ewa_cichocka_sycylia_miedzy-niebem-a-ziemia-recenzja

„Sycylia. Między niebem a morzem” – recenzja książki Ewy Cichockiej

„Marzę, aby znów poczuć ciepło wiejącego znad Afryki scirocco i aromat kwitnących drzew pomarańczowych. Pędząc na Vespie, przerwać ciszę południa małych wiosek, jak Palazzo Adriano, gdzie kręcono Cinema Paradiso, lub Savoca, gdzie umiejscowiono sceny z Ojca Chrzestnego. Chciałabym jeść granitę i pić kawę na barokowych placach Ragusy albo Scicli. Wspiąć się słynnymi schodami w Caltagirone i pobuszować w tamtejszych sklepach z ceramiką. Poznać rzymską Sycylię, oglądając mozaiki w Piazza Armerina oraz wziąć udział w misteriach Wielkiego Tygodnia w Ennie, San Fratello albo w Caltanisetta. Chciałabym jeszcze zobaczyć wiosenną barwę kwitnących migdałów i spędzić kilka leniwych dni na wyspach. Jeść ryby i pić białe wino, słuchając muzyki Ennia Moricone w damusso na wyspie Pantalerii, zobaczyć nowo narodzone żółwie na plażach Lampedusy, a na zagubionej w morzu wysepce Filicudi obejrzeć filmy z Sycylią w tle.”
Ewa Cichocka „Sycylia. Między niebem a morzem”

Zachwyt, sprzeciw, niedosyt i pachnące pomarańcze – recenzja książki „Włosi. Życie to teatr”

„Gdyby Republika Włoska była zwykłym, uporządkowanym i od wieków stabilnym politycznie krajem, ta książka nigdy by nie powstała […]”. Maila od Macieja A. Brzozowskiego z zapytaniem, czy chciałabym otrzymać jego najnowszą książkę dostałam jeszcze w pierwszej połowie kwietnia. Od tamtej pory miałam okazję przeczytać kilka recenzji na zaprzyjaźnionych blogach, a także wywiady z autorem i komentarze czytelników – nie zawsze przychylne. Gdy nieco ponad dwa tygodnie temu do moich drzwi zapukał kurier i dostarczył przesyłkę – „Włosi. Życie to teatr” w drewnianej skrzynce pełnej pomarańczy, przystąpiłam do czytania z dużym zaciekawieniem. Dziś postaram się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego książka ta obok licznych pochwał wzbudza również mieszane uczucia. Zapraszam!

Niezwykła podróż na Wybrzeże Amalfi

Santa Montefiore jest autorką m.in. znanej powieści „Spotkamy się pod drzewem Ombu”. Obok Argentyny i Anglii pisarka równie często umieszcza akcje swoich powieści we Włoszech. Każdą, która trafiła w moje ręce wchłonęłam w kilka dni. Nawet jeśli same historie miłosne mogą się niektórym wydać trochę ckliwe, to opisy Italii są zawsze mistrzowskie, autorka bowiem potrafi w sposób magiczny przenieść czytelnika w inny świat. W tym poście opowiem Wam o dwóch powieściach Montefiore, których akcja rozgrywa się na Wybrzeżu Amalfi pod Neapolem.

„Ponte Vecchio” – o tym, że mimo wszystko warto kochać

Oparta na faktach historia pięknej, lecz niezwykle trudnej miłości Polki i Sycylijczyka osadzona w realiach komunistycznych: zamkniętych granic, braku dostępu do telefonów, papierowych listów kontrolowanych na granicy i dostarczanych po wielu tygodniach. Z drugiej strony Włochy lat 70 – tych, zupełnie inne od znanych nam dzisiaj, nie takie sielankowe i przyjazne dla obcych. Nieświadomi przeciwności losu zakochują się w sobie Marta i Fabio.