Toskania. Dolina Lunigiana – z wizytą u Markiza Fosdinovo

Zamek-Fosdinovo

Czy marzyliście choć raz, aby cofnąć się w czasie o kilkaset lat i zamieszkać w średniowiecznym zamku otoczonym lasami? Czy marzyliście o przemierzaniu zamkowych korytarzy, zaglądaniu do komnat i zaułków oświetlonych tylko blaskiem świec, gdzie wszechobecną ciszę przerywa jedynie skrzypienie starych drzwi i Wasze własne kroki? A wszystko to pod czujnym okiem najstarszego mieszkańca zamku, przyjaznego ducha nieszczęśliwie zakochanej dziewczyny o imieniu Bianca. Zapraszam na wycieczkę do doliny Lunigiana w północnej Toskanii, tuż przy granicy z Ligurią. Opowiem Wam o niezwykłym miejscu i człowieku, którego rodzina rządzi na zamku Fosdinovo od 700 lat, a pradziad przyjaźnił się i gościł u siebie samego Dante Alighieri!

Za udostępnione materiały, niektóre zdjęcia oraz poświęcony czas, a zwłaszcza za wspaniałe opowieści o historii rodziny, którymi raczył nas poczas pobytu na zamku dziękuję Panu Pietro Torrigiani Malaspina, synowi Markiza Fosdinowo. Za niezwykłą życzliwość (bo nigdy nie poznaliśmy się osobiście) i pomoc w kwestii faktów historycznych dotyczących rodziny Malaspina i zamku Fosdinovo dziękuję Panu Massimo Dada z Uniwersytetu w Pizie, specjaliście w dziedzinie archeologi średniowiecznej. 
For shared materials, some pictures and taking time, especially for the great stories about the history of the family, which told us during our stay at the Castle thank to Pietro Torrigiani Malaspina, son of the Marquis of Fosdinovo. For the extraordinary kindness (because we never met in real) and help in matters of historical facts concerning the family Malaspina and the Castle of Fosdinovo thank to Massimo Dada, lecturer of medieval archeology at the University of Pisa. 

Był piękny wieczór 8 maja 2013 roku na północnych krańcach Toskanii, tuż przy granicy z Ligurią i zaledwie czterdzieści kilometrów od Riomaggiore, pierwszego z bajecznych miasteczek Cinque Terre. Gdy słońce zaczęło się chylić ku zachodowi, my rozpoczęliśmy stromy i kręty podjazd do małego miasteczka położonego na wysokiej skale, przyklejonego do murów średniowiecznego Castello di Fosdinovo.

DSC07372

Malownicza dolina Lunigiana rozciąga się pomiędzy Ligurią na północy, pasmem Alp Apuańskich od wschodu, miastami Massa i Carrara na południu oraz wybrzeżem Morza Tyrreńskiego od zachodu. Zalesione, falujące wzgórza oddzielają taflę niebieskiej wody od wysokich, ostrych szczytów bogatych w najlepszej jakości marmur. To stąd materiał do swoich genialnch rzeźb czerpali Michał Anioł i Giovanni Lorenzo Bernini. W średniowieczu tereny te cieszyły się bardzo dużym zaintersowaniem, czego efektem widocznym po dziś dzień są liczne zamki i grody warowne. Jednym z takich zamków, najbardziej okazałym i dobrze zachowanym jest Fosdinovo. Ale nie dlatego jest wyjątkowy i nie dlatego będę przekonywać za chwilę każdego z Was, że warto go odwiedzić i spędzic w nim choć jedną noc 🙂

ttd_lunigianamap

 

Dolina Lunigiana. Źródło www.carraraonline.com

Nocleg na zamku Fosdinovo był tak naprawdę przypadkiem. Szukając bazy na jedną noc w tej okolicy trafiłam właśnie na stronę internetową castello. Ale jak już trafiłam, to inne miejsca przestały dla mnie istnieć. Nawet zbyt wysoka cena, jak na nasze podróżnicze możliwości nie była w stanie odwieść mnie od tego pomysłu. Klimat zamku, jaki bił od każdego zdjęcia i piękne krajobrazy rozciągające się z jego murów przesądziły sprawę. Jednak to, co dane nam było tam przeżyć miało okazać się bezcenne.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Miasteczko Fosdinovo u stóp zamku na wysokości 550 m n.p.m. W oddali przebłyskuje Morze Tyrreńskie

Podjeżdżamy pod mury zamku kierując się brązowymi drogowskazami stosowanymi w Italii dla oznakowywania obiektów turystycznych. Droga się kończy, a tabliczka wskazuje parking za wąskim przesmykiem w murze. Damy radę? Jasne! Po sycylijskich uliczkach nic nam nie jest już straszne. Przemykamy się i parkujemy samochód przed starą, drewnianą furtką wyglądającą, jakby miała z 200 lat. Jedyny akcent współczesnych czasów to domofon i tabliczka, iż mieści się tutaj B&B Castello di Fosdinovo. Dzwonimy i po chwili w domofonie odzywa się męski głos zapraszając nas do środka. Mamma mia! Olbrzymi dziedziniec zamkowy porośnięty trawą i otoczony ze wszystkic stron murem wydaje się mroczny. Co za miejsce! Idziemy dalej, wchodzimy do budynku, a tam wita nas miły facet koło 30-tki i jego sympatyczny sznaucer. Niski, czarnowłosy, w okularach, dżinsach i bluzie, zwyczajny gość. Przedstawia się jako Pietro i prowadzi nas do pokoi gościnnych opowiadając o zamku. W pewnym momencie stajemy jak wryci. Pietro najzwyczajniej w świecie mówi wskazując palcem, żebyśmy nie wchodzili za te drzwi, bo to apartamenty prywatne jego i jego żony, a tutaj obok to apartament jego ojca – Markiza Vieri Torrigiani Malaspina.

– tam nie wchodźcie, ale po całej reszcie zamku możecie chodzić, gdzie chcecie.

– sami?

– pewnie! Pokażę Wam pokoje, wybierzcie sobie. Każdy ma inną nazwę i wystrój.

Wybieramy pokój papuzi z wielką łazienką urządzoną w połowie sąsiedniej komnaty. Sam pokój jest duży i w całości wyposażony w stare meble, a lustro ma tyle odprysków, że rano nie dam rady w nim wytuszować rzęs. Olbrzymie okno kryje za swoimi skrzydłami wspniały widok.

DSC07376

DSC07378

DSC07377

DSC07380

DSC07381

Okno w naszym pokoju. Aby je otworzyć musiałam wyciągnąć rękę do góry, inaczej nie dosięgłabym klamki. Mam 165 cm wzrostu.

DSC07384

Miasteczko i wybrzeże widziane z okien naszego pokoju. Te najodleglejsze światła to La Spezia w Ligurii

Jesteśmy porażeni nie tyle ogromem zamku i widokami, co życzliwością faceta o żyłach wypełnionych błękitną krwią, jego normalnością i gościnnością. Wyruszamy na zwiedzanie zamku. Możemy zaglądać wszędzie z wyjątkiem prywatnych apartamentów mieszczących się w niewielkiej cześci zamku, a jedynym wymogiem jest gaszenie za sobą świateł. Przemierzamy zamkowe korytarze i komnaty. Na półkach leżą wiekowe książki, w gablotach stara broń, a w kredensach porcelana. To wszystko oglądamy i mamy na wyciągnięcie ręki bez jakiejkolwiek kontroli. Gdybyśmy mieli złe zamiary i chcieli coś przywłaszczyć, to nikt nie zorientowałby się całymi tygodniami. To niesamowite! Wyobraźcie sobie, mijacie jedno pomieszczenie za drugim, dookoła pusto, klikacie światło na początku i klikacie znów wychodząc.  Tylko Wasze kroki i skrzypienie starych drzwi, tudzież podłogi. Na ścianach największej sali w zachwyt wprawiają nas wspaniałe freski przedstawiające scenki z życia zamku, gdy mieszkał na nim przyjaciel rodziny, uciekinier z Florencji, niejaki Dante Alighieri 😉 Do dziś krążą tu legendy o wielkiej przyjaźni, jaka miała łączyć Dantego z Moroello Malaspiną (1268 – 1315).

DSC07390

Po zmroku zamek jest podświetlony

Poranek zaczynamy od śniadania. Serwowane bezpośrednio do stolika przez sympatyczną i rozmowną panią z obsługi to jednocześnie uczta dla oczu podziwiających piękne lasy wokół zamku widoczne z sali śniadaniowej, jak również uczta dla uszu. Słyszymy opowieści o rodzinie. Zamek jest jedną z siedzib rodu Malaspina, Pietro i jego żona mieszkają w nim od maja do października, a Marchese Vieri z małżonką przyjeżdżają w sierpniu lub na szczególne okazje. Zimą, choć dostepny dla zwiedzających, zamek nie jest zamieszkany, nie funkcjonuje również B&B. Dlaczego? Bo nie jest możliwe dogrzanie tego olbrzyma. Rodzina Malaspina przenosi się wówczas do Florencji, gdzie w centrum miasta ma pałac z dużym ogrodem. Mamma mia!

CAM00804

Nasze śniadanie

Po śniadaniu zagląda do nas Pietro i zaprasza na taras widokowy snując przy okazji opowieści o rodzinie. Jego dziadek zapoczątkował remont zamku, gdyż był on w opłakanym stanie technicznym. Ojciec, a także obecnie Pietro kontynuują prace renowacyjne, jednak są to olbrzymie koszty i trudno – nawet im – zdobyć wystarczającą sumę. Dlatego powstało B&B, a cena noclegu jest wyższa, niż w okolicznych hotelach i pensjonatach o porównywalnym standardzie. Całkowity dochód z udostępniania zamku turystom przeznaczny jest na utrzymanie castello. Wchodzimy na mury, a naszym oczom ukazują się pofałdowane wzgórza porośnięte lasami. Tylko od strony morza jest jakaś zabudowa. Pietro opowiada: „Rozejrzyjcie się dookoła. Wszystko, co stąd widać, aż po horyzont, to ziemie należące niegdyś do Fosdinovo. Do dzisiejszych czasów ostał się tylko zamek.” Jak to możliwe – pytam? Pietro uśmiecha się i odpowiada: „Mój pradziadek przegrał wszystko w karty”. Stajemy jak wryci. To się nie mieści w głowie!

Cortile-Ovest

DSC07429

B_B

Zamek Fosdinovo zbudowany został w średniowieczu na planie czworokąta z czterema okrągłymi wieżami, dwoma wewnętrzynymi dziedzińcami i ogrodami zasadzonymi na wielopoziomowych tarasach. Najstarsza wieża we wschodnim skrzydle to apartamenty Dantego, w których sypiał on podczas pobytu na zamku. Mają one ten sam wystrój, co w 1308 roku! Można je zwiedzać samodzielnie. Można by położyć się na tym samym łóżku, gdyby ktoś nie miał szacunku do historii, co zdecydowanie odradzam. Uszanujmy, że rodzina Malaspina obdarza swoich gości zaufaniem. A teraz zdradzę Wam, że samotne zwiedzanie Fosdinovo to tylko pozory. Towarzyszyć Wam będzie duch dziewczyny imieniem Bianca Maria Aloisia, córki jednego z właścicieli zamku, Jacopo Malaspiny i Olivii Grimaldi. Bianca zakochała się w niewłaściwym młodzieńcu, bez tytułu i majątku. Rodzice Bianci próbowali rozdzielić kochanków, wtrącili ich do lochów, nastepnie wysłali dziewczynę do klasztoru. Żaden z tych wysiłków nie przyniósł skutków i nie zgasił uczucia. I wiece co zrobili rodzice? Zamurowali córkę żywcem w wieży zamkowej skazując ją na śmierć z głodu i pragnienia! A wszystko po to, aby uniknąć skandalu. W sąsiedniej celi natomiast zamurowano żywcem psa symbolizującego wierność i dzika symbolizującego bunt. To rodzinna legenda i nie jest nawet widome, kiedy dokładnie miały miejsce te wydarzenia, jednak kilka lat temu podczas prac archeologicznych odnaleziono w jednej z wież kości kobiety i dwójki zwierząt. Legenda głosi, że Bianca Aloisia jest przyjaznym duchem, który nie mogąc zaznać spokoju krąży od setek lat korytarzami Castello di Fosdinovo.

DSC07460

Sala z freskami

DSC07454

DSC07451

Dante w czerwonych szatach

DSC07403

Łóżko Dantego. Ten mebel wyglądający na krzesło i niestety ucięty to… hmm… nocnik Dantego!

Sala-Pranzo

Zamkowa jadalnia. Zwróćcie uwagę na ten olbrzymi kominek!

Castello di Fosdinovo to istny wehikuł do podróży w czasie. Stajecie przed bramą i zaledwie jeden krok dzieli Was od wycieczki w przeszłość. Wyjątkowość tego miejsca polega jednak nie tylko na klimacie i wystroju. Jest to jedyny zamek w dolinie Lunigiana, który pozostał w rękach pierwotnych właścicieli. To jest dom, który przetrwał do dzisiejszych czasów, choć widział wiele wojen i trzęsień ziemi. Ten zamek, niezamieniony w luksusowy hotel, utrzymuje – na  tyle, ile możliwe to w dzisiejszych czasach – urok życia dworskiego. Na zamku odbywają się imprezy kulturalne, spotkania współczesnych rycerzy, a dla szkolnych wycieczek wystawiane są animacje historyczne. A raz w tygodniu wieczorem zamek gasi wszystkie światła i rozświetla się blaskiem setek świec. Wtedy można go zwiedzać w niepowtarzalnej atmosferze i tylko duch Bianci Aloise przemierza ze swoimi gośćmi zamkowe korytarze.

Giardino-Ortensie Fosdinovo

DSC07517

Zapraszam do obejrzenia niespełna 6-minutowego filmu naszego autorstwa wraz z wybranym przeze mnie podkładem muzycznym. Ta piosenka wpadła mi ostatnio w ucho i towarzyszy podczas pisania tekstów, w tym tekstu o zamku Fosdinovo. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.

W filmie wykorzystano muzykę zespołu Bliss „Remember my name”

Informacje dodatkowe:

  • strona internetowa Castello di Fosdinovo;
  • wieczorne zwiedzanie w blasku świec organizowane jest obecnie w piątki o godzinie 22:00 po wcześniejszej rezerwacji;
  • zamek można zwiedzać niezależnie od wykupienia noclegu, przy czym wówczas tylko z przewodnikiem. Goście nocujący w zamku mogą poruszać się po jego terenie o każdej porze samodzielnie. Niedostępne są jedynie prywatne apartamenty;
  • godziny zwiedzania mogą ulec zmianie, dlatego proszę każdorazowo sprawdzić bezpośrednio na stronie internetowej zamku, która dostępna jest również w języku angielskim;
  • bilet wstępu kosztuje obecnie 6 euro za osobę dorosłą i 4 euro za dziecko;
  • nocleg w roku 2013 kosztował 110 euro za pokój dwuosobowy z prywatną łazienką i ze śniadaniem. Dostepny jest też tańszy pokój z łazienką na korytarzu;
  • oficjalny tytuł Markiza Fosdinovo nadany został w roku 1355 potomkom Spinetty Malaspina, a zniesiony dekretem Napoleona w roku 1797. Vieri Torrigiani Malaspina posiada tytuł Markiza zwyczajowo, nie ma on wymiaru prawnego. Tytuł ten dziedziczony jest wraz z zamkiem.

Jeśli macie jakieś pytania, to proszę, zadawajcie je w komentarzach pod tym postem, postaram się na każdy odpowiedzieć i coś doradzić. Bardzo chętnie poczytam też o Waszych doświadczeniach z podróży po Toskanii, śmiało dzielcie się informacjami, na pewno pomogą one osobom dopiero planującym wyjazd.

Kochani, użytkowników Facebooka serdecznie zapraszam do nowo powstałej, prowadzonej przeze mnie grupy WŁOCHY – podróże & styl życia

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do polubienia strony Italia by Natalia na Facebooku oraz śledzenia profilu na Instagramie. Będzie mi również bardzo miło, jeśli dodacie komentarz lub udostępnicie ten post swoim znajomym. Bo zadowolony czytelnik to najlepsza motywacja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

Natalia

Prawa autorskie do tekstu należą do Italia by Natalia. Skopiowanie tekstu lub jego fragmentu, a także przepisanie ze zmianą poszczególnych słów zgodnie z regulaminem bloga skutkować będzie konsekwencjami prawno – finansowymi dla złodzieja oraz napiętnowaniem go w sieci.
Udostępnij na Facebooku
Share on Facebook

Wpisy powiązane

  1. basia

    Hej Natalia 🙂
    Super miejsce tyle ,ze takie straszne,bałabym się duchów w nocy,chyba nie mogłabym spać,brrr…!!!
    Pozdro&ciao!
    Basia

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Hej!
      Dzięki za komentarz. Zamek tylko tak strasznie wygląda, nie ma czego się bać 😉 A spało się nam bardzo dobrze, żadne duchy nie zajrzały do naszego pokoju 😉
      Pozdrawiam serdecznie

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  2. michu

    Zajefajnie 🙂 Jak w gościnie u Drakuli!
    Siema

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      A to Ci się udało! 😀 Dzięki

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  3. Beti

    Cześć Wam 🙂
    Piękne te widoki, super miejsce, na 100% tam podjedziemy w czasie wakacji, bardzo interesujący wpis, nie słyszałam nigdy o tym miejscu, dziękujemy i pozdrawiamy 🙂

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Witaj Beti!
      Dziękuję i bardzo się cieszę, że chcecie odwiedzić Fosdinovo. Będzie mi bardzo miło, jeśli dasz znać, jak wrażenia 🙂
      Pozdrawiam serdecznie

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  4. Ludwik

    Hej!
    Ciekawe miejsce, może trochę mroczne, chętnie bym obejrzał ale nie wiem czy chciałbym tam spać :O

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Hej!
      Zapewniam, że nocleg w zamku to mega fajna przygoda i polecam każdemu, bez obaw 😉
      Pozdrawiam serdecznie

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  5. Martin

    Cześć 🙂
    Interesujące miejsce,zwiedziłem te okolice ale nie słyszałem o tym miejscu,B&B w starym zamku,fajny pomysł,mam nadzieję,że dają tam dobre wino 🙂 ? w tym roku wybieram się na miesiąc objazdówki do Włoch,może uda mi się dotrzeć choć na jedną nockę,dziękuję za informacje i pozdrawiam serdecznie

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Cześć Martin!
      Co do wina to niestety nie odpowiem na to pytanie, choć wątpię, aby w Toskanii był z tym jakiś problem 🙂
      Cieszę się, że rozważasz odwiedziny zamku. Daj znać, czy Ci się spodobał 🙂
      Pozdrawiam serdecznie

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  6. Adela

    Witaj,
    Rzeczywiście wygląda na siedzibę duchów,straszne miejsce,chyba bym tam nie zasnęła ale obejrzeć bym chciała,piękne okolice,te pejzaże,ach…:) Włochy nie mają sobie równego miejsca na Ziemi…
    Pozdrawiam ciepło
    Zakochana we Włoszech

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Witaj Adelo!
      Naprawdę nie ma się czego bać! Co Wy tak z tymi duchami? Jest tylko jeden i mówią, że przyjazny 😉
      Pozdrawiam serdecznie

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  7. Edyta

    Dobry wieczór,
    Dziękuje za ten wpis, to miejsce jest niesamowite, takie tajemnicze i piękne,chciałabym bardzo tam kiedyś pojechać, poczuć atmosferę scen z historii. Głos oddany z przyjemnością, życzę powodzenia 🙂

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Witaj Edyto!
      Piękne dzięki za komentarz i za głos, przydał się bardzo, no i udało się wejść do półfinału 🙂
      Pozdrawiam serdecznie

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  8. Krzychu

    Witam
    SMS poszedł na jedno i drugie, zasługujesz na wygraną, tekst jest bardzo fajny.
    Proszę o informacje, czy można tam zabrać psa? bez naszego pupila się nie ruszamy a chętnie odwiedzimy z zoną to miejsce.
    Z góry dziękuje za odpowiedź

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Witam!
      Bardzo dziękuję za głosy i miłe słowa 🙂 Cieszę się, że pytasz o psa, zapomniałam o tym napisać. Tak, turyści z psiakami są mile widziani w Castello di Fosdinovo. Tak, jak pisałam Pietro ma psa, który swobodnie biega po zamkowych korytarzach 😉
      Pozdrawiam serdecznie

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  9. Filip

    Hej Wszystkim Miłośnikom Italii!
    Natalia, świetny post, gdzie ty jeszcze nie byłaś w tych Włoszech? Wyciągasz te ciekawostki jak króliki z kapelusza 🙂 Byłem z rodziną w tych okolicach kilka razy ale o tym miejscu nie słyszałem. Świetna sprawa, takie oderwane od rzeczywistości, zupełnie nierealne, włoski markiz, błękitna krew, czy to naprawdę realne? Niesamowite, że zrobili tam BB i udostępnili zwykłym śmiertelnikom, do tego w przystępnej cenie. Chętnie odwiedzimy ten zamek przy następnej okazji.
    Pozdrawiam wszystkich zakręconych, a Tobie dziękuję bardzo i życzę powodzenia, głosy poszły po dwa na blog i tekst

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Hej Filip!
      Oj jest tych miejsc całkiem sporo i jeszcze długie lata nie będę mogła powiedzieć, że zwiedziłam całą Italię, jesli w ogóle kiedyś będę mogła. A króliki z blogowego kapelusza lubię wyciągać, to prawda! 😀
      Dziękuję za głosy, bardzo się przydały 😉
      Pozdrawiam serdecznie

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  10. Max

    Zajebiste miejsce!!! Byłem kilka lat temu, gorąco polecam, a Wam życzę powodzenia, eski poszły od całej rodzinki!

    9 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Cześć Max!
      Ale niespodzianka! Podejrzewam, że byłeś tylko w ciągu dnia bez noclegu, bo Pietro mówił, że byliśmy pierwszymi Polakami w B&B 🙂 Piekne dzięki za głosy, bardzo się przydały, szczególnie na ostatniej prostej!
      Pozdrawiam serdecznie

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  11. Jacek_k

    Rewelacyjny tekst! Musiałaś włożyć w niego sporo pracy, szacunek. Miejsce jest niesamowite, ale trudno się dziwić, Toskania 🙂
    Ja już nie mam jak zagłosować, ale nadal życzę powodzenia!

    10 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Jacku dzięki za komentarz, o przejściu do półfinału już wiesz, więc pozostaje mi jeszcze raz podziękować, zarówno za trzymanie kciuków jak i za miłe słowa 🙂
      Pozdrawiam

      11 lutego 2015 // Odpowiedz
  12. kala

    hej
    przez przypadek trafiłam na twojego bloga i jestem pod mega wrażeniem. Ja swoją miłość do Italii odkryłam ponad rok temu jak z mężem wybralismy sie do Neaoplu odwiedzic znajomych. Oczarowały mnie Włochy 😉 Teraz jest w trakcie przygotowywania miesięcznej podroży po Italii, chyba skupię sie tylko na regionie Toscani. Za miesiąc przyjdzie na świat moja córeczka ( też Natalia 😉 ) takze nasz wyjazd bedzie mial troche inny charakter ( ja, mąż, 3 letni synek i kilku miesieczna corka). Jeżeli masz jakieś namiary , blogi itp o osobach ktore podrozuja z dziecmi po Italii do bylabym ci bardzo wzdzieczna.
    a ty znasz włoski, czy będąc we włoszech komunikujesz się po angielsku. Pozdraiwam serdecznie

    22 lutego 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Hej!
      Dzięki za miłe słowa i cieszę się, że do mnie trafiłaś 🙂 Nasz (mój i Artura) włoski ogranicza się do pojedynczych słów i zwrotów, w podróżach bazujemy na języku angielskim i zazwyczaj nie ma z tym problemów, choć w małych miasteczkach spoza głównych szlaków i w przypadku osób starszych angielski może okazać się niewystarczający. Ale wtedy te pojedyncze słowa i zwroty najczęściej okazują się pomocne.
      Co do blogów o podróżach po Italii z dzieckiem, to nic mi nie wiadomo, aby takie istniały. Znam natomiast i z czystym sumieniem mogę polecić zaprzyjaźniony blog o podróżach z dzieckiem – http://www.tasteaway.pl/ Natalia i Łukasz podróżują z synkiem Maksem od czasu, gdy skończył – jeśli się nie mylę – trzy miesiące. Wtedy wyjechali w podróż po Europie, m.in. byli we Włoszech, a później wyjeżdżali też obierając egzotyczne kierunki. Znajdziesz tam dużo praktycznych porad na temat dziecka w podróży. A u mnie niedługo pojawi się kolejny post o Toskanii z dużą ilością praktycznych wskazówek, już dziś zapraszam 🙂
      Pozdrawiam serdecznie

      22 lutego 2015 // Odpowiedz
  13. Ania M.

    Natalia, piękny utwór wykorzystaliście w filmie. Zapętlam go już któryś raz i przygotowuję swoją majową podróż. Zamek przepiękny, będę przejeżdżać tuż obok, ale jak to w zaplanowanych wyazdach bywa, na ten skok w bok tym razem nie będę mogła pozwolić. Za to będę kilkadziesiąt km dalej w Portofino i 5 Terre. Bardzo się cieszę, że udało Wam się spędzić tę noc na zamku i muszę powiedzieć, że to co u Was wspaniałe, że możecie podróżować razem :)) Tyle wspomnień!
    Pozdrawiam ciepło, po raz kolejny odpalając Bliss 😉

    17 kwietnia 2015 // Odpowiedz
    • Natalia

      Cześć Ania!
      Oj zazdroszczę, moja majowa podróż niestety nie dojdzie do skutku 🙁 A Liguria to takie miejsce, w które jakoś nie mogę dotrzeć, nawet będąc blisko. Podjerzewam, że jedziesz „służbowo”? Myślę, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Pewnie, że wspólna podróż jest fajna, ale za to można sobie na nią pozwolić nie tak często, jakby się chciało 🙂
      Pozdrawiam serdecznie

      28 kwietnia 2015 // Odpowiedz
  14. Ewa

    Witaj Natalio
    Oczywiście tak jak w zeszłym roku zajrzałam na Twój blog przy okazji planowania kolejnej podrózy do Włoch. Zeszłoroczna Kalabria była bardzo udana, po drodze Rzym nocą według Twoich wytycznych, w tym roku czas na Toskanię, wprawdzie dopiero we wrześniu, ale planowanie (to moja ulubiona czynność) już w toku. Fosdinowo obejrzane i wpisane w plan noclegów. Pozdrawiam i zabieram się za dalsze wertowanie Twoich arcyciekawych wpisów. Pozdrawiam, Ewa

    6 maja 2015 // Odpowiedz
  15. vagabundo del mundo

    powiem tylko tyle: wow! 🙂
    a podobną przygodę przeżyłam kiedyś na zamku w Grodnie. do dziś jest to jedno z najpiękniejszych moich podróżniczych wspomnień 🙂

    17 maja 2015 // Odpowiedz
  16. Tomek

    Mieszkanie w zamku to jest coś 🙂
    Super wpis , dzięki i pozdrawiam

    25 maja 2015 // Odpowiedz
  17. Piotrek

    Cześć Natalia,

    Pomyślałem, że muszę Ci dać znać i podziękować.
    Właśnie jestem w zamku Fosdinovo i trafiliśmy tu dzięki Twojemu blogowi, a wczoraj wieczorem spotkaliśmy tu … drugie polskie małżeństwo, które też dowiedziało się o tym zamku z Twojego bloga 🙂

    Pozdrawiam więc i Ciebie i Michała i Ewę 🙂
    I dziękuję!
    I pędzę z powrotem na taras podziwiać widoki 🙂

    9 września 2015 // Odpowiedz
  18. Kasia

    Cześć
    Natknęłam się na Twój wpis przy okazji planowania lipcowego wypadu do Cinque Terre, urzekło mnie to zamczysko do tego stopnia, że już zarezerwowałam tam nocleg 😉 Dla moich znajomych z którymi spędzimy tam noc będzie to niespodzianka, już widzę ich miny jak dotrzemy na miejsce.
    Bardzo dziekuję za natchnienie i namiary 😉
    Pozdrawiamy i na pewno podzielę się wrażeniami.

    15 marca 2017 // Odpowiedz

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

                              Podróże do Włoch na własną rękę &   Italian lifestyle                                     BLOG PODRÓŻNICZY

Podoba Ci się blog? Dołącz do nas!

Ostatnio na Instagramie

  • Lovely town Savoca where was filmed sicilian part of thehellip
  • Campania Procida  colorful island off the coast of Napleshellip
  • Sicily in May Lovely Cala Fredda Levanzo Island  italiabynataliahellip
  • Love this color! Spring flowers in Amalfi italiabynatalia springinitaly ravelloweddinghellip
  • Spring in Chianti Tuscany New grapes are growing italiabynatalia springinitalyhellip
  • Colourful Marina Corricella Procida I love this amazing landscape italiabynataliahellip
  • Sicily in May Cala Fredda Levanzo Island  italiabynatalia levanzohellip
  • Chianti in May italiabynatalia springinitaly springintuscany chianti tuscany tuscanygram tuscanylovershellip
  • Beautiful small town Savoca and its famous Bar Vitelli wherehellip
  • Buongiorno! italiabynatalia wochy wlochy podre icecreamporn gelati lody italianicecream gelateriahellip

Nasz kanał YouTube

Chcesz być na bieżąco?

Archiwa