Na podbój Toskanii

Na ten dzień czekaliśmy oboje z utęsknieniem. Planowaliśmy go już wcześniej, ale nic z tego nie wyszło i każdorazowo zmienialiśmy kierunek. I dobrze, bo dziś wiem to, czego nie wiedziałam przed wszystkimi poprzednimi podróżami: że zostanę blogerką i będę relacjonować wycieczkę moim czytelnikom. Teraz, gdy mam świadomość powagi tej misji, moje relacje będą lepsze, dokładniejsze i obszerniejsze, a nakręcone aparatem, przypadkowe filmiki zastąpione zostaną filmami HD. Już dziś zapraszam!