Włochy. Sprawdzone noclegi we Włoszech.

Sprawdzone noclegi we Włoszech – lista, opisy, zdjęcia

Jedno z pytań, które najczęściej mi zadajecie brzmi: „Jakie sprawdzone noclegi polecasz w (tutaj pada nazwa miejsca), ale tylko sprawdzone przez Ciebie osobiście!” No właśnie! Ten post powinien powstać cztery lata temu, więc śpieszę nadrobić zaległości. Oto leci do Was baza przetestowanych noclegów w Italii. Wszystkie bez wyjątku sprawdziłam osobiście! Tam spałam, jadłam, relaksowałam się. Nie ma tu ściemy ani kryptoreklamy. Nie ma polecania „po znajomości”. Poza tym, znajdziecie też info o miejscach, w których wtopiłam i które rekomenduję omijać szerokim łukiem. Hotele od 2 do 4 gwiazdek, agroturystyki, B&B, campingi. Sycylia, Toskania, Neapol, Rzym i nie tylko. Co więcej, baza ta będzie przeze mnie aktualizowania po każdej podróży. Zapraszam!

Miejsce II – Apulia, Matera, Rzym – relacja Joanny

Jestem ogromną miłośniczką Włoch i wszystkiego, co włoskie. Moi znajomi mówią o mnie „totalna italofilka”. W związku z tym, za każdym razem na wakacje, czy dłuższe weekendy wybieram Włochy. Byłam już tam wiele razy i z całą pewnością mogę powiedzieć: Kocham Włochy, a w szczególności Południe. W tym roku kupiłam album o Włoszech i planowałam wycieczkę na Sycylię, gdzie już wcześniej byłam. Przeglądając album trafiłam na zdjęcie trulli, które całkowicie mnie ujęło i stwierdziłam, że MUSZĘ to zobaczyć.

Rzymskie marzenie. Prolog

W Rzymie zakochałam się, gdy jako szesnastoletnie dziewczę odwiedziłam go po raz pierwszy w ramach ekspresowej wycieczki objazdowej. Klasyczny schemat: nocleg daleko pod miastem, długi dojazd do centrum, pędzenie na złamanie karku po Watykanie (dzień pierwszy) i reszcie obowiązkowych zabytków (dzień drugi). Tempo tak olbrzymie, że w drugiej części dnia zmęczenie nie pozwalało cieszyć się czymkolwiek. Do tego nijakie, spolszczone jedzenie serwowane w hotelu. Pamiętam dokładnie, jak długi, ciężki, upalny dzień kończyliśmy z grupą na Piazza di Spagna, gdy zaszło słońce i zapaliły się latarnie podświetlające i eksponujące piękno otaczającej nas architektury. Pamiętam, jak zachwyciło mnie to wieczorne „Wieczne Miasto”, jak siedząc na hiszpańskich schodach w przepoconej sukience i z opuchniętymi stopami zazdrościłam szczęśliwcom, którzy dopiero co opuścili swoje hotele w małych, kameralnych zaułkach, po czym wypoczęci, świeżo wykąpani i przebrani rozpoczynali swoją passeggiatę przysiadując w romantycznych kafejkach. Wtedy postanowiłam, że pewnego dnia powrócę do Rzymu i będę rozkoszować się tym miastem powoli i z gracją, w towarzystwie ukochanego mężczyzny. Bo czy może być coś wspanialszego w miejscu, którego nazwa Roma czytana od tyłu znaczy miłość?