Erice – podróż do średniowiecza. Dzień 8, część II

Czy marzyliście kiedyś, aby cofnąć się w czasie o kilkaset lat? Jeśli tak, to zapraszam Was do Erice.

Wyruszyliśmy z upalnego i wyludnionego sjestą Trapani. Jeszcze tylko krótki postój przy napotkanej po drodze rosticceri, gdzie kupiliśmy arancini na wynos, a na miejscu dla ochłody pyszne gelatti. Wszak straszono w internecie, że jedzenie w Erice jest drogie i niesmaczne. Niesmaczne jedzenie? Na Sycylii? W to akurat nie uwierzyłam, ale że lubię jeść niedrogo, zdecydowałam się na zaopatrzenie „na dole”.

Ruszyliśmy. Droga zaczęła się piąć pod górę. Erice, chyba jedyne na Sycylii miasto pozostające całkowicie w zabudowie średniowiecznej, położone jest tuż nad morzem, ale jednocześnie 751 m n.p.m., na szczycie samotnej góry San Giuliano, wyrastającej nagle z równinnych terenów Trapani. Niespodziewanie zaczęło się robić przyjemnie chłodno, prażące słońce gdzieś zniknęło i pojawiła się mgła. Wjechaliśmy do jakiegoś miasteczka, w którym Kaśka (nawigacja samochodowa – więcej w poście Scopello – sycylijskie Faraglioni) kazała nam skręcić w uliczkę pod prąd. Zignorowaliśmy ją i postanowiliśmy jechać zgodnie z klasycznym oznakowaniem w kierunku Erice. Droga stawała się coraz bardziej kręta. Im wyżej, tym mgła była gęstsza i pędziła w dół po zboczu, a temperatura spadała. Postanowiłam uwiecznić to zjawisko wystawiając rękę przez okno naszego Punciaka i włączając tryb kamery. Oto rezultat.

Okazało się, że nieposłuchanie Kaśki tam na dole spowodowało, iż wjechaliśmy do miasteczka od strony Porta Trapani, zamiast od strony Porta Carmine, i zmuszeni byliśmy je objechać wąskimi, jednokierunkowymi, zamglonymi uliczkami. Po drodze widziałam miejsca parkingowe wymalowane tylko linią niebieską lub żółtą. Są to miejsca płatne lub szczególnego przeznaczenia (czytaj więcej w poście Samochodem po Italii. Część 1). Bez większych problemów dotarliśmy na Piazza Carmine, położonym na jednym z boków trójkąta równoramiennego, na planie którego zbudowano Erice.

Map from PlanetWare.com

Na Piazza del Carmine znajduje się hotel Il Carmine, w którym zarezerwowałam pobyt na jedną noc. Hotel ma na placu miejsca parkingowe wymalowane żółtą linią, przeznaczone dla swoich gości, więc samochód zaparkowaliśmy bez problemu na przeciwko drzwi. Il Carmine to mały, skromny hotelik, który został urządzony w budynku dawnego, średniowiecznego Klasztoru Karmelitów, zbudowanego razem z sąsiednim kościołem w roku 1432. Za niepozornie wyglądającą bramą znajduje się dziedziniec ze stolikami i fotelami, na których goście mogą wypocząć. Następnie dochodzi się do głównych drzwi wejściowych, zamkniętych na zamek. Dopiero po chwili od naciśnięcia dzwonka otworzyła je starsza Pani i zaprosiła nas do środka. Po lewej stronie jest mała kaplica, w której podobno na życzenie gości miejscowy ksiądz może odprawić nabożeństwo. Weszliśmy do małego pokoiku, w którym znajduje się biurko z komputerem, gdzie odbywa się zameldowanie i wymeldowanie. Dostaliśmy komplet kluczy, również do bramy i drzwi wejściowych. Recepcja czynna jest tylko w określonych godzinach. Pani zaprowadziła nas schodami na pierwsze i jedyne piętro. Znajduje się na nim tylko 8 pokoi, to cały hotel! Wnętrza są piękne, grube mury i zdobione sklepienia.

DSC00915wpis

Il Carmine wewnątrz

Dostaliśmy cudowny pokój na końcu korytarza po prawej stronie. Oprócz łóżka, stylowej szafy, biurka i prywatnej łazienki był też balkon. Klimatyzacji brak, ale mury są tak grube, że nawet podczas upałów  zapewniają przyjemny chłód. Wszechobecna cisza i jednocześnie duża akustyka pomieszczeń nadają temu miejscu niepowtarzalną atmosferę.

Po zmianie garderoby z sandałów, krótkich spodenek i koszulek na długie dżinsy, pełne buty i kurki dżinsowe, wyruszyliśmy do miasteczka. W pierwszym momencie po wyjściu z hotelu wydało nam się, że mgła minęła, ale to było tylko złudzenie. Po chwili naszły kolejne kłęby i tak cały czas na przemian. Ruszyliśmy w stronę centrum Erice. Okazało się, że główny plac położony jest jeszcze wyżej, niż nasz klasztor. Wspinając się w górę widzieliśmy, jak toczy się codzienne życie w niektórych domach. W jednym z nich, w salonie na parterze, którego otwarte okno wychodziło wprost na ulicę dostrzegliśmy, że rodzina ogląda mecz piłki nożnej, prawdopodobnie z Euro w Polsce. Idąc dalej obserwowaliśmy, jak wąskimi i krętymi uliczkami przetacza się ta sama mgła, która pędziła po zboczach góry św. Juliana, gdy pod nią podjeżdżaliśmy. Dotarliśmy na Piazza Umberto I, mały i kameralny, ze sklepikami i trzema, może czterema restauracjami z powystawianymi na zewnątrz stolikami.

DSC00799wpis

Piazza Umberto I

Było jeszcze wcześnie i po uliczkach krążyły grupki turystów. Większość z nich przyjeżdża do Erice na 2 – 3 godziny w ramach zorganizowanych wycieczek objazdowych, a w mniejszości pozostają ci, którzy tak jak my wybierają nocleg tu na miejscu. Spotkałam się z ostrzeżeniami, że hotele w Erice są bardzo drogie. My za dobę w Il Carmine zapłaciliśmy 65 euro / pokój dwuosobowy ze śniadaniem w formie bufetu dla dwóch osób i parkingiem w cenie. To nie jest dużo zwłaszcza, że pobyt w tym hotelu okazał się atrakcją samą w sobie.

Ze względu na wszechobecną mgłę zrezygnowaliśmy z obejrzenia Chiesa Matrice i wspinaczki na dzwonnicę, skąd miała się rozpościerać piękna panorama całej okolicy. Podążyliśmy dalej w stronę Piazza San Giuliano i Kościoła San Giovanni Battista, a stamtąd już prostą drogą do Castello Pepoli (zdjęcie na początku wpisu), Castello di Venere i Ogrodów Balio. Widoki zapierały dech w piesiach. Mgła pędziła coraz szybciej, momentami widać było jak na dłoni morze i skałę w Rezerwacie Monte Cofano, a chwilę później przesłaniała wszystko i ograniczała widoczność maksymalnie do 50 metrów. Do tego silny, lodowaty wiatr. Marzłam mając długie dżinsy, pełne buty, bluzę i kurtkę dżinsową, a obok spacerowały zupełnie nie przygotowane na taką okoliczność turystki w krótkich spodenkach, sandałkach i bluzkach bez rękawków. Według miejscowej legendy, w tej gęstej mgle Afrodyta ukrywa przed innymi kobietami swoich kochanków.

DSC00839

W oddali wyłaniający się chwilami z mgły Rezerwat Monte Cofano

Uparłam się, aby obejrzeć i sfotografować zachód słońca nad Egadami, który uchodzi za jeden z najpiękniejszych widoków na Sycylii. Od Castello di Venere podążyliśmy malowniczą uliczką w stronę Porta Trapani. Widok trochę mnie rozczarował. Wyspy spowite były mgłą i tylko chwilami można było cokolwiek uchwycić kadrem aparatu.

DSC00887wpis

Egady we mgle

Erice - podróż do średniowiecza
Zapraszam do galerii Erice – podróż do średniowiecza.

Po wykonaniu kilku fotek poddaliśmy się i wróciliśmy do klasztoru, zanim jeszcze słońce całkiem zaszło.  Przemarznięci na kość wyciągnęliśmy z szafy dodatkową kołdrę i koc. Ale w tej sytuacji nastąpiła mała zmiana planów. Postanowiliśmy, że następnego dnia po śniadaniu będzie ciąg dalszy Erice kosztem Selinuntu. Wtedy jeszcze nie byliśmy świadomi, jak bardzo trafna była to decyzja.

Informacje dodatkowe:

  • stronę internetową kolejki linowej z Trapani do Erice w języku włoskiem znajdziecie tutaj
  • strona internetowa Hotelu Il Carmine

 

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Sycylii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym wyjazd.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci. 

3 komentarze do “Erice – podróż do średniowiecza. Dzień 8, część II”

  1. No, szacun! Pierwszy raz spotykam się z relacją kogoś, kto nocował na Erice! Najpierw pomyślałam – szkoda, że kolejką nie wjechaliście, no bo to wielka atrakcja, ale nocować na Erice! Już mi się zachciało… A to zdjęcie Monte Cofano ze słońcem i mgłą jest cudne!

    1. Miałam takie same przemyślenia. I już wiem, że następnym razem tam przenocujemy.
      Pozdrawiam i dziękuję – obu Paniom, za cenne wskazówki.

  2. Droga Natalio i inni czytelnicy, moim zdaniem to nie mgła a chmury tak często nawiedzają Erice. Spędziłam cały tydzień w Erice i to dwukrotnie. Ja wybrałam hotel Villa San Giovanni po drugiej stronie miasta w stosunku do Il Carmine. Także w budynkach poklasztornych i mimo tego, że skromny to dla mnie jest najlepszym miejscem noclegowy. Z połowy pokoi jest obłędny widok na Monte Cofano i San Vito lo Capo. A śniadanie można zjeść na tarasie w chmurach – jak akurat jeszcze są. Wieczorny odpoczynek na balkonie i podziwianie zapadającego zmroku jest czymś tak wyjątkowym, że niejednokrotnie dochodziłam do wniosku, że nic więcej mi nie potrzebne. No i koniecznie trzeba się przejechać kolejką linową. W ciągu dnia do Trapani a z powrotem gdy zachodzi słońce. Wciągnie i Was urok tego miejsca 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Close