie miejsce, gdzie po wejściu nie będziesz chciał szybko wychodzić, poza tym być tam i nie popływać na spokojnie w morzu? Bez sensu. Kolejna kwestia – wypożyczenie samochodu. Nawet jeśli wszystko zarezerwowałeś przez internet, to trochę czasu jednak stracisz. Rozsądne jest obejrzeć cały pojazd i porobić zdjęcia ew. uszkodzeń zwłaszcza, jeśli nie zdecydujesz się na ubezpieczenie. My po pobraniu prawie nowego samochodu wyjechaliśmy i po 1 km zapaliła się kontrolka ciśnienia oleju. Musieliśmy wracać i zamieniać samochody, w sumie straciliśmy w wypożyczalnie 2 godziny.
      Co do Etny. W 4 godziny to możesz ją zaliczyć, ale tylko kolejką linową + busem 4×4. Wchodzenie samodzielne, nawet z poziomu górnej stacji kolejki to wyprawa na cały dzień. Połączenie Etny z Taorminą ok, coś na pewno zobaczysz, ale raczej tylko deptak w Taorminie i widok na okolicę. Do Syrakuz dotrzesz pewnie wieczorem, a wtedy najlepsza będzie Ortigia i wieczorny spacer po wysepce.
      Ja na Twoim miejscu skorygowałabym ten plan. Masz tylko 4 dni, a większość spędzisz w samochodzie. To trochę bez sensu. Widziałam już sporo na Sycylii i mogę powiedzieć śmiało: Zingaro jak najbardziej tak, podobnie Erice, Taormina, Etna i Syrakuzy (Ortigia). Ale ja z Agrigento i Schodów Tureckich bym zrezygnowała. Tam (do Doliny Świątyń) dociera każda wycieczka po Sycylii, to typowe must see wg biur podróży, a schody są fajne, ale mając więcej czasu. Rozważ Kanion Cavagrande (pisałam o nim). Gwarantuję, że będziesz bardziej zadowolony, niż po wysmażeniu się w Dolinie Świątyń. W ogóle na Twoim miejscu zastanowiłabym się, czy warto tak gnać i wydawać sporo pieniędzy na paliwo, zamiast skupić się tym razem na jednej części wyspy, a drugą zostawić sobie na kolejny wypad. Pozdrawiam

  2. Dziękuję za rady 🙂 Ja wiem, że to plan ekstremalny, ale tak naprawdę te długie trasy zamierzam pokonywać późnymi wieczorami (najwcześniej wyświetlana u mnie strona to Sycylia w mapach google). Jeszcze przed Twoim wpisem zastanawiałem się nad moim planem i obliczyłem, że oddanie auta 3-go dnia nie opłaci mi się, jeśli zamierzam wjechać kolejką do Erice. Kosz autobusu z lotniska do Trapani, a później kolejka (dla 3 osób), to równowartość 4 dnia wypożyczenia auta. Postanowiłem, że zrobię to tak:

    1) przylot o 12:15 (mam nadzieję odebrać zarezerwowane auto do 13) i wyruszam do San Vito Lo Capo i Zingaro. Wiem, że to na pewno przepiękne miejsca, ale w takich już też byłem. Myślę, że od 14 do 19 starczy mi czasu, żeby się tym wszystkim zachwycić. Po pierwszym plażowaniu i kąpaniu podejmiemy decyzję, czy wjedziemy jeszcze do Erice, choćby na zachód słońca, czy udamy się w pobliże Syrakuz. Planuję być w hotelu ok. 24.

    2) Od rana zwiedzanie Syrakuz, wyjazd do kanionu (tu się jeszcze muszę zastanowić, bo jedzie z nami mama mojej dziewczyny i jeśli trzeba będzie skakać przez płot jak to opisywałaś, to nie wiem czy będzie to dobra opcja). Jeśli nie, to na pewno plażowanie na pobliskich plażach. Po południu wyjazd do Taorminy – zwiedzanie. Na noc zatrzymamy się jak najbliżej Etny.

    3) Ponownie poranne wstawanie. Mam nadzieję zacząć przygodę z wulkanem od 9. Przeznaczam na to cały dzień, bo dla mnie to coś nowego. Wprawdzie na Lanzarote widziałem już podobne krajobrazy, jednak nigdy na wulkan się nie „wspinałem”. Jeśli starczy czasu, po wspinaniu na pewno najlepszym rozwiązaniem będzie relaks na kolejnej plaży. Po całodziennej przygodzie powrót do hotelu tym razem w pobliżu Agrigento (w godzinach nocnych).

    4) Ostatniego dnia czas mam ograniczony, bo o 15 muszę oddać samochód. Z tego względu planuję albo Dolinę Świątyń, albo Tureckie Schody (zdecyduje większość). Jeśli to drugie, to chciałbym również w drodze powrotnej zatrzymać się na chwilę w Sciacca. Wylot z Trapani o 17:10.

    Myślę, że taką trasę uda nam się przejechać. Tak naprawdę brakuje mi jednego dnia, żeby „wszystko” co nas interesuje zobaczyć na spokojnie. 90% naszej trasy wiedzie przez autostradę, więc myślę, że źle nie będzie. Niestety, odpuszczam noc w Erice. Mam nadzieję, że chociaż chwilkę przejdę się jego ulicami 🙂

    1. Odnośnie Cavagrande, to normalnie nie ma konieczności skakania przez płot, furtka była wtedy zamknięta, bo spierały się ze sobą miejscowe władze. Ale fakt, że jedzie z Wami mama Twojej dziewczyny ma w tym przypadku znaczenie. Nie wiem, w jakim wieku jest mama i czy zdrowie jej pozwoli na takie wyczerpujące zejście, a później podejście. Nawet dla osoby młodej i sprawnej jest to spory wysiłek, rozważ to.
      Szkoda, że rezygnujesz z noclegu w Erice. Dla mnie była to jedna z największych atrakcji na Sycylii.
      Pozdrawiam

  3. Cóż za Diabelski plan zwiedzania Sycylii. Masakra jakaś. Sądzę, że chcesz w ten sposób pozbyć się teściowej. Na piechotę na Etnę? Podziwiam! Po co taki Hardkor? Jedź lepiej do Noto, Syrakuz, Aranelli (polecam) czy gdzieś nad morze, wykąp się kilka dni w morzu, pozwiedzaj Syrakuzy – 2 dni to tak na oko wystarczy na to miasto a warto je zbadać i podelektować się folklorem choćby w postaci ryneczku miejskiego który działa codziennie oprócz niedziel od 7:00 do 13:00, zjeść pizze, zjeść lody, zjeść na ławeczce arbuza kupionego na ryneczku a potem obmyć się w fontannie… Posiedzieć i popatrzeć w niebo i na ludzi co się spieszą nie wiadomo gdzie… Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych wrażeń z tego pięknego zakątka świata.

  4. Jeśli plan był diabelski, to diabeł na pewno nam sprzyjał. Wczoraj wróciłem z Sycylii (teściowa także, a w dodatku bardzo zadowolona) i jedyne czego nie udało nam się zrealizować to wejście na Etnę na piechotę. Po licznych opisach w sieci myślałem, że będzie to łatwiejsze. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Wjechaliśmy na Etnę za to kolejką, a następnie busem. Widoki przepiękne.

    W pierwszy dzień po wylądowaniu pojechaliśmy od razu na plażę do San Vito Lo Capo, tam spędziliśmy ponad 3 godziny. Następnie udaliśmy się do Erice (wspaniałe miejsce), po spacerze dookoła miasta oraz kolacji w jednej z tamtejszych restauracji, wyruszyliśmy wieczorową porą w okolice Agrigento.

    Drugi dzień zaczęliśmy od Scala de Turchi, imponujący widok, aczkolwiek mną nie wstrząsnęło. Kolejnym przystankiem była Cava Grande. Szybki zjazd na autostradę i 2,15h do celu. Natalia, nie wziąłem sobie do serca Twoich „gróźb”, że wejście i zejście do kanionu jest ciężkie. Na szczęście nikt nie pamiętał wyczerpującego wejścia, bo wszystkim zapadł w pamięci ten absolutnie przepiękny widok. Z góry dziękuję za polecenie tego miejsca! Po spędzeniu kilku godziny w Cava Grande, udaliśmy się (znów z Twojego polecenia) na spacer po Syrakuzach, a dokładnie Ortygii. Już po wyjściu z auta na parkingu czuć „klimat” tego miejsca. Wieczorna kolacja tylko mnie utwierdziła w przekonaniu, że kto tam nie był, niech żałuje. Po całym aktywnym dniu czekała nas ostatnia podróż, tym razem w okolice Katanii, gdzie mieliśmy hotel.

    Trzeci dzień to poranne wstawanie, szybkie śniadanie i wycieczka na Etnę. Po ok. 30min. jazdy byliśmy na miejscu. Pierwsze wrażenie – jesteśmy na innej planecie. Po wspólnym podjęciu decyzji, postanowiliśmy nie wchodzić, lecz wjechać na Etnę. Najkrócej jak mógłbym opisać to wydarzenie, to „spacer w chmurach”. Krajobraz już trochę mi znany, gdyż miałem przyjemność być na Lanzarote i odbyć wycieczkę po parku Timanfaya. Nie żałuję ani jednego euro wydanego na wjazd do góry. Dzięki takiemu rozwiązaniu zaoszczędziliśmy sporo czasu na odwiedziny Taorminy, do której pojechaliśmy zaraz po „zjeździe” z Etny. Myślałem, że nic nie przebije Ortygii, do momentu aż zaczęliśmy podjeżdżać do Taorminy. Zakochałem się w tych wąskich uliczkach, gdzie na schodach porozstawiane są stoliki. To miejsce jest magiczne i będę polecać je wszystkim odwiedzającym Sycylię. Tego dnia czekała nas długa nocna podróż w okolice Zingaro. Przebiegła ona jednak dość szybko, z małym przystankiem w Cefalu, na zjedzenie kolacji.

    Ostatni dzień wycieczki to Park Zingaro. Do tej pory brakuje mi słów, żeby opisać to, co ujrzałem. Od samego rana zrobiłem sobie wycieczkę z dziewczyną „od plaży do plaży”. Na kolejnych plażach robiliśmy sobie przerwy by porobić zdjęcia, wykąpać się w morzu, a następnie udać się w dalszą pieszą podróż. Plaża Marinella zauroczyła mnie całkowicie i wskoczyła od razu do mojego top 3 plaż (przede wszystkim za wyjątkowość), które miałem przyjemność odwiedzać.

    Podsumowując, miała to być aktywny wyjazd i na pewno taki był. Zobaczyłem wiele, zrobiłem sporo zdjęć, spróbowałem lodów, makaronów, ryb, pizzy, a także zaczerpnąłem klimat Sycylii. Nie żałuję ani jednego punktu w wycieczce. Na pewno też kiedyś wrócę na Sycylię, bo to naprawdę cudowne miejsce, a przecież dookoła niej jest jeszcze trochę wysp do zobaczenia. Na razie jednak pozostaje mi odłożyć to marzenie na półkę, bo już za dwa miesiące ruszam (tym razem na zdecydowanie dłużej, niż 4 dni) na południowe wybrzeże Portugalii – Algarve, do Lizbony i do mojego osobistego raju na Maderze 🙂

    Pozdrawiam
    Kuba

    1. Dzięki, że opisałeś swoją podróż. To odwrócenie kolejności w stosunku do pierwotnego planu w mojej ocenie było dobrą decyzją, zwłaszcza przerwa w podroży na kolację w Cefalu. Cieszę się, że moje rady były dla Ciebie pomocne, a polecone miejsca okazały się strzałem w dziesiątkę. Po to własnie prowadzę tego bloga, aby dzielić się moją miłością do Italii 🙂
      Pozdrawiam

  5. Dzisiaj podjechalismy pod Punta della Mola. Tak, jak napisalas samochod trzeba zostawic i dalej isc na piechote. Jak zobaczylismy ile jest na ziemi potluczonego szkla z wybitych szyb samochodowych (najpewniej nalezacych do turystow oddajacyxh sie urokom tej plazy), to zawrocilismy, bo akurat bylismy w przelocie miedzy Syrakuzami a Agrigento (dokladnie jeden nocleg mielismy w SanLeone – omijajcie to miejsce, psy dupami tu szczekaja, a okoliczna restauracja okreslona przez wlasciciela hotelu jako swietna serwuje majonez zamiast oliwy! Americanos sa pewnie w siodmym niebie) , wiec wszystkie bagaze musielibysmy zostawic w bagazniku. Bardzo nam zal, ze nie zobaczylismy tego miejsca. Plecielismy skatowac sie do Cava Grande 🙂 I nie zalujemy, choc woda zimymymna.
    Dzieki za bloga!
    Witek

    1. Hej Witku!
      Dziękuję za Twój komentarz, bardzo mnie ucieszyło, że wybrałeś się w miejsca, które opisywałam. Co do Punta della Mola to zaczynam dochodzić do wniosku, że schodzi na psy. Gdy odkryliśmy to miejsce w 2008 roku można było dojechać pod samą plażę i parkować obok starej chaty, w 2012 już nie, ale szkło jeszcze nie leżało…. Wielka szkoda, przykro mi, że na darmo tam pojechaliście. Podejrzewam, że to jednak nie były szyby turystów, w końcu południe Włoch z turystyki żyje, a i w to miejsce mało który turysta dociera, ale nie dziwię się Wam, że woleliście nie ryzykować. Za to Cavagrande nie zawiodło! Ach, ale bym teraz wskoczyła do jeziorka 😀
      Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam samych fajnych przygód na resztę pobytu!

  6. Czesc Natalia, zaczne od pogratulowania wspanialego bloga, na podstawie ktorego udalo mi sie zrobic plan podrozy po Sycylii. Dodam, ze trafilam do Ciebie po spedzeniu godzin na trip advisorze, przejzeniu kilku przewodnikow i caly czas nie mialam pomyslu jak dobrze zagospodarowac 2 tygodnie. Dopiero Twoj blog mnie owsiecil. Wiec teraz chcialabym skorzystac z okazji i zapytac Ciebie o zdanie, czy to co ulozylam sklada sie na fajne wkacje, laczace wypoczynek i zwiedzanie.
    Mam 2 tygodnie, przylatuje do Katanii, chce podrozowac tylko transportem publicznym. Na pierwszy tydzien planuje zabookowac sie w Syrakuzach/ Ortidze, kilka dni poswiecic na zwiedzanie okolicy oraz plazowanie. Z Syrakuz planuje wybrac sie na jednodniowe wycieczki i zwiedzic Kanion Cavagranfe oraz Reguse/ Medike/Noto (ktora z tych miejscowosci to „must see”?). Na drugi tydzien przenosze sie do Taorminy i rowniez lacze plazwanie z wycieczkami jednodniowymi na Etne oraz do Castelmola. Co myslisz? Czegos zabraklo, a moze czegos za malo? Pozdrwiam, Agnieszka

  7. Witaj, właśnie przez przypadek odkryłam Twojego bloga, z czego się bardzo cieszę. Wraz z mężem zaplanowaliśmy 5 dniowy wyskok na Sycylię. Lądujemy w Katanii i tam tez mamy wstępną rezerwację.
    Jesteśmy świeżakami, nigdy jeszcze tutaj nie byliśmy i dlatego mam prośbę, czy mogłabyś nam pomóc zaplanować te dni aby jak najlepiej i najwięcej zobaczyć.
    Z wyrazami szacunku
    Katarzyna 🙂

    1. Zazdroszczę bliskiego wyjazdu, sama chciałabym tam znow wyskoczyć, dwa razy już byłam, ale tam jest zawsze za krótko.
      Wynajmujecie samochód czy uwzgledniacie komunikację publiczną?
      Ta część Sycylii jest bardzo dobrze skomunikowana, tylko trzeba wybrać główny cel i do niego dopasować miejsce noclegowe. Poza miastami nadmorskimi z Katanii jeżdżą też autobusy w głąb wyspy.
      Jeśli macie zamiar obejrzeć Syrakuzy, to pomyślcie tam o nolegu, Ortigia jest wspaniała wieczorem ( w dzień też). Stamtąd jest dobry dojazd do Noto i Modici. Dwa pełne dni pozwolą dużo zobaczyć. Nie wiem kiedy jedziecie, ale trzeba uwzględnić długość dnia.
      Jeśli kusi Taormina – warto zamocować tam albo np. w Giardini Naxos. Z tym, że Taorminę z Castelmolą też dość krótko da radę się zwiedzić poza sezonem.
      Dojazd z Katanii do Taorminy trwa nawet do 2 godzin – trzeba uważnie czytać rozklady jazdy, są różne czasy autobusow na tej samej trasie. W tym wypadku jeden wypad oznacza tylko kilka godzin na miejscu, choć na ogólne rozeznanie może być.
      Sama Katania też jest warta spaceru, i to dlugiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close